W XXI wieku rola kobiety jest zgoła odmienna od stereotypu, z którym mieliśmy do czynienia przez wcześniejsze stulecia i nawet ostatnie dziesięciolecia. To już nie kura domowa, skazana na wykonywanie obowiązków domowych i usługiwanie domownikom. Przeminęła era szarej myszki żyjącej w cieniu męża robiącego karierę i będącego głową rodziny z głosem decydującym we wszystkich sprawach. Współczesna kobieta jest wykształcona, kreatywna, nastawiona na osiągnięcie sukcesu, zdeterminowana, niebojąca się wyzwań i zmian. Z każdym dniem przybywa takich pań na wysokich stanowiskach menedżerskich i w biznesie. Mają one swoje ambicje, prowadzą firmy, osiągają wysoki status społeczny, a swym uporem i konsekwencją w działaniu często przewyższają mężczyzn. Bohaterką okładki świątecznego wydania „Prestiżu” jest jedna z kobiet sukcesu, właścicielka studia projektowania wnętrz Home Design – Ilona Schmidt.

 

ROZKŁADÓWKA Ilona coverPasja od dzieciństwa

Podobno nic nie dzieje się bez powodu. Zgodnie z tym przekonaniem wszystko jest po to, abyśmy bogatsi w doświadczenia potrafili w późniejszym etapie życia właściwie oceniać sytuację i podejmować optymalne decyzje. Sukcesy i porażki kształtują naszą osobowość, hartują ducha.

Nauki ścisłe, ekonomia, precyzja – to był świat Ilony Schmidt od najmłodszych lat. W zawodowym życiu skoncentrowała się – z dużymi sukcesami – na rachunkowości i finansach. Jednocześnie od dzieciństwa towarzyszyła jej fascynacja modą, wystrojem wnętrz, designem: – Do dziś z uśmiechem wspominam sytuację, kiedy jako mała dziewczynka naszkicowałam suknię balową dla mojej ukochanej lalki, a moja starsza siostra, która później otworzyła studio krawieckie w Bawarii, pomogła mi wdrożyć mój projekt w życie. Mnie jednak czegoś jeszcze brakowało… Usiadłam więc przy biurku i wyrysowałam dla lali piękny piętrowy domek. Mogłabym żartem powiedzieć, że to był mój pierwszy projekt domu. W realizacji pomógł mi tato, a ja dzielnie dobierałam surowce i materiały. Myślę, że to był moment, kiedy coś się we mnie obudziło i na trwałe zostawiło iskierkę, która jak się okazało, rozbłysnęła pełnym blaskiem w moim życiu dużo później – mówi z uśmiechem pani Ilona.

Kariera zawodowa

Pasja pasją, a realia lat 90. wymagały twardego stąpania po ziemi: – Moje marzenia musiałam odłożyć na półkę – wspomina nasza bohatera. – Edukacyjnie poszłam w stronę finansów, co wydawało się wtedy rozsądnym i najmądrzejszym wyborem. Było to też spójne z oczekiwaniami rodziców jednoznacznie wskazującymi mi kierunek rozwoju oparty na twardych liczbach, których opanowywanie i analizowanie przychodziło mi z ogromną łatwością. Miało mi to zapewnić godziwą i stabilną przyszłość. I teoretycznie tak było. Jednak brakowało mi spontaniczności, rozmachu, poznawania, radości wynikającej z tworzenia… Każdą wolną chwilę (no, może prawie każdą) poświęcałam na wertowanie czasopism i książek dotyczących mody i wystroju wnętrz. Internet w tamtych czasach miał trzy wady: jeszcze niewiele oferował treści, był bardzo drogi i nieziemsko wolny. Wojewódzka Biblioteka Publiczna była moją przystanią i kopalnią wiedzy. Pamiętam tę błogą ciszę, która panowała tam w czytelni. Kontynuując karierę zawodową, byłam cały czas wewnętrznie rozdarta: po jednej stronie chłodny racjonalizm i będące jego konsekwencją godziwe wynagrodzenie, po drugiej wielka pasja projektowania, tworzenia.

 

rodzina 1Rok 2007 – ja matka

Jakoś tak się utarło, że na pytanie: „Co u ciebie?” odpowiadamy: „A nic nowego, stara bieda.” Pani Ilona wspomina: – Pamiętam rozmowę mojego męża z kwietnia w 2007 roku z jego stomatologiem. „Co u pana nowego, panie Jaromirze?” „Hmm, właśnie sprzedaliśmy dom w Bielicach, urodziło się nam kilka dni temu pierwsze dziecko, a ja zmieniłem stabilną pracę w BROK-u na wielką niewiadomą, jaką jest Połczyński Browar.” – odparł mąż. „ To zmieniło się u państwa praktycznie wszystko i to w tak krótkim czasie….”

– Rok 2007 przyniósł cały worek zmian – mówi Ilona Schmidt. – Pomijając kwestie mieszkaniowo-zawodowe, narodziny dziecka zmieniły wszystko i na resztę życia. Nasze pierwsze dziecko o charyzmatycznym imieniu Szczepan dorastało w czasie wyzwań towarzyszących karierze mojego męża, przy jednocześnie mojej stabilnej pozycji zawodowej. Kolejne lata przyniosły ogromną radość z faktu, iż nasza rodzina stawała się coraz pełniejsza. W 2011 roku urodził się Kacperek, a dwa lata później Bruno. Mój tykający pomysł na przeistoczenie pasji w zawód musiał więc jeszcze chwilę poczekać. W tamtym czasie rodzinie potrzebna była stabilizacja i zestandaryzowane godziny pracy, zwłaszcza, że mąż miał czas pracy nienormowany. Tu muszę dodać, że bez mojej mamy Ani, która pomaga nam do dziś, żadna praca nie byłaby możliwa. To co dawało mi wtedy chwilę oddechu, to możliwość doradzania różnym osobom w zakresie wystroju i urządzania wnętrz. Już wtedy czułam, że ta pasja, poza satysfakcją i samorealizacją, będzie platformą mojej przyszłości.

 

Zmiany w życiu

Nie są to łatwe decyzje, kiedy zostawia się stabilną, dobrze płatną pracę i związane z nią benefity na rzecz pasji, która poparta dodatkowym wykształceniem, zdobytym kosztem rezygnacji z dziesiątków wolnych weekendów, ma zapewnić godziwą przyszłość.

Historia ta przypomina trochę losy Phila Knighta, twórcy marki NIKE, który jako młody człowiek miał w kieszeni raptem kilka dolarów, ale kochał bieganie i czuł, że nie będzie szczęśliwy, jeśli nie zwiąże kariery zawodowej ze swoją pasją: – Ja również czułam, że pozostając w finansach, nie będę mogła się realizować – podkreśla pani Ilona. – „Sukces polega na zaufaniu swoim przeczuciom, podążaniu za instynktem, determinacji i walce o swoje marzenia. Wymaga też wiedzy o tym, jakich zasad należy przestrzegać, a jakie łamać” mawiała Sophia Amoruso, twórczyni potężnego modowego serwisu sprzedażowego oraz sieci sklepów Nasty Gal. Czułam, że nadszedł mój czas. Że jestem dobrze przygotowana, odważna, zdeterminowana, jestem perfekcjonistką, więc czas wyjść z cienia.

 

 

morsowanieTo co daje siłę

– Obecnie, po kilku latach od podjęcia życiowych decyzji, ogromnym wsparciem dla mnie pozostają mój mąż, na którego zawsze mogę liczyć oraz mama pomagająca nam w codziennych trudach wychowania trójki dzieci – mówi nasza rozmówczyni. – Chłopcy są bardzo aktywni sportowo, realizują swoje pasje piłkarskie w Klubie Bałtyk Koszalin, inspirowani sukcesami Roberta Lewandowskiego oraz pasje tenisowe, osiągając przy tym wiele sukcesów. Szkoła, codzienne treningi piłkarskie, tenisowe, basen, języki obce, to nie lada wyzwanie. Do tego dochodzą praktycznie co weekend mecze, rozgrywki, turnieje, więc przebywanie w domu bywa rzadkością. Jedna wielka karuzela, która nieustannie się kręci i rzadko kiedy zwalnia! Nasz przyjaciel, który odwiedza nas w „okienkach”, powiedział kiedyś: „Odnoszę wrażenie, że wasze tempo jest tak ogromne, iż przeżywacie trzy życia podczas jednego”. Mam wrażenie, że coś w tym jest. W codzienny rytm pracy i obowiązków staram się jednak wpleść sport, który pozwala utrzymać odpowiednią kondycję, niezbędną do aktywnego funkcjonowania: spacery w lesie, rower, siłownia i morsowanie z przyjaciółkami z Klubu Kobiet Północnej Izby Gospodarczej. Ukochane narty i tenis musiałam niestety odłożyć na bok po dwukrotnym zerwaniu więzadeł krzyżowych (powrót do pełnej sprawności to kilkuletni proces).

 

 

Podróże – harmonia, inspiracje

– Kocham, tak kocham podróże! Ostatnimi czasy podróżowanie i przemieszczanie się jest mocno ograniczone i utrudnione, a dla mnie to źródło tlenu i inspiracji. Aby dotrzymać terminów realizacji projektów, często pracuję całymi nocami. To koszt, jaki ponoszę, żeby potem z ubóstwieniem oddać się podróżom, czerpiąc z nich za każdym razem inspiracje do mojej pracy i zyskując nowe spojrzenie na to co i jak tworzę.

 

20180816_110238

 

Praca

– Dewizą mojego biura jest szacunek dla klienta – mówi Ilona Schmidt. – Zawsze najbardziej ekscytujące jest pierwsze spotkanie z inwestorami. Jeśli to możliwe, staram się na nie umawiać w miejscu, którego urządzenie przyjdzie mi zaprojektować. Wtedy dużo łatwiej jest ocenić sytuację, a klienci czują się bardziej swobodnie, są bardziej otwarci, precyzyjniej można odczytać ich emocje, które są kluczowe.

Zakup domu czy mieszkania obarczony jest stresem, bo oznacza ogromne wydatki finansowe i kolejne koszty związane z urządzeniem oraz wyposażeniem wnętrz. Dochodzi do tego świadomość, że w nowym otoczeniu spędzi się kolejne lata. Warto więc zrobić wszystko, aby zaprojektowane wnętrze było jak najbardziej funkcjonalne i komfortowe. Dom ma być dla nas oazą, mamy wracać do niego z przyjemnością, a otoczenie ma cieszyć, uspokajać i dawać wytchnienie. I tu pojawia się zadanie dla projektanta: dać inwestorom profesjonalne wsparcie, wprowadzić we wspólne działania ład i spokój, przekazać zabieganym, zapracowanym ludziom jasny sygnał, iż mają przy sobie kogoś, kto będzie czuwał od początku do końca nad urządzaniem ich nieruchomości, a pośrednio nad wydawaniem ich pieniędzy. Rola pierwszego spotkania jest więc nie do przecenienia. Zasada jest taka: słuchaj, analizuj, słuchaj, a dopiero potem zadawaj pytania. Za każdym razem zabieram ze sobą wcześniej przygotowany zestaw pytań, tak aby nie pominąć żadnej istotnej kwestii. Zrozumienie potrzeb klientów jest moim priorytetem, to później zdecydowanie ułatwia współpracę.

Oczywiście wizje koncepcyjne projektanta mogłyby być nieograniczone, ale kolejnym kluczowym aspektem jest budżet przeznaczony na remont czy wykończenie wnętrza. To on w znacznym stopniu określa to, na co może sobie pozwolić projektant i jego wyobraźnia. Tu warto dodać, że w porównaniu z kosztem budowy albo zakupu domu oraz oszacowanymi kosztami kompleksowego wykończenia, sam projekt wnętrz jest malutkim procentem wartości całej inwestycji. Pozwala zaś na uniknięcie całej masy błędów, począwszy od niewłaściwie zdefiniowanego układu funkcjonalnego, którego późniejsza zmiana byłaby kosztowna. Profesjonalny projekt oszczędza więc czas, pieniądze i nerwy inwestora.

Rola projektanta to nie tylko przedstawienie wizualizacji, co oczywiście jest ekstremalnie ekscytujące, ale także pokazanie szeregu możliwości, jakie dają materiały wykończeniowe XXI wieku. Jest ich obecnie ogromny wybór. Klientowi trudno jest się samodzielnie w tym bogactwie odnaleźć. Ale ma przy sobie projektanta, który jest w stanie zarekomendować te najwłaściwsze do określonej realizacji materiały i przewidzieć ich odpowiednią ilość.
Pierwsze, co zatwierdzają inwestorzy, to układ funkcjonalny pomieszczeń. Później przychodzi czas na przygotowanie koncepcji wizualnych, obrazujących przyszły wygląd projektowanego miejsca. To moim zdaniem najprzyjemniejsza, dająca najwięcej radości części projektu. Miejscu nadajemy charakter, każdy projekt jest szyty na miarę, nie ma tu miejsca na powtarzalność czy sztampę. Uruchamia się wyobraźnia. Przenosimy się w inny wymiar: setki odwiedzonych miejsc na świecie, tysiące obejrzanych wnętrz, przejrzanych wydawnictw, pasja, doświadczenie, wizja… Można odpłynąć. Tworzenie to emocje, które trudno opisać. Z początkowej mnogości myśli wyłania się coś wyjątkowego, niepowtarzalnego. Przydają się inspiracje sztuką – włoską, francuską, kolonialną, fascynacje różnymi wnętrzami, gra kolorów. Proponowany styl albo mieszanka stylów objawia się we wstępnych wizualizacjach. Ale to dopiero początek. Przychodzi czas na dopieszczanie każdego elementu wystroju. Wnikliwość, drobiazgowość, pełne zaangażowanie, poczucie smaku przynosi dopiero efekt końcowy w postaci efektownych finalnych wizualizacji. Jest to proces czasochłonny i właściwie mógłby nie mieć końca, gdyż często zmiana miejsca położenia jednego elementu, jego barwy, czy wielkości, powoduje efekt domina i zabawa zaczyna się od początku. Projektowanie to nie przenoszenie elementów projektu za pomocą myszki na ekranie komputera. Za każdym razem trzeba wejść do wnętrza projektu, na nowo zdefiniować cyfrowe dane elementu, jego położenia, a siatka projektowa ma tysiące przenikających się linii. W tym miejscu wizja i uniesienie projektanta mocno stykają się z twardymi umiejętnościami obsługi bardzo rozbudowanych programów projektowych 3D.

 

 

Teoretycznie można byłoby ulokować w projekcie wszystko, „złoto” lałoby się z ekranu, jednakże należy na każdym etapie projektu pamiętać o budżecie, jaki został zdefiniowany na pierwszym spotkaniu.
Często klienci w początkowej fazie decydują się na projekt koncepcyjny z układem funkcjonalnym i wizualizacjami 3D, co jest tylko częściowo dobrym rozwiązaniem, bowiem wtedy zatrzymujemy się na etapie oceny wizualnej projektowanego pomieszczenia, nie mając dalej wiedzy, jakich użyto materiałów, w jakich ilościach, cenach, gdzie je można kupić. Bez względu na to, czy klient decyduje się tylko na same wizualizacje, czy też projekt kompleksowy, projektant musi być przygotowany na to, aby wszystkie użyte w projekcie materiały wykończeniowe oraz wyposażenie osadzone były w realiach, aby faktycznie były do kupienia w zdefiniowanym wyglądzie i kolorze. Dzięki temu da się uniknąć później rozczarowań czy niejasności.

Większość zlecających już na pierwszym etapie decyduje się na projekt kompleksowy z gotową listą zakupową i dokumentacją techniczną dla wykonawców, co pozwala zaoszczędzić dużo czasu, stresów i pieniędzy. Dla tych najbardziej zapracowanych oferowane są jeszcze dwa kolejne poziomy współpracy: projekt kompleksowy z nadzorem na inwestycji, gdzie projektant nadzoruje i ocenia realizację prac wykończeniowych w zdefiniowanej liczbie wizyt (z reguły jest ich nie mniej niż pięć). Najbardziej rozbudowaną formą współpracy jest projekt kompleksowy z pełnym nadzorem (usługa pod klucz), gdzie projektant wchodzi w rolę inwestora od postawienia pierwszej kreski na projekcie, skończywszy na wręczeniu mu kluczy gotowej inwestycji. Jest to szczególnie wygodne dla osób spoza naszego regionu inwestujących w nadmorskie apartamenty. Odchodzi im cała lista zmartwień związanych z organizacją zakupu materiałów, znalezienia i nadzorowania pracy ekip wykończeniowych.

Profesjonalny projektant, poza poczuciem piękna i smaku, zmysłu plastycznego, musi posiadać umiejętność obsługi zaawansowanych programów projektowych, odpowiednie zaplecze sprzętowe, szeroką wiedzę z zakresu budownictwa i techniczną. Musi mieć pełne rozeznanie w aktualnie obowiązujących trendach, właściwościach materiałów wykończeniowych, funkcjonalnej aranżacji wnętrz, pozwalającej uwypuklić i wykorzystać wszystkie cechy pomieszczeń z osobna i w całości. Dobry i szanowany projektant posiada dużą wiedzę na temat dostępności materiałów wykończeniowych w lokalnych sklepach i hurtowniach, potrafi także wynegocjować najlepsze warunki zakupowe dla zamawiających oraz stanowi pełne wsparcie dla inwestora w przypadku ewentualnych reklamacji, czy niejasności dotyczących zamówionych materiałów. Projektant musi mieć także rozeznanie w dostępności i warunkach cenowych ekip wykończeniowych, umieć wesprzeć inwestora w podpisaniu najkorzystniejszej umowy z wykonawcami oraz skoordynować prace na budowie. Musi znać także odpowiedzi na wszystkie pytania inwestora, dostawcy i wykonawcy dotyczące każdego elementu projektu. Odpowiedzialność osoby projektującej jest bardzo duża. Błędy byłyby bardzo kosztowne, więc nie można sobie na nie pozwolić. Największą nagrodą dla projektanta jest uśmiech na twarzy inwestora i moment kiedy wraca on przy kolejnej inwestycji lub poleca jego usługi swym krewnym czy znajomym. Ja mam często do czynienia z takimi sytuacjami, co dodatkowo motywuje mnie do jeszcze cięższej pracy i za to właśnie kocham to, co robię – mówi pani Ilona

 

 

Współpraca

Stworzenie samego projektu zajmuje średnio od 6 do 8 tygodni, w zależności od jego zakresu, wielkości i charakterystyki pomieszczeń (skosy, załamania znacznie wydłużają prace), spójności oczekiwań inwestorów. Kłopotem bywa sprostanie wyobrażeniom małżonków, z których często każde ma inną wizję. Wtedy trzeba działać wybitnie delikatnie, tak aby żadnej ze stron nie urazić – projektant wchodzi trochę w rolę psychologa i mediatora.

Biuro Projektowe Home Design Ilona Schmidt oferuje pełen zakres współpracy w zakresie obiektów mieszkalnych oraz wszelkich komercyjnych i użytkowych. W przypadku budowy rekomenduje pierwsze spotkanie z projektantem na samym początku inwestycji, kiedy jest już wstępne wyobrażenie tego, co ma powstać lub w momencie, kiedy gotowy jest projekt budowlany. Natomiast przy zakupie nowego mieszkania najlepiej zaprosić projektanta jeszcze przed finalną decyzją i spotkać się z nim w danym obiekcie, mając przy sobie rzuty kondygnacji, tak aby projektant pomógł dokonać wyboru tego najwłaściwszego.

 


 

logoBardzo dziękuję dotychczasowym klientom, którzy zaufali mojemu studiu projektowemu, za to że ze mną współpracują, polecają innym moje usługi, za to że do mnie wracają przy okazji nowych inwestycji. Zapraszam też tych wszystkich niezdecydowanych oraz tych, którzy zaczynają lub są w trakcie nabywania, budowania, remontowania, inwestowania w nieruchomości. Razem możemy sprawić, że proces ten będzie przyjemnością, która wniesie nowy komfort życia.

A dla wszystkich, szczególnie w tych specyficznych czasach, mam życzenia radosnych, zdrowych i szczęśliwych Świąt Wielkanocnych !