beautiful woman works garden near house Zdrowie i uroda
Woman works in a garden. Lady with basket of vegetables

Eko żywność a „ekościema”

Rynek żywności ekologicznej rozwija się bardzo dynamicznie. Coraz więcej ludzi żyje bardziej świadomie, dba o siebie i środowisko, chce mieć wpływ na swoje zdrowie i wpierać etyczną produkcję żywności. Wartość światowego rynku żywności ekologicznej szacuje się na 125 miliardów euro, z czego 54 miliardy euro stanowi rynek europejski. W Polsce rynek produktów „bio” to zaledwie 0,5% rynku żywności ogółem, ale nieustająco rośnie. Daleko nam jeszcze do innych krajów europejskich: Danii – światowego lidera eko-żywności, w której Duńczyk wydaje rocznie na żywność eko ok. 350 euro, czy Niemiec, gdzie przeciętny klient wykłada na ten cel z portfela około 200 euro. Statystyczny Polak wydaje znacznie mniej: przeciętnie ok. 8-9 euro rocznie. Potencjał biznesowy rynku eko-żywności jest zatem ogromny i wszystko wskazuje, że rynek ten będzie cały czas się rozwijał. To także niezły kąsek dla producentów czy dystrybutorów żywności eko, a także podatny grunt dla nieuczciwych praktyk wprowadzających konsumentów na manowce.

W Polsce konsumentami żywności ekologicznej są głównie osoby w wieku 36-45 lat, ale coraz częściej sięgają po nią osoby z pokolenia „Z”, edukowanego ekologicznie, dla którego działania proeko są oczywiste. Dla młodych ludzi wybór produktów produkowanych w duchu zrównoważonego rozwoju jest wartością samą w sobie, jest ich być lub nie być. Sporą grupę eko konsumentów stanowią osoby dbające o zdrowie, żyjące w filozofii fit czy „zero waste”. Znaczącą grupą są rodzice dzieci, chcący zapewnić swym pociechom lepszy start i zdrowie w przyszłości, a także emeryci, postrzegający żywność eko niemal jak substytut leku, „dobrą dla zdrowia”, „bezpieczną”, „budzącą zaufanie”. Wydaje się, że pewna część konsumentów ulega modzie na bycie „eko” z przyczyn czysto psychologicznych. Chcą być trendy. Żywność ekologiczna jest ciągle droższa w porównaniu z żywnością nie-eko, więc eko-zakupy mogą stanowić pewną formę podkreślenia statusu społecznego.

Czym jest produkt EKO?

Eko-produkt żywnościowy musi posiadać certyfikat ekologiczny gwarantujący, że został wytworzony w systemie rolnictwa ekologicznego objętego regulacjami prawnymi Unii Europejskiej od a do z, od jego początku aż po stół konsumenta. Co ważne, definiuje go nie analiza chemiczna, ale właśnie sposób jego produkcji potwierdzona certyfikatem. W produkcji żywności ekologicznej nie używa się pestycydów, herbicydów i nawozów sztucznych stosowanych w konwencjonalnej produkcji, produkty ekologiczne są także wolne od GMO. W produkcji ekologicznej, stanowiącej dla rolnika ogromne wyzwanie, stosuje się różne metody agrotechniczne: płodozmian, wprowadzanie naturalnych wrogów szkodników, ekstrakty z roślin, preparaty mikrobiologiczne, dopuszczalne jest także stosowanie naturalnych nawozów, kompostów czy naturalnych nawozów mineralnych. Produkując żywność ekologiczną można wspomagać się środkami roślin wymienionymi na tzw. pozytywnej liście środków dopuszczonych do stosowania, opracowaną przez Komisję Europejską. Znakiem graficznym ekologicznych produktów certyfikowanych, stosowanym od 2010 roku i nadającym im wspólną tożsamość wizualną jest znak „euroliścia”. Ułatwia on konsumentom rozpoznawanie produktów ekologicznych, a rolnikom wprowadzanie produktów do obrotu w całej Unii Europejskiej. Jest gwarantem dla produktu, że został on wytworzony w systemie rolnictwa ekologicznego przez podmiot podlegający kontroli przez jednostki certyfikujące od pola do półki sklepowej. Produkty wprowadzane do obrotu jako ekologiczne muszą być oznakowane znakiem „euroliścia” na opakowaniach detalicznych. W przypadku produktów wieloskładnikowych, co najmniej 95% masy składników musi pochodzić z produkcji ekologicznej, pozostałe 5% mogą stanowić składniki nieekorolnicze – z listy ograniczonej do kilku składników. Do wyróżników ekologicznej produkcji żywności należy obowiązek jej zgłoszenia do krajowego systemu kontroli i poddania inspekcjom prowadzonym przez zatwierdzone jednostki certyfikujące. Jeśli kontrola potwierdzi zgodność z wymogami, producent uzyskuje certyfikat uprawniający do etykietowania produktów spełniających wymogi i wprowadzania ich do obrotu jako ekologiczne. Obowiązek kontroli dotyczy wszystkich ogniw łańcucha dostaw, „od pola do półki sklepowej”: rolników, przetwórców, konfekcjonerów, hurtowników, importerów i ewentualnych podwykonawców. Zwolnione z obligatoryjnej certyfikacji są sklepy detaliczne sprzedające finalnym konsumentom ekoprodukty w opakowaniach jednostkowych, oznakowanych unijnym logo produkcji ekologicznej. Istotne jest, że unijne logo „euroliścia” nie może być używane dla produktów wytworzonych w gospodarstwach będących w okresie konswersji (czyli przekształcania z rolnictwa konwencjonalnego w ekologiczne), dla produktów zawierających mniej niż 95% składników z rolnictwa ekologicznego, produktów wytwarzanych w ramach usług gastronomicznych, produktów myślistwa i rybołówstwa z wykorzystaniem ekologicznych składników roślinnych. Znak „euroliścia” jest prawnie chroniony i nie można go modyfikować. Oprócz znaku graficznego (logo) poniżej lub po jego bokach muszą być wskazane: numer jednostki certyfikującej oraz oznaczenie pochodzenia surowców. Warto wiedzieć, że sformułowania ”eko”, „bio”, „organiczny” to prawnie usankcjonowane synonimy. Certyfikat jest dokumentem jawnym, okazywanym wszystkim zainteresowanym i dostępnym w internecie. Czy żywność ekologiczna jest w 100% wolna od pestycydów i chemii? Niekoniecznie, choć tak uważa wielu konsumentów. W większości przypadków ekologiczna żywność jest „czysta”, jednak pamiętajmy, że żywność ekologiczna produkowana jest na tej samej planecie, w tym samym środowisku co żywność konwencjonalna. Opryski chemiczne stosowane w uprawach czy nawozy mogą być przemieszczane na uprawy ekologiczne przez wiatr, deszcz czy wody powierzchniowe. Rolnik wprawdzie zobowiązuje się do niestosowania pestycydów w produkcji, ale nie jest w stanie tego zagwarantować.

Greenwashing, czyli marketingowe mydlenie oczu pseudoekologią.

Ponieważ eko jest nośne i w modzie, wielu z producentów (zjawisko to dotyczy w zasadzie niemal wszystkich branż), wykorzystuje pseudoekologiczne hasła i pseudo działania jako stały element swojej strategii marketingowej. W odniesieniu do produktów żywnościowych mogą to być pewne proste hasła, niebędące prawdziwymi oświadczeniami żywieniowymi. Są one krzykliwymi sloganami reklamowymi, za którymi nie stoi nic poza przekazem reklamowym. Takie zwroty jak na przykład: „przyjazny środowisku”, „naturalny”, „tradycyjny”, „dobry z natury”, „naturalnie zdrowy”, „tradycyjny od gospodarza”, „greenfood” oraz oznaczenia graficzne w formie zielonych listków, wizerunki uśmiechniętych zwierzątek na opakowaniu, odwoływanie się do sielskości i wiejskiej tradycji, powinny wzbudzać naszą czujność. Wprawdzie od niedawna przepisy unijne dopuszczają sprzedaż bezpośrednią (od rolnika) produktów deklarowanych jako ekologiczne bez certyfikacji, pamiętajmy jednak, że nie zawsze możemy to zweryfikować i w tym przypadku opieramy się wyłącznie na deklaracjach producenta żywności, narażając często jednocześnie na znacznie wyższą cenę.

Czy żywność ekologiczna musi być droga?

Producenci żywności ekologicznej muszą włożyć w swe uprawy więcej pracy, uzyskując często dużo niższe plony niż w tradycyjnym rolnictwie. Z rolnictwem ekologicznym wiąże się większe ryzyko i wysokie koszty pielęgnacji upraw, hodowli zwierząt i certyfikacji. Większość z nas przyznaje, że zachętą do zakupu żywności ekologicznej byłaby jej niższa cena. W ostatnich latach dysproporcja cenowa między żywnością konwencjonalna a żywnością eko maleje, co zapewne zawdzięczamy zwiększaniu konkurencyjności, dostępności, wprowadzaniem do oferty produktów ‘bio” przez sklepy wielkoformatowe i dyskonty. Największym zainteresowaniem cieszą się produkty z kategorii: jedzenie w słoiczkach dla dzieci, napoje roślinne, soki, napoje i nektary, mleko modyfikowane dla dzieci, płatki śniadaniowe, musli i … wódka, z certyfikowanego żyta, a jakże!

Czy EKO = zdrowe?

Zwykle tak, ale nie możemy utożsamiać tych dwóch pojęć. Trudno uznać, by spożycie ekologicznej wódki mogło być traktowane jako element zdrowego stylu życia, podobnie jak częste spożycie ekologicznej wieprzowiny, ekologicznego tłustego twarogu, gęsiego smalcu od rolnika czy eko-dżemu z wysoką zawartością cukrów. W kontekście zdrowszego modelu odżywiania wiodące znaczenie ma rodzaj produktu. Jednak bez wątpienia, produkty organiczne w porównaniu ze swoimi konwencjonalnymi odpowiednikami cechuje wyższa jakość, wyższa wartość odżywcza, większa zawartość witamin i składników mineralnych. Edukujmy się i życzmy więc sobie większej dostępności do eko-żywności. A plany są ambitne, bowiem Unia Europejska zakłada zwiększenie powierzchni upraw ekologicznych do 25% do 2030 roku.

svg%3E Zdrowie i uroda

żródło: www.europrl.europa.eu

svg%3E Zdrowie i uroda

Źródło: www. agriculture.ec.europa.eu