Kamienie od zawsze intrygują ludzi – szlachetne, półszlachetne i nawet te zwykłe. Ze względu na wygląd, barwę, wewnętrzny blask, przejrzystość czy rzadkość występowania wielu z nich nadano wartość handlową, magiczną i uzdrowicielską, wiązano ze znakami Zodiaku, gwiazdami i planetami. Służyły i służą za amulety i ozdoby. Jest ich takie bogactwo, że na zgłębienie wszystkich tajemnic zabrakłoby jednego życia. W ten tajemniczy świat zanurzyła się pani Małgorzata Piekarz. Odwiedziliśmy jej kołobrzeski sklep noszący nazwę Kamienie Świata, by posłuchać opowieści o kilku z setek wyjątkowych przedmiotów w nim oferowanych.

 

 

kamienie-1006m– Są kamienie, które występują tylko w jednym miejscu na Ziemi. Tak jak krzemień pasiasty znajdowany wyłącznie w Górach Świętokrzyskich. U Pani można zobaczyć wiele egzemplarzy.

– To kamień wyjątkowy, bo dodaje energii, wzmacnia witalność, usuwa zmęczenie. Nazywany bywa „kamieniem optymizmu”. Przy tym każdy jest inny, nie ma dwóch z takim samym wzorem. W świecie zyskał uznanie za sprawą Victorii Beckham, żony słynnego piłkarza – Davida.

 

– Jakie inne kamienie, oprócz krzemienia pasiastego, występują tylko w jednym miejscu na świecie, a może je Pani zaoferować w swoim sklepie?

– Weźmy na przykład larimar, który występuje na Dominikanie. Jest niezwykły, kolor ma jasnobłękitny, z białymi żyłkami. Osoby, które go noszą, mówią, że dodaje energii i pozytywnego nastawienia do życia, do wykonywanej pracy. Przyciąga klientów, sama go noszę. Moja zawieszka jest wyjątkowo piękna, wykonana dla mnie przez sprawdzonego dostawcę najwyższej klasy kamieni do wyrobu biżuterii. Następnym, bardzo energetycznym kamieniem jest herkimer. Występuje nad jeziorem George w Hrabstwie Herkimer w stanie Nowy Jork w USA. Maleńkie bryłki cudownie przejrzystego kryształu górskiego do złudzenia przypominają diament.
Innym kamieniem jest shiva lingam. Zbierany tylko w porze suchej w rzece Normada w Indiach. Według tradycji, ze względu na kształt utożsamiany jest z pierwotnym Kosmicznym Jajem, które daje początek nowemu życiu. Kamień dla panów, dodaje męskości. Polecałabym dla par, gdyż energia męska i żeńska w lingamie sprawia, że oddziałowując na siebie wzajemnie, tworzą silny „generator energii”. Jajowaty kształt jest męską energią, a czerwono-brązowe zabarwienie żeńską. Warto spróbować.

 

– Jest jakiś region pochodzenia kamieni, który jest u Pani tym głównym?

– Staram się, żeby źródła pochodzenia były różne, stąd nazwa sklepu „Kamienie Świata”. Nie „Świat kamieni” tylko właśnie „Kamienie Świata”.

 

– Jak to się stało, że zainteresowała się Pani kamieniami? Jest Pani geologiem, geografem?

– Nie, to moja fascynacja. Zaczęłam się interesować kamieniami, kiedy 1994 roku założyłam firmę. Wtedy połączyłam pasję z zawodem. Początki były trudne. Na wstępie bardzo pomagał mi brat, Piotr, który kupował dla mnie okazy na rozmaitych giełdach kamieni, zdobywał adresy. Teraz jest Internet, więc jest łatwiej o kontakty, ale ja współpracuję tylko ze sprawdzonymi od lat dostawcami jak pan Waldemar. Minerały dostarczał mi pan Janusz, a teraz jego syn Michał. Nigdy nie zawiodłam się na jakości towaru.

 

– Obecnie ludzie kupują pewnie kamienie przez Internet.

– Uważam, że jest to produkt, którego nie powinno się w ten sposób kupować. Kiedy obserwuję zdjęcia i opisy na stronach oferujących minerały, bardzo często zauważam, że nie odpowiadają one rzeczywistości, są po prostu błędne. Poza tym, trzeba pamiętać, że działa zasada: na zdjęciu jest zawsze najładniejszy egzemplarz. Jeżeli w podpisie nie ma informacji, że chodzi o ten konkretny, pokazany na fotografii kamień, to możemy dostać coś kompletnie przypadkowego. Jeżeli kupujemy dla kogoś, to zazwyczaj znamy tę osobę, wiemy jak się ubiera, co lubi nosić, jakie ma ulubione kolory. Kiedy widzimy przedmiot, naprawdę łatwiej dobrać prezent do gustu tej obdarowywanej osoby. Tym bardziej w taki sposób trzeba kupować dla siebie, dotykając, oglądając. Wtedy odczuwamy, co nam odpowiada, a co nie.

 

 

– Skąd czerpała pani na początku wiedzę o kamieniach, ich właściwościach, przeznaczeniu?

– Głównie z książek. Zdobywałam rozmaite, rzadkie tytuły. To jest tak rozległa dziedzina, że można by było jej poświęcić całe życie, a i tak coś by pozostało do zrobienia.

 

– Pani zajmuje się również naprawą biżuterii i wykonywaniem jej na zamówienie.

-Tak, średnio chodzę spać około godziny pierwszej w nocy. Na przykład wczoraj położyłam się o drugiej, bo miałam do wykonania trudne zamówienie. Gotowa biżuteria na ogół jest w standardowym rozmiarze, a na przykład klientka po operacji tarczycy potrzebuje korale o określonej długości, wtedy spełniam oczekiwania. Owszem naprawiam, nie tylko biżuterię, klientki proszą o pomoc w różnych sprawach. W bransoletkach pękają gumki, niestety, gumka to gumka. Psują się zapięcia w koralach, zrywają się linki, żyłki. Nikt nie chce się bawić w naprawy, czy na zamówienie, bo to bardzo żmudna i czasochłonna praca. U mnie to wszystko stało się jakby przypadkiem. Wiele lat temu naprawiłam starszej pani korale, no i się zaczęło – „jedna pani, drugiej pani…” I tak zostało do dziś. Jestem perfekcjonistką, a z tym bardzo trudno żyć. Wszystko musi być porządnie zrobione. Mam w ofercie także swoje wyroby, elementy do ich wykonywania, biżuterię sztuczną.

 

– Kim są pani klienci? Szukają biżuterii, czy raczej są to kolekcjonerzy, zbieracze?

– Powiedziałabym, że pół na pół.

 

– A jeśli chodzi o biżuterię, to co klienci preferują?

– Moda się zmienia, ale kamienie zawsze będą niepowtarzalną ozdobą. Panie czasami noszą na przykład po kilka bransoletek na jednej ręce. Dobieramy wtedy według indywidualnego gustu, rozmiaru. Oczywiście, jest też moda na biżuterię. Teraz poszukiwane są bransoletki z kulek wielkości 1,7 – 2 mm, wielkości łepka od szpilki. Bardzo czasochłonne. Ja tu ciągle mówię o paniach, a przecież panowie też stanowią dużą grupę klientów. Okazji nie brakuje, żeby podarować coś fajnego, ponadczasowego swojej ukochanej, córce, mamie, czy siostrze. Zawsze doradzam, jak mogę najlepiej.

 

– A o co pytają najczęściej kolekcjonerzy?

– Ich najbardziej interesują minerały w formie surowej lub bębnowanej. Bębnowanie to obróbka, po której kształt pozostaje naturalny, ale powierzchnia robi się gładka. Stają się one błyszczące, nieco zmieniają się, wyostrzają się ich kolory.

 

 

– Laik mógłby się nie domyślić, że ta brązowa kostka i wyszlifowany jaśniejszy kamyk to ten sam kamień, czyli tygrysie oko.

– Dlatego są różne preferencje. Bywa, że w zbiorach ludzie mają egzemplarze zupełnie surowe obok takich wstępnie obrobionych, bo wtedy udaje się wyeksponować określone cechy.

 

– Wracając do biżuterii. W sklepach bransoletek nie brakuje, a ludzie i tak wciąż przychodzą do Pani.

– Tak jak mówiłam, tam są zazwyczaj typowe rozmiary. A ja dobieram do osobistych oczekiwań. Po za tym trzeba pamiętać, że nie wszystkie kamienie można za sobą łączyć, bo ich energia wyklucza się wzajemnie i źle się czujemy. Panie miewają rozmaite, oryginalne pomysły i oczekiwania. Czasem przygotowuję biżuterię na ślub dla panny młodej. Staram się realizować każde zamówienie, tak żeby wszyscy byli zadowoleni, bo o to głównie chodzi.

 

– Pani sama ma na szyi niesamowity, bursztynowy naszyjnik.

– To są rzeczywiście niezwykłe bursztyny i niezwykły naszyjnik. Łączy się z nim taka historia: odeszła na zawsze moja klientka, więc jej mąż przyniósł do mnie trochę jej ozdób. Nie które wcześniej naprawiałam. Były w różnym stanie. Ale ten naszyjnik – wiedziałam to od razu – będzie mój. Mają swoje lata, więc poprosiłam pana Zbyszka, dostawcę bursztynu, o pomoc. Zostały przeszlifowane, dołożyłam przekładki i teraz są takie niepowtarzalne.

 

– Pani w sklepie również oferuje bursztyny.

– Ale mam okrojoną ofertę. Ja sama nigdy nie czułam związku z bursztynami. Dopiero te swoją wyjątkowością mnie do siebie przekonały.

 

– Co Pani lubi jeszcze nosić?

– Mam kilka ulubionych, m. in. larimar, tanzanit, rubiny, szafiry. To już wyższa półka, kamienie szlachetne. Na przykład tanzanit został odkryty dopiero w XX wieku. Rozsławiła je Elizabeth Taylor, bo nosiła je jako biżuterię. Kamień ma piękną niebieską barwę. No i oczywiście muszę jeszcze koniecznie wspomnieć czarny turmalin-szerl. Ten chroni przed tak zwanym „wampirem emocjonalnym”. Jak o każdym minerale, można by o nich długo opowiadać… Tak więc o turmalinie i wampirach może następnym razem.

 

 

 

– Jest coś takiego jak kamienie barwione, o co tu chodzi?

– Klienci powinni wiedzieć, że są takie kamienie, bo mogą przeżyć zawód. Klientka szuka na przykład turkusu i ktoś oferuje „turkus”, a później okazuje się, że to kamień zabarwiony na kolor turkusowy. To jest wprowadzanie w błąd. Ja zawsze uprzedzam, że coś co może wyglądać jak na przykład turkus, turkusem nie jest. Jest taki kamień – howlit, który można barwić na różne kolory. On ma żyłki, więc kiedy jest odpowiednio zabarwiony, naprawdę może udawać turkus. Kiedy się go zabarwi na czerwono może udawać koralowiec. A przecież wiemy, że nie ma na rynku korala szlachetnego. Owszem jest rafa koralowa, ale nie szlachetne korale. Są dwa gatunki koralowca: bambusowy i gąbczasty. Trochę się od siebie różnią. One też są zabarwiane. Nie czarujmy się, wyjęte z wody gałązki rafy nie będą miały intensywnej barwy. Koral szlachetny jest zaś pod pełną ochroną od wielu lat.

 

– Wspomniała Pani o tym że ludzie miewają skłonność do określonych kamieni, do ich barw, kształtów. Z czego to wynika?

– Bardzo często klientki chcą mieć zestaw pasujący do wszystkiego, do każdej stylizacji. To jest raczej niemożliwe. Określone kamienie mają takie, a nie inne właściwości i różnie je odbieramy, w sposób bardzo zindywidualizowany. Na przykład kwarc różowy pomaga podtrzymać przyjaźń, to tak zwany kamień miłości, szeroko rozumianej, nie chodzi tylko relacje damsko-męskie. Ludzie nerwowi, niespokojni wybierają zaś chętnie tygrysie oko jako kamień łagodzący napięcia nerwowe. Obsydian śnieżny pomoże, kiedy sytuacja wydaje się bez wyjścia, mamy trudne przeżycia – wtedy ten kamień ma dodawać otuchy, pomagać znaleźć „światełko w tunelu”. Awenturyn zaś ma właściwości antydepresyjne. Podobnie szmaragd albo malachit. Każdy minerał jest z czymś przez ludzi wiązany: typem osobowości, wiekiem, stanem zdrowia, znakiem Zodiaku.

 

– I dzieje się tak od tysiącleci.

– Warto mieć świadomość, że w każdej kulturze takie powiązanie może być inne. Babilończycy na przykład przypisywali do znaku Byka agat, Arabowie szmaragd, a Żydzi chalcedon. Pewne fizyczne właściwości kamieni predestynowały je do działań uzdrowicielskich.

 

– Widzę wśród minerałów coś pięknie błyszczącego. Coś jakby złoto…

– To jest piasek pustyni, jest również noc Kairu, szmaragd Nilu. To są kamienie syntetyczne. Kiedyś bardzo popularne były przywożone z Rosji pierścienie z oczkiem z piasku pustyni. Pięknie błyszczy w słońcu. Ale również wykonywana jest z niego biżuteria wieczorowa, wtedy widać refleksy wywołane sztucznym oświetleniem. Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na opalit, który jest sprzedawany jako kamień księżycowy. To oczywiście nieporozumienie. Albo niektórzy biorą go za opal. Prawdziwy kamień księżycowy jest przeznaczony dla kobiet, przypisuje mu się łagodzenie wszelkich kobiecych dolegliwości, bo pomaga w trudnych momentach związanych z biologią kobiety, począwszy od wczesnego dojrzewania.

 

– W Pani dzbanku z wodą do picia widzę na dnie różne kamyki…

– Tak, to jest mieszanka trzech idealnie uzupełniających się kamieni – szungit, kryształ górski i krzemień czarny. Szungit ma zdolność oczyszczania wody z pestycydów, bakterii i innych szkodliwych związków. Kryształ górski ma za zadanie energetyzować, biowitalizować wodę. Krzemieniem uzupełniamy niedobór krzemu w organizmie. Mnie bardzo pomaga na alergię oczu. Tylko przemywanie twarzy tą wodą mi pomaga. Koniec z kroplami i maścią ze sterydami. Warto spróbować, bardzo polecam między innymi na skórę trądzikową.

 

 

– Pewnie gdyby Pani nie wiedziała tyle o kamieniach, sprzedawałoby się je Pani trudniej?

– Gemmologia, czyli nauka o kamieniach szlachetnych stosowanych w jubilerstwie jest dziedziną rozległą. Ja wciąż się dokształcam, a i tak mam wrażeniem, że wiem niewiele… Chętnie się wiedzą dzielę, jeśli nie mam w pamięci informacji o danym kamieniu, sięgam do moich notatek. O ile oczywiście jest na to czas. Lubię sytuacje takie, że kiedy rozmawiam z osobą czy osobami, w sklepie robi się cicho i wszyscy słuchają. Bardzo często klientka potrzebuje więcej czasu na rozmowę, umawiamy się na telefon, ale po godzinie 21. Muszę mieć chwilę dla siebie, po powrocie do domu.

 

– Odwiedzają Panią kołobrzeżanie czy raczej przyjezdni?

– Jedni i drudzy. Przyjezdni wracają, zawsze coś kupują. To bardzo sympatyczne, przychodzą się przywitać, często słyszę – urlop w Kołobrzegu bez spotkania z panią, to nie urlop… Dostaję różne prezenty, słodycze, kwiaty, drobiazgi wykonane ręcznie przez klientki, kartki z życzeniami również z zagranicy. Jedna klientka od nas napisała dla mnie wiersze podpisane – „dla czarodziejki od kamieni”. To wszystko powoduje, że czuję się spełniona w tym co robię, jest cudnie. Dla takich chwil warto się poświęcać całą sobą, warto żyć…

 

– Za każdym minerałem, kamieniem stoi jakaś historia, przekonania, szczególne pochodzenie, albo szczególne właściwości. Pewnie można o tym mówić bez końca.

– O, tak. Jest to wciąż dla ludzi coś egzotycznego. Żyjemy w świecie oderwanym od kontaktu z naturą. Na szczęście wracamy do niej. Zresztą, kiedy ma się w ręku jakiś przedmiot i zna się jego historię, właściwości, takie informacje łatwiej sobie przyswoić. Bywam zapraszana do szkół, ośrodków czasowych. Robiłam prelekcje, ale muszę odmawiać, na to już czasu nie wystarcza…

 

– Mówi Pani o historii naturalnej. To pewnie stąd w sklepie znajdujemy również skamieniałości.

– To osobny świat, o którym również można dużo opowiedzieć. Amonity, trylobity, orthocerasy – szczególnie fascynują dzieci i młodzież. Czasami od wizyty w moim sklepie zaczyna się pasja kolekcjonerska młodych ludzi. Dla mnie jest to powód do ogromnej satysfakcji.

 

W sprzedaży mam nie tylko kamienie, ale na przykład figurki z najlżejszego drewna na świecie – balsy z Indonezji, albo figurki z onyksu pakistańskiego i innych kamieni. W te produkty i wiele innych zaopatruje mnie pani Asia. Są też bardzo poszukiwane lampy solne. Teraz, gdy w każdym domu jest komputer, telefony komórkowe, lampy są wręcz niezbędne.

 

Tak jak mówi pani Małgorzata Piekarz – o kamieniach, minerałach i skamieniałościach można opowiadać dużo i tematu się nie wyczerpie. Najlepiej jednak odwiedzić sklep Kamienie Świata i posłuchać opowieści na żywo.

 

Kontakt: Kamienie Świata, ulica Unii Lubelskiej j 12, 78-100 Kołobrzeg. tel 609-601-800