rektor prof. Tadeusz Bohdal 2„Studenci sobie cenią wiedzę zdobytą podczas praktyk w przedsiębiorstwach, a właściciele firm wspierają nas w pisaniu programów studiów” – zapewnia prof. Tadeusz Bohdal, rektor Politechniki Koszalińskiej.

 

– Jakie miejsce na mapie polskich uczelni technicznych zajmuje Politechnika Koszalińska?

– Znaczące, widoczne i stabilne. Jesteśmy jedyną uczelnią techniczną na Pomorzu Środkowym. Trudno wyobrazić sobie Koszalin bez Politechniki Koszalińskiej.

 

– Uczelnia rozpoczyna w tym roku świętowanie swojego pięćdziesięciolecia. Jaki jest program obchodów?

– Uroczystości rozłożyliśmy na dwa lata. W październiku tego roku rozpoczynamy pięćdziesiąty rok akademicki. Inauguracja będzie pierwszym akcentem świątecznym. W przyszłym roku zorganizujemy dwa bale: dla absolwentów oraz dla pracowników. Wydamy książkę podsumowującą w sposób ciekawostkowy, a nie monograficzny półwiecze istnienia uczelni. Zorganizujemy zjazd rektorów uczelni technicznych. Wydarzeń towarzyszących będzie dużo więcej. Głównie obchody zaplanowaliśmy na czerwiec przyszłego roku.

 

– Jakie zawody są dzisiaj najbardziej poszukiwane?

– Przedsiębiorcy szukają mechaników, informatyków, automatyków, energetyków. Najwięcej ofert dotyczy kierunków technicznych. Zainteresowanych kierujemy bezpośrednio do jednostek, których przedstawiciele mają najlepszy przegląd kadr wśród absolwentów.

 

– Czy absolwenci chętnie zatrudniają absolwentów?

– Tak, to naturalne. Wykształciliśmy tysiące specjalistów w wielu dziedzinach, absolwenci trafiają do różnych firm, również największych w branżach lub tworzą własne przedsiębiorstwa. Wiedzą, bo są tego najlepszym przykładem, że Politechnika Koszalińska kształci dobrych specjalistów; sami najchętniej zatrudniają absolwentów młodszych roczników. Z nauczycielskiego punktu widzenia to bardzo przyjemne, gdy niemal wszędzie spotykamy naszych absolwentów.

 

– Czy przedsiębiorcy mogą mieć wpływ na zakres programu studiów?

– Tak. Osobnym zakresem współpracy uczelni z biznesem są staże i praktyki w firmach; w tym zakresie stale podpisujemy nowe umowy. Studenci wysoką sobie cenią wiedzę zdobytą podczas zajęć w przedsiębiorstwach, a właściciele firm wspierają nas w pisaniu programów studiów.

 

– Podziela pan pogląd, że lata dziewięćdziesiąte były przełomowe dla rozwoju i obecnego kształtu uczelni?

– W historii naszej uczelni lata dziewięćdziesiąte były jedną z najważniejszych dekad. W rezultacie ówczesnych przemian i wielu innych zmian od nas niezależnych w 2002 roku na Politechnice Koszalińskiej kształciło się osiemnaście tysięcy studentów. W tym czasie byłem prodziekanem. Rektorami na przełomie stuleci byli profesorowie: Wojciech Kacalak oraz Krzysztof Wawryn.

 

– Jaka jest dzisiaj Politechnika Koszalińska?

– Staramy się, żeby była przyjaznym miejscem do studiowania; trochę jak w domu rodzinnym: studenci mają swoje obowiązki, prawa i przywileje. Chcemy, żeby młodzi ludzie chętnie do nas wracali, utrzymywali kontakt, wynieśli stąd miłe wspomnienia i życzliwe nastawienie do świata, a tego wszystkiego nie można osiągnąć tworząc bariery i wznosząc mury.

 

– Co mówią studenci pierwszych roczników?

– Studenci w Koszalinie czują się dobrze, tak mówią o życiu w mieście, to wrażenie pierwsze i podstawowe jest pozytywne. Politechnika Koszalińska to uczelnia regionalna, średniej wielkości, z tradycjami, kształcąca w nowoczesnych warunkach i specjalnościach. Absolwenci na ogół zostają w regionie.

 

– Jak radzą sobie na rynku pracy?

– Większość szybko znajduje pracę, choć na najbardziej satysfakcjonujące propozycje i stanowiska trzeba poczekać, ale nie dłużej niż dwa lata, co nie zakłóca rytmu życia i płynnego tempa rozwoju zawodowego. Absolwenci kierunków inżynierskich radzą sobie najlepiej, ponieważ specjalistów branż technicznych jest najmniej, mogą też liczyć na najwyższe wynagrodzenie. Nie oznacza to jednak, że pozostali absolwenci są stratni. Jeżeli ktoś chce się uczyć, zdobędzie zawód przyszłości, a kto chce pracować – w tym zawodzie osiągnie sukces.

tekst 5-1

 

– Pan sam jest absolwentem Politechniki Koszalińskiej.

– Tak, a jeżeli wspomnę, że prorektorem do spraw kształcenia jest profesor Danuta Zawadzka, również nasza absolwentka, a kolejny absolwent, prof. Witold Gulbiński, jest prorektorem do spraw nauki i rozwoju – to chyba najlepiej świadczy o wysokim poziomie kształcenia Politechniki Koszalińskiej.

 

– Jakim miastem do studiowania jest Koszalin?

– Wszyscy wszystkich tutaj znają i dla wszystkich mają czas, powrót do domu trwa dziesięć minut, zakupy kwadrans, a na spacer nad morzem jedziemy pół godziny. Nie ma korków, pośpiechu. W regionie brakuje rąk do pracy, stawki są porównywalne do większych miast.

 

– Co pan sądzi o pomyśle wprowadzenia elitarności wykształcenia wyższego?

– Studia i tak zawsze były, są i będą dla wybranych; wynika to nawet ze statystyk. Nie wiem, czy jest sens tworzenia nowych zasad, życie wszystko sprawnie weryfikuje. Kto ma talent, predyspozycję i determinację sięgnie po wyższy poziom wiedzy, w swojej dziedzinie będzie specjalistą, pociągnie za sobą innych i osiągnie sukces.

 

– Jaki prywatnie jest rektor Politechniki Koszalińskiej?

– Odczuwam brak wolnego czasu. Preferuję wypoczynek na świeżym powietrzu, spotkania z przyjaciółmi i rodziną. Jeżdżę na rowerze, biegam.

 

– Jak pan dogaduje się ze studentami?

– Nigdy nie miałem z tym problemów. Starsi ludzie zwykle narzekają na młodszych, co głównie wynika z braku płaszczyzny porozumienia i współpracy, tymczasem młodzi są fantastyczni, tylko trzeba z nimi rozmawiać. Ponad czterdzieści lat nie usłyszałem od studenta przykrego słowa, nikt nie trzasnął drzwiami, nie okazał niezadowolenia. Dbam o wzajemny szacunek, buduję pozytywne relacje partnerskie. Jestem taktowny, studenci odpowiadają tym samym. Mają mojego maila i numer telefonu komórkowego, ale nie zdarzyło się, żeby ktokolwiek nadużył tego zaufania. Wbrew temu, co się powszechnie mówi, młodzi ludzie potrafią znaleźć lub wyczuć granicę w kontaktach.