Klasyka i minimalizm w orientalnym wydaniu, to odważne, a jednocześnie niezwykle trudne połączenie. Tutaj główną rolę grają detale, które muszą stworzyć pełną harmonię. Metalowa figura Freddy’ego Krugera, etno obrazy, zdjęcia z podróży, mozaiki, marmur, czerń, biel i mosiądz – w tym mieszkaniu zagrało wszystko!

 

projekt: Fabryka Wnętrz Lucyna Kołodziejska, zdjęcia: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito

projekt: Fabryka Wnętrz Lucyna Kołodziejska,
zdjęcia: Katarzyna Seliga-Wróblewska, Marcin Wróblewski / Fotomohito

Mieszkanie ma 150 m kw. powierzchni. Powstało w nowym domu. Właściciele to małżeństwo z synem oraz rudy kot.

W mieszkaniu postawiono na tylko na dwa główne kolory: biały i grafitowy (z dodatkiem czarnego), które na płaszczyznach ścian i mebli w zabudowie tworzą czytelne podziały wnętrza, podkreślając charakter poszczególnych pomieszczeń. Również zastosowane materiały są dobrane bardzo pieczołowicie. Drewno, marmur i stonowane mozaiki w zestawieniu z resztą tworzą intrygującą i harmonijną całość. Kropką nad „i” w aranżacji mieszkania są wielkoformatowe lustra w korytarzu i łazience.

Mimo tak ograniczonej kolorystyki już na samym wejściu czuć prawdziwego ducha mieszkania. Trochę jakbyśmy przenieśli się na Daleki Wschód. Wszystko przez prosty zabieg zastosowania wśród drewnianej podłogi elementów mozaiki. To dość odważne posunięcie, ale jakże wyraziste! Od samego początku wszystko utrzymane jest w minimalnej kolorystyce, podkreślonej nietuzinkowymi dodatkami i bardzo różnorodnym oświetleniem. Ten sam motyw powtarza się w kuchni, która została w ciekawy sposób połączona z salonem, lecz tutaj już w 100 procentach zauważalny staje się styl kolonialny.

Ten styl cieszy się ogromną popularnością wśród wielbicieli egzotycznych podróży i wszystkich osób zainteresowanych sztuką – tacy są właśnie właściciele tego wnętrza. Na szczęście zarówno oni, jak i ja, zdawaliśmy sobie sprawę, że styl kolonialny nie może być przesadzony, dlatego tak ważne było właściwe skomponowanie wszystkich elementów wystroju.

Styl ten dominuje w całym mieszkaniu jednak jest niwelowany przez jasne tkaniny, dlatego w salonie postawiliśmy na beżową sofę i dywan. Duże powierzchnie w jednym kolorze są doskonałym uzupełnieniem aranżacji, a jasne zasłony tworzą wyjątkowe połączenie z meblami z ciężkiego, ciemnego drewna. Lekkości dodają również tkaniny zdobione dalekowschodnimi motywami. Żeby podkreślić podróżniczy charakter wnętrz, na ścianie umieściliśmy wielką mapę świata oraz zdjęcia z podróży. Również pamiątki z wojaży stanowią w dużej części element dekoracyjny.

 

 

Dużym atutem mieszkania jest sztuka, a w szczególności ogromne kolorowe obrazy, jak chociażby ten na głównej ścianie w salonie. Połączenie stylu etno i klasyki jest jednym z moich ulubionych, w mojej ocenie, to taka trochę współczesna wersja stylu kolonialnego.

Z racji tego, że pan domu jest muzykiem i w wolnej chwili miksuje, w mieszkaniu musiał pojawić się pokój muzyczny. Jak to jednak w audiofilskim hobby bywa – „diabeł tkwi w szczegółach”, więc kształt pokoju został celowo zaprojektowany w taki sposób, by wydobyć jak najlepszą akustykę. Panelami akustycznymi wyciszona została tylko jedna ściana, by dźwięk rozchodził się odpowiednio, a nie był przesadnie stłumiony. Co więcej, wybraliśmy takie panele, które nie tylko pełnią swoją podstawową funkcję, ale są także istotnym elementem dekoracyjnym. W tym pokoju wszystko również zostało utrzymane w minimalistycznej kolorystyce. Dodatkowo charakter pomieszczenia podkreśla figurka Freddy’ego Krugera ze słynnego horroru, która znajduje się tuż obok mikserów i głośników.