Medal Europejski, Godło Teraz Polska, tytuł Ambasadora Polskiej Gospodarki to prestiżowe nagrody, które Wydawnictwu Artystycznemu Kurtiak Ley przyniósł rok 2018. Sami jego właściciele za najważniejsze wydarzenie roku i swój szczególny sukces uważają uruchomienie w Warszawie Galerii Książki Kolekcjonerskiej – wyjątkowej placówki łączącej funkcję salonu artystycznego i eleganckiego sklepu. Mniej spektakularne, ale również wymagające ogromnego wysiłku były przygotowania do otwarcia drugiego, po berlińskim, oddziału wydawnictwa. Powstaje on w Krakowie.
izabela rogowska-2Koszalińskie wydawnictwo założyli niemal 30 lat temu Urszula Kurtiak i Edward Ley. Pochodzące z Koszalina książki artystyczne trafiają nie tylko do polskich odbiorców. Wiele znajduje nabywców w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej – zwłaszcza edycje dzieł literackich drukowane w językach oryginałów albo po angielsku.
Przez lata podstawową formą promocji oferty Wydawnictwa Artystycznego Kurtiak Ley był udział w targach oraz wystawy. W ostatnich latach coraz większe znaczenie ma Internet i internetowy sklep, dlatego wyjazdów targowych jest nieco mniej, choć nadal każdy rok przynosi indywidualne prezentacje w prestiżowych miejscach świata. Przykładem może być trwająca cztery miesiące ubiegłoroczna wystawa pochodzących z Koszalina unikatowych książek w Morgan Library & Museum w Nowym Jorku, promowana oficjalnie przez Konsulat Generalny RP jako ważne wydarzenie kulturalne.
Można odnieść wrażenie, że wydawnictwo odnosi więcej sukcesów poza rodzinnym miastem niż w swojej kolebce. Urszula Kurtiak komentuje: – Jest to poniekąd zrozumiałe. Absolutna większość odbiorców mieszka poza naszym rodzinnym miastem. My zaś czas dzielimy obecnie między Koszalin, Warszawę i Kraków. Dochodzą do tego wyjazdy zagraniczne. Dosłownie wiedziemy życie w podróży. Można by pewnie niektórymi sprawami zarządzać zdalnie, ale my wiemy, że zawsze lepszy efekt daje bezpośrednie zaangażowanie. Zresztą prowadzimy działalność o szczególnym charakterze, gdzie osobiste kontakty i relacje mają ogromne znaczenie. Nasi współpracownicy i odbiorcy bardzo to cenią.
Wydawnictwo doceniają nie tylko nabywcy jego dzieł. Edward Ley mówi: – W roku 2018 splendorów spłynęło na nas sporo. Takim, który uważamy za szczególny, jest przyznanie naszemu wydawnictwu Godła Teraz Polska. Pomyślane jest ono jako budzące szacunek oznakowanie towarów – to przede wszystkim. Poza tym Fundacja Teraz Polska bierze w swoistą opiekę laureatów. Interesuje się ich kolejnymi przedsięwzięciami, zaprasza na spotkania. Doświadczamy tej opieki i bardzo sobie ją cenimy. Odbierając Godło Teraz Polska usłyszeliśmy od przedstawicieli fundacji, że taka firma jak nasza trafia się raz na kilka albo nawet kilkanaście lat. Zazwyczaj wyróżniane są produkty konsumpcyjne, szeroko znane, rozpoznawalne dla zwykłych konsumentów, wypuszczane na rynek w masowych ilościach. A tu my – niszowe wydawnictwo. Takie, które jest przedsięwzięciem artystycznym, a jednocześnie firmą.
izabela rogowska-7
Urszula Kurtiak dodaje: – Dostaliśmy również Medal Europejski Komisji Społeczno-Ekonomicznej za biblioteki domowe, które kompletujemy całe w skórach. Jest to nawiązanie do bibliotek gromadzonych w dawnych czasach przez arystokratów, które później przekazywali oni na rzecz ogółu – najczęściej uniwersytetom. Czasami stawały się one zalążkami nowych zakładów naukowych. Taką funkcję miały biblioteki Krasińskich, Raczyńskich, Ossolińskich, Załuskich. To co proponujemy, to oczywiście jest oferta skierowana do ludzi zamożnych, ale tych wśród Polaków jest coraz więcej, a wielu spośród nich ma takie prospołeczne nastawienie. Nie gromadzą tych pięknych przedmiotów, jakimi są książki artystyczne lub w sposób artystyczny oprawianych, dla siebie, ale z myślą o korzyści całego społeczeństwa. Nasi klienci mówią wprost, że cieszą się tymi kompletowanymi zbiorami, ale ich przeznaczenie z góry jest przesądzone.
To nie koniec wyróżnień jakimi sypnął rok 2018. – Otrzymaliśmy również tytuł honorowy Ambasador Polskiej Gospodarki – relacjonuje z satysfakcją Edwar Ley. – Zostaliśmy docenieni w kategorii Najwyższa Jakość. Znów wśród laureatów nagrody okazaliśmy się ewenementem ze względu na charakter naszej działalności, która łączy w sobie biznes i sztukę. Tym większa była nasza satysfakcja, kiedy odbieraliśmy gratulacje z rąk pani Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, wicemarszałka Sejmu.
Tytuł Ambasadora Polskiej Gospodarki przyznawany jest przez kapitułę konkursu organizowanego przez Business Centre Club pod patronatem Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego w Brukseli. Może go otrzymać firma, która „promuje Polskę na arenie międzynarodowej jako wiarygodnego partnera gospodarczego, wspiera dobry wizerunek polskiego przedsiębiorcy, przyczynia się do rozwoju gospodarczego kraju, przyciąga inwestorów oraz buduje kapitał zaufania wobec Polski i Polaków”.
izabela rogowska-10
Jak podkreślają założyciele Wydawnictwa, szczególną satysfakcję przyniosło im otwarcie Galerii Książki Kolekcjonerskiej, którą ulokowali w Warszawie przy ulicy Marszałkowskiej 62. To bardzo prestiżowe miejsce – w pobliżu Teatru Polonia i Placu Konstytucji. Remont trwał niemal rok, ale w końcu w październiku 2018 roku galeria zaczęła przyjmować gości.
Urszula Kurtiak mówi: – Nasi klienci mówią, że cieszy ich pojawienie się tego punktu, bo mają teraz blisko do źródła. Nie ma co ukrywać, większość nabywców naszych książek to warszawiacy. Poza tym wiele osób lubi kupować oczami a nawet dotykiem. Tak więc wychodzimy im naprzeciw. Co innego zobaczyć zdjęcie i przeczytać opis, a co innego dotknąć książki. Zaczęli przychodzić ludzie, mówiąc: „My was znamy, z targów, jeszcze z lat dziewięćdziesiątych”. To ogromnie miłe spotkania. My rzeczywiście jeździliśmy na Warszawskie Targi Książki od 1991 roku i od początku na Międzynarodowe Targi Książki. Byliśmy na tych nich pierwszym prywatnym wydawnictwem poza tymi, które wyrosły z emigracyjnych albo podziemnych oficyn jak NOWA, Aneks albo Spotkania.
Czym różni się Galeria Książki Kolekcjonerskiej od sklepu? Wyjaśnia to Edward Ley: – To inna formuła sprzedaży. Nie ma zwykłej klamki, należy zostać wpuszczonym do środka. Oprócz tego, że jest miejsce na pokazanie naszych tomów, zapewniamy gościom warunki do namysłu. Jest spokój, cisza, ale i zawsze gotowa do wyjaśnień osoba. Sprawdzaliśmy – taka placówka jest jedyna. Istnieją antykwariaty specjalizujące się w obrocie książkami artystycznym albo artystycznie oprawianymi, ale my nie sprzedajemy starych książek. Oferujemy jedynie unikatowe książki naszego wydawnictwa.
izabela rogowska-16
Kolejne ważne przedsięwzięcie, którego finalizację Urszula Kurtiak i Edward Ley rozpoczęli w roku 2018, a które zajmuje dużo czasu i uwagi, to budowany od podstaw oddział wydawnictwa w Krakowie. To znów konieczne jest przygotowanie odpowiedniego miejsca, wyposażenie go w sprzęt, rozruch.
– Kupiliśmy w Krakowie coś unikalnego – mówi pani Urszula. Jest to ogromny zbiór starych czcionek i ozdobników, czasami kilkusetletnich, po drukarni z długą tradycją, która po II wojnie światowej została znacjonalizowana, później działała w formule spółdzielni, a ostatecznie upadła. Jest to niezwykły zbiór elementów drukarskich. Będziemy je archiwizować może z rok. Piętnaście ogromnych skrzyń wypełnionych szufladami wyjętymi z szaf i regałów drukarnianych. Możemy właściwie powiedzieć, że ocaliliśmy ten skarb kultury przed zniszczeniem. Nie wiemy jeszcze dokładnie, ile tego jest w sztukach i jakie może mieć dla nas znaczenie praktyczne, ale nie mogliśmy przejść obojętnie wobec zagrożenia, że mogło to wszystko przepaść.
To wyjaśnia, dlaczego wchodząc do siedziby wydawnictwa przy ulicy Szczecińskiej, mieszczącej się w ponad stuletniej willi, już w holu zastaliśmy porozkładane na podłodze tajemnicze płaskie skrzyneczki. To wspomniane przez właścicielkę szuflady z drukarnianych szaf, pełne drobnych przedmiotów z metalu.
izabela rogowska-19
– To wszystko trzeba wyjąć, wyczyścić, sfotografować i skatalogować, jeśli ma być dla nas użyteczne – wyjaśnia Urszula Kurtiak. – Inaczej nikt by nie wiedział, czym dokładnie dysponujemy. W jakim stopniu będą to elementy do wykorzystania w naszej pracy, czas pokaże.
Osobnej decyzji wymaga sprawa sprowadzonych z Krakowa elementów drewnianych, tekturowych i papierowych. Jeśli miałyby być kiedyś jeszcze wykorzystywane, muszą zostać zdezynfekowane, c zyli z a p omocą o zonu p ozbawione m ikrobów, r oztoczy, zalążków pleśni i grzybów. Na razie czekają w wielkich foliowych workach.
Mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że stare księgozbiory powinny być co jakiś czas odkażane, w specjalny sposób konserwowane – również ze względu na to, że bez tych zabiegów stanowią zagrożenie dla zdrowia bibliotekarzy, antykwariuszy, konserwatorów czy innych osób, które się z nimi stykają. Podobnie jest z tym, czego używali dawni drukarze. Drewno, papiery, tektury – to wszystko może stanowić zagrożenie ze względu na zachowane w nich pleśni i grzyby, a właściwie ich toksyny.
Edward Ley mówi: – Książki podlegają chorobom. Zdarzało się nam odmawiać wykonania konserwacji książek ze względu na zdrowie naszych pracowników. Nie chcieliśmy ich narażać na schorzenia wywodzące się od grzybów. Możliwość nabycia takich chorób jest już dawno potwierdzona, przy czym chodzi o choroby dające niecharakterystyczne objawy, a więc trudne do zdiagnozowania.
Dowodem na to, że kontakt z zagrzybionymi księgozbiorami może stanowić zagrożenie dla ludzi, jest to co stało się po wielkiej powodzi 1997 roku na Dolnym Śląsku. Kiedy już wysuszono książki stanowiące własność Biblioteki Ossolińskich, zostały one poddane konserwacji. Wiele osób uczestniczących w tych pracach poważnie zachorowało. Później okazało się, że powodem problemów były roztocza i grzyby, które rozwinęły się w zawilgoconych tomiszczach, a nie zostały unieszkodliwione przed konserwacją książek.
izabela rogowska-22
Książki artystyczne już wchodzą do obiegu antykwarycznego. Starodruków, książek zabytkowych jest ograniczona liczba. Obrót nimi w naturalny sposób spada. Ich miejsce zajmują książki współczesne ale rzadkie ze względu na technologię wykonania albo wyjątkową oprawę. – „Dzięki wam moje wnuki będą mieć co jeś” usłyszeliśmy od antykwariusza w Paryżu – wspomina Uruszula Kurtiak. – On ma rację. Książki unikatowe, artystyczne albo w szczególny sposób oprawiane stają się przedmiotem wtórnego obrotu handlowego i kolekcjonerskiego. Osiągają na rynku wysokie ceny.
– Postanowiliśmy wydawać nakłady mniejsze niż dotychczas – podkreśla pan Urszula. – Poprzednio zdarzało się kilkaset egzemplarzy, teraz zazwyczaj wydajemy poniżej stu. Tak więc zmniejszamy liczbę egzemplarzy a zwiększamy nakład pracy potrzebny do wykonania jednej sztuki. Przez to nasze książki stają się czymś jeszcze bardziej wyjątkowym, jeszcze bardziej pożądanym, bo zawierają więcej elementów artystycznych. Ilustracje wielu z nich to wysokiej klasy grafiki powstające w ograniczonej liczbie i sygnowane przez znanych plastyków.
Przykładem najnowszej czysto artystycznej produkcji jest pomyślana w formie nawiązującej do futurystycznych zinów wyjątkowa edycja poematu Włodzimierza Majakowskiego zatytułowanego „Dobrze”. Dla Wydawnictwa Artystycznego Kurtiak & Ley przygotowuje ją Hanna Bakuła. Mieliśmy okazję obejrzeć „prototyp” tej niesamowitej książki. Zapowiada się rzecz niezwykła, przemawiająca już samą formą, wykorzystująca masę nieznanej dotychczas ikonografii.
Jednak wobec spadających nakładów gazet i książek oraz cyfryzacji życia postępującej z prędkością tornada nasuwa się pytanie, czy zajmowanie się książką ma jeszcze sens?
Właściciele koszalińskiego wydawnictwa nie mają wątpliwości, że książka nie zaginie, a najwyżej zmieni formę: – Jej przyszłość można przewidzieć na przykładzie innych zjawisk. Weźmy historię drzeworytu, stalorytu i innych technik graficznych. One miały kiedyś użytkowy charakter. Służyły do powielania tekstów lub druku książek. Potem weszły w użycie inne techniki, dużo wydajniejsze, szybsze i tańsze. Wypierały one te pierwotne. Stąd druk książek z użyciem starych technik staje się dziedziną sztuki. Jest przez swoją wyjątkowość czymś atrakcyjnym – tłumaczą Urszula Kurtiak i Edward Ley. – My już ponad 20 lat temu na jednym z filmów nagranych z naszym udziałem mówiliśmy, że książka stanie się czymś unikalnym, w całości przejdzie w obszar sztuki. I to się dzieje na naszych oczach. My mamy satysfakcję, że w jakimś sensie jesteśmy prekursorami. Książka nie umiera. Ona tylko zmienia formę. Pojawiają się nowe nośniki. Być może kiedyś już nie będzie nośników, jakie znamy obecnie. Będzie „coś” do przenoszenia treści. Jesteśmy w dziejach świata epizodem. Buntować się przeciw temu, że książka papierowa zanika, nie ma najmniejszego sensu.