Rozmawiając z pacjentami, niemal każdego dnia spotykam się z ich dylematami dotyczącymi żywienia. Czasami są to ciekawe „zagadki” dietetyczne. Zebrałam dla Państwa te najbardziej charakterystyczne, funkcjonujące jako pewnego rodzaju stereotypy i zderzyłam je z argumentami naukowymi.

Czy łączyć ogórka z pomidorem?

Świeży ogórek zawiera askorbinazę – enzym rozkładający witaminę C. Ale nie tylko on. Askorbinazę znajdziemy także w kabaczku, cukinii, patisonie. Teoretycznie nie powinniśmy więc łączyć świeżego ogórka z warzywami bogatymi w witaminę C (papryką, pomidorem), ponieważ jej część ulegnie zniszczeniu.

Możemy usilnie pilnować, żeby ogórek nie spotkał się na talerzu z papryką czy pomidorem, ale czy faktycznie ogłaszanie dietetycznej separacji nieszczęsnego ogórka i pomidora ma istotne znaczenie praktyczne? Moim zdaniem nie, ponieważ przeciętne zapotrzebowanie na witaminę C to ok. 75-90 mg na dobę, a taką ilość jesteśmy w stanie bez problemu dostarczyć jedząc inne warzywa i owoce, więc wydaje się, że koncentrowanie się na strategii niełączenia pomidora z ogórkiem jest niepraktyczne i nie przynosi dużych korzyści. Jedzącym kilka porcji warzyw dziennie, wzbogaconych o niewielki udział owoców niedobór witaminy C nie grozi.

Czy masło jest zdrowsze od margaryny?

Zależy dla kogo. Masło jest najlepszym tłuszczem dla kobiet w ciąży i małych dzieci, ponieważ do odpowiedniego rozwoju mózgu dziecka tłuszcz mleczny jest wręcz niezbędny! Aktualne zalecenia żywieniowe dla dzieci starszych i osób dorosłych faworyzują tłuszcze roślinne i miękkie margaryny kubkowe wysokiej jakości, produkowane na bazie olejów roślinnych (najlepiej rzepakowego i oliwy z oliwek), ponieważ mają lepszy skład kwasów tłuszczowych (jedno i wielonienasycone) i niewielką zawartość tłuszczów nasyconych.

Jeśli nie chcemy albo nie umiemy zrezygnować ze smarowania pieczywa, sięgnijmy po wysokiej jakości miękkie margaryny, wyprodukowane głównie na bazie oleju rzepakowego i oliwy z oliwek. Z masła powinny zrezygnować osoby z wysokim poziomem cholesterolu LDL, współistniejącymi chorobami serca, miażdżycą naczyń, cukrzycą typu 2, zespołem metabolicznym, otyłością.

Czy powinniśmy jeść zgodnie z grupą krwi?

Dieta zgodna z grupą krwi była bardzo popularna pod koniec XX w., ale i dzisiaj znajduje zwolenników, szczególnie wśród osób z grupą „0” i „B”, którym zgodnie z jej założeniami rekomenduje się wysokie spożycie białka i mięsa. Wiadomo – łatwo się godzić na to, co lubimy. Mimo przeprowadzenia wnikliwych badań nie znaleziono żadnych naukowych dowodów na poparcie tezy, jakoby taka „dieta” miała przyczyniać się do poprawy stanu zdrowia, łatwiejszej utraty zbędnych kilogramów i obniżenia ryzyka wystąpienia chorób, w tym układu krążenia. To mit.

Czy istnieją ujemne kalorie?

Nie istnieją, podobnie jak nie istnieje „ujemne bezrobocie”, czy „ujemny zysk”. Teoria „ujemnych kalorii” powstała w oparciu o tezę, że jedzenie produktów (zazwyczaj niskokalorycznych o dużej zawartości błonnika), które dostarczają mniej kalorii niż organizm zużywa do ich strawienia, skutkuje deficytem kalorii (spalam więcej niż zużywam). Słyszałam o odchudzających lodach, arbuzach, ananasie, grejpfrutach… Marzenia! Odchudzające lody – z ulubionej lodziarni – cud po prostu! No dobrze – rozważmy tę kwestię: faktycznie, organizm do trawienia, przetworzenia, przyswojenia i wydalenia składników potrzebuje wykorzystać pewne zasoby energii (przecież nikt nie pracuje za darmo) – jest to średnio licząc ok. 10% dziennego zapotrzebowania energetycznego. Fakt – jeśli zjadamy zimny produkt – zużyjemy tej energii nieco więcej. Ale w ogólnym rozrachunku – jak to w życiu i biznesie – liczy się ogólny bilans i rachunek zysków i strat. Nie liczmy na ujemne kalorie, ale liczmy kalorie, jedzmy dużo niskokalorycznych warzyw i kontrolujmy ilość i jakość tego co jemy. To jedyna gwarancja sukcesu.

Tłuszcz palmowy to samo zło

Produkcja oleju palmowego jest bardzo wydajna i stanowi 40% światowej produkcji olejów. Olej palmowy zawiera 50% tłuszczów nasyconych, więc jego nadmierne spożycie, podobnie jak w przypadku tłuszczów zwierzęcych, przyczynia się do wzrostu poziomu cholesterolu, zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych i otyłości. Olej palmowy występuje obecnie powszechnie w żywności: w margarynach, słodyczach, czekoladzie, wyrobach piekarniczych, częściowo przetworzonych mrożonych mieszankach warzywnych. Jest tak powszechnie wykorzystywany, ponieważ jest po prostu tani, nadaje gładką konsystencję, ma neutralny smak i zapach, jest odporny na wysoką temperaturę i stabilizuje produkty.

Tłuszcz palmowy może być oznaczać trzy różne jego postacie: tłuszcz produkowany z ziarna palmy oleistej, z jej miąższu lub częściowo uwodorniony tłuszcz palmowy, zawierający bardzo niezdrowe tłuszcze „trans”.

To właśnie tego rodzaju oleju palmowego powinniśmy się obawiać. W 2016 roku EFSA (Europejski Urząd Bezpieczeństwa Żywności) wykazał, że głównym źródłem toksycznych związków jest olej palmowy, chipsy i ciastka. Natomiast miękkie margaryny wysokiej jakości choć zawierają dodatki oleju palmowego – jest to olej dodawany już w postaci stałej i nie zawierają tłuszczów trans. Tłuszcz palmowy nie jest jednak wart grzechu. Warto więc sprawdzać skład produktów.

Diety sokowe – czy to dobry wstęp do odchudzania?

Diety sokowe skupiają się na „detoksykacji” i oczyszczeniu z „toksyn” i zbędnych produktów przemiany materii. Ludzki organizm codziennie z jedzeniem przyjmuje setki tysięcy różnych cząsteczek chemicznych i musi sobie poradzić z ich przyswojeniem, przetworzeniem i wydaleniem tego co zbędne. Robi to codziennie, non-stop przez całą dobę, a głównymi narządami za to odpowiedzialnym są nerki i wątroba.

Warunkiem sprawnych przemian metabolicznych jest dostarczanie odpowiedniej ilości witamin, składników mineralnych, wspierających pracę enzymów. Jeśli nie odżywiamy się dobrze na co dzień, trudno straty nadrobić w 3 dni czy nawet 2 tygodnie. Osoby z nadwagą i osoby otyłe, które chcą schudnąć, nie powinny poddawać się głodówkom i restrykcyjnym „dietom”, szczególnie owocowym, ponieważ zwykle skutkuje to rozchwianiem gospodarki węglowodanowo-tłuszczowej, zaburzeniami pracy trzustki, tarczycy i obniżeniem podstawowej przemiany materii. Szklanka soku owocowego oprócz witamin i mile widzianych przeciwutleniaczy zawiera zwykle tyle samo cukru co Coca-cola, Pepsi czy inny napój słodzony, a picie dużych ilości soków przyczynia się do otyłości.

Czy smalec gęsi jest zdrowy?

Polska jest jednym z czołowych producentów gęsiego mięsa w Europie. Kto nie lubi półgęska? Skupmy się jednak na smalcu z gęsi. Powszechnie przypisuje mu się wręcz lecznicze właściwości, ale jeśli zajrzymy w jego skład, okaże, że mimo wysokiej zawartości potencjalnie prozdrowotnych jednonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-9 (56%) zawiera na tyle dużą ilość tłuszczów nasyconych (39% – pod tym względem nie odbiega znacząco od smalcu wieprzowego), że potencjalne korzyści związane z kwasami omega-9 są niwelowane przez nadmiar nasyconych tłuszczów. Spożywanie gęsiego smalcu nie ma sensu i wiąże się z ryzykiem dla zdrowia. Mit obalony.