Większą część z 2000 m kw. powierzchni nowo powstałego budynku przy ulicy Pionierów 6 w Mielnie kupiła spółka WPN Immo i urządziła tam zespół apartamentów w stylu loftowym, które pierwszych gości przyjęły latem bieżącego roku. Firma ma również zamiar uruchomić restaurację na parterze obiektu. W Koszalinie nabyła zaś leżącą w samym sercu miasta dawną siedzibę fabryki cukierków Bogusławka i przygotowuje się do jej przeobrażenia.

Pionierów 6 to miejsce w centrum Mielna, które nawet w szczycie sezonu gwarantuje spokój. Do morza idzie się stąd parę minut. Obok znajduje się rozległy parking.

Budynek składający się z parteru i trzech pięter to inwestycja koszalinianina Adama Usidusa. Przedsiębiorca ten, mając w swym ręku inne atrakcyjnie zlokalizowane działki nad morzem, planuje przy wsparciu kapitału zagranicznego (w tym spółki WPN Immo), pobudowanie kolejnych obiektów o charakterze apartamentowo-hotelowym. Projekty pierwszego z nich są już mocno zaawansowane.

 

 

 

W ukończonym w tym roku budynku przy ulicy Pionierów 6 większość powierzchni użytkowej (ok. 2000 m kw.) kupiła wspomniana firma WPN Immo. Powstały dzięki niej apartamenty w dobrym guście, urządzone w stylu loftowym. Piotr Świąder, prezes spółki, mówi: – Nie chcieliśmy wchodzić w działalność typowo hotelową. Chcieliśmy zaoferować klientom noclegi w innym wariancie – z możliwością dłuższego zamieszkiwania.

Jednocześnie zależało nam na tym, żeby nawet ktoś, kto przyjeżdża do nas na krótko, czuł się u nas jak w domu. Dlatego przyłożyliśmy dużą wagę do elementów, które znajdują się w każdym normalnym mieszkaniu i tworzą jego indywidualny charakter, przydają mu ciepła.

Niejeden z nas przyzna, że podróżując, zamiast bezdusznych pokoi hotelowych woli te miejsca, które mają swój charakter i tworzą – choćby przez użycie odpowiednich drobiazgów w wyposażeniu – wrażenie odrobiny prywatności. Apartamenty LOFT, podobnie jak należące do firmy mieszkania na wynajem w Koszalinie, z cała pewnością mają taki rys.

Skąd styl loftowy? Pan Piotr wyjaśnia: – Typowy Loft to przestrzeń mieszkalna wygospodarowana w miejscu, które takiej funkcji wcześniej nie miało. Tak więc apartamenty w nowym budynku loftami nie są, ale za to nawiązują do loftowego stylu, który mi się zawsze bardzo podobał. Cegły, których użyliśmy, pochodzą z Kołobrzegu, z rozbiórek. Są autentyczne, w innych formatach niż cegły współczesne. Żaden klinkier, żadna namiastka. Kiedy tę cegłę przywoziliśmy na budowę, słyszeliśmy rady, żeby pociąć ją i dopiero jako płytki przyklejać do muru. Ale my trzymaliśmy się swojego założenia, że ma to być cegła niecięta, nieoczyszczona, nawet z zabrudzeniami, niejednorodna w kolorze. I teraz widać, że właśnie cegła w największym stopniu tworzy loftowy klimat. Ma ona inną fakturę niż cegła produkowana przemysłowo, jest nieco chropawa, ale przez to ciekawsza. Dzięki nam zyskała drugie życie.

Charakterystyczne w tych wnętrzach są również stoły: proste metalowe stelaże i gruba drewniana płyta na wierzchu. Jak mówią właściciele Apartamentów LOFT, długo szukali odpowiednich mebli, ale trudno było znaleźć coś ciekawego, autentycznego, a chcieli mieć meble naprawdę oryginalne. W końcu trafili na dużą partię drewna, które leżakowało przez 25 lat. – W dużym stopniu było ono zajęte kornikami, ale my zobaczyliśmy w nim doskonały materiał. Korniki i inne szkodniki oczywiście usunęliśmy przy pomocy fachowca, który ma duże doświadczenie w konserwacji drewnianego wyposażenia kościołów i doskonale radzi sobie z kołatkiem. To drewno później zostało oszlifowane i zaimpregnowane, ale faktura starego dotkniętego także po części działaniem szkodników drewna pozostała. Do impregnacji zostały użyte substancje bezpieczne, dopuszczone do kontaktu z żywnością. W każdym z apartamentów stoi więc duży stół, stolik kawowy i sideboard. Dębowe płyty stołów, dopasowane do dębowych podłóg, mają grubość 8 cm! To sprawiło, że powstały meble masywne i ciężkie.
Aneksy kuchenne są wyposażone tak, jak w typowym domu: jest ekspres do kawy, kuchenka mikrofalowa z funkcją grilla, płyta indukcyjna, wyciąg powietrza, lodówka i mnóstwo kuchennych drobiazgów, które zawsze są potrzebne. Sprzęt marek Bosch i Siemens, a więc z górnej półki.

Jeden z apartamentów wyróżnia się wewnętrzną ścianą dzielącą pokój na dwie części. Jest to prosta rama stalowa i szkło. Wszystko świadomie wykonane nieperfekcyjnie przez co wygląda autentycznie. Całość tworzy wrażenie elementu przeniesionego z jakiegoś obiektu przemysłowego.

Spójny charakter wnętrz udało się uzyskać dzięki konsekwencji w wyborze nawet najmniejszych elementów. Na przykład puszki elektryczne nie są przypadkowe, współczesne, ale jak dawniej igielitowe. – Znaleźliśmy je gdzieś i kupiliśmy w oryginalnym opakowaniu, nigdy nie użyte. Elektryk nie mógł się pogodzić z tym, że przewód idzie pod sufitem niczym sznurek i jest widoczny, ale trzeba spojrzeć co jest na końcu. A są to oryginalne przemysłowe lampy produkcji austriackiej. Piękny, klasyczny wzór.

To lampy w salonach. Drugi typ lamp, użyty w korytarzach, to również autentyczne czarne lampy z lat czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Wnętrza mają emaliowane, czasami lekko obtłuczone, ze śladami niebieskich pieczątek.

Apartamenty mają powierzchnię od 39 do 44 m kw. Każdy składa się z salonu, aneksu kuchennego i sypialni. – Staraliśmy się ich nie zagracać i chyba się nam to udało, bo jest w nich wrażenie przestrzeni – komentuje Piotr Świąder. – Nasi pierwsi, tegoroczni goście wyjeżdżali bardzo zadowoleni.

W ręku spółki WPN Immo, której współwłaścicielami obok pana Piotra są Norbert Ordyk i Werner Döker, znalazły się niedawno obiekty po dawnej Bogusławce przy ulicy Asnyka w Koszalinie. Tam gdzie do początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku powstawały słynne „krówki ciągutki”, w ciągu trzech lat powstaną m.in. luksusowe mieszkania. – To aż dziwne, że taki obiekt nie został dotąd zagospodarowany na nowo. Przykłady Gdańska czy Łodzi pokazują, że w takich „miejscach z duszą” można stworzyć coś bardzo wartościowego, co współgra ze współczesną architekturą a jednocześnie emanuje i przyciąga oryginalnym charakterem. A przecież jest to samo serce Koszalina! – kwituje pan Piotr.

STK_9456