Bogaty zestaw nagród, 11 filmów w konkursie głównym, 28 krótkometrażowych fabuł, 18 dokumentów i 17 animacji, kilkadziesiąt imprez i wydarzeń towarzyszących, w tym cztery koncerty, ponad 1.000 gości, w większości młodych twórców filmowych i około 30 tysięcy widzów, również w większości młodych – oto bilans tegorocznej edycji 36. Koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych (KFDF) „Młodzi i Film” (MiF).

 

36. KFDF przejdzie do historii jako edycja o największym rozmachu, z największą liczbą gości i wysokim poziomem artystycznym filmów we wszystkich kategoriach konkursowych. MiF – bez zmiany dopracowanej już formuły – wszedł w nowe stadium rozwoju, stając się jedną z trzech najważniejszych imprez filmowych w kraju, najważniejszą dla debiutantów i festiwalem dostrzeganym w Europie.

 

Festiwal europejski

Czy może być lepiej? – Tak, zawsze może być lepiej – odpowiada Jacek Bromski, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich, które – obok samorządu Koszalina i Centrum Kultury 105 – jest współorganizatorem festiwalu. W związku z coraz szerszym zasięgiem MiF, prezes publicznie zaproponował Piotrowi Jedlińskiemu, prezydentowi Koszalina, podniesienie dotacji miejskiej na imprezę o 100 tysięcy złotych. – Dorzucimy od siebie drugą stówę – argumentował. Przynajmniej oficjalnie odpowiedzi nie doczekał się, ale do sfinalizowania transakcji prawdopodobnie dojdzie, ponieważ MiF jest oczkiem w głowie zarówno prezesa, jak i prezydenta.

Pojubileuszowa 36. edycja festiwalu miała równy, bardzo wysoki poziom. Właściwie trudno było mówić o filmach lepszych i gorszych, ponieważ wszystkie, zarówno – a może zwłaszcza – krótkie metraże (w formacie: fabuła, dokument, animacja), jak i produkcje długometrażowe zasługiwały na uwagę.

 

19250587_1016273008475252_2467790139241264080_o

W hołdzie zmarłemu mistrzowi

Do konkursu głównego zgłoszonych zostało 19 filmów. Ostatecznie zakwalifikowało się 11, wśród nich produkcje, które nie były pokazywane podczas ubiegłorocznej edycji Festiwalu Filmowego w Gdyni, uprzedzającego Koszalin w terminach premier debiutów.

Organizatorzy 36. edycji festiwalu złożyli hołd Andrzejowi Wajdzie, prezentując jego filmy i zwracając uwagę młodych widzów na dorobek wybitnego reżysera. MiF otworzy znakomity „Przekładaniec”, krótkometrażowy film mistrza z 1968 roku. Szkoła Andrzeja Wajdy, w związku z obchodami swoich 15. urodzin, przygotowała okolicznościowy zestaw filmów wyreżyserowanych przez jej absolwentów. W ramach plenerowej wystawy „Andrzej Wajda 40/90” w porządku chronologicznym można było zapoznać się z całą twórczością reżysera, od „Pokolenia”, debiutu z 1954 roku, aż po ostatnie dzieło – „Powidoki” z 2016 roku. Na planszach obok fotosów i plakatów, znalazły się fotokody, odsyłające do fragmentów filmów i zwiastunów.

 

19264710_1018585981577288_5886603668655882634_o

Cztery debiuty zagraniczne

Przewodniczącym jury Konkursu Pełnometrażowych Debiutów Fabularnych był reżyser Tomasz Wasilewski. W skład jury weszli: aktorka Agata Buzek, operator Bogdan Dziworski, reżyser Borys Lankosz i pisarka Dorota Masłowska. Obradom jury Konkursu Krótkometrażowych Debiutów Filmowych przewodniczył reżyser Jacek Borcuch. W tym zespole nad werdyktem pracowali: producent Robert Jaszczurowski, reżyserka Aleksandra Maciuszek, pisarka Bronka Nowicka oraz reżyser Mateusz Rakowicz.

W programie znalazły się cztery projekcje zagranicznych debiutów. „Ostatnie dni miasta” Tamera El Saida to filmowy hołd dla Kairu. Zdjęcia do „Parku” Sofii Exarchou zrealizowała nasza Monika Lenczewska, a film opowiada historię Dimitrisa i Anny, którzy chcą uciec ze świata ateńskiej beznadziei. Stéphanie Di Giusto w swojej „Tancerce” opowiada prawdziwą historię Marie-Louise Fuller, która przemierzyła drogę z amerykańskiej prowincji do Opery Paryskiej w czasach Belle Epoque. „Pragnienie” Svetla Tsotsorkova to kameralna opowieść o trudnym życiu ludzi na bułgarskiej prowincji.

19390834_1018764718226081_1221774790525769893_o

 

Trzy nagrody „Ostatniej rodziny”

Fenomen krótkiego metrażu od lat przyciąga pełne sale widzów. Wśród tych filmów zdarzają się perły, wstępy do dłuższych form, udane eksperymenty, porywające kontrapunkty, których często brakuje w długich metrażach. Reżyserzy krótkich mają jednak większy komfort pracy, głównie z uwagi na długość produkcji przekładającą się na wielkość budżetu i instytucjonalne źródła finansowania.

Gdyby werdykt jury ująć statystycznie, najwięcej nagród w tzw. dużym konkursie uzyskał wielokrotnie już nagradzany film Jana P. Matuszyńskiego „Ostatnia rodzina” (trzy), a dopiero na drugim miejscu, choć z nagrodą najważniejszą, uplasowałby się laureat główny, czyli „Plac zabaw” Bartosz M. Kowalski. Cichym zwycięzcą jest również „Królewicz Olch” Kuby Czekaja, który zgarnął dwie ważne nagrody – za zdjęcia i muzykę. W tzw. małym konkursie, zdecydowanie zatriumfowała Aleksandra Terpińska, która za swój debiut „Najpiękniejsze fajerwerki ever” zdobyła dwie nagrody.

 

glówne

Każdy znajduje coś dla siebie

Jednak to tylko statystyki, najważniejsze są emocje widz i one pozostały przy historii rodziny Beksińskich, co być może wskazuje, że odradza się zainteresowanie człowiekiem i życiem jako takim, a nie wynaturzeniami i sprzecznościami świata. Reżyserzy wciąż chętnie sięgają po mroczne opowieści i epatują złem (jak w „Placu zabaw”), ale – po brutalizacji z początku lat dwutysięcznych – widać już pewną odmianę formułującą się hasłem: „Otoczenie zmienia ludzi”. Zmienia też widza, który, jak wynika z naszych rozmów z najmłodszą publicznością, szuka w polskim kinie wartości, prawdy, ocalenia przed złością, apatią, zwątpieniem; szuka czegoś dla siebie, a co najważniejsze, znajduje.

Wygrał faworyt, nie ulega wątpliwości, któremu po piętach deptała „Ostatnia rodzina”. „Plac zabaw” to kino wyjątkowo przejmujące, realistyczne, ciężkie, lecz przy tym przytłaczająco prawdziwe, sugestywne. Posługując się zimnymi emocjami, chłodnym okiem zdystansowanej (dosłownie) kamery i naturalną grą nastoletnich debiutantów reżyser mówi nam coś ważnego o nowym świecie – zło bierze się z niczego.

 

Pawel_Strojek_i_Janusz_Kijowski

Emocje, ciemność i… rozkwit

Festiwal to również spotkanie ludzi branży filmowej: dziennikarzy, krytyków, producentów, twórców; to nie tylko ocena, lecz po prostu oglądanie filmów.

– Filmy debiutantów są różne, mieliśmy przegląd i przekrój wszystkich tematów i form, co wskazuje na poszukiwania – tłumaczyła Anna Serdiukow, krytyczka filmowa i rzeczniczka prasowa MiF. – Różna była także temperatura dyskusji po filmach „Szczerość za szczerość”, ale jedno pozostaje niezmienne – emocje. Emocje są, były i będą, bo widzowie festiwalowi żywo reagują na opowieści debiutantów.

Polskie kino przeżywa dobre lata, rozkwit, co widać po dokonaniach debiutantów. Czy o tym również mówiło się w kuluarach festiwalu?

– Rozmawialiśmy przede wszystkim o filmach – wyjaśnia Krzysztof Spór, krytyk filmowy. – Nie wszystkie podobały mi się, chociaż mam drobną satysfakcję, że dobrze wytypowałem zwycięzcę. Natomiast młoda publiczność reagowała entuzjastycznie. Szukaliśmy w filmach plusów, ważne, że każdy z nich znajdzie swoją publiczność.

 

JURY


 

Nagrody 36. edycji festiwalu „Młodzi i Film”

 

Konkurs filmów pełnometrażowych
Wielki Jantar 2017 – „Plac zabaw”, reż. Bartosz M. Kowalski
Jantar 2017 im. Stanisława Różewicza za reżyserię ex aequo – Rafael Kapelinski za film „Butterfly Kisses” i Jan P. Matuszyński za film „Ostatnia Rodzina”.
Scenariusz – Karolina Breguła za film „Wieża”
Aktor – Piotr Żurawski za film „Kamper”, reż. Łukasz Grzegorzek
Aktorka – Aleksandra Konieczna za film „Ostatnia rodzina”, reż. Jan P. Matuszyński
Odkrycie aktorskie – Michalina Świstuń, Nicolas Przygoda, Przemysław Baliński, Karolina Czajka za film „Plac zabaw”, reż. Bartosz M. Kowalski
Zdjęcia – Adam Paleta za film „Królewicz Olch”, reż. Kuba Czekaj
Muzyka – Bartek Gliniak za film „Królewicz Olch”, reż. Kuba Czekaj

 

Konkurs filmów krótkometrażowych
Film fabularny – „Najpiękniejsze fajerwerki ever”, reż. Aleksandra Terpińska
Film dokumentalny – „Proch”, reż. Jakub Radej
Film animowany – „Bankiet”, reż. Julia Orlik
Zdjęcia – Michał Dymek za film „Najpiękniejsze fajerwerki ever”, reż. Aleksandra Terpińska
Montaż – Bartłomiej Piasek i Piotr Wójcik za film „Koniec widzenia”, reż. Grzegorz Mołda
Wyróżnienia – Paulina Ziółkowska za film „O Matko!”; Agnieszka Elbanowska za film „Pierwszy Polak na Marsie”; Sandra Drzymalska za film „Jest naprawdę ekstra”.

 

Nagrody specjalne pozaregulaminowe
Nagroda Legalnej Kultury – Michał Marczak scenarzysta i reżyser filmu „Wszystkie nieprzespane noce”
Nagroda Jury Młodzieżowego – „Diversion End”, reż. Michał Krzywicki
Nagroda publiczności – „Ostatnia Rodzina”, reż. Jan P. Matuszyński
Nagroda dziennikarzy – „60 kilo niczego”, reż. Piotr Domalewski (krótki metraż) i „Plac zabaw”, reż. Bartosz M. Kowalski (pełny metraż)

 

Imponderabilia z Młodych i Film

W grudniu zeszłego roku skończyłam osiemnaście lat. Ktoś powiedział, że jestem już dorosła. Dorosła się nie czuję. Młoda za to jak najbardziej, a jak sama nazwa festiwalu wskazuje, moja młodość czyni mnie jego centrum. Tak też myślałam, kiedy wybierałam się na mój pierwszy „młodofilmowy” seans.

Już widziałam siebie tańczącą z licealistami. W głowie układałam scenariusze kolejnych rozmów z młodymi koszalinianami. Już kręciłam się wokół własnej osi w kolorowej sukni, a wokół mnie pojawiali się starsi, by na głowę założyć mi diadem młodości. Wszak przecież ja sercem, rdzeniem, filarem festiwalu jestem.

No niby jestem, ale młoda i głupia też jestem. Bowiem po tych kilku dniach mogę stwierdzić, że Młodzi i Film jest festiwalem krzywdząco niedocenianym przez młodych mieszkańców naszego miasta. I mówię tu o ludziach w moim wieku, pełnych sił, o licealistach i gimnazjalistach, którzy szkołą tłumaczyć się nie mogą. W końcu w czerwcu edukacja mało którego ucznia zaczyna nagle kwitnąć. Brakiem pieniędzy lub nagłą potrzebą zakupu piwka na mieleńską plażę nikt wymawiać też się nie może. Bilety na wszystkie seanse czy to w kinie Kryterium, czy w bibliotece należą do tych rzadkich dóbr, na które obywatel wydać nie musi nawet złamanego grosza.
Na nietrafiony repertuar nikt narzekać również nie powinien, bo to nie wypada, to nieprzyzwoitość okropna. W programie tegorocznego festiwalu pojawiło się kilka propozycji dla egocentrycznych młodych, którzy na ekranie chcą widzieć odzwierciedlenie swojego świata. „Wszystkie nieprzespane noce” Michała Marczaka o imprezujących hipsterach chodzących po warszawskich ulicach to podobno portret nowego pokolenia. „Butterfly Kisses” Rafaela Kapelinskiego jest poetyckim zapisem młodości, która pomimo wszelkich problemów, z jakimi przyszło jej się zmierzyć, szuka wolności. Bohaterkami „Fal” są dwie siedemnastoletnie dziewczyny, a protagonistą „Królewicza Olch” jest kilkunastoletni geniusz matematyczny. Zresztą zmarszczki na twarzach bohaterów widać jedynie w opowieści o wiadomej rodzinie.

Młodzi i Film to festiwal niedoceniany przez młodych koszalinian. To nie tak, że w czasie festiwalu nie widać młodych twarzy — z całej Polski zjeżdżają się przecież młodzi i obiecujący twórcy, młodzi dziennikarze, młodzi studenci szkół filmowych, młodzi aktorzy. Nie widziałam jednak zbyt wielu kręcących się nieśmiało po kinie, nieskażonych jeszcze przemysłem filmowym twarzy koszalińskich licealistów. Z miłą chęcią obserwowałabym melanż emocji przemykających po ich twarzach. Z nieukrywaną przyjemnością zamiast stać po autograf do Doroty Masłowskiej, stałabym w kolejce po kawałek dialogu z widzem niewiele młodszym ode mnie.
Miałam napisać felieton o swoich wrażeniach z festiwalu. Zamieniłam go chyba w manifest kulturalnej idealistki. Dlatego skończyć powinnam go zdaniem następującym: Młodzi i Film jest festiwalem, który przyciąga największych twórców polskiej kinematografii, dlatego najdrożsi Młodzi przybywajcie tłumnie na przyszłoroczny festiwal, bo filmy to najlepszy oddech, jaki możecie wziąć pomiędzy końcem roku szkolnego a rozpoczęciem wakacji.

Laura Lenkiewicz