Ludzie

Do Ustronia Morskiego po relaks i dobrą kuchnię

Wybrzeże kusi miejscowych najbardziej poza sezonem. Kiedy turystyczny gwar cichnie, na nowo odkrywamy nadbałtyckie miejscowości, szczególnie doceniając morskie powietrze, puste i przestronne plaże oraz słoneczne dni, kiedy można spacerować brzegiem prawie nikogo nie spotykając. Poszukującym ciekawej kuchni – ale i świetnej strefy relaksu -polecamy udać się do MAX Health Resort Spa w Ustroniu Morskim. Tu wakacyjny klimat udziela się przez cały rok.

Max Resort położony jest w samym sercu Ustronia Morskiego, zaledwie 50 m od pięknej piaszczystej plaży i linii brzegowej. Obiekt to ciekawie i wygodnie urządzone pokoje, których okna w większości wychodzą na morze. Ponadto znajduje się tu strefa Spa & Wellness z basenem, dwiema saunami: suchą i parową, a także jacuzzi. W SPA czeka bogata oferta zabiegów i rytuałów relaksacyjnych, a także terapii zdrowotnych.

Smacznie i zdrowo można zjeść w hotelowej restauracji. Ciepła herbata czy fantazyjny koktajl wybornie smakują na tarasie Sky Bar, z którego podziwiać można zachody słońca.

Resort założony został 22 lata temu. Na przestrzeni lat miejsce to rozbudowywało się, regularnie powiększając ofertę i dostosowując ją do oczekiwań klientów. Przełomowy okazał się okres pandemii, w którym to powiększono i zmodernizowano całoroczny, otwarty dla wszystkich (nie tylko gości hotelowych) Beach Bar, kulinarną perełkę Ustronia Morskiego.

Dlaczego warto wybrać właśnie to miejsce, myśląc o krótkim wypoczynku, urokliwych, romantycznych chwilach, rodzinnych spotkaniach, wieczorach panieńskich, chrzcinach czy regeneracyjnych zabiegach DAY SPA z najbliższą osobą lub w chwili oddechu i w czasie tylko dla siebie?

MAX Health Resort Spa daje nam szansę na krótkie wakacje: relaks i smaczną kuchnię, a wszystko pod bokiem (z Koszalina do Ustronia Morskiego trasą S6, jedzie się zaledwie 15 minut) – zyskując jednocześnie poczucie komfortu i swobody, jakie poczuć można na najbardziej udanym urlopie.

Jak to możliwe?

Załoga Resortu to zespół profesjonalistów, którzy od lat roztaczają opiekę nad swoimi gośćmi, spełniając nie tylko ich oczekiwania, ale także zaskakując nowościami i niespodziankami. Tu w pełnym zaufaniu, dyskrecji i z prawdziwym efektem „wow” zorganizować można wszelkiego rodzaju imprezy okolicznościowe: zaręczyny, baby shower, urodziny, rocznice, czy romantyczne kolacje. Wspaniałe balonowe ozdoby dostarcza współpracujący z resortem Pan Balon. Dzięki temu oraz dopracowanym indywidualnie szczegółom udało się wykreować niezapomniany klimat i stworzyć niespodziankę nie jeden raz, zaskakując odwiedzających Max Resort gości.

Butikowy, kameralny hotel, ma wszystko co powinno się w nim znaleźć, aby dobrze wypocząć oraz zregenerować ciało i duszę. Bliskość morza czuć tu na każdym kroku. Ciekawe zabiegi na ciało z oferty SPA & Wellness Resortu poprawią kondycję, odprężą i ukoją. Dla pełnego komfortu i relaksu pakiet SPA z noclegiem, to istny zastrzyk energetyczny. Nie trzeba więc jechać daleko, aby znaleźć czas dla siebie i naładować „baterie”.

Co istotne, SPA & Wellness jest dostępne nie tylko dla gości hotelowych. Z atrakcyjnej i wielowymiarowej oferty skorzystać może każdy, nawet decydując się na pojedynczy zabieg. Masaże, hydrozabiegi, kąpiele, lecznicze terapie zdrowotne czy medycyna estetyczna to tylko część tego co oferuje Resort.

Przyjemnie jest przyjechać tu, skorzystać z zabiegu dobranego do indywidualnych potrzeb, odbyć spacer brzegiem morza, a następnie posilić się w Beach Barze czynnym przez cały rok.

Max Health Resort Spa w Ustroniu Morskim to także pomysł na kulinarne wyprawy w bliskiej okolicy. Czynny cały rok obiekt, położony na pięknej skarpie, w całości przeszklony z widokiem na morze oraz wygodnym i dużym tarasem, kusi nie tylko morskim wystrojem i ciepłą atmosferą, ale przede wszystkim kuchnią i smakiem.

Koncepcja tego miejsca kiełkowała przez wiele lat w głowach właścicieli. Trzy lata temu zaczęła nabierać obecnej formy, przekształcając się w jedną z większych, ale przede wszystkim klimatycznych restauracji w Ustroniu.

Pomysłodawcą tego miejsca jest Tomasz Grabski, kucharz i przyjaciel rodziny. Dzięki jego pomysłowi miejsce to nabrało kształtu i obrało konkretny kulinarny kierunek. Dziś wedle dobrych wzorców kuchni szefuje, pochodzący z Poznania, Marcin Borowczyk. Jego wieloletnie doświadczenie z pracy w kuchni jednej z bardziej wymagających poznańskich restauracji (w hotelu Blow Up Hall 5050) ma swoje odzwierciedlenie w serwowanych w Resorcie daniach. Nie chodzi tu jednak o kopiowanie smaków, a profesjonalne i zaangażowane podejście do zawodu.

Z panem Marcinem Borowczykiem spotkaliśmy się w Beach Barze przy Max Resorcie i porozmawialiśmy o smakach jakie proponuje w Ustroniu Morskiem.

– Restauracja ma świetną aurę. Z jednej strony morski, niebieski kolor, który symbolizuje bałtyckie klimaty, z drugiej centralny kominek dający ciepło i przytulność.

– Restauracja, Beach Bar, na przestrzeni lat zmieniała się. Dosłownie od małego miejsca, z produktami na wynos w pełni profesjonalną restaurację. Wystrój podkreśla klimat regionu, klimat tworzą także ludzie: nasi goście i nasza załoga. Zależy nam na tym, aby wszyscy czuli się tu dobrze i miło spędzali czas, także te wyjątkowe chwile w swoim życiu. Mieliśmy tu przyjęcia urodzinowe, komunie, jubileusze, telewizyjne transmisje meczów, a także zaręczyny i wieczory panieńskie. Podniosła atmosfera udziela się wówczas wszystkim.

– Jaka kuchnia i jaki smak wyróżnia to miejsce?

– Stawiamy na różnorodność. Słuchamy naszych gości i proponujemy nowe smaki. U nas znajdzie się zawsze coś dla lubiących klasykę polskiej kuchni. Chwalona jest także nasza pizza, według oryginalnej i sprawdzonej włoskiej receptury. Oczywiście są ryby i owoce morza, w klasycznych panierkach lub z pieca. Makarony i risotto. Lekkie sałatki i soczyste burgery. Serwowane przez nas potrawy, to opracowane receptury, które wymagają wysokiej jakości, świeżych produktów. To dla nas najistotniejsze.

– Nacodziś Pan my nas namówił?

– Dziś namawiam na żeberko. To blisko półkilowa porcja tzw. 7 kostek. Marynowane przez dwa dni w autorskiej mieszance przypraw pyszne mięso. Pieczone w niskiej temperaturze przez sześć godzin, ma wprost rozpływający się w ustach smak. Danie to cieszy się ogromną popularnością i to nie tylko wśród panów, ale także i pań. Z kolei z dań rybnych wybrałbym z karty sandacza z pieca w sosie z leśnych grzybów z pieczonymi ziemniakami. Ciekawe połączenie, do którego wraca wielu naszych gości. Do tego polecam również pyrę z gzikiem, to danie przyjechało ze mną z Poznania i cieszy się tu znakomitym odbiorem. W tych rejonach nie jest tak popularne jak w Wielkopolsce, tym bardziej warto spróbować. Zachęcam też do spróbowania autorskich sosów, to nasz hit.

Namówiłbym na coś jeszcze…

– Na coś słodkiego?!

– Otóż to! Polecam coś, z czego słyniemy i od czego nasi stali klienci zaczynają nieraz posiłek. Mam tu na myśli naszą firmową bezę. Kawałek słodyczy, do którego się wraca! Nasi goście często zamawiają ją dodatkowo i zabierają ze sobą do domu. To zdecydowanie deser z efektem „wow”. Codziennie wypiekamy wszystkie ciasta sami. Fani serników zatopią się w aksamitnym smaku sernika nowojorskiego, a z kolei miłośnicy czekolady rozsmakują w lava cake i wypływającej gorącej czekoladzie oraz w czekoladowym torciku.

– W menu każdy znajdzie coś dla siebie?

– To właśnie nasz cel. Lubimy dopieszczać smak ulubionych potraw. Stawiamy na różnorodność. Kilka razy do roku sprawdzamy z naszym całym zespołem kartę. Wyciągamy wnioski, wprowadzamy nowe propozycje, choć nieskromnie powiem, że trudno coś usunąć z menu, bo nie ma tu potraw, które nie cieszyłyby się powodzeniem. Stale też wprowadzamy sezonowe dania. Jesień to dynie, grusze, bakłażany, ale nie tylko. Oczywiście pamiętamy o najmłodszych i mamy potrawy specjalnie do nich adresowane. Podobnie desery, kolorowe i smaczne, dzieci to uwielbiają.

– Beach Bar, choć nazwa mogłaby wskazywać na tylko sezonowe działanie, otwarty jest cały rok. Kuchnia działa pełną parą. Jak Panu pracuje się w tak dynamicznym miejscu?

– Cieszę się, że tworzymy tu miejsce, które działa cały rok. Daje to nam wiele możliwości zarówno pod względem budowania ciekawej karty, jak i wypracowania zasad pracy. Mam wspaniały zespół, bez którego na pewno nie byłoby dobrej, przyjemnej i przyjaznej atmosfery. Nasza ekipa w większości to stali pracownicy, którym tak samo, jak właścicielom czy mi zależy na tym, aby jakość była nie tylko na talerzu, ale także w obsłudze. Beach Bar w okresie zimowym może pomieścić w jednym czasie 75 osób, latem, przy wykorzystaniu tarasu, nawet trzy razy tyle. Dużo się dzieje, ale też mamy czas na analizę i planowanie tego czym jeszcze chcielibyśmy zaskoczyć naszych gości. Po remoncie Beach Bar powiększył się także o miejsce na kuchni co bardzo pomaga w codziennych pracach. Przywiązuję wagę do tego, w jaki sposób kelnerzy i kelnerki obsługują naszych klientów. Oni znają kartę bezbłędnie i czasem jak jest kłopot z decyzją, warto pytać ich o sugestie. Dużą satysfakcję mam przy tworzeniu sezonowych menu. To krótkie „linie”, ale dające sporo przestrzeni na kulinarną fantazję.

– Lokal sprawia wrażenie bardzo wygodnego i naturalnego miejsca.

– Dla nas jest bardzo ważne, aby goście czuli się tu dobrze i bezpiecznie. Widok na Bałtyk to dodatkowy plus, ale widok na naszą salę też jest kojący. Nasze miejsce dostosowane jest także dla osób niepełnosprawnych, swobodnie można wjechać tu wózkiem inwalidzkim.

– Wchodząc na nasze spotkanie zobaczyłam parę psów, które smacznie zajadały coś z misek, rozumiem, że miejsce to jest przyjazne zwierzętom?

– Zdecydowanie tak, goście wraz ze swoimi czworonogami są u nas mile widziani. Mało tego z okazji Dnia Psa przygotowaliśmy specjalne menu dla piesków, które cały czas serwujemy, zawsze zaś mamy oczywiście miskę pełną świeżej wodą. Chyba wszyscy tu kochamy zwierzęta.

– Czy nadmorska restauracja to tylko klienci – turyści?

– Zdecydowanie nie. Turyści zdecydowanie wiodą prym w sezonie wysokim, który u nas nad morzem trwa de facto około dwóch miesięcy. Cały jednak rok powracają do nas goście, którzy pokochali nasze smaki. Niektórzy lubią je tak bardzo, że zamawiają nasze dania w formie cateringu, czy gotowych dań na swoje domowe przyjęcia. Działa też poczta pantoflowa. Trafiają do nas osoby z polecenia, które przychodzą na konkretne wskazane im przez znajomych potrawy, a następnie zamawiają kolejne i rozsmakowują się w nowych smakach. To cieszy, bo dużą wagę przywiązujemy do relacji.