Archiwum Państwowe w Koszalinie świętuje w 2021 roku jubileusz 60-lecia istnienia. W szczególnych okolicznościach związanych z pandemią obejdzie go skromnie. Prezenty urodzinowe – książkę i wystawę – przygotowuje nie dla siebie, a dla miasta i mieszkańców; będą gotowe w czerwcu. Przez ostatnie lata skutecznie udało mu się zerwać z wizerunkiem instytucji hermetycznej i niedostępnej oraz udowodnić, że w magazynach znajduje się 100 ton (dosłownie!) historii gotowej do odkrycia, a co najważniejsze – zainteresować nią nie tylko profesjonalnych badaczy.

Zasób Archiwum Państwowego w Koszalinie (dalej: AP) mierzy 2,8 km akt. Mniej więcej tyle, ile odległość między koszalińskim dworcem PKP a ulicą Piłsudskiego. Gdy dołożyć do tego zasoby oddziałów zamiejscowych w Słupsku i w Szczecinku sięgałyby Rokosowa (5 km). O czym mówią archiwa? O mieście i regionie: jego historii, rozwoju, gospodarce, polityce, architekturze, organizacjach, instytucjach, relacjach społecznych, kulturze i mnóstwie innych wątków ukrytych między kartami dokumentów. Tę makroskalę da się przełożyć na skalę mikro, a więc chociażby rozplątywanie korzeni drzew genealogicznych, co cieszy się zresztą dużym zainteresowaniem.

 

 

Poszukiwacze historii

Rocznie Archiwum przeprowadza ok. 500 kwerend, czyli poszukiwań informacji w materiałach archiwalnych, zarówno dla osób prywatnych, jak i instytucji. Samodzielnie badania mogą prowadzić użytkownicy w czytelni akt. Rocznie korzysta z niej około 250 osób. Warto wspomnieć, że do lat 60. ubiegłego wieku z zasobów archiwalnych mogli korzystać jedynie naukowcy i urzędnicy. Obecnie może to robić każdy, a dostęp do materiałów jest nieograniczony, o ile nie występują ograniczenia dostępu do materiałów archiwalnych regulowane przepisami prawa.

– Największa grupa to genealodzy z całej Polski i nie tylko; wielu badaczy pochodzi z Niemiec – mówi Joanna Woźniak, starsza archiwistka z oddziału udostępniania AP. – Są to zarówno osoby zajmujące się tą tematyką profesjonalnie, na zlecenie, jak i amatorzy. Druga grupa to naukowcy, zwłaszcza z ośrodków akademickich, kształcących historyków i archiwistów – głównie badają kwestie pomorzoznawcze. Przychodzi do nas też sporo osób po prostu zainteresowanych miastem. Chcą na przykład dowiedzieć się czegoś na temat budynku, w którym mieszkają czy pracują. Niekoniecznie wiedzą, jak z archiwaliów korzystać, dlatego prowadzimy różnego rodzaju zajęcia i warsztaty edukacyjne. Mamy też stałych użytkowników, lokalnych i nie tylko, zgłębiających specyficzne wątki i tematy, wyszukujących z akt naprawdę niezwykłe historie albo prowadzących na własny użytek badania dotyczące historii systemów totalitarnych, działalności dawnych urzędów, a nawet motoryzacji czy architektury.

Ta aktywność jest efektem polityki otwartości, którą od wielu lat prowadzi koszalińskie archiwum, a dziś również cała sieć archiwalna w Polsce z inicjatywy dr. Pawła Pietrzyka, Naczelnego Dyrektora Archiwów Państwowych. Ma ona odczarować funkcję, jaką instytucja pełni, i obalić mity, którymi jest obarczona. Mimo zmian i działań edukacyjnych, wciąż bywa postrzegana jako niedostępna dla laików, wymagająca specjalistycznej wiedzy i operowania narzędziami do analizy historycznej, kojarzy się z przechowalnią akt pracowniczych, a w najbardziej ponurych i przerysowanych wyobrażeniach ciemną piwnicą, gdzie zgarbieni okularnicy zdmuchują kurz ze starych ksiąg i przekładają papiery z teczki do teczki.

– Muszę przyznać, że złości mnie stereotypowe postrzeganie archiwów – przyznaje z uśmiechem Katarzyna Królczyk, dyrektor AP w Koszalinie. – Jesteśmy zaprzeczeniem tego wyobrażenia i każdy, kto do nas trafia, szybko się o tym przekonuje. Ogromną wagę przywiązujemy do pokazywania publicznie naszej pracy właśnie po to, by zachęcić do odwiedzin każdą osobę, której bliska jest historia. Nie chodzi wyłącznie o udostępnianie akt, ale też zainteresowanie tym, jak trafiły do naszej placówki, skąd się wzięły oraz jakim procesom są poddawane zanim trafią do użytkownika.

 

 

Związki z kulturą

Otwartość archiwum ma też wymiar zewnętrzny. Jego emanacją są rozliczne wydarzenia i inicjatywy będące jednocześnie zachętą do poznania i polubienia instytucji, prezentacją zasobu oraz formą komunikacji z miastem i mieszkańcami. Organizowane są samodzielnie lub we współpracy z innymi placówkami, konferencje, szkolenia, warsztaty, zajęcia edukacyjne, wystawy, a także działalność wydawnicza.

Ubiegły rok był dla Archiwum także pod tym względem trudny. – Musieliśmy nauczyć się funkcjonowania w zupełnie nowej rzeczywistości i przeorganizować naszą pracę – mówi dyrektor AP. – Trudno nam było ograniczyć dużą aktywność, do której jesteśmy od wielu lat przyzwyczajeni. Skoro konieczne było zamknięcie drzwi dla użytkowników, przenieśliśmy pewne działania do Internetu, jak choćby prezentacje naszych wydawnictw. Na szczęście planujemy je z dużym wyprzedzeniem, więc musieliśmy jedynie dostosować się do możliwości ich realizacji w ograniczonym zakresie.

Najnowsze publikacje AP to „Koszalińska tradycja. 50 lat z rozśpiewaną Polonią” autorstwa Izabeli Nowak, „Archiwa Pomorza Środkowego w stulecie archiwów państwowych” oraz „Wojewódzki Komitet Obywatelski Solidarność w Koszalinie w 1989 roku” przygotowane ze szczecińskim oddziałem IPN (promocja odbędzie się w tym roku). Najbardziej prestiżowym wydawnictwem pozostaje imponująca kronika Wendlanda, dokumentująca historię Koszalina od czasów lokacji, wydana w 2006 roku pod redakcją ówczesnej dyrektor archiwum Joanny Chojeckiej.

W ostatnich latach książek pojawiło się kilkanaście, w tym fantastycznie wydane „Plany miast w zasobie Archiwum Państwowego w Koszalinie”, „Inwentarz zespołu Akta miasta Koszalina 1555-1945”, „200 twarzy Koszalina. Fasady koszalińskich budynków” czy „Zygmunt Wujek. Artysta nietypowy”. Opracował je graficznie Mariusz Król, koszaliński artysta, grafik, a przy okazji pasjonat historii. Jest on również autorem jubileuszowego logo archiwum.

Choć nominalnie domeną archiwum jest historia, coraz częściej postrzega się je jako placówkę kulturalną. I słusznie. – Podlegamy pod Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, więc samo umocowanie sytuuje nas wśród instytucji związanych z tą dziedziną – przypomina Katarzyna Królczyk. – Wykorzystujemy narzędzia kulturalne do prezentacji działań i zasobów, mamy w zasobach mnóstwo fantastycznych materiałów dokumentujących działalności instytucji kulturalnych, między innymi Bałtyckiego Teatru Dramatycznego, Filharmonii Koszalińskiej czy Koszalińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne, które przy różnych okazjach odkrywamy. Wydana przez nas ostatnio książka autorstwa pani Izabeli Nowak o tradycji polonijnej powstała w oparciu o nasz zasób, w tym fotografie Krzysztofa Sokołowa. Dzięki wieloletniej współpracy z Centralnym Ośrodkiem Szkolenia Straży Granicznej w Koszalinie prowadzimy zajęcia dla funkcjonariuszy z całego kraju w zakresie prawnego zabezpieczenia materiałów archiwalnych i ich wywozu za granicę RP.

 

 

Archiwista, czyli kto?

Łącznie z oddziałami zamiejscowymi w Słupsku i w Szczecinku w archiwum pracują 34 osoby; w Koszalinie 22. Nie wszyscy są z wykształcenia archiwistami czy historykami, jest za to na przykład bibliotekarz czy biolog. Katarzyna Królczyk (absolwentka prawa administracyjnego) podkreśla, że zespół nie jest duży, ale wszechstronny. – Wszelkie pomysły i inicjatywy wymagają zaangażowania wielu osób, ale na co dzień też musimy być systemem – nie ma dobrego udostępniania bez opracowania, ani opracowania bez gromadzenia – mówi. – Nic nie działa w oderwaniu od siebie. Wydarzenia, które organizujemy dają też możliwość prezentacji i dostrzeżenia naszej pracy w różnych obszarach, a to daje archiwistom dużo satysfakcji.

Nabory do Archiwum są rzadkie i wysoko zawieszają poprzeczkę, bo to zajęcie równie ciekawe, co wymagające. Archiwista ciągle musi się dokształcać, być na bieżąco z przepisami prawa, mieć też zawodową intuicję. – Nasza praca opiera się o szereg uregulowań, a dokumentacji jest ogrom – mówi dyrektor AP. – Musimy uwzględniać kryteria wartościowania, wybrać z materiałów, na przykład danej instytucji, to, co jest najciekawsze, esencję którą warto wieczyście zachować. Tak tworzymy historię, to duża odpowiedzialność.

 

 

Jubileusz skromny i kulturalny

Wszystko wskazuje na to, że w 2021 roku, podobnie jak w 2020 roku, rytm działalności instytucji publicznych będą wyznaczać ograniczenia i obostrzenia. Na ten nieprzewidywalny czas przypada piękny jubileusz sześćdziesięciolecia rozpoczęcia działalności przez Archiwum Państwowe w Koszalinie.

Dla porządku należy dodać, że zostało ono powołane do życia 2 lutego 1953 roku, ale z powodu braku odpowiedniego lokalu rozpoczęło działalność dopiero 1 lutego 1961 roku. Pierwszą siedzibą AP był budynek przy dzisiejszej ulicy Kardynała Wyszyńskiego 16. Po przekazaniu tego obiektu do dyspozycji biskupa diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej w 1974 r. Archiwum zostało przeniesione do budynku Szkoły Podstawowej nr 1 przy ul. Zwycięstwa 117. W tym samym czasie pozyskało również piwnicę i parter w budynku przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie 2. Od 1988 r. obiekt ten został w całości oddany do dyspozycji Archiwum Państwowego w Koszalinie i stał się jego główną siedzibą. W latach 2003-2006 został przebudowany i zmodernizowany. Ponadto w 1991 r. archiwum otrzymało w trwały zarząd budynek przy ul. Wojska Polskiego 4, w którym znajduje się magazyn akt pracowniczych.

Skoro moment specjalny, to i świętowanie nietypowe. – Ze względu na okoliczności, nie zorganizujemy tradycyjnej wielkiej uroczystości, ale będziemy jubileusz świętować przez cały rok – uśmiecha się Katarzyna Królczyk, dyrektor archiwum. – Włączymy w obchody wszystkie tegoroczne wydarzenia.

W planie są dwa główne przedsięwzięcia. Pierwsze to publikacja „Nieznane twarze Koszalina. Miejsca, których już nie ma”. Na jej łamach prezentowane będą nieistniejące już koszalińskie budynki i obiekty sprzed 1945 roku. Za materiały ikonograficzne posłużą archiwalia z zasobów AP, karty pocztowe udostępnione przez Zbigniewa Wojtkiewicza, kolekcjonera, który wielokrotnie przekazywał dary do AP oraz materiały udostępnione przez koszalińską delegaturę Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Szczecinie i Muzeum w Koszalinie. – Pomysł jest podobny, jak w przypadku naszego wcześniejszego wydawnictwa „200 twarzy Koszalina. Fasady koszalińskich budynków” – mówi Katarzyna Królczyk. – Obok ilustracji historycznych pojawią się zdjęcia współczesne, a więc czytelnicy będą mogli porównać, co dziś znajduje się w tych samych lokalizacjach. Poprzedni album cieszył się ogromnym zainteresowaniem, myślę, że ten również będzie gratką dla miłośników historii i naszego miasta.

Dopełnieniem wydawnictwa ma być wystawa plenerowa, która stanie na placu przed ratuszem. W ramach ekspozycji zostaną pokazane materiały archiwalne związane z Koszalinem. – Pierwsza część będzie korespondować z książką, a więc prezentować powstałe przed 1945 rokiem a dziś już nieistniejące budynki i obiekty. Kustoszem będzie nasza archiwistka, Dorota Cywińska – opowiada Katarzyna Królczyk. – Drugą część, ukazującą Koszalin po 1945 roku, przygotuje dr Kaper Pencarski. Pokażemy, jak w czasie zmieniały się różne charakterystyczne obiekty, wykorzystując najstarsze i najnowsze dokumenty, które mamy w zasobie. Zarówno wydanie książki, jak i otwarcie wystawy planowane jest na czerwiec.

 

 

Projekty, pomysły, plany

W jubileuszowym roku koszalińskie AP, podobnie jak pozostałe archiwa, kontynuuje ogólnopolskie projekty „Archiwum Pandemii A.D. 2020” oraz „Archiwa Rodzinne Niepodległej” (od 2019 roku). Efektem lokalnej promocji projektu jest współpraca z „Głosem Koszalińskim”, w wyniku której do archiwum trafiły zdjęcia cyfrowe przedstawiające np. opustoszałe ulice miast, komunikaty o zamknięciu instytucji i firm ze względu na zagrożenie sanitarne. Ostatnio archiwum pozyskało niezwykłe materiały również od osób prywatnych.

Efektem drugiego projektu jest wystawa „Niepodległa. Historie z rodzinnych archiwów”, która od października 2020 roku prezentowana jest na murze okalającym siedzibę archiwum. Składają się na nią materiały z jedenastu archiwów rodzinnych przekazanych do zasobu AP przez mieszkańców regionu. W ramach wystawy można zapoznać się z dokumentami, zdjęciami i artefaktami, których historia dotyczy zarówno ich właścicieli, jak i polskiego czynu niepodległościowego. Ekspozycji towarzyszy katalog wystawy, a w planie są warsztaty konserwatorskie oraz prowadzenia archiwów rodzinnych. – W okresie jesiennym planujemy wydanie publikacji związanej z projektem – zapowiada Katarzyna Królczyk.

Darczyńcy są dla AP niezwykle cenni. Archiwiści docierają do nich dzięki organizowanym przez archiwum wydarzeniom, uczestnictwu w imprezach organizowanych przez różne instytucje, a także poprzez wypracowane przez lata kontakty. – Przekazanie pamiątek nie jest łatwe – podkreśla Katarzyna Królczyk. – Mówimy o rzeczach osobistych, mających wartość sentymentalną. Dla nas to cenne archiwalia, dla darczyńców wycinki z życia, wspomnienia, z którymi są emocjonalnie związani. W zamian za oryginalne materiały, przygotowujemy skany i kopie wysokiej jakości. Przekazywane do archiwum materiały to m.in. zdjęcia, pisma, dokumenty, zdarzają się też artefakty (od niedawna archiwa mogą przyjmować muzealia).

Kolejny projekt AP wdroży niebawem, jako jedno z pięciu archiwów państwowych zostało zakwalifikowane do programu rządowego „Procedury bez barier”, którego celem jest otwarcie instytucji na osoby z niepełnosprawnościami. – Szczegóły nie są nam jeszcze znane, ale jesteśmy podekscytowani, bo inicjatywa pozwoli nam dotrzeć do kolejnej, ważnej i licznej grupy społecznej – podkreśla Katarzyna Królczyk.

 

 

Życzenia na siódmą dekadę

– Chciałabym, żebyśmy zrealizowali rozbudowę i modernizację naszej siedziby, o które zabiegamy już od wielu lat – mówi Katarzyna Królczyk. – Mamy już pozwolenie na budowę, czekamy na dofinansowanie. Nasz zasób systematycznie się powiększa, a rezerwy magazynowe kurczą. Musimy przyjąć materiały, których przekazanie wymagane jest ustawowo. Mimo digitalizowania zbiorów, ich oryginały musimy zachować. Nie ma mowy o nieodpowiednim przechowywaniu akt – należy je zabezpieczyć zgodnie ze ściśle określonymi normami. Dzięki inwestycji zmieni się funkcjonalność starych pomieszczeń i uda się zabezpieczyć przestrzeń dla dokumentów na około trzydzieści lat.

Inwestycja zakłada dobudowanie do prawego skrzydła budynku głównego nowej części (na obszarze obecnego parkingu). Znajdą się w niej magazyny, duża czytelnia akt, sala konferencyjna i przestrzeń wystawowa. Ma być nowoczesna, przeszklona, półkolista i nawiązywać estetycznie do bryły głównej, z którą zespoli ją łącznik. – Zakładamy, że zakończymy przebudowę w ciągu dwóch lat – mówi Katarzyna Królczyk.

W jakim momencie jest Archiwum w 60. roku działalności? – Bardzo dobrym – przekonuje dyrektor AP. – Chciałabym, żebyśmy byli postrzegani jako instytucja potrzebna, przyjazna, ciekawa, wszechstronna, ale przede wszystkim profesjonalna. Zachęcam do uczestnictwa w naszych projektach, ale też współpracy poza nimi. Wszyscy możemy tworzyć archiwum i mieć wpływ na to, co kiedyś będzie bezcennym źródłem wiedzy o mieście i o nas samych.

 


Zasób Archiwum Państwowego w Koszalinie tworzą akta niemieckojęzyczne z lat 1510 –1945 oraz akta polskie z lat 1945 – 2020. Największym zespołem archiwalnym jest Komitet Wojewódzki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Koszalinie, który liczy 24045 jednostek archiwalnych co stanowi 147 metrów bieżących akt. Wśród akt wytworzonych przed 1945 rokiem, największym zespołem jest Rejencja Koszalińska, która liczy wprawdzie mniej, bo 15406 jednostek, ale zajmuje ponad 327 metrów bieżących na półkach. Dużym zainteresowaniem użytkowników cieszy się zespół Akta miasta Koszalina, który został w całości zdigitalizowany i dostępny jest na stronie internetowej www.koszalin.ap.gov.pl/zasoby-on-line/. Tam można zapoznać się również z takimi zespołami jak: Zarząd Miejski i Miejska Rada Narodowa w Koszalinie, Zarząd Miejski i Miejska Rada Narodowa w Kołobrzegu, z księgami metrykalnymi parafii ewangelickich przechowywanymi w zespole Sąd Obwodowy w Koszalinie, a także z aktami byłych niemieckich urzędów stanu cywilnego. Do 2021 roku w archiwum zabezpieczono 1562776 stron materiałów archiwalnych.

 

Ponadto udostępnienie w Internecie opisów i skanów materiałów archiwalnych z archiwów państwowych i innych instytucji odbywa się poprzez serwis Szukaj w Archiwach https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/, dzięki któremu można korzystać z wielu zbiorów bez wychodzenia z domu. Dostęp do niego jest całkowicie otwarty – nie wymaga logowania i jest bezpłatny.

 

Szczegóły: www.koszalin.ap.gov.pl