Powściągliwy, opanowany, rzeczowy – takie wrażenie robi Paweł Szefernaker, obecnie wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, wcześniej minister w Kancelarii Premiera, 32-letni poseł Prawa i Sprawiedliwości wybrany do Sejmu obecnej kadencji w koszalińskim okręgu wyborczym. Od wieku nastoletniego zaangażowany w politykę. Zapewnia jednak, że może sobie wyobrazić swoje życie poza nią. Z posłem rozmawia Andrzej Mielcarek.

 

– Nie jest już Pan – jak wtedy kiedy rozmawialiśmy niemal 4 lata temu – najmłodszym członkiem rządu. Ilu obecnych wiceministrów jest od Pana młodszych?
– Kilku młodszych ode mnie ministrów w rządzie w ciągu tych blisko czterech lat się pojawiło. Choćby Piotr Müller ze Słupska, obecny wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.

– On urodził się tuż przed przełomowymi wyborami 4 czerwca 1989 roku. To sygnał, że do głosu dochodzi pokolenie niepamiętające PRL.
– To dobrze, że w polityce następuje dopływ „młodej krwi” i młodzi ludzie z nowym, świeżym spojrzeniem mają wpływ na najważniejsze decyzje w państwie. Wiecznie nie da się być najmłodszym członkiem rządu, więc to naturalne, że pojawili się młodsi ode mnie.

– Inna zmiana w Pana przypadku to „przeprowadzka” z Kancelarii Premiera (wówczas Beaty Szydło) do gabinetu wiceministra MSWiA w rządzie Mateusza Morawieckiego. Z perspektywy postronnego obserwatora może to nie wyglądać na awans. Co zdecydowało o takim ruchu?
– Z premier Beatą Szydło współpracowałem w kampaniach w 2015 roku, więc współpraca w Kancelarii Premiera była naturalna. Podczas rekonstrukcji padły dwie konkretne propozycje dotyczące mojej dalszej pracy w rządzie. W grę wchodziło ministerstwo cyfryzacji lub współpraca z ministrem Joachimem Brudzińskim w MSWiA. Uznałem, że praca w największym resorcie w rządzie będzie najlepszym miejscem, gdzie będę miał możliwość wpływu na ważne decyzje w państwie. Nadzór nad wojewodami oraz współpraca z samorządami, czyli to za co dziś przede wszystkim odpowiadam, to możliwość prowadzenia realnej polityki państwa w terenie.

– Jest Pan blisko swego politycznego promotora Joachima Brudzińskiego – jako ministra spraw wewnętrznych i administracji, a jednocześnie wiceprezesa PiS oraz szefa zachodniopomorskich struktur partii. Minister jest obecnie liderem listy do europarlamentu. Zastąpi go Pan w MSWiA, będąc jego pierwszym zastępcą, jeśli Joachim Brudziński zdobędzie mandat europosła?
– W wyborach europejskich minister Joachim Brudziński jest liderem listy PiS w województwie zachodniopomorskim i lubuskim. W związku z tym także mieszkańcy Koszalina i regionu będą mogli 26 maja zagłosować na szefa MSWiA. Na dziś nie ma omawianego tematu następcy, bo ostatecznie to wyborcy zdecydują czy minister Brudziński będzie od czerwca pracował w Brukseli czy nie. Dla mnie wielkim wyróżnieniem jest to, że wiele osób pyta mnie o to czy zastąpię ministra Brudzińskiego. To znaczy, że wielu docenia moją pracę i widziałoby mnie na tym stanowisku. Myślę jednak, że w polityce najważniejsze są cierpliwość i pokora.

– Spora grupa polityków – członków rządu znalazła się na listach w majowych wyborach. Zabieg w kategoriach taktyki wyborczej zrozumiały – popularne, eksponowane w TV osoby mają przyciągnąć wyborców. Ale z drugiej strony dla poszczególnych osób rzecz ryzykowna, bo może się okazać, że nie są tak popularne, jak zakładano. Co stanie się (w sensie politycznym)  z urzędnikami – kandydatami, którzy wypadną w wyborach słabo? 
– Tegoroczne wybory zdecydują o tym w jakim kierunku będzie zmierzać nasz kraj przez kolejne lata. Wybory do Parlamentu Europejskiego są tym pierwszym etapem i stąd ta mobilizacja w Prawie i Sprawiedliwości, aby uzyskać jak najlepszy wynik. Dlatego przedstawiliśmy listy z mocnymi nazwiskami, na których są także parlamentarzyści i ministrowie. Rozliczanie kandydatów za ich wyniki będzie możliwe po wyborach. Jestem przekonany, że większość kandydatów PiS uzyska bardzo dobre rezultaty.

szefernaker_rodzina

– Jest Pan liderem PiS w koszalińskim okręgu wyborczym. Już na jesieni kolejne wybory – tym razem parlamentarne. Wystartuje Pan ponownie z Koszalina?
– Dzięki mieszkańcom Koszalina i regionu zostałem posłem na sejm RP w 2015 roku. W ciągu tych czterech lat robiłem tyle, ile mogłem, żeby zrealizować jak najwięcej projektów dla naszego regionu. Dzięki moim staraniom m.in. zostało zagwarantowane finansowanie na budowę pierwszego odcinka drogi S11 z Koszalina w stronę Poznania, w Koszalinie powstały siedemnaste oddziały w kraju „gazowni” oraz Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, ponadto trwa budowa nowoczesnej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Straży Pożarnej w Koszalinie. Chciałbym oczywiście kontynuować tę misję jako poseł, reprezentując okręg koszaliński.

– PiS w Koszalinie sprawia wrażenie partii kadrowej, która ma krótką ławkę „rezerwowych”. Co decyduje o tym, że nie przybywa członków partii, choć jest ona u władzy?
– Pan Andrzej Jakubowski, kandydat PiS na prezydenta Koszalina w zeszłorocznych wyborach samorządowych, to najlepszy przykład na to, że jako środowisko polityczne nie jesteśmy zamknięci na nowe osoby, nawet te które przez lata współpracowały z innymi partiami.

– Kiedy rozmawialiśmy poprzednio (tamten tekst wciąż utrzymuje się w trójce najpopularniejszych na naszej stronie internetowej), nie ukrywał Pan, że zna Koszalin i region koszaliński słabo. Poznał go Pan lepiej?
– Tak jak już Panu mówiłem, od czterech lat, czyli od samego początku jak tylko zostałem posłem, pracę na rzecz Koszalina i regionu traktuję bardzo poważnie. Wiele osób tutaj mi zaufało i to jest dla mnie wielkie zobowiązanie. Mam biuro poselskie w Koszalinie, w którym staram się być regularnie i w miarę możliwości – przy jedoczesnym pełnieniu funkcji ministra w MSWiA – uczestniczę także w życiu Koszalina i regionu. Myślę, że skutecznie zabiegam w Warszawie na rzecz Pomorza Środkowego. Proszę mi uwierzyć, że bez dużej wiedzy o regionie nie byłoby to możliwe.

–  Jakie są Pana zdaniem najważniejsze wyróżniki tego regionu na tle reszty Pomorza i Polski w ogóle?
– Pomorze Środkowe to region z ogromnym potencjałem, który przez lata był zapomniany przez polityków w Warszawie. Moim zdaniem od początku przemian ustrojowych region został pozostawiony sam sobie. Dziś walczymy z wykluczeniem komunikacyjnym Pomorza Środkowego. To dobrze, że dzięki kolei dużej prędkości można dużo szybciej dojechać z Krakowa czy Warszawy. Zdecydowanie najbardziej priorytetowa jest budowa drogi ekspresowej S11, która przede wszystkim połączy Koszalin z autostradą A2. Potencjał turystyczny i gospodarczy jaki mamy tutaj dzięki bliskości morza, będzie w końcu wykorzystany, gdy region będzie dobrze skomunikowany z resztą kraju.

– W ostatniej kampanii wyborczej do parlamentu ze strony PiS padły słowa odgrzewające u niektórych nadzieje na powołanie 17. województwa. Będzie 17. województwo?
– Od początku mojej pracy w parlamencie zabiegam o powrót ważnych instytucji do Koszalina. To moim zdaniem powinien być podstawowy impuls w drodze do ewentualnego powołania województwa środkowopomorskiego. W ciągu ostatnich trzech lat powstały siedemnaste oddziały dwóch ważnych dla regionu instytucji – Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa i Polskiej Spółki Gazowniczej. Do idei siedemnastego województwa trzeba przekonać także mieszkańców powiatów, które miałyby wejść w jego skład. Jeżeli będzie taka wola i przekonanie mieszkańców całego regionu, to województwo powinno powstać.

27.03.2019 Warszawa   Wywiad Marcina Fijolka z Pawlem Szefernakerem wiceministrem w ministerstwie MSWiA Fot. Andrzej Wiktor

27.03.2019 Warszawa
Wywiad Marcina Fijolka z Pawlem Szefernakerem wiceministrem w ministerstwie MSWiA
Fot. Andrzej Wiktor

– Największą dolegliwością, jaką odczuwa Środkowe Pomorze jest moim zdaniem nie brak statusu wojewódzkiego Koszalina, ale właśnie wykluczenie komunikacyjne. Dlaczego modernizacja trasy S11 odbywa się tak wolno, a perspektywa jej zakończenia na całej długości tej drogi jest właściwie czasowo nieokreślona?
– Kiedy Prawo i Sprawiedliwość objęło rządy w 2015 roku, nie było przez naszych poprzedników z PO i PSL zagwarantowane finansowanie budowy tej drogi. Obecny rząd przekazał 1,5 miliarda złotych na budowę odcinka do Bobolic. Na dalszych odcinkach do Piły i Poznania, i dalej na Śląsk, rozpoczęto prace geologiczne. Gdyby nasi poprzednicy też pracowali w takim tempie, to pewnie dziś ta droga, przynajmniej na odcinku do Poznania, byłaby oddana do użytku.

 – Jak Pan ocenia swoją rolę w polityce koszalińskiej? Ma Pan poczucie zadowolenia, czy raczej niedosyt?
– Uważam, że jako ambasadorowi koszalińskich spraw w Warszawie udało mi się przekonać wielu ministrów do podjęcia rządowych inwestycji u nas w regionie. Jednocześnie uważam, że nie wszyscy politycy potrafią wspiąć się ponad partyjne podziały i razem działać na rzecz Koszalina i regionu. Jeżeli mam niedosyt to właśnie z tego powodu.

– Wyobraźmy sobie, że nagle stwierdza Pan, że ma dość polityki. Jak wyglądałoby Pana życie zawodowe? Ma Pan taki „plan B”?
– Wybierając studia prawnicze wiedziałem, że dają one interdyscyplinarną wiedzę, która może przydać się w różnej pracy. Mam dosyć szerokie spektrum zainteresowań, więc myślę, że odnalazłbym się w świecie poza polityką. Póki widzę szansę na zmianę otaczającego nas świata i mam w tej pracy wsparcie rodziny, to myślę, że będę próbował swoich sił w polityce. Ale nie za wszelką cenę…

– Na koniec prośba o coś w rodzaju wróżby: jaki będzie wynik wyborów do europarlamentu? Jakie formacje przekroczą próg wyborczy i jakie poparcie wyrażone procentowo uzyskają?
– Rozmawiamy na blisko miesiąc przed wyborami. Polityka jest bardzo dynamiczna, więc trudno dziś cokolwiek prognozować. Miesiąc przed wyborami prezydenckimi w 2015 r. były sondaże, w których prezydent Bronisław Komorowski wygrywał z Andrzejem Dudą w pierwszej turze. Ostatecznie przegrał wybory. W polityce trzeba być pokornym i walczyć o każdy głos. Tylko tacy politycy w dłuższej perspektywie są zwycięzcami.

szefernaker_slawno

 


 

Paweł Maciej Szefernaker (32 lata) – poseł Prawa i Sprawiedliwości, w latach 2015–2018 sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, od 2018 sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Absolwent Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie i prawa w Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji w Warszawie. W 2015 roku kierował internetową częścią kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. W 2015 roku znalazł się w drugiej edycji zestawienia „New Europe 100 Challengers”, obejmującego liderów innowacji w Europie Środkowo-Wschodniej.