Lidia Sudakiewicz– Esemesuje Pani i mejluje, używając interpunkcji i wielkich liter czy jak większość?

– Przestrzegam zasad. Przyznaję, że gdy bardzo się spieszę, to w esemesach do bliskich nie używam przecinków, ale mejle zawsze piszę zgodnie ze sztuką epistolograficzną. Studentów też tego uczę. Mogę zacytować mnóstwo przykładów łamania zasad korespondencji mejlowej. Na przykład list studenta: „Witam chcę chodzić do pani na seminarium wybieram temat 3 żegnam”.

 

– Powinien zacząć od Szanowna Pani Doktor?

– I skończyć na wyrazach szacunku; „żegnam” to jak „spadaj”.

 

– Normy szanuje Pani dla zasady językowej, czy również dlatego, że przekaz z uciętych wyrazów i emotikonów nie sprzyja umysłom?

– Emotikony są zabawne, sama je stosuję, ale tylko w korespondencji prywatnej. Natomiast daleko idące skróty to nie mój styl, raczej slang młodzieżowy. Poprzez staranność językową okazujemy szacunek adresatowi i unikamy niejasności. Niestaranność uczy szablonowego myślenia, nawyku wytnij-wklej i w końcu niemyślenia – o formie, a w konsekwencji o treści wypowiedzi.

 

– Czy jednak nie jest to naturalny znak szybkiego życia i braku czasu? Mam koleżankę polonistkę, która poddaje się esemesowej konwencji na zasadzie umownego epizodu. W innej komunikacji używa wręcz literackiej polszczyzny. Może więc „esemesowość” to nic złego – o ile dotyczy umysłów przygotowanych?

– Dopuściłabym ten styl jedynie w kontaktach z najbliższymi. Jest takie powiedzenie: jeśli ktoś jest uczciwy, to nie ma elastycznego sumienia. Podobnie jest z językiem, albo mówimy i piszemy poprawnie, albo nie.

 

– Zauważyła Pani, że politycy czy ludzie sportu mówią stadnie? Jeden po drugim powtarzają te same frazesy ich środowisk. To prędzej efekt nakazów władz korporacji czy treningu komunikacyjnego „speców” od PR?

– Politycy dostają nawet ściągawki, po to, aby mówić to samo. Ma to dowieść spójności ugrupowania. Często jednak mówią tak samo, a to już wypada fatalnie, bo wskazuje na brak własnego zdania. Drugą korzyścią stadnego mówienia może być ukrycie, za przygotowanymi przez kogoś bezpiecznymi frazesami, własnej niekompetencji.

 

– A gdyby się nie wypowiedzieć?

– Szkoda okazji do darmowej reklamy.

 

– Z czego zaś wynika kariera wytartych wyrażeń i opinii bez instrukcji?

– Z bezrefleksyjności i konformizmu, lepiej mówić tak jak większość, zwłaszcza, że są środowiska, gdzie wyróżnianie się rzadziej prowadzi do sukcesu niż wtopienie się w wielogłos.

 

– Nie sądzi Pani, że ci zorientowani nie tylko mówią tak, by nic nie powiedzieć, ale robią to bez wdzięku?

– Nie każdy potrafi błysnąć dowcipem lub zabawną pointą, a zarazem spokojnie wyjaśnić, dlaczego nie może czegoś powiedzieć wprost.

 

– A nagminne odpowiadanie nie na temat i sztuczne mnożenie zagadnień?

– Mówienie nie na temat jest często ucieczką od odpowiedzi na niewygodne pytanie. Karierę robi dziś erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów. Celem staje się tu nie merytoryczna dyskusja, ale pokonanie adwersarza, za wszelką cenę i to nierzadko bez względu na prawdę. Warto pamiętać, że osoby występujące publicznie często współpracują ze specjalistami od wizerunku, a ci zastanawiają się nie tylko nad kolorem koszuli i krawata.

 

– Jak Pani znajduje przyczyny języka kabotyńsko napuszonego? Zamiast „nie zgadzam się” słyszymy „nie ma na to mojego przyzwolenia”, zamiast „nie sądzę” – „nie mam takiej świadomości poglądowej”. Ma to przydać rangi, zamaskować wielosłowiem pustkę?

– Moim zdaniem, ma to sugerować umiejętność posługiwania się starannym językiem i erudycję, a jednocześnie podkreślać kompetencję i powagę wypowiadającego się. Oczywiście efekt jest często odwrotny, taki sposób mówienia irytuje lub nawet śmieszy.

 

– Gdy zaproponowałem redaktorowi naczelnemu ten artykuł, od razu dorzucił, co go doprowadza do pasji: słowo merytoryka. Co Panią doprowadza?

– „Na tą chwilę”. Poza tym spolegliwy jako uległy, osiągnięcie konsensusu, kompleksowa analiza i zabezpieczenie funduszy (czyli schowanie w sejfie?). To szablony-wytrychy zastępujące wysiłek znalezienia odpowiednich słów. Nie podoba mi się też publiczne posługiwanie się wulgaryzmami lub wyrażeniami typu kobieta z jajami, czy przegiąć pałę. Ma to między innymi sugerować, że nadawca jest mocnym człowiekiem, który puści wszystkich w skarpetkach. W rzeczywistości taki język demaskuje agresję i prostactwo, a zarazem świadczy o braku kultury. Fakt, iż wypowiedzi tego typu pojawiają się publicznie, w tym w mediach, może rodzić przekonanie, że nie ma niczego złego w takim słownictwie. Na przykład, niedawno studentka spytała mnie, czy zajebisty jest słowem wulgarnym. Oczywiście, że jest.

 

– W „Seksmisji” zostawiłbym „Kurwa mać!”, które włączyło windę.

– Mnie też to rozbawiło. To świadomy i celowy chwyt artystyczny. Jeśli nie chodzi tylko o epatowanie wulgarnością, to można zaakceptować nawet język „Psów”, wiedząc, że jest to zabieg stylistyczny służący charakterystyce bohaterów.

 

– Przy okazji spytam o Związek Sowiecki i Sowietów. Przecież to rusycyzmy.

– Tak, ale w porównaniu do słowa radziecki mają konotację zdecydowanie bardziej negatywną, a o to chodzi wypowiadającym się.

 

– Dostrzegłem, że brak pomysłów na silny opis zastępuje się eskalacją pojęć. Sport – język wojenny: przeciwnik na kolanach, dumni Persowie (piłkarze Iranu), kat Polaków (ostatnio o bramkostrzelnym niegdyś Garym Linekerze); polityka – haniebne głosowanie (prawie każde nie po myśli).

– Tego jest więcej: opozycja walczy, władza okopuje się, toczymy ciężki bój, ataki idą z każdej flanki. mobilizacja, a nawet zdrajcy. Chodzi o podkreślenie agresji przeciwnika i jednoczesne zaakcentowanie własnej zdecydowanej postawy.

 

– Torturuje się Pani zawodowo oglądaniem celebrytów toczących rozmowy? Jeśli o sporcie, to trzymają kciuki, kulinarne kończą pysznością, krajoznawcze zdaniem, że to miejsce musimy zobaczyć, aby poczuć jego prawdziwą atmosferę, a pozostałe pozytywnym myśleniem i dobrą energią. Przy Pani świadomości językowej to musi ranić.

– Audycje obliczone są na oglądalność, a wśród nadawców przeważa pogląd, że przeciętny widz jest niespecjalnie wyrobiony. Do tego, co słyszę i czytam, podchodzę z dystansem, niektóre wyrażenia mnie bawią, inne irytują, a poza tym, raczej patrzę na to jak na interesujący materiał językowy. Chyba nawet bardziej od błędów czy komunałów drażni mnie brak kultury, nie tylko językowej. Jadę autobusem, a pasażerka wykrzykuje przez komórkę opis przebiegu badań ginekologicznych, zmuszeni do słuchania tych wynurzeń pasażerowie chichoczą, albo udają, że nic nie słyszą. Zwrócenie uwagi, by pani mówiła ciszej, skutkuje kolejnym krzykiem: „Co?! Nie, jakaś baba się czepia, że za głośno gadam”. Wydaje mi się też, że zachodzące ostatnio zmiany w polskiej grzeczności językowej posuwają się za daleko. Na przykład zwracanie się do osób starszych lub osobiście nieznanych za pomocą imienia: pani Lidio, panie Stanisławie. W zamierzeniu ma to zmniejszyć dystans, a jest odbierane jako spoufalanie. Świadomość tego, co wypada, a co nie, jest dość słaba. Właściwie nie ma już żadnego tabu językowego. W reklamach publicznie mówi się o czynnościach fizjologicznych, o upławach, kłopotach ze wzwodem, wzdęciach. To gorsze od pyralginy dedykowanej na gorączkę.

 

Autor: Fitzroy

 


Dr Lidia B. Sudakiewicz, doktor nauk humanistycznych z zakresu językoznawstwa, adiunkt na Wydziale Humanistycznym Politechniki Koszalińskiej, pracownik naukowo-dydaktyczny w Katedrze Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, autorka Słownika nazwisk mieszkańców Ziemi Złotowskiej oraz kilkudziesięciu artykułów naukowych i popularno-naukowych, specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących antroponimii oraz historii i kultury języka.


 

 

Za tym, że politycy i pozostali celebryci chętnie mówią wszem i wobec o roku dwutysięcznym dziewiętnastym, standartach i odnośnie sprawy, nadążamy, gdyż podobne błędy językowe są dla treści nieznaczące. Natomiast do znaczeń nowomowy potrzebny jest słownik.

 

Brzmienie Znaczenie
Polityczne
Konsolidacja demokracji w przełożeniu również na wykonywanie władzy napotyka w tym należącym do NATO i aspirującym do Unii Europejskiej kraju na pewne istotne przeszkody, przy czym w tym aspekcie polaryzacja niestety jakby się wzmacnia. Turcja nie jest demokratyczna.
Nie mam wiedzy w tej sprawie; taka wiedza nie jest mi znana. Nie wiem.
Absolutnie tak; pełna zgoda; absolutna zgoda. Tak.
Chcemy, by fakty te zaistniały w przestrzeni publicznej. Należy to ujawnić.
Powinno się implementować to rozwiązanie do naszego kraju. Wprowadzić u nas.
Na chwilę obecną. Teraz.
Miłego dnia! Nic nie znaczy.
Ekonomiczne
Mogą wystąpić pewne napięcia w finansach publicznych w obrębie progresu uposażenia emerytalnego. Zabraknie pieniędzy na podwyżki emerytur.
Tempo rozwoju ulegnie pewnemu obniżeniu. Zmniejszy się.
Wzrost gospodarczy będzie wyższy niż pesymistyczne założenia. Będzie niższy niż teraz.
Aplikować o środki pomocowe. Ubiegać się o wsparcie.
To jakby diagnozuje problem. Jakby” to tylko niepewność i asekuracja; „diagnozuje problem” to „pokazuje problem”, jednak nie pokazuje jego przyczyn jak diagnoza.
Dział dedykowany sprawom technicznym. Dział techniczny.
Poglądowe
Nie ma na to mojego przyzwolenia; mam w sobie wewnętrzny sprzeciw. Nie zgadzam się.
Preferuję alternatywną opcję. Wolę coś innego.
Nie mam takiej świadomości poglądowej. Nie sądzę.
Piłkarskie
Genialne uderzenie. Strzał naszego piłkarza w okolice bramki rywali.
Mamy taką pakę, że masakra. Niezły zespół.
Nie był przygotowany mentalnie, nie wytrzymał mentalnie, coś go wytrąciło z mentalnej równowagi. Mentalne uchodzi za psychiczne, zwykle więc – nie opanował nerwów.
Przydałby się im trening mentalny, trening głowy. Zajęcia psychologiczne.
Ma dobry mental. Zależnie od kontekstu – odporny bądź ambitny.
Piosenkarskie
Kompozytor piosenek: mam w przygotowaniu nowy projekt muzyczny. Tworzę melodię.
Zostanie zaprezentowany nowy projekt. Nowy utwór, wbrew pozorom gotowy.
Zagrałam to na koncercie. Zaśpiewałam.
To nasz nowy muzyczny produkt, nasza nowa produkcja. Nowa piosenka lub płyta.
Stworzyli projekt, który już nagrał dwie płyty. Tym razem chodzi o zespół.
Autor zawarł to jak gdyby w powłoce całkowicie transparentnej. Ujął przejrzyście.
Stand-up. Monolog komika.

Drogowe

W ogóle nie trzęsło, drogi w Szwecji są genialne. Są równe.
Od piątku ruszyła strefa płatnego parkowania. Powstała; ale nie od piątku, lecz w piątek, od piątku istnieje.
Ruszył remont ulicy. Zaczął się.
Uruchomiono wiatę przy przystanku. Postawiono.
Potoczne
Super. Dobrze, dobry.
Mega. Duże.
Mega mega. Bardzo duże.
Dokładnie! Tak.
Prawdziwy szok, prawdziwy sympatyk.

Szok, sympatyk.

Megaproblem.

Duży kłopot.

Zadziać się.

Zdarzyć się – próba oryginalności.

Eksperckie
Zajmijmy się merytoryką. Chodzi o treść.
Mówiąc kolokwialnie. Wtrącenie mające usprawiedliwić ubóstwo słowne i brak elegancji.
Przede wszystkim trzeba pamiętać… Daje czas na zebranie myśli i sugeruje znajomość zagadnienia.
Powiem tak: Wstęp do sądu nie na temat.
Aaaa to jest problem bardzo złożony tak? Tak naprawdę to jest to aaaa proces długotrwały, ja nie mam takich doświadczeń tak? Ale wszystko na to wskazuje aaaa… Aaaa – wskazuje obycie zagraniczne (u nas jest yyy) i łagodzi niedobór słów w czasie; tak? – pomocna odrobina protekcjonalności, zdradza niepewność, jednak wymusza potakiwanie.