Tatuaż od dawna nie przynależy wyłącznie niszowym subkulturom, ale jest – w pełni zasłużenie – uznawany za sztukę, a tatuażyści za artystów. Ciało ozdabiają dziś wszyscy, niezależnie od wieku, statusu społecznego i zawodu, a co za tym idzie, rosną wymagania wobec studiów tatuażu. Te najlepsze oferują różnorodność stylów, najwyższej jakości materiały i bezwzględne bezpieczeństwo, a przede wszystkim wysokiej klasy projekty. Należy do nich Cejn Tattoo. Właścicielami studia są koszalinianie, Małgorzata i Piotr ‚Cejn’ Laskowscy. On tatuuje, ona zajmuje się makijażem permanentnym.

Studio Cejn Tattoo początkowo mieściło się przy ulicy Kaszubskiej. Właściciele otworzyli je 22 stycznia 2014 roku, tuż po powrocie z Danii, gdzie przez kilka lat mieszkali i pracowali.
– Spróbowaliśmy życia za granicą, trochę zarobiliśmy, zaoszczędziliśmy, ale jednak wróciliśmy do domu z postanowieniem, że w Koszalinie otworzymy swój biznes – mówi Małgorzata Laskowska. – Mąż zajmował się tatuażem, ja kosmetyką. Zawsze lubiliśmy ze sobą pracować, tu połączyliśmy siły. Po roku przenieśliśmy studio do ścisłego centrum miasta.

Cejn krótko pracował sam. Rok po otwarciu studia dołączyła do niego Ola Wydrych, a niedługo po niej – Maciej Skrzypczak. W ten sposób powstał zespół artystów o różnym temperamencie, osobowościach i specjalizujących się w różnych stylach. Cejn – w tatuażach kolorowych, realistyczno-fantastycznych, malarskich, budowanych na dużym planie; wykonuje też covery (zakrywanie i poprawianie nieudanych tatuaży), co jest umiejętnością równie trudną, co rzadką. Maciej – w czarno-szarej realistyce, na przykład portretach. Ola – we wszystkim, co jest oparte na liniach, a więc tatuażach geometrycznych, rysunkowych, neotradycyjnych. – Podzieliliśmy się naturalnie – mówi. – Nie rywalizujemy, pomagamy sobie, wspieramy się, a dzięki temu, że tatuujemy w różnych stylach, możemy się od siebie uczyć, a studio ma wszechstronną ofertę.

Droga do tatuowania w przypadku każdego z nich też była różna. Cejn pierwsze kroki w zawodzie stawiał w Danii, siedem lat temu. – Zostałem rzucony na najgłębszą wodę – mówi. – Pierwszy, drobny, tatuaż zrobiłem w studiu drugiego dnia pracy. Wcześniej miałem minimalne doświadczenie, chciałem się uczyć, ale nie było czasu na przypatrywanie się i próby. Po pół roku robiłem już większe prace – plecy, ramiona. Takie tempo mnie zahartowało, szybko pozbyłem się strachu przed tatuowaniem. Ostatecznie ekipa studia się wykruszyła i zostałem sam. Miałem ogromne szczęście, bo od razu trafiłem pod skrzydła ludzi, którzy dziś są uważani za jednych z najlepszych tatuażystów w Europie.

Ola do Cejn Studia trafiła jako doświadczona artystka, wcześniej tatuaowała w innym koszalińskim studiu. Skończyła architekturę wnętrz na Politechnice Koszalińskiej. – Miałam tam dwa lata malarstwa – mówi. – Nie mogę powiedzieć, że nauczyłam się rysować, ale zmieniło się moje podejście do tworzenia – mniej odtwarzam, bardziej stawiam na kreatwność.

Maciej jest samoukiem. W studiu najpierw się uczył, podpatrywał, pomagał i rozstawiał sprzęt, ale szybko okazało się, że ma ogromny talent. – Byłem sceptyczny, gdy przyszedł do nas na praktykę – przyznaje Cejn. – Nie widziałem dla niego miejsca, dosłownie, bo studio nie jest wielkie, ale kiedy obejrzałem jego rysunki, zaprosiłem go do współpracy. Miałem nosa – nie widziałem jeszcze, żeby ktoś tak szybko robił tak duże postępy. Szkoda tego diamentu nie szlifować.

Studio nie przypomina typowego salonu tatuażu – ma dwa pokoje, jest jasne, kameralne, utrzymane w bielach i szarościach. – Nie chcieliśmy być kolejną mroczną grotą, w której z głośników sączy się ostra muzyka – mówi Cejn. – Tatuaż nie jest już przypisany wyłącznie do muzycznych subkultur, przychodzą do nas różni ludzie, w różnym wieku, więc wnętrze powinno być neutralne i przede wszystkim wygodne. Zresztą zawsze staraliśmy się wyróżniać, także sposobem pracy, otwartością wobec klientów, co wcale nie jest oczywistym podejściem. Środowisko tatuatorów jest trudne ze względu na ich wybujałe często ego artystyczne. Wiele osób mówiło, że z nami się dobrze współpracuje, bo dużo z rozmawiamy, a nie narzucamy ludziom swoich wizji.
Małgorzata Laskowska dodaje: – Projekty przygotowujemy z wyprzedzeniem, a nie na chwilę przed sesją, żeby klienci mogli się z projektem zapoznać, ocenić go, przemyśleć. To rzadkość – w studiach najczęściej wzór ustalany jest od ręki. My pracujemy inaczej.

Najwyższe standardy dotyczą też bezpieczeństwa zabiegów. – Pracujemy z produktami z najwyższej półki i najlepszymi narzędziami – podkreśla Cejn. – Dbamy o sterylność, czystość, produkty jednorazowe utylizujemy, korzystając z usług specjalnej firmy. Klienci są w tych kwestiach dociekliwi: pytają o tusze, narzędzia, igły. Wszystko można u nas sprawdzić: etykiety, atesty, karty charakterystyk, daty ważności materiałów, środki dezynfekcji.

Klienci do Cejn Tattoo trafiają z Koszalina, Polski i za granicy. Tatuują się tu młodzi, starsi i seniorzy. Najczęściej trzydziesto-, czterdziestolatkowie, ludzie różnych zawodów, często wysokiego zaufania publicznego – lekarze, prawnicy, nauczyciele. Nie ma żadnych ograniczeń, są za to wysokie wymagania. – Jest coraz trudniej – mówi Cejn. – Na rynku działa wiele studiów, a poziom tatuażu jest bardzo wysoki. Klienci oglądają prace z całego świata w Internecie i oczekują wysokiej jakości. Musimy się rozwijać, naszym kapitałem jest na pewno także duże doświadczenie. Wciąż uczestniczymy w uznanych konwentach, zdobywamy na nich nagrody, a ponieważ nie istnieje coś takiego jak szkoła tatuażu, to doskonała okazja, by podpatrzeć kolegów, nowości, zainspirować się.
Doświadczenie przydaje się nie tylko w projektowaniu, ale i samym kontakcie z klientami. Wielu z nich przynosi do Cejn Tattoo własne wzory, inspiracje i pomysły. „Nie ma złych tatuaży” – mówią zgodnie artyści. Klienci tatuują sobie rzeczy dla nich ciekawe, ważne, czasem sentymentalne, zdarzają się projekty dziwne i śmieszne. Nigdy nie oceniają tych wyborów, bo tatuaż jest sprawą wybitnie indywidualną. Jednak zawsze podkreślają, że dobrego tatuażu nie można i nie warto robić szybko. Czasem skóra stawia opór albo dawka bólu jest za duża na jedną sesję, czasem coś co na papierze wygląda świetnie, nie sprawdzi się na ciele i trzeba popracować nad odpowiednią formą. Prace „na kolanie” – nie u nich. Zamiast tego przemyślany, przegadany projekt.
Ola: – Najbardziej zapadają mi w pamięć projekty trudne i te, przy których klient pozwolił mi na dużą kreatywność. Zawsze zachęcamy do oryginalności, a nie kopiowania. Trzeba być absolutnie pewnym wzoru, zastanowić się, czy nam pasuje, czy nas nie ośmiesza. Świadomie wybierać tatuażystę, najlepiej specjalizującego się w konkretnym stylu, bo będzie w tym po prostu najlepszy. Podchodzę do swojej pracy bardzo emocjonalnie i zależy mi, by była wykonana na najwyższym poziomie. Pośpiech jest deprymujący i się nie opłaca. Każda praca to wizytówka mojej twórczości, a dla klientów rzecz na całe życie.

tatuaż -9995Poza tatuażem w Cejn Tattoo można wykonać makijaż permanentny. Wykonuje go Małgorzata Laskowska. Doświadczenia nabierała podczas pobytu w Danii – po powrocie do kraju uczestniczyła w niezliczonych kursach, a dziś sama prowadzi szkolenia. Przez wiele lat zajmowała się tzw. białą kosmetyką, od czterech lat skupia wyłącznie na makijażu permanentnym.

– Tak jak tatuaż, wymaga on wprawy i ćwiczenia – mówi. – Wykonuję makijaż ust, powiek, ale specjalizuję się w makijażu brwi różnymi metodami, między innymi mikroblandingu, 3D, ombre, cienia, technikach łączonych. Także usuwaniu i zakrywaniu makijażu, nawet bardzo starego, sprzed dekady.

 

Z pracami artystów można się zapoznać na stronach: facebook.com/cejntattoo

E-mail: kontakt@cejntattoo.pl, tel. +48 690 963 688, adres: ul. Księżnej Anastazji 3/3, Koszalin