Koszalinianin, zwycięzca 12. edycji polskiego Tańca z Gwiazdami, wystąpi w drugiej irlandzkiej edycji tego popularnego show. Pierwszy program na żywo z jego udziałem zostanie pokazany na początku stycznia 2018 roku. Już trwają przygotowania. Mijający rok był dla Roberta Rowińskiego bardzo pracowity i pełen sukcesów, podobnie jak dla jego Studia Tańca Pasja prowadzonego wspólnie z siostrą Wiolettą Wojciechowicz.

 

Robert Rowiński jeszcze nie poznał nazwiska gwiazdy, dla której będzie partnerem w irlandzkim Tańcu z Gwiazdami. Spodziewa się, że pozna je w trakcie trwającego właśnie tanecznego zgrupowania. Koszalinianin będzie pierwszym obcokrajowcem, który wystąpi w irlandzkim wydaniu show.

 

Robert Rowiński 1Z programem związany jest od dawna. Siedem lat temu wspólnie z tyczkarką Moniką Pyrek w telewizji TVN wygrał 12. polską edycję. W tym roku wystąpił w Dancing with the Stars w telewizji BBC. Z tym, że tam nie był ocenianym zawodnikiem, ale jednym z profesjonalistów, których pokazy poprzedzały w każdym odcinku prezentacje rywalizujących z sobą par uczestników – to taki brytyjski wyróżnik.

 

W ogóle mijający rok był dla pana Roberta bardzo pracowity. Na jego początku występował w „Trawiacie” w Teatrze Wielkim Operze Narodowej. Oprócz wspomnianej pracy dla TV BBC ma za sobą również udział w wielkim tanecznym show w Wielkiej Brytanii, które w ciągu 40 dni odwiedziło 40 największych miast na Wyspach. Robert Rowiński wspomina: – To było niesamowite, ale również bardzo wyczerpujące doświadczenie. Schudłem w jego trakcie pięć kilogramów. Program był pomysłem znanego angielskiego tancerza. Choreografię przygotował jeden z najlepszych choreografów świata.

 

Utrzymanie wysokiej formy między kolejnymi występami to dla tancerza kluczowa rzecz. – Niemal katorga – śmieje się Robert Rowiński. – To bardzo dużo ćwiczeń i wielka dbałość o właściwe odżywianie. Takie okresy bez intensywnych występów są po to, żeby organizm się mógł zregenerować. Ale nie oznacza to bezczynności. Wręcz przeciwnie. Dużo czasu spędzam na siłowni, gdzie mam własnego trenera. To z nim każdego dnia pracuję nad siłą i wytrzymałością. No i nad sylwetką, bo prezencja w telewizji jest niezwykle ważna – powiedział nam tuż przed odlotem do Irlandii.

 

Drugi kluczowy czynnik to odżywianie. Odpowiednio zbilansowana dieta, gwarantująca dość energii bez niebezpieczeństwa nadmiernego wzrostu wagi. Jak mówi Robert Rowiński, od trzech lat stosuje na przemian dietę bezglutenową i glutenową (nie jest uczulony na gluten, więc całkowite jego wykluczenie byłoby błędem).
Rygor systematycznych ćwiczeń i odpowiednego odżywiania dotyczy już nawet początkujących tancerzy, jeśli chcą osiągać wysokie wyniki. Pan Robert uświadamia to stale swoim podopiecznym ze Studia Tańca Pasja i ich rodzicom. – Dbam o to, by mieli jak najlepszych nauczycieli na bieżąco. Zapraszam wybitnych tancerzy i instruktorów na dodatkowe zajęcia – podkreśla. – Ale bez wysokiej motywacji zawodników i wsparcia rodziców na każdej płaszczyźnie to wszystko byłoby na nic.

 

Co roku do Pasji zgłaszają się nowe dzieci. Najmłodsze, trzy- i czterolatki, trafiają do Akademii Malucha i mają lekcje dwa razy w tygodniu po pół godziny. – Już u takich maluchów można rozpoznać predyspozycje do tańca – przekonuje Robert Rowiński. – Chodzi głównie o wyczucie rytmu, harmonię ruchów, sprężystość w poruszaniu się, ale również o nastawienie dziecka, czyli pewne elementy mentalne i osobowościowe. Bez entuzjazmu i zaangażowania trudno sobie wyobrazić sukcesy. Nie bez znaczenia jest umiejętność koncentrowania się na wykonywanych czynnościach. Tak więc kiedy zastanawiamy się nad predyspozycjami dziecka, oceniany wiele elementów. Taniec towarzyski to nie free style, gdzie panuje pewna dowolność. Taniec towarzyski to jasno opisane zasady, więc dla rozwoju małego tancerza jest bardzo istotne to, jak przyswaja sobie zasady i techniki.
Postawę w tańcu towarzyskim kształtuje się od samego początku nauki. Co prawda jedni mają więcej wrodzonych predyspozycji, inni mniej. Pan Robert podkreśla jednak, że te różnice można zazwyczaj wyrównać przez systematyczność ćwiczeń.

 

Uczniowie kształcą się w stylu standardowym i latynoamerykańskim. Początkowo uczą się obu. Od momentu osiągnięcia klasy tanecznej B można wybrać dla siebie jeden z nich. Jednak jak podkreśla Robert Rowiński, z własnego doświadczenia wie, że warto iść obiema ścieżkami. – Ja tak nie zrobiłem i czasami żałuję, bo uniwersalność się mocno przydaje, nawet jeśli sportowo występujemy tylko w jednym stylu.

 

Pary turniejowe ćwiczą codziennie. Wygląda to tak, że pracują z sobą przez pięć dni w tygodniu, ale dodatkowo weekendy mają wypełnione wyjazdami na turnieje. – Ta ciężka praca przynosi efekty – mówi nasz rozmówca. – W tej chwili mamy dwie pary, które wystawimy w Mistrzostwach Polski w kategorii 10-11 lat oraz 12-13 lat. Obie mają szansę wejść co najmniej do finału mistrzostw, o ile jedna z nich turnieju nie wygra.

 

Dla takich par zajęcia czysto taneczne odbywają się w Pasji trzy razy w tygodniu jako zajęcia grupowe. W pozostałe dni pary mają lekcje indywidualne i lekcje specjalne – na przykład z instruktorami z zewnątrz. Dochodzą do tego zajęcia sprawnościowe, ruchowe, wytrzymałościowe. Robert Rowiński podkreśla: – To są już zawodnicy i jak w każdej dyscyplinie sportu wyników bez pracy nie będzie. Taniec towarzyski jest piękny, malowniczy, artystyczny, ale to wciąż jest sport. Tak więc mamy tu do czynienia z zawodnikami. Zawodników zdolnych do walki o prymat w każdej z kategorii jest w Polsce średnio czterdzieścioro, więc żeby się wybić i okazać najlepszym, trzeba ogromnej, ciężkiej, systematycznej pracy pod okiem doświadczonych instruktorów. To wymaga ogromnej samodyscypliny, wręcz samozaparcia. Nie tylko od zawodników, ale również od ich rodziców, którzy od samego początku są zaangażowani w karierę dzieci. To są poza tym wydatki. Turniejowe sukienki szyjemy w Warszawie u znanych projektantów i nie są one tanie. Podobnie z obuwiem. Dochodzą do tego kosztowne i wyczerpujące wyjazdy.

 

Udział w turniejach ma podwójnie ważne znaczenie. To przede wszystkim okazja do porównywania się z innymi. Ale również okazja do zdobywania punktów potrzebnych do podnoszenia klasy sportowej. Dlatego liczące się w krajowej rywalizacji pary dużą część roku spędzają w drodze. – Bez tego nie byłoby postępu. Z kolei miejsce w rankingu jest związane z poziomem umiejętności i wynika z oceny profesjonalnych jurorów. Tutaj nie ma przypadku. W jednym turnieju może się zdarzyć ocena nieadekwatna, ale w przekroju całego sezonu o przypadkach trudno mówić – oceny już nie podlegają dyskusji, nabierają charakteru zobiektywizowanego.

 

Studio Tańca Pasja należy do nielicznych w kraju organizatorów dużych turniejów tanecznych. Niedawny Puchar Regionów Polski Północnej i Grand Prix Polski w Tańcu Towarzyskim okazał się ogromnym sukcesem. Uczestniczyło w nich ponad 250 par z całego kraju, dla których był to ważny sprawdzian umiejętności i możliwość uzyskania nominacji do wyższych klas tanecznych albo do udziału w mistrzostwach Polski.

 

Liczny udział par w cyklicznych koszalińskich imprezach organizowanych przez Pasję bierze się głównie stąd, że oceny na niej wystawiają bardzo profesjonalni sędziowie. Ci zaś przyjeżdżają do Koszalina chętnie, bo wiedzą, że poziom obu turniejów jest bardzo wysoki i są one doskonale zorganizowane.

 

Bez wątpienia wielką atrakcją październikowej imprezy był udział w niej Michała Piróga. Tancerz jest osobą bardzo rozpoznawalną i lubianą. Potrafi doskonale nawiązywać kontakt z publicznością. Nic więc dziwnego, że to on poprowadził bicie rekordu Polski w liczbie osób jednocześnie tańczących taniec towarzyski. Ostatecznie w biciu rekordu brało udział 700 osób tańczących wspólnie w rytmie cha-cha. Rekord został pobity (poprzedni to 352 osoby).

 

– To była najlepsza impreza spośród zorganizowanych przez nas do tej pory – podkreśla pan Robert. – Włączyliśmy w nią koszalinian, którzy odpowiedzieli na zaproszenie do wspólnego bicia rekordu. Liczę na to, że w przyszłym roku będzie ich jeszcze więcej.

 

Pasja w krótkim czasie zorganizowała również drugi turniej – w Sianowie. Miał on tradycyjnie charakter charytatywny, bo jego celem było przysporzenie środków na działalność koszalińskiego hospicjum dziecięcego.
W studiu dużo dzieje się również na bieżąco. Nie chodzi tylko o częste wizyty konsultacyjne takich wybitnych tancerzy jak Justyna Hawkins, Polka mieszkająca w Wielkiej Brytanii, kiedyś wicemistrzyni świata w tańcu towarzyskim, a obecnie pedagog. Pasja systematycznie rozszerza swoją ofertę. Ostatni na przykład o elementy akrobatyki tanecznej, co wiąże się z pozyskaniem kompetentnego instruktora. – Nasza kadra to zespół specjalistów w różnych tanecznych specjalnościach – podkreśla Robert Rowiński. – Dlatego oprócz nauki tańca towarzyskiego na najwyższym poziomie sportowym, możemy zaproponować również kursy dla amatorów, choćby par chcących dobrze wypaść w swym pierwszym tańcu na przyjęciu weselnym. Nasze wychowanki regularnie dają popisy cheerleaderskie na meczach koszykarskich AZS Koszalin. Jestem przekonany, że wraz z kolejnymi sukcesami naszych par turniejowych, w coraz wyższych kategoriach wiekowych, taniec towarzyski będzie się w Koszalinie stawał coraz popularniejszy, a miasto będzie się w Polsce coraz mocniej kojarzyło z tańcem i z Pasją.

 

Mamy przychylność i pomoc władz miejskich oraz grona firm sponsorskich, a najważniejsze, że jest wreszcie w Koszalinie miejsce, gdzie można zorganizować duże imprezy. Hala Widowiskowo-Sportowa jest komplementowana przez naszych gości, a my spotykamy się z życzliwością jej dyrekcji.