Od września ubiegłego roku kształtuje charakter Polskiego Radia Koszalin jako jego dyrektor programowy. Pół roku to dobry moment na pierwsze podsumowania i prezentację planów rozpisanych na dłuższy czas. Rozmawiamy z Piotrem Kobalczykiem, dotąd znanym na lokalnym rynku mediów raczej jako ostre pióro, czyli od strony prasowej a nie radiowej.

 

– Jesteś rasowym dziennikarzem prasowym. Radio to trochę inny świat niż gazeta. Czy czujesz się tu już pewnie?

– Może cię zdziwię, ale decydując się na zamianę papieru na eter, nie myślałem o tym w tych kategoriach. Wychodzę z założenia, że czy to gazeta, telewizja, radio, czy portal internetowy, istotą rzeczy zawsze jest ciekawe, rzetelne i dociekliwe dziennikarstwo, a w nim – tak – czuję się pewnie. Oczywiście, narzędzia przekazu są inne – radiowe zresztą uważam za szczególnie wymagające, bo przekazu w eterze, tego „ogrodu wyobraźni”, nie da się „dousłyszeć”, tak jak doczytać w gazecie, ani po prostu zobaczyć jak w telewizji. Trzeba lat ciężkiej pracy, żeby stać się rasowym radiowcem. Ale – po pierwsze – Polskie Radio Koszalin tworzą przecież rasowi radiowcy, po drugie – moim zadaniem jest, czerpiąc z dziennikarskiego, publicystycznego i redaktorskiego, nie tylko zresztą prasowego, doświadczenia – wykreować atrakcyjną publiczną antenę, nadając jej kształt i tempo, opierając się na umiejętnościach redakcyjnych koleżanek i kolegów, a nie próbując im dorównać w stricte radiowym warsztacie. Ściganie się na tym polu z takimi asami eteru jak np. Aleksandra Kupczyk, Danuta Czerniawska, czy Jolanta Rudnik przypominałoby zakładanie hełmu na lewą stronę (śmiech). Tymczasem – i tu znów może cię zdziwię – to, że jestem człowiekiem zasadniczo „z prasy”, uważam za bonus, jeśli nie wręcz atut.

 

– Bo masz świeże ucho?

– Właśnie. Myślę, że dzięki temu często słyszę to, co trudniej usłyszeć uchem „wewnętrznym”. I staram się ten stan w jakimś stopniu pielęgnować, bo to pozwala mi słyszeć radio także tak, jak słucha go „pan, pani i tamci państwo”. To, wraz z moim, chyba solidnym, dziennikarskim backgroundem, analizami opartymi na mierzalnych danych i wsparcie naszego szefa produkcji Michała Minkiewicza, bardzo pomaga definiować program tak, by nasi słuchacze czuli, że to jest naprawdę ich radio. Że rozmawia z nimi, a nie do nich mówi. Bo to jednak zasadnicza różnica.

 

PIOTR_9 - Kopia– To dobrze brzmi, ale…

– Ja bym powiedział, że nie tylko dobrze brzmi, ale już brzmi realne. Jeśli przywołać znane od lat radiowe hasło „Zawsze blisko Was”, to dziś powiedziałbym, że dziś jesteśmy jeszcze bliżej. To jedno z moich zasadniczych założeń programowych: informujemy i pomagamy zrozumieć coraz bardziej skomplikowany świat, ani na chwilę nie zapominając, kto jest podmiotem naszej radiowej aktywności. Bo jeśli polityka, zmiany w przepisach, czy zjawiska społeczne, to zawsze w kontekście skutków, których doświadczają nasi słuchacze, zawsze z ich punktu widzenia. Jeśli publicystyka – człowiek i jego opowieść zawsze na pierwszym planie. W skrócie: wektor postawiłem jednoznacznie – instytucje są ważne, ale interes słuchacza ważniejszy. Władza – każda – na antenie ma tłumaczyć, a jeszcze lepiej „się tłumaczyć”, a nie obwieszczać z wyżyn stanowisk. Recenzentem rzeczywistości jest nasz radiowy suweren, czyli słuchacz. I kropka. Ten kurs już sprawił, że na naszej antenie pojawiło się mnóstwo żywych, wnikliwych, ale i bardzo kolorowych komentarzy naszych słuchaczy – kładziemy silny nacisk na tę bezpośrednią komunikację, wykorzystując przy tym każdy kanał – od klasycznej, żywej interakcji telefonicznej, po kanały społecznościowe w Internecie.

 

– Polskie Radio Koszalin pozostało na obszarze dawnych województw koszalińskiego i słupskiego jedynym niejako „wspólnym” medium. Z tym wiąże się mnóstwo, nie zawsze wprost wypowiedzianych, oczekiwań. Jak obecnie można zdefiniować najważniejsze zadania stacji?

– Mówiąc w skrócie, poza tym, że zasięg to siła oddziaływania, zasadniczo są jeszcze dwa, z punktu widzenia medium publicznego. Pierwszy to pozostawać silnym mostem między dwoma subregionami, które wciąż zachowują naturalne więzi – społeczne, biznesowe – z czasów, gdy tworzyły jedno województwo, które mają podobne aspiracje, zwłaszcza po utracie przez Koszalin i Słupsk statusu miast wojewódzkich, ale i podobne problemy – przykładem choćby wykluczenie komunikacyjne. Drugi to misja pielęgnowania dorobku i kultury mniejszości – od kaszubskiej, silnej w Słupskiem, po ukraińską – w Koszalińskiem. A co do tych nie zawsze wypowiedzianych oczekiwań… Polskie Radio Koszalin, jako 17. rozgłośnia w kraju podzielonym na 16 województw, do niedawna była jedyną, a pozostaje chyba najpoważniejszą instytucją „środkowopomorską”. Zatem tak, z punktu widzenia aspiracji wojewódzkich, to poważny atut. Zwłaszcza – warto przy tym przypomnieć – że tę misję realizujemy z zespołem tworzącym rozszczepione pasmo miejskie w redakcji słupskiej Polskiego Radia Koszalin, czyli Radia Słupsk oraz bardzo aktywne redakcje terenowe w Kołobrzegu, Szczecinku i Pile.

 

– Wciąż ważnym aspektem funkcjonowania mediów publicznych jest nakazana nawet ustawowo misyjność. Chodzi o propagowanie tych elementów kultury i tych wartości, które są ważne ale komercyjnie mało atrakcyjne. Jak tę misyjność pojmuje Radio Koszalin i jak ją realizuje?

– To ciekawa kwestia, bo od publicznych stacji – i słusznie – oczekuje się (i są z tego skrupulatnie rozliczane przez KRRiTV) głównie programów misyjnych, pogłębionych, edukacyjnych, przybliżających tę część naszej rzeczywistości, która nie ma szans na przebicie się w mediach komercyjnych. Jednocześnie, żeby te ważne treści miały swoją moc sprawczą, radio musi utrzymać przy sobie słuchacza. A ten przecież nie wnika w szczegóły, tylko wybiera stację, którą uważa po prostu za atrakcyjną, mając do tego coraz większy wybór. Kluczem zatem, poza właściwą proporcją tzw. słowa do rozrywki, jest „atrakcyjność”. Misja nie musi być przecież nudna. I w tym duchu ją realizujemy.

 

– Na przykład?

– Klasyczny reportaż, pogłębiona rozmowa, czy wnikliwa debata – z czego znane są „Wieczorne spotkania Radia Koszalin” – to zawsze była silna strona naszej stacji, a w związku z tym, że także w publicystyce kładziemy teraz większy nacisk na tematy aktualne, bliskie życiu naszych słuchaczy, czyni je – moim zdaniem – nie tylko ważnymi, ale i atrakcyjniejszymi. Programy dedykowane – od „Klubu morskiego”, przez „Kwadrans studencki”, po „Detektywów historii” – są atrakcyjne z natury rzeczy, a przecież to też misja. Wciąż zresztą szukamy nowych, atrakcyjnych formuł – przykładem niedawno emitowane słuchowisko „FC Gochy” pisarza Daniela Odiji o młodych, kaszubskich piłkarzach, zachowując przy tym formułę ściśle sprofilowanych programów misyjnych – począwszy od programów mniejszościowych – kaszubskiego, romskiego, czy ukraińskiego – po magazyn ekumeniczny. Przede wszystkim jednak misja to dla mnie konglomerat treści, w której ważne miejsce zajmuje zapis rzeczywistości w codziennej informacji i małej publicystyce – to dlatego np. popołudniowe Studio Bałtyk, pozostając magazynem reporterów, głębiej wnika w to, co się wokół dzieje, zderza poglądy, komentuje zjawiska społeczne, przy czym chętnie odwołuje się do historii Polski, zwłaszcza najnowszej, sięgając po takie pojęcia, jak tożsamość, czy patriotyzm. Ale to chyba nic dziwnego, w końcu to Polskie Radio Koszalin.

 

– Radio Koszalin jest również swoistym forum prezentującym słuchaczom zróżnicowane poglądy polityczne. Jak tu wymierzyć równowagę w prezentowaniu poszczególnych partii czy wyrazistych postaci politycznych?

– Wprost, trzeba to robić po aptekarsku. I to nie tylko z powodu wymaganych sprawozdań pod tym kątem, ale dlatego, że tylko zbalansowana politycznie antena jest wiarygodna. Zatem w audycjach czysto politycznych, takich jak niedzielnym „Po słowie” z udziałem parlamentarzystów, zawsze stosujemy klucz reprezentatywności, podobnie pilnujemy proporcji, zapraszając polityków do porannego „Gościa Studia Bałtyk”, choć staram się, żeby wybór ten szedł w parze z aktualną temperaturą tematów w wywiadzie. Ale trzeba to robić także nie wprost, bo – jak wiadomo – dziś wszystko jest polityką, zatem zasada przedstawiania dwóch stron jest regułą. Ba, nawet do porannego „Niegrzecznika prasowego”, czyli przeglądu prasy w formule raczej lekkiej, zaprosiliśmy ludzi, z reguły niepolityków, ale reprezentujących różne postawy światopoglądowe. Co do wyrazistych, politycznych osobowości… Cenię wyrazistych, pod warunkiem, że wiedzą, że goszcząc w radiu, goszczą w domach naszych słuchaczy.

 

– No właśnie. Twoje radio spotyka się z zarzutami stronniczości ze strony polityków Platformy Obywatelskiej. Jak skomentujesz twierdzenie, że jesteście tubą partii rządzącej?

– Mógłbym krótko, że to jest bajka o żelaznym wilku. Albo, że każdy sądzi według siebie i sobie znanych zwyczajów. Niestety, są tacy politycy tej formacji, którzy – nie tylko w swoich wystąpieniach partyjnych, ale nawet jako goście na antenie – zachowują się ostatnio jakby się najedli szaleju – przekrzykują rozmówców, prowokują prowadzących – bardzo trudno jest zapanować nad ich agresją w debacie. Moim zdaniem przekraczają granice krytyki i wchodzą na pole zwykłego chamstwa. Niedawno głośno było o polityku PO, który miał nazwać dziennikarza Radia Szczecin „pisowskim ch…, zaś pewien lider PO na naszej antenie przywitał naszego dziennikarza słowami: „Witam pana, panie komisarzu”. Mówiąc szczerze, aż żałuję, że nie było mnie jeszcze wtedy w radiu i nie ja prowadziłem tę rozmowę. Myślę, że w odpowiedzi też bym go adekwatnie przywitał… Niemniej, zwłaszcza, że to margines, nie zamierzam zmieniać otwartej reguły przy zapraszania polityków na antenę – w końcu sami sobie wystawiają świadectwo, a ja nikomu nie będę pomagać zostać „ofiarą pisowskiego radia”. Bo mam wrażenie graniczące z pewnością, że to stygmatyzowanie mediów publicznych – dzieje się tak przecież w różnych miejscach Polski – to świadoma narracja, przekaz roku, zwarty chór, który wprawdzie strasznie fałszuje, za to jest bardzo hałaśliwy. Poza tym, kto mnie zna, ten wie, że do dęcia w tubę, ani całowania pierścieni Kobalczyk się za bardzo nie nadaje. Nie mówiąc już o tym – to nie moja sprawa, ale tak sobie myślę – że największą szkodę z tubowania odniósłby władca tuby. Kwitując, jeśli ktoś twierdzi, że nasze radio jest „podwładne”, to albo go w ogóle nie słucha, albo świadomie używa propagandowej pałki.

 

– Polityka to nie wszystko. W większości ludzie traktują radio jako medium towarzyszące. Jak wymierzyć proporcje między tym co ważne i konieczne, treściami lżejszymi i muzyką?

– Mówiąc pół żartem pół serio, trzeba to robić tak, jak dobry gitarzysta – dobierając właściwe akordy i rytm. Ja trochę gram na gitarze, co więcej – wciąż ćwiczę… Ostatnio więc przestrajamy nieco antenę, której tempo – jestem pewien, że bez szkody dla treści ważnych – właśnie podkręcamy. Na dniach, w oparciu o nowe tzw. zegary godzinowe, ruszyło poranne Studio Bałtyk w odświeżonej odsłonie, z nowymi prowadzącymi – na pokładzie PRK znów jest Krzysztof Plewa i Arkadiusz Wilman którzy wraz z Dariuszem Pawlikowskim „budzą nas już od 6:00 lepiej niż kawa” (koniecznie posłuchajcie!) i z dobrym duchem pasma szefem muzycznym stacji Adrianem Adamowiczem, za ich plecami. Mówimy krócej, gramy więcej, „zaopatrujemy” naszych słuchaczy w pełen pakiet startowy na dzień dobry – informujemy o tym, co się ważnego zdarzyło, pomagamy szybko i bezpiecznie dotrzeć do pracy, szkoły. Podpowiadamy, gdzie warto pójść po pracy, na bieżąco mówimy o pogodzie. Pogoda – ta duchowa – to zresztą klucz tego pasma. Zegary dokręcać będziemy też w paśmie Radio Koszalin na Dobry Dzień, klasycznie towarzyszącym, które prowadzi teraz para dziennikarzy o ciepłych głosach i ciekawych osobowościach, znanych dotąd głównie z pasm muzycznych, czyli Beata Górecka-Młyńczak i Janusz Lendzion. Wspominam o tym, bo lżejsze treści towarzyszące nie muszą być przecież niepoważne. I nie są. Zajmujemy się tu codziennym życiem, codziennymi drobnymi problemami ale i przyjemnościami. To przecież też ważne. Przy okazji – stali gospodarze pasm, to także droga ku spójności anteny, której trochę chyba brakowało – słuchacze lubią kojarzyć miłe im głosy z audycjami. Idąc za tym – popołudniowe Studio Bałtyk prowadzi już, zamiennie, doświadczona i kompetentna para: Anna Popławska i Piotr Głowacki, pasmo Radio Koszalin w Dobrym Klimacie – Adrian Adamowicz i Sylwester Podgórski, a publicystyczne „Wieczorne spotkania” – Andrzej Rudnik. Warto też zwrócić uwagę na młodą jakość prowadzących, która umila nam weekend – Tomasz Tran i Mateusz Sienkiewicz na zmianę bawią nas w audycjach „Na dobry początek – piątek” i „Radio wolna sobota”.

2

– Radio ma od niedawna świetnie skonstruowany, bardzo nowoczesny serwis internetowy. Naprawdę multimedialny. Daje on szansę PRK, by było głównym źródłem informacji dla mieszkańców Koszalina i regionu. Ale to jednocześnie bardzo wymagające narzędzie, bo operuje słowem pisanym, dźwiękiem, obrazem fotograficznym i filmowym. Jesteście w stanie w pełni wykorzystać potencjał, jaki przyniósł portal prk24.pl?

– Portal, zwłaszcza tak rozbudowany jak nasz, to narzędzie niezwykle dynamiczne, zatem zapytałbym raczej, czy wystarczy nam sił, by wciąż gonić króliczka. Myślę, że tak, zwłaszcza, że nasze Nowe Media tworzą młodzi ludzie. Tymczasem już gonimy ostro i są efekty – dynamicznie rośnie nam liczba odsłon portalu i użytkowników na FB. Jeśli chodzi o projekty filmowe – wszystkiego, co ostatnio pojawiło się u nas on-line – nie sposób wymienić, ale poza promującym stację, antenę i mieszczącym rozmowy z ciekawymi gośćmi formatem video „Bałtyk TV”, polecam np. atrakcyjnie realizowany magazyn koszykarski „Basket TV” Rafała Wolnego, czy filmy-relacje Pawła Chyba, naszego nowego nabytku z TVP. Za rogiem czekają już nowe projekty, ale tu ani słowa więcej, bo konkurencja nie śpi (śmiech). Ciekawe jest też to, iż nowoczesność i uniwersalność naszych internetowych narzędzi nie zmieniła zasadniczego, informacyjno-publicystycznego charakteru. Co ważne i ciekawe na antenie, jest na portalu. Na dodatek, dzięki umowie z telewizją publiczną, informacje z kraju i świata – w tym filmy i dźwięki – wzbogacone są o treści, w tym video, z ich serwisów. To robi wrażenie, nic dziwnego, że na ostatniej konferencji zarządów publicznych rozgłośni nasz portal służył za wzór do naśladowania. To mnie bardzo cieszy, ale muszę to dodać: pomysł i zasadniczy kształt portalu to głównie zasługa prezesa stacji Piotra Ostrowskiego, szefa cyfryzacji Jarosława Hasińskiego, oraz pracy naszego obszaru Nowych Mediów. Kiedy przyszedłem do radia, generalia były gotowe, więc ja tylko muszę tego nie zepsuć (śmiech).

 

– W radiu pojawiło się sporo nowych osób. Zmiana pokoleniowa?

– Na pewno duży krok ku takiej zmianie, choć lepiej byłoby powiedzieć – krok do właściwych proporcji. Zmorą współczesnych mediów jest właśnie dziura pokoleniowa. Doświadczeni dziennikarze nie mają kogo uczyć, a jednocześnie nie bardzo chcą się posunąć, kiedy taka szansa jest. Ale w naszym przypadku była to przede wszystkim potrzeba wzmocnienia sił newsowych, reporterskich – serwisy to przecież wizytówka każdej stacji. Na antenie już są: w Koszalinie – Marcelina Marciniak, którą pozyskaliśmy z Eski i Rafał Wolny – przyszedł z „Głosu Koszalińskiego” i w Słupsku – Rafał Szymański i Marcin Prusak, którzy wcześniej związani byli z „Głosem Pomorza”. W Kołobrzegu zaś wzmocnił nas Jarosław Banaś. Jak widzisz, poza Marceliną i Jarosławem – także prasowcy! Ale ja już wiem, że to był dobry ruch. Nie wierzycie, posłuchajcie.

 

– W jakim kierunku będzie się zmieniała ramówka Radia Koszalin? Czego nowego słuchacze mogą spodziewać się w najbliższym czasie?

– Najwięcej zmian zaszło i w Najbliższym czasie jeszcze zajdzie w pasmach i ten odświeżający antenę kurs utrzymamy. Ramówka, przynajmniej do jesieni, pozostanie bez zmian – słuchacz wciąż lubi wiedzieć, że włączając radio znajdzie audycję, której oczekiwał, zatem poważniejsza korekta wymaga więcej czasu. Zachowamy balans między tonem cięższej i lżejszej wagi. Wzmocnimy akcenty zbliżające nas do słuchacza – poprzez m.in. program interwencyjny, połączony z dyżurami w zakresie podstawowej pomocy prawnej. Chcę, żeby ruszył najpóźniej po wakacjach. Wcześniej – bo już w maju – ofertę publicystyczną uzupełnimy o problematykę europejską i światową, z naciskiem na Europę, zwłaszcza Niemcy, w eksperckim wydaniu – będzie to przegląd międzynarodowy prowadzony przez znanych publicystów: Piotra Semkę i Piotra Cywińskiego. A żeby nie było tylko poważnie – lada chwila na antenę wróci „Rapnejszyn”, audycja muzyczna Arkadiusza Wilmana. To też mnie bardzo cieszy, bo uwzględniwszy już powrót na antenę cenionego Przemysława Mroczka z jego „Ciemną stroną księżyca” – domkniemy paletę muzyczną.

 

– Czy antena zmieni się na lato?

– Tak, z pewnością będzie ciepła i przewiewna, czyli nieco lżejsza niż poza sezonem. I będzie nas wszędzie pełno. Z tym zastrzeżeniem, że w mniejszym stopniu będziemy się angażować w wielkie eventy o zasięgu ogólnopolskim, obliczone przez głównych organizatorów na doraźny efekt telewizyjny, częściej zaś będziemy zaglądać tam, gdzie wypoczywają i bawią się nasi wierni, regionalni słuchacze.

 

– Jaki najważniejszy cel stawiasz przed sobą jako dyrektor programowy? Kiedy uznasz, że go osiągnąłeś?

– Najważniejszy cel to Polskie Radio Koszalin jako niekwestionowany lider informacji i opinii w regionie. Pierwszy, intuicyjny wybór. A skoro już kończymy, bardzo ci dziękuję, że nie zapytałeś o słabe strony stacji. Wystarczy, że ja wiem, jak wiele jeszcze pracy przed nami.

 


 

Piotr Kobalczyk – w branży od 1991 r. Publicysta związany z tygodnikiem „Do Rzeczy” i Plusem Minusem „Rzeczpospolitej”. Wcześniej – w mediach ogólnopolskich (dziennikarz działu krajowego „Rzeczpospolitej” i publicysta tygodnika „Uważam Rze” oraz reporter śledczy TVP1) – i w regionalnych (m.in. „Głos Koszaliński, „Głos Pomorza, „Dziennik Bałtycki”). W latach 90. m.in. korespondent Radia Zet, komentator m.in. Radia Koszalin i Radia Północ, a także TVR Bryza. W tym czasie w różnych rolach: jako dziennikarz, komentator, publicysta, redaktor, sekretarz redakcji, redaktor naczelny. Jako menadżer mediów – autor koncepcji lokalnego wydawnictwa prasowego i wiceprezes wydawniczej spółki akcyjnej.

Laureat II nagrody Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Fundacji Batorego w konkursie na najlepszy materiał dziennikarski o korupcji w Polsce.

Rocznik 63. Mąż. Ojciec. W przeszłości muzyk rockowy, związany ze sceną alternatywną.