Historia ta – jak mało która – nadaje się na scenariusz hollywoodzkiego filmu wojennego z romantycznym wątkiem w tle. Jej bohaterem jest młody lotnik wojskowy, który zamiast bomb i śmierci niesie ludziom ratunek oraz zakochana w nim dziewczyna, zmuszona do ucieczki z rodzinnego kraju przed nadciągającą Armią Czerwoną. Dynamiczna akcja rozgrywa się natomiast nie gdzie indziej jak na Pomorzu, na terenie niemieckiej bazy lotniczej w Unieściu – zaledwie kilka miesięcy przed zakończeniem II wojny światowej.

 

dornier 1Jest pierwsza połowa 1944 roku. Młody niemiecki podoficer, Heinz Roesch, trafia do okupowanej Estonii, gdzie zostaje przydzielony do eskadry lotniczej Luftwaffe, specjalizującej się w ratownictwie morskim. Na jej wyposażeniu znajduje się kilkanaście potężnych łodzi latających, czyli samolotów dysponujących nietypową zdolnością do bezpiecznego startowania i lądowania na powierzchni wody. Dzięki swoim imponującym osiągom, są one regularnie wykorzystywane do poszukiwania i podejmowania rozbitków z zatopionych okrętów oraz lotników, których samoloty zostały zestrzelone nad Bałtykiem.

Heinz wchodzi w skład sześcioosobowej załogi jednej z takich łodzi. Jako technik pokładowy nieustannie czuwa nad stanem silników oraz innych urządzeń maszyny, kontrolując podczas lotu wskazania kilkudziesięciu rozmieszczonych na dużych pulpitach zegarów i lampek ostrzegawczych. W razie jakiejkolwiek awarii od jego szybkiej reakcji zależy bezpieczeństwo wszystkich znajdujących się na pokładzie osób. Koledzy wiedzą, że można na nim polegać. Pomimo młodego wieku jest on cenionym specjalistą w swoim fachu.

Chwile wolne od służby Heinz chętnie spędza poza terenem koszar. Poznaje wówczas pracującą dla niemieckiej armii piękną Estonkę – Ritę Kuusalu. Dziewczyna – podobnie, jak znaczna część jej rodaków – nie wspiera Niemców z sympatii do idei propagowanych przez Adolfa Hitlera, ale ze strachu przed ponownym włączeniem kraju w skład ZSRR i krwawymi represjami. Między młodymi szybko zawiązuje się nić przyjaźni. Często spędzają ze sobą czas, rozmawiając o przyszłości. Nie dane jest im jednak, by sympatia przerodziła się w prawdziwą miłość. Wojna niespodziewanie rzuca Heinza do oddalonej od stolicy Estonii o aż 800 kilometrów niewielkiej bazy lotniczej w Unieściu, czyli ówczesnym Nest.

W nowym miejscu służby lotnik szybko wpada w wir codziennych obowiązków. Także i tu jego zadaniem jest uczestniczenie w wielogodzinnych akcjach ratowniczych. Z upływem kolejnych tygodni Heinz godzi się z tym, że prawdopodobnie już nigdy nie ujrzy twarzy Rity. Tymczasem jesienna ofensywa Armii Czerwonej zamyka w kleszczach zaciekle broniące się na terenie krajów bałtyckich jednostki Wehrmachtu. Dla tysięcy sprzyjających Niemcom Estończyków nie ma innego wyjścia, jak pospieszna ewakuacja drogą morską. Pozostanie w ojczystym kraju wiąże się bowiem ze śmiertelnym niebezpieczeństwem – trafieniem do więzienia NKWD lub deportacją w głąb Związku Radzieckiego.

Łut szczęścia sprawia, że pod koniec października 1944 roku Rita dostaje się na pokład statku zmierzającego do jednego z portów na terenie Rzeszy. Po męczącej podróży, za sprawą nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności, dziewczyna zostaje przydzielona do grupy uchodźców, skierowanych do… obozu przy bazie lotniczej w Unieściu! To już tylko kwestia godzin, by Rita i Heinz znów byli razem. Gdy w końcu widzą się ponownie, Heinz zwierza się Estonce z obaw co do wyniku wojny. Zdradza jej również swój skrywany od dawna sekret: opracowany w najdrobniejszych detalach plan porwania samolotu i wspólnej ucieczki do neutralnej Szwecji!

 

Mija kilka dni. Jest wczesny wieczór 30 października 1944 roku. Heinz Roesch wychodzi niepostrzeżenie z budynku koszar i – unikając uzbrojonych wartowników, strzegących dostępu do bazy lotniczej – przekrada się na teren obozu dla uchodźców. Tam czeka już na niego Rita. Para znika następnie w ciemności.

Po chwili młodzi znajdują się nad porośniętym trzcinami brzegiem jeziora Jamno, w miejscu, gdzie Heinz skrzętnie ukrył gumową tratwę ratunkową. Pomimo paraliżującego strachu, wsiadają na jej pokład i przepływają do zakotwiczonej na środku jeziora łodzi latającej typu Dornier Do 24 T-3 – maszyny, której członkiem załogi jest Heinz. Mężczyzna otwiera aluminiowe drzwi, prowadzące do mierzącego prawie 22 metry kadłuba i ukrywa w nim roztrzęsioną z zimna oraz przerażenia Ritę. Pospiesznie daje jej paczkę papierosów i odpływa w kierunku brzegu.

Zdj 1

Po powrocie na teren bazy lotniczej Heinz próbuje zachowywać się w sposób niezwracający niczyjej uwagi. Jak co dzień udaje się do kantyny, zjada kolację, rozmawia z kolegami oraz przygotowuje się do kolejnego dnia służby. Pomimo nerwów, w końcu zasypia. W sen zapada także – znajdująca się w nieprzyjaznym, pogrążonym w mroku wnętrzu samolotu – młoda Estonka. Odpoczynek nie trwa jednak długo. Jeszcze przed północą przy łodziach latających zakotwiczonych zaledwie kilkadziesiąt metrów od maszyny Heinza pojawiają się ubrani w grube, zimowe kombinezony lotnicy oraz personel techniczny. Żołnierze przystępują do uruchamiania silników! Po całej okolicy roznosi się donośne dudnienie.

Okazuje się, że dowódca stacjonującej w Unieściu eskadry lotniczej zarządził nieplanowane wcześniej nocne ćwiczenia. Rita wręcz umiera z przerażenia. Wszystko dzieje się przecież tuż obok niej. Dziewczyna spodziewa się, że w każdej chwili na pokład Dorniera może wejść jego załoga. Byłoby to równoznaczne z odnalezieniem jej i aresztowaniem. Do rana nikt się jednak nie zjawia. Młoda Estonka nie może nawet przypuszczać, że stało się tak wyłącznie dzięki przezorności Heinza, który zawczasu wymontował z samolotu akumulatory i poinformował przełożonych o konieczności ich długotrwałego ładowania. Krok ten okazał się przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę”.

Nastaje poranek. Krótko po godzinie dziewiątej Heinz pobiera w pełni już sprawne akumulatory i udaje się na pokład Dorniera stanowiącego kryjówkę Rity. Lotnik zabiera ze sobą ukradkiem również prowiant dla zgłodniałej towarzyszki. Gdy w końcu staje z nią twarzą w twarz, okazuje się, że w trakcie pełnej lęku nocy stroniąca zwykle od tytoniu dziewczyna wypaliła całą podarowaną jej paczkę papierosów.

Para musi teraz podjąć najważniejszą decyzję swojego życia. Decyzję, od której nie ma już odwrotu. Po chwili walki z własnymi myślami Heinz i Rita postanawiają zgodnie: uciekamy!

Tymczasem nadchodzi godzina jedenasta. Baza lotnicza szybko pustoszeje. Nie stanowi to jednak dzieła przypadku: dla żołnierzy jest to pora przerwy na drugie śniadanie. W zasięgu wzroku nie ma ani żywej duszy. Heinz wdrapuje się zatem na mierzące 27 metrów rozpiętości skrzydło samolotu i – zgodnie ze standardową procedurą przygotowania do startu – zdejmuje brezentowe plandeki z trzech potężnych silników o mocy tysiąca koni mechanicznych każdy. Usuwa także wodoodporne pokrowce z łopat śmigieł oraz trzech wystających z kadłuba przeszklonych wieżyczek strzeleckich.

dornier 4Następnie mężczyzna zajmuje miejsce w kokpicie. Ustawia w odpowiednie położenie manetki gazu i przełączniki sterujące zasilaniem w energię elektryczną. Pospiesznie ustala także z Ritą rolę, jaką ma ona odegrać przy starcie: gdy zostanie uruchomiona pierwsza z trzech jednostek napędowych, dziewczyna musi niezwłocznie zwolnić cumy, mocujące samolot do unoszącej się na tafli jeziora boi. Jeżeli wykonanie tej czynności opóźni się choćby o kilkanaście sekund, ciąg pracującego śmigła spowoduje naprężenie się lin, a ich zwolnienie nie będzie możliwe do wykonania nawet przez dwie osoby. Należy bowiem pamiętać, że Dornier waży wraz z paliwem kilkanaście ton!
Wszystko ustalone. Można zaczynać. Heinz włącza rozrusznik. Przez kilkadziesiąt sekund urządzenie nabiera obrotów, wyjąc przy tym przeraźliwie. Chwilę później następuje uruchomienie lewego silnika, a Rita szczęśliwie zwalnia cumy. Powstaje jednak inny problem: pomimo prób nie daje się włączyć prawego silnika! Mijają kolejne, cenne sekundy. Heinz chwyta się rozpaczliwie wszelkich możliwych sposobów. Na domiar złego unoszący się na powierzchni jeziora Jamno samolot zaczyna bezwładnie dryfować w kierunku brzegu. Heinz myśli o najgorszym. Z jego szyi zwisa załadowany pistolet. Lotnik jest gotowy, by go użyć, kończąc w ten sposób życie Rity i własne. Dziewczyna błaga swojego towarzysza o podjęcie jeszcze jednej próby. Udaje się. Prawy silnik zaskoczył, wyrzucając z siebie chmurę spalin.

dornier 5

Potężne cielsko Dorniera nabiera powoli prędkości, tnąc gładką taflę jeziora. Ku radości znajdującej się na jego pokładzie pary, niespodziewanie udaje się włączyć także środkowy – ostatni już – silnik. Jest jednak za wcześnie na świętowanie. Owszem, Heinz należy do doświadczonych lotników, lecz nigdy wcześniej nie zajmował się pilotażem samolotu! Pomimo to udaje mu się oderwać maszynę od powierzchni wody, wykonać ostry zakręt w prawo i obrać kierunek północny.

Kiedy Dornier mija linię brzegową, zasiadający za sterami Heinz schodzi na wysokość 10 metrów. Ten prosty manewr pozwoli na uniknięcie wykrycia przez mogące kręcić się w pobliżu niemieckie myśliwce. Po kilkunastu minutach lotu emocje uchodzą. W przypływie euforii para zaczyna świętować – zajadać się czekoladą i pić alkohol wyciągnięty z awaryjnych racji żywnościowych. Rita wyrzuca ponadto do Bałtyku dokumenty Heinza oraz zdarte z jego munduru nazistowskie insygnia. Dzięki kilku przemyślanym wcześniej zmianom kursu, samolot omija Bornholm i po godzinie lotu z prędkością około 300 km/h dociera do wybrzeża Szwecji. Ląduje następnie w spokojnej zatoce w pobliżu portowego miasta Sölvesborg, gdzie para zostaje internowana przez przedstawicieli miejscowych władz.

Wbrew pozorom historia ta nie kończy się happy endem – życie przygotowało dwojgu młodym uciekinierom inny scenariusz.

Związek Rity i Heinza szybko rozpadł się, a piękna Estonka znalazła szczęście w związku z innym mężczyzną. Szukający lepszej przyszłości Heinz został natomiast zatrudniony w szwedzkich siłach powietrznych, które chciały wykorzystać jego specjalistyczną wiedzę w zakresie prowadzenia morskich operacji ratowniczych.

Były niemiecki lotnik okazał się ponadto przydatny przy nadzorowaniu bieżącej eksploatacji porwanego z Unieścia Dorniera Do 24 T-3. Samolot ten został bowiem oficjalnie odkupiony od rządu niemieckiego za kwotę 250 tysięcy koron i włączony w skład lotnictwa wojskowego Szwecji, w którym służył do 1951 roku. Po zakończeniu współpracy z armią Heinz Roesch nie zdecydował się na powrót do Niemiec. Pozostał na terenie Szwecji, gdzie prowadził salon samochodowy. Swoimi wojennymi perypetiami podzielił się z innymi dopiero na początku lat 80.