Podobno drugie dzieło – książka, płyta, film – to sprawdzian talentu twórcy. Tę samą zasadę da się stosować wobec wszelkich inicjatyw, zwłaszcza tych, które zaliczają wystrzałowy debiut, tak jak pierwsza edycja Koszalińskich Targów Sztuki i Dizajnu uznana za jedno z najważniejszych wydarzeń 2015 roku. Odkrycie, zaskoczenie, hit. Druga w niczym jej nie ustępowała. Pod hasłem „Dobry prezent to sztuka” wciąż jest przedsięwzięciem dowodzącym potencjału koszalińskich designerów.

Nie zmieniło się miejsce, koncepcja i organizatorzy. Targi gościł City Box, gdzie swoje produkcje mogli zaprezentować i sprzedać koszalińscy artyści i projektanci, a całość spinała Galeria Scena pod auspicjami Centrum Kultury 105. Do teamu Ryszarda Ziarkiewicza i Katarzyny Koperkiewicz dołączył oficjalnie Łukasz Waberski z Dobrego Sztosu, pracowni odpowiedzialnej za oprawę wizualną targów. Jak twierdzą, drugą edycję było im łatwiej zorganizować nie tylko ze względu na dłuższy „rozbieg”, ale i ubiegłoroczne doświadczenia pozwalające wyeliminować błędy, a dodać nowe elementy – np. warsztaty, wykłady, prelekcje i spotkania autorskie uzupełniające całodzienny program. Do tego muzyka na żywo, dobra kawa i wieczorne afterparty w JazzBurgerCafe.

Targi trwały dwa a nie trzy dni (9-10 grudnia br.), za to na dwóch poziomach – parterze i piętrze budynku, który aż prosi się o intensywniejsze wykorzystanie kulturalne. Powiększona przestrzeń umożliwiła prezentację większej liczby wystawców. Pojawiło się ich 34. Połowa to osoby, które brały udział w imprezie w ubiegłym roku. Poza studenckimi pojawiło się więcej stoisk profesjonalistów. – Zgłoszeń było dużo – mówi Katarzyna Koperkiewicz. – W zasadzie wszystkie były dobre i nie musieliśmy specjalnie nad nimi dyskutować. Łukasz Waberski dodaje: – Odrzuciliśmy projekty, które mimo dobrej jakości nie wpisywały się w estetykę targów. Najmłodszy twórca miał 16 lat. Nie mogliśmy go zaprosić do udziału, ale powstał pomysł, by w przyszłym roku stworzyć osobne miejsce prezentacji dla bardzo młodych osób.

Co decydowało o przyjęciu zgłoszenia? – Próbujemy zachować równowagę – podkreśla Katarzyna Koperkiewicz. – Chcemy trochę mebli, ceramiki, ubioru, biżuterii. Bardzo ważne było, jak produkty zostaną wyeksponowane, jak przygotowane zostanie stoisko. City Box nie ma charakteru stricte wystawienniczego, więc trzeba kombinować, jak wszystko ustawić, by było estetycznie, ale i wygodnie dla kupujących.

Rozrzut oferty duży. Od grafik, obrazów i ilustracji, przez zabawki i biżuterię, po ręcznie robione mydła i ozdobne pierniki. Pocztówki, notatniki, portfele, pościele, włóczkowe akcesoria do dekoracji wnętrz, pluszaki dla maluchów. Trochę klasyki, trochę awangardy. Dużo oryginalności, przesympatyczni wystawcy, długo i chętnie opowiadający o swoich wyrobach. Wspólny mianownik – jakość i nowoczesność, która cieszy oko. Nagrodę za najlepsze stoisko odebrał Cukin (grafika), za najlepszy produkt – Lasy i Góry (architektura i wzornictwo).
Dla kupujących targi to świetna okazja do kupienia niebanalnych prezentów, dla twórców doskonała forma promocji, bo część zakupów z targowej sali przenosi się na ich strony internetowe. – Niektóre osoby, które debiutowały podczas pierwszej edycji targów, w ciągu roku uczestniczyły w kilku innych tego typu przedsięwzięciach – cieszy się Katarzyna Koperkiewicz. – Super, że się ośmielili, zmotywowali, odważyli wyjść ze swoją sztuką do ludzi. Myślę, że to nasz sukces.

Trzecia edycja jest pewna, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Organizatorzy chcą, by impreza rozwijała się nie tylko pod względem liczby wystawców, ale jako inicjatywa poświęcona sztuce i designowi o wymiarze ogólnopolskim. – Marzy nam się sponsor, dzięki któremu moglibyśmy zwiększyć skromny teraz budżet, zainwestować w reklamę, zaprosić ciekawych gości czy zorganizować wydarzenia na zewnątrz City Boxu – wymienia Katarzyna Koperkewicz.