Zupełnie przypadkowo na zajęciach z kultury materialnej Średniowiecza na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu usiedli obok siebie Marta Żebrowska i Tomasz Dąbrowski. Wtedy jeszcze nie przypuszczali, że połączy ich miłość, pomysł na to jak iść przez życie, odmienne charaktery i nieustająca potrzeba mówienia życiu: sprawdzam. Dziś z powodzeniem działają w całkowicie odmiennych branżach. Marta prowadzi „Lukrecję” – Pracownię Artystyczną, Tomasz – agencję „Twój Dom – Nieruchomości”.

 

NIERUCHOMOŚCI_PIERNIKI_MB66647_210318Choć oboje studiowali historię, to nie do końca mieli pomysł na to, co robić po studiach. Marta bardzo chciała zostać prawnikiem, a gdy nie powiodło się na egzaminach wstępnych, sięgnęła po plan B, czyli historię. Tomasz Dąbrowski chciał studiować z dala od domu, dlatego padło na Toruń.

Spotykać się ze sobą zaczęli, kiedy Marta była na trzecim, a Tomasz na czwartym roku studiów. Nie od razu spojrzeli w swoją stronę z miłością, lecz dość szybko znaleźli wspólny język, a czas we własnym towarzystwie płynął im lepiej i szczęśliwiej. Po skończonych studiach chcieli być ze sobą razem i szybko trzeba było podjąć decyzję czy zostają w Toruniu, czy wrócą do rodzinnego miasta Tomasza, Koszalina. Marta Żebrowska – której pogodny głos sprawia wrażenie, że świat widzi tylko w jasnych odcieniach, mówi: – Koszalin przyjął nas z całym dobrodziejstwem. W zasadzie w ogóle nie mieliśmy problemu ze znalezieniem pracy. Ja zaczęłam staż w Urzędzie Miejskim, a później dostałam tam stałe zatrudnienie. Tomek podobnie: bardzo szybko rozpoczął praktyki w Koszalińskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, a później dostał pracę w kancelarii notarialnej. Tu właśnie dostrzegł potencjał w rynku nieruchomości, co z czasem, po krótkiej praktyce w biurze Kazimierza Wysokińskiego i dłuższej pracy w biurze Wojciecha Jasińskiego, dało perspektywę na własny pomysł na biznes. W każdym razie sam początek w Koszalinie okazał się bardzo łaskawy i całkiem stabilny.

Pracę w urzędzie Marta wspomina dobrze. Kreatywne działania, szczególnie w dziale promocji, były czymś, co lubiła najbardziej. Brakowało jej jednak indywidualnego podejścia. Nawet autorski pomysł był „nasz”, a każde niepowodzenie „tylko twoje”. W zasadzie po narodzinach młodszego syna, będąc jeszcze na urlopie opiekuńczym, pomyślała o czymś dla siebie. Pierniki! Tylko czy z tego da się żyć?

Szukała sposobów i technik. Zapisała się na kursy i warsztaty, które ukierunkowały jej pomysły i umiejętności. Powoli, małymi krokami, pierwsze cynamonowo-miodowe wypieki gościły na rodzinnych spotkaniach i uroczystościach. Pocztą pantoflową, znajomi, sąsiedzi, koleżanki koleżanek, zaczęły dopytywać o indywidualne wzory i okolicznościowe ciasteczka. Nie wiadomo kiedy, z dnia na dzień, pierniki zaczęły przejmować kuchnię, salon, a klatkę schodową przez długie miesiące wypełniał bożonarodzeniowy, piernikowy aromat.

– Właśnie w tym momencie trzeba było odpowiedzieć sobie na pytanie: zostaję na bezpiecznej posadzie, czy idę za głosem serca? – Serce wygrało, choć byłam bardzo ostrożna. Moją pierwszą pracownię wyposażyłam tak, abym w razie niepowodzenia wszystko mogła rozkręcić i sprzedać. Asekuracja? Być może, a może najzwyczajniej w świecie sama musiałam uwierzyć, że moje hobby małymi krokami przeistacza się w pracę na pełen etat – mówi Marta Żebrowska. – Teraz od kilkunastu tygodni jestem w mojej nowej pracowni przy ulicy Zwycięstwa 40/48, z dużą witryną i szyldem. Tutaj wraz z Ulą, moją podporą, przez długie godziny tworzymy wzory i faktury, projektujemy propozycje na nowe sezony świąteczno-okolicznościowe, a także staramy się najlepiej jak umiemy spełniać nawet najwymyślniejsze zachcianki naszych klientów. Sądzę, że udało mi się przełamać myślenie o pierniku, jako ciastku jedynie związanym z Bożym Narodzeniem. Właśnie przed chwilą spod naszych rąk wyszły lukrowane baranki, jajka, a nawet palmy wielkanocne. W piernikach zamykamy wspomnienia, podziękowania, serdeczne życzenia. Ta praca jest byciem blisko miłych, ludzkich spotkań, pamiętaniu o sobie i robieniu prezentów. Nasze lukrecjowe pierniki towarzyszą przyjęciom urodzinowym, komuniom, rocznicom i ślubom. Są podziękowaniem za opiekę. Bywają pamiątką znad morza, a nawet firmowym giftem i okolicznościowym podarunkiem. Za każdym razem to bardzo indywidualny projekt i analiza. Cieszy mnie to, że poprzez rozmowę z osobą, która do mnie trafia, udaje się stworzyć coś, co wzrusza, ale przede wszystkim smakuje, zostając w pamięci na długo. Lukrecja dała mi niezależność i samodzielność w podejmowaniu decyzji, choć nie zawsze jest to lekki kawałek chleba – mówi Marta.

NIERUCHOMOŚCI_PIERNIKI_MB66504_210318Dziesięć lat temu Tomasz Dąbrowski wrócił do domu i powiedział: „Kochanie, właśnie założyłem firmę”. I mimo że była to decyzja odważna i niespodziewana, wzięli ją na siebie z całym dobrodziejstwem. Młody przedsiębiorca swoją działalność pod nazwą „Twój Dom – Nieruchomości” prowadził we własnym mieszkaniu, dzieląc czas pomiędzy spotkaniami z klientami, aktami notarialnymi, pisaniem umów, a porządkami w domu i jak było trzeba, opieką nad dzieckiem. Dziś śmiało można powiedzieć, że Tomasz Dąbrowski home office uprawiał znacznie wcześniej, niż było to popularne czy konieczne. Okazało się, że biuro jest potrzebne, być może bardziej do nadania rangi spotkaniom, ale dobry biznes i efektywne kontrakty można robić dosłownie wszędzie. Agencja „Twój Dom – Nieruchomości” postawiła mocno na obsługę obiektów komercyjnych. Skojarzenie i dopięcie umów między biznesmenami nie jest wcale takie proste. Tu nie wystarczy po prostu pokazać dostępne hale czy teren, trzeba dostrzec dostępne możliwości prawne i co ważniejsze – biznesowe. Należy dopasować to tak, aby zawarta umowa w dalszym przebiegu była efektywna i dawała długoterminową satysfakcję obu stronom. Dodajmy – wymagającym stronom.

– Moja dojrzałość w biznesie to był proces. Z jednej strony rzuciłem się na głęboką wodę, na rynek, w którym było już mnóstwo agencji nieruchomości i pośredników, z drugiej strony ciągle się uczyłem, poznawałem możliwości, studiowałem ustawy, starałem się rozgryźć każdy nurtujący problem, nie odkładając nic na później – mówi Tomasz Dąbrowski. – Dla nas z Martą, był to czas pełen wyzwań. Małe dzieci, biuro w domu. Z jednej strony Marta jeszcze na etacie i sztywnych godzinach pracy, a ja – często z telefonem i umowami podpisywanymi wieczorami czy w weekendy. W tym wszystkim starałem się wyłuskać czas tylko dla nas, a pogodzenie wszystkiego razem jest jak żonglowanie piłeczkami. Jak jedna jest u góry, to inna na dole.

 

NIERUCHOMOŚCI_PIERNIKI_MB66589_210318

 

Mimo nieustannej pracy, przyszedł kryzys – opowiada Tomasz. Rynek nieruchomości, a tym samym prowadzenie Agencji Nieruchomości, to nieustanne balansowanie między sukcesem a porażką. Lata doświadczenia robią swoje, ale we wszystkim trzeba mieć szczęście, a niekiedy szczęściu trzeba pomóc. Kiedy już mocno zastanawiałem się, czy nie rzucić tego wszystkiego, pojawił się wspólnik ze sporym doświadczeniem. Fuzja mojej energii i oazy spokoju okazała się świętym Graalem, którego szukałem i który był mi potrzebny. Współistnienie „Twój Dom – Nieruchomości” i „Gadomska Sp. z o.o.” pod jednym adresem okazało się znakomitym pomysłem. Jednak to nie wszystko; wykonałem również sporą pracę nad sobą. Pośród mnóstwa obowiązków znalazłem też czas dla siebie. Postawiłem na rozwój osobisty. Znalazłem w tym odpowiedź, jak zarządzać zespołem. Odnalazłem również dystans do siebie i pokorę. Dziś nie ma dla mnie tematów i spraw beznadziejnych. W życiu osobistym, a przede wszystkim zawodowym, pochylam się nad każdą sprawą. Trudne oferty sprzedaży nieruchomości dają nam lekcje i ja z tych nauk chcę wyciągnąć jak najwięcej. Szukam metod i sposobów. Mam też mocne przekonanie, że bardzo indywidualne traktowanie potrzeb moich klientów – partnerów, przynosi skuteczne rozwiązania. Jakiś czas temu zmieniłem swój sposób myślenia: to klient jest moim szefem, który zleca mi „robotę”, a ja muszę wywiązać się najlepiej jak umiem – deklaruje Tomasz Dąbrowski. – Zaufanie i spokój, ale i rzetelne, jasne informacje – na to postawiłem. Moją codziennością, oprócz komercyjnych transakcji, są przede wszystkim umowy kupna, sprzedaży domów, mieszkań i działek. Dla niektórych moich klientów to nierzadko jedyna tak poważna i tak wartościowa transakcja w życiu, za którą stoi wiele wspomnień i wiele nadziei. Staram się zapewnić gwarancję bezpieczeństwa i pewności. Tego rodzaju transakcje są wielce stresujące, a stres potrafi rozłożyć się równo na wszystkich. Koncentruje się nad równowagą, to dla mnie ważne. – dodaje i zaznacza – Dzisiejszy sukces mojej firmy oraz życia osobistego zawdzięczam bardzo dobrej pracy dwóch moich współpracowników – Izabeli Padniewskiej – królowej mieszkań i domów oraz Piotrowi Solskiemu – prawdziwemu czarodziejowi nieruchomości komercyjnych oraz działek. To także dzięki ich pracy mam możliwość i czas na poświęcanie czasu mojej rodzinie i rozwijanie swoich hobby. Marketingiem, planami rozwoju firmy, wymyślaniem nowych kampanii reklamowych mogę zajmować się w domu lub siedząc za kółkiem samochodu – w tym czasie klientów obsługują oni.

Oboje są zapracowani, choć zdecydowanie potrafią znaleźć czas dla siebie. Marta Żebrowska prowadzi „Lukrecję – Pracownię Artystyczną” już czwarty rok. Tomaszowi Dąbrowskiemu mija dziesiąty rok „na swoim”, a dwunasty w branży nieruchomości. Razem są od osiemnastu lat. Mają dwoje dzieci: córkę Olę, uczennicę klasy piątej i Franka, który od września zostanie uczniem pierwszej klasy. Prowadząc niezależne biznesy, potrafią się wspierać i oboje przyznają, że zdecydowanie lepiej się rozumieją.

– Tomasz pomaga mi w trudnych sytuacjach. Czasem to kwestie rozliczeń, a czasem „dyplomacji”. Kiedy mną targają nerwy, on przychodzi je ukoić i wspólnie udaje się znaleźć dobre rozwiązanie – mówi Marta Żebrowska. – Ja też rozumiem go zdecydowanie bardziej, odeszła co najmniej połowa naszych konfliktów – śmieje się. – Kiedyś irytowała mnie praca „po godzinach”, teraz sama odpowiadam na maile czy zapytania w teoretycznie wolnym czasie. Choć ogromnie się różnimy i nasze biznesy są zgoła inne, to żadne z nas nie uważa, że drugie robi coś mniej poważnego, czy mniej wartościowego – dodaje. Kiedy ja mam intensywny czas w pracy, czyli wszystkie przedświąteczne tygodnie, Tomasz wie, że jest samotnym ojcem i swobodnie radzi sobie z tą sytuacją. Z kolei w wakacje, kiedy u niego sporo się dzieje, ja robię sobie miesiąc wolnego, a on choć na chwilę robi się panem swojego czasu. – To prawda, ja muszę sprzedać całą masę pierników, aby zamknąć miesiąc. Tomkowi, wystarczy czasem tylko jeden klient czy transakcja. Mamy wzajemnie szacunek do swojej pracy i potrafimy się tym cieszyć. To obojgu nam daje poczucie bezpieczeństwa i jeszcze większej chęci do rozwoju zawodowego. Oboje ciągle się wspinamy i mamy swoje małe – niemałe marzenia. Każdy swoje i razem wspólne, bo my po prostu lubimy ze sobą być.

NIERUCHOMOŚCI_PIERNIKI_MB66688_210318

 

I choć maluje nam się obraz pary idealnej, to prawda jest taka, że tych dwoje łączą kontrasty i przeciwieństwa. Ona kocha taniec i zabawę. Z miejsca gotowa do przygód, dalekich podróży, słonecznych plaż, kajakiem, samochodem, samolotem – nieważne, ważne, aby dobrze spędzić czas w gronie kochanych osób. On woli las, ognisko, sielsko i spokojnie. Z dala od zgiełku, za to z pysznym jedzeniem. To Tomasz gotuje w domu i to on ogarnia „papierkową robotę”, za to Marta stawia „kropkę nad i”, pamięta o wszystkich urodzinach i rocznicach, szykuje niespodzianki i prezenty, dba o detale i przyjemności, ale i dodatkowe zajęcia dzieci czy szkolne zebrania.

Oboje twierdzą, że dopiero się rozpędzają, ale na swoich warunkach. Zebrali już pewne doświadczenie, jednak dalej z papierkiem lakmusowym przyglądają się mocno rzeczywistości. Rodzina, dzieci, czas dla siebie nawzajem, ale i rozwój – to coś, na co stawiają. Marta działa intuicyjnie. – Nie gonię za pracą, a ona sama do mnie przychodzi. Po każdym kryzysie wstaje słońce i mam po prostu szczęście do ludzi. Uwielbiam spotkania w Klubie Kobiet przy Północnej Izbie Gospodarczej. Oprócz wspaniale spędzonego czasu, mocno wzajemnie się inspirujemy, a co najważniejsze – możemy na siebie liczyć. Czas pandemii pokazał, że nie ma „trudnych spraw” i razem można więcej. Doradzamy sobie w kwestiach podatkowych czy prawnych – mówi. – Tomasz z kolei postawił na rozwój osobisty i duchowy. Pracuje nad wewnętrznym spokojem i harmonią. – Wydawać by się mogło, że to tylko hasła, ale zdecydowanie to ustawiło priorytety w moim życiu. Znalazłem czas na efektywną pracę, dobry czas dla rodziny i chwile dla siebie. Mam marzenia. Jestem szczęśliwy.

Różnice mogą dzielić, ale również mogą pięknie łączyć. Satysfakcja z biznesu może przeplatać się z przyjemnym życiem rodzinnym. Choć wymaga to pracy i zaangażowania, stawiają sobie kolejne cele. Tomasz Dąbrowski rozwija swoje biznesowe umiejętności na rynku nieruchomości, a z czasem chciałby zostać inwestorem. Marta Żebrowska marzy o malusieńkim sklepiku wypełnionym po sufit lukrowanymi piernikami. W Koszalinie? A może gdzieś w świecie!

Zrzut ekranu 2021-03-31 231552

 

Tomasz Dąbrowski
Twój Dom – Nieruchomości,
ul. Kołłątaja 1b/F Koszalin
www.twojdom-koszalin.pl
FB: Twój Dom Nieruchomości Tomasz Dąbrowski

 

 

Marta Żebrowska

Lukrecja – Pracowania Artystyczna,
ul. Zwycięstwa 40/48 Koszalin
www.lukrecja.org.pl
FB: Lukrecja – Pracownia Artystyczna
IG: lukrecja.pracownia.artystyczna