To już drugi raz, kiedy Łukasz Żal zasiądzie w Dolby Theatre w Los Angeles z nominacją do Oscara za najlepsze zdjęcia. Do tego miejsca ponownie przywiodła go współpraca z Pawłem Pawlikowskim, tym razem przy filmie „Zimna wojna”. 24 lutego br. będziemy trzymać kciuki za chłopaka z Manowa, którego droga do Hollywood wydaje się coraz krótsza.

Operatorskim debiutem Łukasza Żala w długometrażowym filmie fabularnym była „Ida”. Można śmiało powiedzieć, że zaczął z przytupem, bo poza deszczem prestiżowych nagród w Polsce i Europie, od razu zgarnął swoją pierwszą nominację do Nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, a na werdykt czekał w towarzystwie swoich mistrzów, m.in. Chivo/Emmanuela Lubezkiego, ówczesnego laureata za film „Birdman”. Co ciekawe, do nagrody w kategorii krótkometrażowego filmu dokumentalnego była wówczas nominowana polska „Joanna”, do której również wykonał zdjęcia.

Pochodzi z Manowa. Spędził tu dzieciństwo. W Koszalinie skończył I Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Dubois. Uczył się w klasie dziennikarskiej i to właśnie w tym okresie zaczął interesować się fotografią. Potem były warsztaty filmowe, oglądał etiudy studentów łódzkiej filmówki i filmy klasyków kina. Był stałym bywalcem kultowej wypożyczalni filmów w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej. Oglądał je w ilościach hurtowych. Jednak na studia wybrał znowu – fotografię. Dwukrotnie zdawał do PWSTViT w Łodzi, a kiedy się nie udało, rozpoczął studia we Wrocławskiej Szkole Fotografii AFA. W duszy grało mu jednak ożywianie obrazów, jeszcze raz wybrał się na egzamin do łódzkiej filmówki, tym razem z powodzeniem – zdał na wydział operatorski.

Przed „Idą” Łukasz Żal realizował – jako autor zdjęć lub operator kamery – zdjęcia do etiud szkolnych („Mistrz świata”, Listopad”, „Henio, idziemy na Widzew”; fragment „Cisza”), filmów krótkometrażowych („Odwyk”, „Norbert, Juras i syn”) i dokumentalnych („Joanna”, „Lewa połowa twarzy”, „Arena”). Pracował przy realizacji reklam. Pierwszą, i od razu na prestiżowym festiwalu Cammerimage nagrodę, Złotą Żabę w Konkursie Krótkometrażowych Filmów Dokumentalnych dostał w 2011 roku za zdjęcia do filmu „Paparazzi”. Po debiucie pełnometrażowym zrealizował zdjęcia m.in. do filmow „Na granicy” Wojciecha Kasperskiego, „Intruza” Magnusa von Horna, a ostatnio „Twojego Vincenta”.

„Ida” z 2013 roku to film przełomowy w jego pracy zawodowej. Splot okoliczności sprawił, że zamiast operatora kamery (Ryszarda Lenczewskiego), na planie objął funkcję autora zdjęć. Efekt był imponujący. „Zimna wojna” to potwierdzenie jego ogromnego talentu. – Tak jak przy „Idzie”, najważniejsza była praca na planie: rafinowanie, precyzyjne ustawianie kadru – opowiadał o pracy nad „Zimną wojną”, podczas konferencji na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni 2018. – Oprócz super przygotowań, które zajęły nam mnóstwo czasu, istotne było to, co wydarzy się bezpośrednio przed obiektywem, co się w kamerze pojawi. Ważne było szukanie decydującego momentu i mimo wypreparowania filmowego świata, złapanie prawdy na wszystkich planach.