IMG 20260623 WA0000 e1788813349273 Biznes

Natura się opłaca

Marta Krzymińska

Właścicielka sklepu ekologicznego i pasjonatka profilaktyki zdrowia. Wierzy, że największe zmiany zaczynają się od codziennych, prostych wyborów, a nie od chwilowych rewolucji.


Wakacje się skończyły. Dlaczego więc nie czujesz się lepiej?

Wrzesień to dziwny miesiąc. Z jednej strony wracamy z urlopów z głową pełną wspomnień. Z drugiej – wielu z nas już po kilku dniach czuje, że coś jest nie tak. Brakuje energii, trudniej się skupić, częściej sięgamy po słodycze, a ulubione dżinsy jakby skurczyły się w praniu. Przypadek? A może organizm próbuje nam coś powiedzieć?

Zawsze uśmiecham się, kiedy pod koniec wakacji słyszę w sklepie to samo zdanie: – Pani Marto, wróciłam z urlopu i chyba potrzebuję wakacji po wakacjach.

To zdanie pada zaskakująco często. Przecież miało być odwrotnie. Urlop miał dodać energii. Miał wyciszyć. Miał sprawić, że wrócimy z nową siłą do codzienności. Dlaczego więc tak wielu z nas już po kilku dniach od powrotu czuje zmęczenie, ciężkość, brak motywacji i coraz większą ochotę na kolejną kawę? Przez lata myślałam, że odpowiedź jest prosta. To stres. Powrót do obowiązków. Szkoła. Praca. Codzienny pośpiech. Dziś wiem, że obraz jest znacznie bardziej złożony. Bo nasz organizm pamięta wakacje dłużej niż my. Urlop kończy się w kalendarzu. Dla organizmu trwa jeszcze przez kilka dni. Wyobraź sobie, że przez dwa tygodnie ktoś codziennie zmienia zasady gry. Raz śniadanie jesz o siódmej. Następnego dnia o jedenastej. Jednego wieczoru kolacja o dziewiętnastej. Innego o dwudziestej trzeciej. Do tego lody na deptaku, gofry nad morzem, pizza we Włoszech, lokalne sery, kilka godzin w samochodzie, może lot samolotem, mniej snu i zdecydowanie mniej rutyny. 

To nie krytyka wakacyjnych przyjemności. One są potrzebne. Problem w tym, że nasz organizm uwielbia przewidywalność, a wakacje są jej całkowitym przeciwieństwem.

Najbardziej zapracowani uczestnicy wakacji 

Jest „ktoś”, o kim prawie nigdy nie myślimy. Zwłaszcza na wakacjach. To nasze jelita. To właśnie tam żyją miliardy mikroorganizmów wykonujących każdego dnia pracę, której nie widzimy. Pomagają trawić pokarm, wspierają funkcjonowanie układu odpornościowego, uczestniczą w produkcji niektórych witamin i wpływają na komunikację między jelitami a mózgiem. Kiedy zmienia się nasza dieta, rytm dnia czy miejsce pobytu, one również muszą się do tego dostosować. Nie oznacza to, że każda podróż szkodzi jelitom. Wręcz przeciwnie – różnorodna dieta może być dla mikrobioty korzystna. Jednak nagłe zmiany, niedobór snu, odwodnienie czy duża ilość wysoko przetworzonej żywności mogą sprawić, że organizm potrzebuje chwili, by wrócić do równowagi. Może właśnie dlatego po urlopie niektórzy odczuwają wzdęcia, uczucie ciężkości czy spadek energii.

Szukamy ratunku w kapsułkach

To chyba znak naszych czasów. Kiedy coś zaczyna szwankować, chcemy znaleźć rozwiązanie natychmiast. Najlepiej w małym pudełku. 

Jako naturoterapeutka często słyszę pytanie: – Jaki probiotyk będzie najlepszy? A ja zwykle odpowiadam pytaniem: – Co było dziś na śniadanie?

Nie dlatego, że nie wierzę w suplementację. Przeciwnie. Dobrze dobrana potrafi być ogromnym wsparciem. Ale suplement nie zastąpi fundamentów. Nie zastąpi śniadania zjedzonego bez pośpiechu. Nie zastąpi kolorowych warzyw. Nie zastąpi spaceru. Ani snu, który wciąż pozostaje jednym z najbardziej niedocenianych „leków” współczesnego świata.

Wrzesień to nie koniec lata. To początek dbania o siebie.

Lubię wrzesień. W tym miesiącu natura daje nam dokładnie to, czego potrzebujemy. Soczyste jabłka. Śliwki. Gruszki. Pomidory pachnące słońcem. Dynię, która za chwilę zagości na naszych stołach. Buraki, marchew, pietruszkę.

To właśnie teraz najłatwiej wrócić do prostego, sezonowego jedzenia, które odżywia nie tylko ciało, ale też przypomina, że zdrowie nie zaczyna się od restrykcyjnej diety. Zaczyna się od codziennych wyborów.

Mam dla ciebie małe wyzwanie. Nie kupuj kolejnego suplementu. Najpierw przez tydzień zrób pięć prostych rzeczy.

Jedz regularnie. Codziennie zjedz porcję sezonowych warzyw. Dodaj do obiadu kiszonkę. Pij więcej wody. I połóż się spać pół godziny wcześniej.

To naprawdę niewiele. A jednak właśnie z takich drobnych decyzji najczęściej rodzi się zdrowie. Bo organizm nie oczekuje od nas perfekcji. Oczekuje troski. 

I może właśnie wrzesień jest najlepszym momentem, żeby sobie o tym przypomnieć.