028A1244 e1788816661586 Biznes
Evoto

„Mama mówiła, że tata mnie nie kocha”. Jak działa alienacja rodzicielska


Dziecko nie powinno być sędzią w sporze swoich rodziców. Nie powinno rozstrzygać, kto jest dobry, komu wierzyć i kogo wolno mu kochać. A jednak podczas trudnych rozstań właśnie ono bywa wciągane w konflikt najmocniej. Czasem wystarczy wiele razy powtarzane zdanie, sugestia, odwołane spotkanie. Z czasem cudza wersja wydarzeń może stać się dla dziecka jedyną prawdą. Tak zaczyna się alienacja rodzicielska.

– Mama zawsze mówiła, że tata mnie nie kocha. Że jest złym człowiekiem. Wierzyłam jej, bo byłam dzieckiem – opowiada siedemnastoletnia Zofia. Dziś siedzi obok ojca, którego przez trzy lata niemal nie było w jej życiu. Wie już, że wiele rzeczy, które przez lata o nim słyszała, nie było prawdą. Dotarcie do tego momentu zajęło jej osiem lat.

Gdy cudze słowa stają się własnymi

Rodzice Zofii rozstali się, kiedy była jeszcze dzieckiem. Z czasem w opowieściach matki ojciec coraz częściej pojawiał się jako człowiek, przed którym należy się chronić. Najpierw Zofia słyszała, że mu na niej nie zależy. Później pojawiły się kolejne zarzuty i historie o sytuacjach, które – jak po latach ustalono – nigdy się nie wydarzyły.

Alienacja rodzicielska polega na takim oddziaływaniu na dziecko, które prowadzi do osłabienia albo zerwania jego relacji z drugim rodzicem. Może przyjmować formę krytykowania ojca lub matki, przypisywania im złych intencji, wzbudzania strachu i poczucia winy, a także utrudniania kontaktów. Nie zawsze zaczyna się spektakularnie. Czasem od pozornie niewinnych zdań: „tata znowu nie ma dla ciebie czasu”, „mama ma ważniejsze sprawy”, „po tym, co nam zrobił, naprawdę chcesz do niego iść?”. Powtarzane wystarczająco długo zaczynają pracować w dziecięcej głowie.

Prawo a dobro dziecka

Polskie przepisy nie zawierają odrębnej regulacji nazwanej „syndromem alienacji rodzicielskiej”. Nie oznacza to jednak, że sąd pozostaje bezradny wobec zachowań, które niszczą więź dziecka z jednym z rodziców. W sprawach dotyczących władzy rodzicielskiej i kontaktów sąd bada przede wszystkim dobro dziecka, relacje rodzinne i sposób wykonywania obowiązków przez oboje rodziców. Znaczenie mogą mieć również opinie psychologiczne.

Ojciec Zofii zwrócił się do sądu. W toku postępowania przeprowadzono badania, które wskazały na wpływanie przez matkę na sposób, w jaki córka postrzegała ojca. Sąd podjął działania mające zatrzymać pogłębianie konfliktu i odbudować kontakty. Samo orzeczenie nie naprawia jednak więzi niszczonej miesiącami lub latami.

Trzy lata bez ojca

Mimo trwajcego postępowania Zofia przez trzy lata nie utrzymywała rzeczywistego kontaktu z ojcem. Prawo może ustalić kontakty i reagować na niewykonywanie orzeczeń, nie może jednak potraktować psychiki dziecka jak drzwi, które wystarczy ponownie otworzyć.

Jeżeli przez lata dziecko słyszało, że rodzic jest niebezpieczny, obojętny albo niegodny zaufania, odbudowanie relacji wymaga czasu. W przypadku Zofii przełom nastąpił później. Dorastając, zaczęła zadawać pytania. Sama skontaktowała się z ojcem i krok po kroku poznawała drugą wersję swojej rodzinnej historii. Wtedy pojawiło się pytanie: ile z tego, co przez lata uważałam za własne przekonania, naprawdę było moje?

Co można zrobić?

Jeżeli jeden z rodziców utrudnia kontakty lub wpływa na dziecko w sposób, który niszczy jego relację z drugim rodzicem, warto dokumentować konkretne sytuacje: zachowywać SMS-y, e-maile, korespondencję dotyczącą odwoływanych spotkań i sporządzać rzeczowe notatki. Kolejnym krokiem może być zwrócenie się do sądu rodzinnego z odpowiednim wnioskiem dotyczącym kontaktów albo sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej. W takich sprawach istotna może być również opinia specjalistów. Pomoc pełnomocnika pozwala uporządkować materiał i oddzielić prawnie istotne fakty od emocji.

Sąd potrzebuje faktów. Dziecko potrzebuje jeszcze poczucia, że nie musi wybierać.

Najwyższą cenę płaci dziecko

W konflikcie rodziców łatwo zacząć myśleć kategoriami zwycięstwa i porażki: kto dostał więcej czasu z dzieckiem, czyje argumenty sąd uznał, kto „wygrał”.

Tymczasem dziecko nie jest argumentem procesowym ani sojusznikiem, którego należy przeciągnąć na swoją stronę. Ma prawo kochać oboje rodziców bez poczucia, że tym samym zdradza któregoś z nich. Historia Zofii pokazuje też coś, czego nie widać w aktach sądowych. Pozostają stracone lata, nieobecność podczas urodzin, świąt i zwyczajnych dni, których nikt już nie odda.

Dlatego w sprawach o alienację warto reagować możliwie wcześnie. Celem nie jest pokonanie drugiego rodzica. Celem jest zatrzymanie sytuacji, w której dziecko zaczyna tracić jednego z najważniejszych ludzi w swoim życiu.