O tym, jak filozofia firmy przekłada się na codzienną pracę, rozmawiamy z Pauliną Borzyszkowską, która współtworzy KRUDO i dobrze zna tę mniej widoczną stronę rynku nieruchomości: dokumenty, negocjacje, przygotowanie ofert, skomplikowane transakcje i wszystkie drobiazgi, od których często zależy powodzenie sprzedaży.
Nowoczesne biuro nieruchomości – co to właściwie dziś znaczy?
Paradoksalnie, dla nas nowoczesność nie zaczyna się od technologii, tylko od człowieka. Możemy mieć świetne systemy, filmy, drony, social media i ogromne zasięgi, ale jeśli zgubimy po drodze historię klienta, to wszystko traci sens. Sprzedaż domu czy mieszkania bardzo często zamyka jakiś etap życia. Ktoś wychował tam dzieci, przez lata pił kawę przy tym samym stole, przeżywał ważne momenty. Po drugiej stronie jest człowiek, który właśnie szuka miejsca na swój kolejny etap. Dlatego transakcja nie jest dla nas tylko spotkaniem kupującego ze sprzedającym. To splot dwóch historii. Naszą rolą jest sprawić, żeby klient nie został sam z dokumentami, terminami, telefonami i stresem. Mówiąc po naszemu: mamy to wszystko ogarnąć.
Ale za tym „ogarnięciem” stoi sporo konkretnych działań.
Bardzo dużo. Nie czekamy, aż ktoś przypadkiem znajdzie ogłoszenie. Aktywnie szukamy odbiorców, działamy w social mediach, grupach inwestorskich i nieruchomościowych, współpracujemy z innymi pośrednikami. Korzystamy też z systemu MLS, który pozwala współpracować biurom z całej Polski. Dzięki temu nieruchomość naszego klienta nie zamyka się w bazie jednego pośrednika. Inne biuro może mieć dokładnie takiego kupującego, którego my szukamy. Ciekawą możliwością jest również sprzedaż off-market. Zanim przygotujemy profesjonalną sesję, film, home staging i pełne ogłoszenie, możemy już pokazać nieruchomość współpracującym pośrednikom i klientom, dla których aktywnie szukamy nieruchomości. Zdarza się więc, że kupujący dowiaduje się o niej jeszcze zanim pojawi się ona publicznie w Internecie. Wielu klientów zgłasza się do nas właśnie po to, żebyśmy znaleźli dla nich konkretną nieruchomość, i podpisuje z nami umowę pośrednictwa w nabyciu. Dzięki temu mają dostęp również do nieruchomości, które nie są jeszcze publicznie dostępne. To jedna z tych możliwości, których nie daje samo przeglądanie portali i duża wartość współpracy z pośrednikiem. To część rynku, której po prostu nie widać w Internecie, a do której dobry pośrednik może otworzyć drzwi.

Dużo uwagi poświęcacie temu, jak nieruchomość wygląda w ogłoszeniu.
Pierwsze spotkanie kupującego z mieszkaniem najczęściej odbywa się dziś na ekranie telefonu. Dlatego zdjęcia mają ogromne znaczenie, ale samo fotografowanie to za mało. Przed sesją robimy home staging. Przyjeżdżamy z poduszkami, kwiatami, zasłonami, obrazami, dodatkami – czasem naprawdę z całym samochodem dekoracji. Nie po to, żeby stworzyć iluzję. Chcemy wydobyć to, co w danym wnętrzu najlepsze. Czasem wystarczy porządne sprzątanie, pomalowanie jednej ściany czy drobna naprawa. Mieliśmy ostatnio mieszkanie, przy którym wspólnie z klientem wybierałyśmy kolor farby, listwy i wykładzinę. Spotkaliśmy się nawet w sklepie wnętrzarskim. Kilka dni po publikacji pojawił się bardzo poważnie zainteresowany kupujący. Nie mamy w cenniku usługi „jedziemy z klientem wybierać wykładzinę”. Po prostu jeżeli widzimy, że coś może realnie pomóc w sprzedaży, szukamy rozwiązania.
A sztuczna inteligencja? Coraz częściej widzimy idealne wizualizacje mieszkań, które w rzeczywistości wyglądają zupełnie inaczej.
AI jest świetnym narzędziem, ale nie może reżyserować rzeczywistości. Dla nas granicą jest transparentność. Jeżeli mamy mieszkanie do generalnego remontu, możemy pokazać jego rzeczywisty stan, a obok stworzyć wizualizację tego, jak mogłoby wyglądać po zmianach. Taki materiał musi być jednak jasno oznaczony. Ma uruchamiać wyobraźnię, a nie wprowadzać w błąd. Nie chcemy, żeby klient zachwycił się zdjęciem, przyjechał na prezentację i zastanawiał się, czy trafił pod właściwy adres.
KRUDO coraz mocniej rozwija także zarządzanie najmem. Dla kogo jest ta usługa?
Dla osób, które chcą mieć nieruchomość przynoszącą dochód, ale nie chcą mieć drugiego etatu pod nazwą „obsługa najmu”. Znalezienie najemcy i podpisanie umowy to dopiero początek. Później są płatności, rozliczenia, administracja, zmiany czynszu, usterki, fachowcy, kontakt z najemcą. Możemy przejąć tę codzienność. Pilnujemy płatności, pozostajemy w kontakcie ze wspólnotą lub spółdzielnią, doglądamy mieszkania, reagujemy, kiedy pojawia się problem. Jesteśmy łącznikiem pomiędzy właścicielem, najemcą, administracją i specjalistami. Największą wartością tej usługi jest spokój. Nieruchomość ma pracować dla właściciela, a nie właściciel bez końca przy nieruchomości.
Macie opinię biura, które lubi trudniejsze przypadki.
Bo wtedy najbardziej widać sens naszej pracy. Lubimy transakcje łączone, kiedy ktoś sprzedaje mieszkanie, w którym nadal mieszka, a środki ze sprzedaży są mu potrzebne do kupienia kolejnego. Nagle trzeba zsynchronizować kilka osób, akty notarialne, finansowanie, przeprowadzki i terminy. Zdarzają się też hipoteki, zadłużenia, niepełna dokumentacja czy sprawy wymagające szukania informacji w archiwach i urzędach. W takich momentach klient naprawdę potrzebuje kogoś, kto nie powie: „tego się nie da”, tylko zacznie sprawdzać, jak można to zrobić. I chyba właśnie na tym polega nasze podejście. Nowoczesność daje nam narzędzia: MLS, social media, drony, AI czy profesjonalny marketing, ale przewagę nadal buduje człowiek, który potrafi połączyć te wszystkie elementy, zauważyć problem i doprowadzić sprawę do końca. Klient nie oczekuje od biura efektownych nazw usług. Chce w pewnym momencie móc powiedzieć: „Dobrze, ufam wam. Zajmijcie się tym”.




















