izabela rogowska 14 e1788813553578 Biznes

Holistycznie… Jesień z Ajurwedą


Ajurweda czyli najstarszy system medyczny, od tysięcy lat obserwuje rytm natury i przypomina, że człowiek nie jest od niej oddzielony. To co dzieje się w przyrodnie wpływa na nasze ciało, umysł, emocje i ducha.

Jesień przychodzi, najpierw chłodniejszym porankiem, krótszym dniem, zapachem mokrych liści, potem światło staje się bardziej miękkie, wieczory coraz dłuższe, a my częściej szukamy ciepła – nie tylko w kubku herbaty czy wełnianym swetrze, ale również w sobie. Natura zwalnia, liście tracą soczystą zieleń, na polach częściej widać ścierniska, na których można dostrzec bocianie sejmiki, wszystko przygotowuje się do odpoczynku. A my? Często próbujemy nadal żyć w letnim rytmie – szybko, lekko, intensywnie, w ciągłym ruchu. Jakbyśmy nie chcieli zauważyć tych przeobrażeń, jakbyśmy nie chcieli zaakceptować upływającego czasu i zmian, które są trudne ale nieuniknione…

Jesień w ciele 

Na zewnątrz pojawiają się coraz częstsze i chłodniejsze podmuchy wiatru, poranki i wieczory są wilgotne a w nocy okna zamknięte. Dłonie i stopy szybciej się wychładzają, skóra po letnich upałach staje się coraz bardziej sucha i szorstka, pomału zmienia się nasza energia. Dlatego ciało potrzebuje więcej ciepła, regularnego snu, spokojnych poranków i leniwych wieczorów. Ciało jest zmuszone do przystosowania się do chłodu, mniejszej ilości światła słonecznego, krótszych dni i zmiennej pogody. Jesienią warto postawić na łagodne oczyszczanie skóry i bardziej odżywczą pielęgnację. Dobrze sprawdzają się kremy i balsamy natłuszczające i wspierające barierę hydrolipidową skóry. Idealną opcją jest masaż ciepłym olejem sezamowym lub migdałowym. Ajurweda szczególnie poleca abhyanga. Ciało zaczyna magazynować energię, żeby przetrwać zimę. W tym czasie zwalnia metabolizm a my mamy większą ochotę na ciepłe, sycące posiłki. To dobry moment na warzywne zupy i kremy, kasze, ryż, duszone potrawy i ciepłe śniadania. Jesień nie jest odpowiednim czasem na sałatki i zimne, zawiesiste sosy. Należy pamiętać również o odpowiednim nawodnieniu. Chociaż nie odczuwamy pragnienia tak intensywnie jak latem, ciało potrzebuje odpowiedniej ilości wody. Oczywiście ciepłej wody, najlepiej z dodatkiem rozgrzewającego, świeżego imbiru, plasterkiem cytryny albo limonki oraz dobrej jakości miodu.

Krótsze dni i mniej światła wpływają również na nasz rytm dobowy. Warto zadbać o regularne godziny snu i pobudki. Wieczorem dobrze ograniczyć sztuczne światło i korzystanie z ekranów. Zamiast kolejnej godziny przed telefonem albo telewizorem można wybrać książkę relaksacyjną muzykę, spokojne ćwiczenia rozluźniające czy kilka minut świadomego oddechu. Podczas dnia warto wykorzystać światło słoneczne i wybrać się na spacer. Ruch pomaga utrzymać energię i dobry nastrój. Nie zawsze to musi być intensywny trening. Spacer, joga, pilates są świetną formą aktywności, ale również mogą się stać rytuałem oraz szansą na spotkanie z przyjaciółmi. Najważniejsze to słuchanie swojego ciała. Jesień jest dobrym momentem, aby przestać od siebie wymagać ciągłej produktywności.

Jeśli ciało jest zmęczone – odpocznij.
Jeśli ciało marznie – ogrzej się.
Jeśli ciało jest głodne – nakarm je czymś ciepłym, oleistym i odżywczym.
Jeśli ciało potrzebuje ciszy – wyłącz telefon.
Troska o ciało nie jest kolejnym zadaniem na liście.
Jest codziennym sposobem powiedzenia sobie: „jestem dla siebie ważna”.

Jesień w umyśle

Jesień ma w sobie coś czego nie widzimy ani latem, ani wiosną, ani zimą – świadomość upływającego czasu. Kolejna jesień. Kolejny raz spadają liście z drzew. Kolejne ścierniska po zakończonych żniwach. Kolejne bocianie sejmiki i odloty. To wszystko przypomina, że kolejny etap życia minął bezpowrotnie. Jesień potrafi zatrzymać i zapytać: „Gdzie dzisiaj jestem?”. Z każdym rokiem jesień może oznaczać coś innego. Młody człowiek będzie robić plany sylwestrowe, z utęsknieniem będzie czekał na kolejną wiosnę i rezerwował wakacje z przyjaciółmi na kolejny rok. Z czasem zaczynamy bardziej doceniać samo trwanie – możliwość przeżywania kolejnych pór roku, kolejnych świąt i zabaw sylwestrowych, niekoniecznie spędzonych na nartach w Austrii, kolejnych wrześni, październików i kolejnych jesiennych poranków. I może dlatego jesień skłania do refleksji nad przemijaniem i ciągłą zmianą. Nie tylko nad tym, co się kończy, ale również nad tym, co chcemy zabrać ze sobą dalej. Nie wszystko co było kiedyś ważne, musi być ważne dzisiaj. Nie każdą relację trzeba kontynuować. Nie każdą rolę trzeba odgrywać przez całe życie. Nie każdy plan musi zostać zrealizowany. Czasem dojrzewamy właśnie wtedy, kiedy pozwalamy pewnym rzeczom i ludziom odejść.

Jesień nie mówi: „To już koniec”.

Mówi raczej: „To był kolejny etap. Zobacz, czego Cię nauczył i zdecyduj co chcesz dalej”.

Bo życie składa się nie tylko z nowych początków. Składa się również z pożegnań, zmian, powrotów, dojrzewania i kolejnych jesieni, chłodnych wieczorów i mglistych poranków.

Jesień w emocjach

Jesień ma w sobie pewną, szczególną miękkość. Może sprawić, że stajemy się bardziej refleksyjni, wracamy do ludzi, miejsc i wydarzeń, które zostawiły w nas ślad. Jesień przywołuje nostalgie, pewną melancholię. Czasem za latem, czasem za słońcem, czasem za tym, co było, a czasem za wersją siebie, która już dawno zostawiliśmy. Jesień przywołuje tęsknotę. Za kimś, kogo już nie ma obok. Za miejscem, do którego nie wrócimy. Za czasem, który minął. Ale jesień nie jest tylko smutkiem. Jest w niej jakiś rodzaj głębi i wdzięczności. Za to, co udało się przeżyć. Za ludzi, którzy pojawili się na naszej drodze. Za doświadczenia, które dane było nam przeżyć i które nas zmieniły. Za kolejną jesień, którą możemy przeżyć, poczuć, zobaczyć i smakować. Jesień przypomina, że wszystkie emocje mają swoje miejsce. Nie trzeba od razu poprawiać nastroju, zagłuszać smutku ani uciekać od tęsknoty. Można czasem po prostu pozwolić sobie poczuć. Usiąść z tym, co pojawia się w środku, bez oceniania i potrzeby natychmiastowego rozwiązania. Bo dojrzałość emocjonalna nie polega na tym, że zawsze jesteśmy spokojni i szczęśliwi i radośni. Polega na tym, że potrafimy być ze sobą również wtedy, kiedy jest nam trudno. I może właśnie tego uczy jesień – że również w przemijaniu można znaleźć piękno, a w smutku może być miejsce na wdzięczność.

Jesień w duszy

Jesień ma w sobie ciszę, która pozwala usłyszeć rzeczy, których przez resztę roku nie dopuszczamy do głosu. Kiedy świat za oknem powoli przygotowuje się do zimy, łatwiej zajrzeć do swojego wnętrza. Zadać sobie pytania, na które w codziennym pośpiechu nie mamy czasu. Czy jestem tam, gdzie chcę być? Czy moje życie nadal jest moje? Co chciałabym zostawić za sobą? A co zabrać ze sobą dalej? Jesień przypomina nam, że życie nie jest ciągłym początkiem. Są w nim również zakończenia. Są rzeczy, które trzeba pożegnać, żeby zrobić miejsce na nowe. Tak jak drzewo nie zatrzymuje liści, które już spełniły swoją rolę, tak my również nie musimy trzymać się kurczowo tego, co nam nie służy. Niektórych ludzi. Niektórych historii. Dawnych oczekiwań wobec siebie. Ról, które kiedyś były nam potrzebne, ale dziś już nas ograniczają. Odchodzenie nie zawsze oznacza stratę. Czasem jest formą wolności. Jesień duszy może być więc czasem porządkowania. Nie po to, żeby stać się kimś innym, ale wrócić do tego, kim naprawdę jesteśmy.

Może właśnie dlatego jesień jest tak piękna. Bo przypomina, że tam, gdzie się coś kończy, zaczyna się coś nowego. Że stare i niepotrzebne musi odejść, żeby pojawiło się coś nowego i właściwego. Zastój i cisza nie oznaczają braku życia. Czasem właśnie w zastoju i ciszy zaczyna się coś nowego. Nie wszystko musi być gotowe na już. Nie każda odpowiedź musi przyjść teraz. Czasem wystarczy zaufać, że życie – tak jak natura – ma swój rytm. Są chwile wzrostu, rozkwitu, pełni i są chwile wyciszenia. Bo jesień jest właśnie takim czasem. W którym możemy trochę mniej robić, odpuścić, odpocząć, usiąść, trochę bardzie być. Bo być może najpiękniejszą formą jesiennej troski o siebie jest nie to, co sobie dodamy, ale to z czego wreszcie pozwolimy sobie zrezygnować. A kiedy przyjdzie wiosna, nie będziemy musieli zaczynać od nowa. Wrócimy do życia bogatsi o kolejną jesień…


izabela rogowska 14 1 Biznes

Aleksandra Białas

Jestem lekarzem, specjalistą z zakresu położnictwa i ginekologii. Lekarzem przyjaznym insulinoopornym, zajmuję się medycyną regeneracyjną i przeciwstarzeniową. Należę do Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości. Jestem w trakcie szkolenia leczenia otyłości. Uczestniczę w wielu kursach, warsztatach i konferencjach, podnosząc swoje kwalifikacje, zarówno z ginekologii i położnictwa, insulinooporności, leczenia otyłości, jak i integralnej medycyny. Jestem zafascynowana Ajurwedą, czyli najstarszą medycyną świata, której uczyłam się w Indiach, w Dharamsala u lekarzy ajurwedyjskich. W swoim gabinecie staram się łączyć medycynę zachodu i medycynę wschodu. Uważam, że tylko równowaga na trzech poziomach – ciało, umysł, dusza – pozwala nam na pełną harmonię i akceptację siebie i świata. Prywatnie jestem żoną i mamą. Koszalin poznaję do siedmiu lat. Medytuję, podróżuję, czytam, lubię poznawać nowe smaki i zapachy, codziennie uczę się pełnej akceptacji siebie i świata.

Przyjmuję w Gabinecie Ginekologiczno-Położniczym, ul. Staszica 10/3 w Koszalinie, tel. 669 751 125