vidar nordli mathisen yxwBJjtgtUs unsplash Temat z okładki

Wakacje – kolejny powód do konfliktu

Kolonie, wycieczki, kurs angielskiego – jak podzielić wakacyjne koszty po rozwodzie? Historia Magdy, która chciała wysłać córkę na kolonie, ale były partner odmówił dopłaty do wakacyjnych wydatków.

– Pani mecenas, mój były partner płaci mi 1 200 złotych alimentów miesięcznie. Chcę wysłać naszą dziesięcioletnią córkę Olę na tygodniową kolonię w góry – kosztują 2500 złotych. Twierdzi, że to mój problem, bo alimenty pokrywają wszystko. Czy ma rację? – Magda jest wyraźnie sfrustrowana.

image 1 Temat z okładki

Wakacje to dodatkowy wydatek

Czerwiec to czas, gdy rodzice planują wakacje dla dzieci. Kolonie, obozy językowe, wyjazdy – wszystko kosztuje. Dla rodziców po rozwodzie pojawia się pytanie: kto za to płaci? A właściwie – jak to podzielić sprawiedliwie?

Alimenty ustalane przez sąd mają pokrywać bieżące potrzeby dziecka – jedzenie, ubrania, szkoła, podstawowa opieka – wyjaśniam Magdzie. Wakacyjne wydatki wykraczają poza ten standard.

Sądy przyjmują zasadę, że nadzwyczajne wydatki związane z dzieckiem powinny być dzielone między obojgiem rodziców proporcjonalnie do ich zarobków. Nie ma znaczenia, kto sprawuje opiekę na co dzień – oboje rodzice ponoszą odpowiedzialność za większe wydatki.

Proporcjonalnie do zarobków

– Mój były partner zarabia 8000 złotych, ja 4000 – mówi Magda. – To znaczy, że powinien pokryć dwie trzecie kosztów kolonii?

Dokładnie tak. Jeśli kolonie kosztują 2500 złotych, to przy zarobkach dwukrotnie wyższych powinien pokryć około 1700 złotych, a Magda 800 złotych. To działa w obie strony – gdyby to Magda zarabiała więcej, na niej spoczywałby większy ciężar finansowy.
Tłumaczę jej, że alimenty to minimum na bieżące utrzymanie dziecka. Wakacyjne kolonie to inwestycja w rozwój – nowe doświadczenia, samodzielność, kontakty z rówieśnikami. Sądy coraz częściej uznają, że to nie luksus, ale ważny element wychowania.

Gdy rozmowa nie pomaga

Najpierw zawsze warto spróbować porozumienia. Przygotowuję dla Magdy pismo z propozycją podziału kosztów i programem kolonii. Niestety, były partner odpowiada odmownie. Mówi: – Jeśli chcesz wysłać córkę na wakacje, to twoja sprawa.

W takiej sytuacji pozostaje droga sądowa. Magda składa wniosek o zasądzenie pokrycia proporcjonalnej części kosztów kolonii. Sąd bada, czy wydatek jest uzasadniony potrzebami dziecka, jaka jest sytuacja finansowa obojga rodziców i czy kwota jest rozsądna.

– Ola nigdy nie była na koloniach, całe wakacje spędza w mieście – argumentuje Magda. – Inne dzieci z klasy jeżdżą, ona czuje się wykluczona.

Sąd przychyla się do wniosku Magdy i orzeka, że drugi rodzic powinien pokryć 1700 złotych kosztów kolonii – proporcjonalnie do swoich zarobków. Sąd uznał, że dwutygodniowe kolonie raz w roku to nie luksus, ale podstawowa forma wypoczynku dla dziecka.

Jak unikać konfliktów?

– W przyszłym roku będę wiedzieć, że trzeba to zaplanować wcześniej – mówi Magda z ulgą. Najlepiej rozmawiać o wakacyjnych planach już w kwietniu-maju, ustalić budżet, podzielić koszty i wszystko udokumentować.

Ważne jest też, by pamiętać, że to działa w obie strony. Jeśli to drugi rodzic chce wysłać dziecko na obóz sportowy czy kurs językowy, rodzic sprawujący opiekę również powinien proporcjonalnie dołożyć się do kosztów. To nie kwestia „kto musi płacić”, ale „jak sprawiedliwie podzielić odpowiedzialność”.

Ola pojechała na kolonie w góry. – Wróciła szczęśliwa, z mnóstwem opowieści o wędrówkach szlakami i nowych koleżankach – uśmiecha się Magda. – To było warte każdej złotówki.

Alimenty to podstawa utrzymania dziecka, ale wakacje to dodatkowe wydatki do sprawiedliwego podziału proporcjonalnie do zarobków obojga rodziców. Planuj wakacje dziecka z wyprzedzeniem. W kancelarii radcy prawnego specjalizującej się w prawie rodzinnym pomożemy ustalić uczciwy podział kosztów.


Kancelaria Radcy Prawnego Natalia Sterczyńska

ul. Waryńskiego 13/1, Koszalin | mail: n.sterczynska@gmail.com