Powojenny Koszalin długo przypominał plac budowy. W zniszczonym mieście najważniejsze było stworzenie nowych ulic, mieszkań i urzędów. Dawne budynki często traktowano jak pozostałość po świecie, który bezpowrotnie odszedł. Właśnie wtedy pojawili się ludzie, którzy uznali, że wraz z ruinami może zniknąć również pamięć o historii miasta. Do takich osób należeli Feliks i Danuta Ptaszyńscy.
Feliks Ptaszyński urodził się 18 maja 1930 roku, zmarł 12 czerwca 2016 roku w Warszawie. Do Koszalina przyjechał w 1957 roku, obejmując stanowisko wojewódzkiego konserwatora zabytków. Z miastem i regionem związany był do 1972 roku, kiedy przeniósł się do Warszawy, gdzie został konserwatorem zabytków miasta stołecznego Warszawy. Zajmował się ochroną historycznej zabudowy stolicy, nadzorował prace konserwatorskie oraz uczestniczył w działaniach związanych z odbudową Zamku Królewskiego. Był także inicjatorem licznych tablic informacyjnych umieszczanych na warszawskich zabytkach. Był architektem i konserwatorem zabytków, absolwentem Politechniki Warszawskiej. Do Koszalina trafił w latach pięćdziesiątych i szybko stał się jedną z najważniejszych postaci odpowiedzialnych za ochronę zabytków Pomorza Środkowego. Pracował jako wojewódzki konserwator zabytków. Były to czasy trudne dla historycznej architektury. W wielu miastach bardziej myślano o rozbiórkach niż o ratowaniu starych obiektów. Zniszczone kościoły, pałace czy kamienice uznawano za zbędny ślad niemieckiej przeszłości.
Ptaszyński patrzył na to inaczej. W zabytkach widział nie tylko cegły i stare mury, lecz historię regionu. Wiedział, że bez niej miasta szybko tracą swoją tożsamość. To właśnie dzięki jego determinacji rozpoczęto odbudowę wielu obiektów na Pomorzu. Angażował się między innymi w ratowanie zamków w Bytowie, Świdwinie i Tucznie. Zabiegał również o ochronę zabytków sakralnych oraz historycznych budynków Koszalina i regionu. To dzięki niemu udało się zachować gotycki Domek Kata (przy ul. Grodzkiej 3 w Koszalinie) – najstarszą zachowaną kamienicę w mieście, która w 1964 roku została zaadaptowana na siedzibę Teatru Propozycji „Dialog”.

Ludzie, którzy z nim pracowali, wspominali człowieka spokojnego, ale niezwykle konsekwentnego. Potrafił godzinami przekonywać urzędników, że gotycki kościół czy stary spichlerz są częścią wspólnego dziedzictwa. Nie zawsze spotykał się ze zrozumieniem. W czasach odbudowy liczyła się funkcjonalność i szybkie tempo zmian. Konserwator zabytków walczył o każdy, nawet najmniejszy detal – fragment elewacji, historyczne sklepienie czy zabytkowy portal.
W tej pracy od początku towarzyszyła mu żona, Danuta Ptaszyńska. Historyczka sztuki i dokumentalistka przez lata zajmowała się ewidencjonowaniem zabytków Koszalina i całego regionu. Tworzyła opisy budynków, sporządzała dokumentację fotograficzną i katalogowała dzieła sztuki znajdujące się w kościołach oraz zabytkowych obiektach. Jej praca była mniej widoczna niż działalność konserwatora, ale równie ważna.
Danuta Ptaszyńska należała do grona osób, które rozumiały, że ochrona zabytków zaczyna się od wiedzy. Aby uratować budynek, trzeba najpierw opisać jego historię i wartość. Dzięki jej pracy powstały karty ewidencyjne wielu obiektów Pomorza Środkowego. Dziś są one bezcennym źródłem wiedzy dla historyków, konserwatorów i regionalistów.
Ptaszyńscy angażowali się również w ochronę kultury ludowej. Wspierali ideę tworzenia skansenów i ratowania dawnych wiejskich zabudowań. Interesowała ich nie tylko monumentalna architektura, ale także codzienne życie dawnych mieszkańców Pomorza. Rozumieli, że historia regionu składa się zarówno z zamków i kościołów, jak i zwykłych domów, narzędzi czy przedmiotów codziennego użytku. To także dzięki ich pracy utworzono Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach, ratując od zapomnienia unikalną architekturę szachulcową regionu.
Ich działalność przypadła na okres szczególny. Powojenne Pomorze było miejscem, w którym spotykały się różne historie i doświadczenia. Przyjeżdżali tu ludzie z centralnej Polski, Kresów i innych regionów kraju. Tworzyła się nowa społeczność, często pozbawiona poczucia zakorzenienia. Dla Feliksa i Danuty Ptaszyńskich zabytki były sposobem budowania pamięci o miejscu. Uważali, że mieszkańcy powinni znać historię miasta, w którym żyją.
Po latach pracy w Koszalinie wyjechali do Warszawy, a Feliks Ptaszyński uczestniczył tam między innymi w działaniach związanych z odbudową Zamku Królewskiego. Mimo to jego nazwisko do dziś jest silnie związane z Pomorzem Środkowym. W regionie pozostawił po sobie konkretne efekty pracy – uratowane obiekty, dokumentacje konserwatorskie i świadomość, że zabytki są ważną częścią wspólnego dziedzictwa.
Danuta Ptaszyńska przez lata kontynuowała działalność dokumentacyjną i popularyzatorską. Jej opracowania oraz archiwalne materiały do dziś wykorzystywane są przez badaczy historii regionu. Współtworzyła publikacje poświęcone zabytkom Koszalina i Pomorza.
Dziś wiele osób spacerujących ulicami Koszalina nie zastanawia się, kto przed laty walczył o zachowanie dawnych budynków. Odrestaurowane kościoły, historyczne kamienice i zabytkowe obiekty wydają się naturalną częścią miejskiego krajobrazu. Tymczasem wiele z nich mogło nie przetrwać powojennych dekad.

Feliks i Danuta Ptaszyńscy należeli do pokolenia ludzi, którzy rozumieli, że historia miasta nie zaczyna się od nowa po każdej zmianie granic czy politycznych przemianach. Wiedzieli, że pamięć o miejscu buduje się przez szacunek do jego przeszłości.
Ich praca nie była widowiskowa. Nie towarzyszyły jej wielkie uroczystości ani medialny rozgłos. Polegała na codziennym przekonywaniu, dokumentowaniu i ratowaniu tego, co dla innych często wydawało się niepotrzebne. Dzięki takim ludziom Koszalin i Pomorze Środkowe zachowały część swojego dawnego charakteru.
Dzisiaj nazwiska Feliksa i Danuty Ptaszyńskich coraz częściej wracają w rozmowach o historii miasta. W archiwum Radia Koszalin zachowało się także kilka nagrań, dzięki którym poznać możemy ich głosy. Wspominają ich regionaliści, historycy (Iwona Sławińska) i mieszkańcy zainteresowani dziejami Koszalina (Waldemar Miszczor). To przypomnienie, że za każdym uratowanym zabytkiem stoją konkretni ludzie, ich wiedza, upór i przekonanie, że przeszłość warto ocalić dla kolejnych pokoleń.






















