reuzen bouwen een hunebed 12 Temat z okładki

Megality: Groby olbrzymów

Zaledwie 30 km od Koszalina, ukryte wśród cichego lasu, stoją pradawne budowle. Starsze niż państwo polskie, starsze niż angielskie Stonehenge. To megalityczne grobowce w Borkowie, w gminie Malechowo. Trwają tam nieprzerwanie od ponad 5 tysięcy lat. Przeżyły zmiany klimatu, małe zlodowacenie, niemiecką kolonizację i II wojnę światową. Były świadkami powstawania i upadku słowiańskich grodów. Niewzruszone wobec politycznych zawirowań regionu, którym przez wieki rządzili Gryfici. Wielkie, surowe głazy. Poruszające ślady ludzi, sprzed 5 tysięcy lat, którzy zamieszkiwali Pomorze Środkowe.

Czym właściwie są te tajemnicze budowle?

Dziś nazywamy je megalitami. Z greckiego: megas – wielki, lithos- kamień, czyli wielki kamień. Najbardziej znane megality, to m.in: Stonehenge w Anglii, Newgrange w Irlandii, Carnac we Francji, kamienne domki, z okrągłym otworem, występujące na Kaukazie i nad Morzem Czarnym. W Polsce ich najbardziej spektakularnym przykładem są piramidy kujawskie w Wietrzychowicach. Zygmunt Krzak w „Megalitach świata” twierdzi, że starożytni zaczęli wznosić te konstrukcje ok. 7 tysięcy lat temu, a zaprzestali ok. 3 tysięcy lat temu. Megality występują na wielu kontynentach i przyjmują różne formy. Od pojedynczych menhirów (samotnie stojące, pionowo ustawione głazy), przez dolmeny (potężne płyty kamienne, nakryte gigantycznym blokiem, przypominające stół), megality kamienno-ziemne (tworzące długie, trapezowate konstrukcje), tolosy (budowle o kopulastym, „ulowym” kształcie). W Polsce megality najczęściej przypominają wydłużony trapez, złożony z ciężkich, wielkich głazów i ogromnej ilości ziemi. Ich długość dochodzi do 150 metrów (megalit w Gaju, koło Izbicy Kujawskiej), 15 m szerokości i 3 m wysokości. Występują na Kujawach, w Wielkopolsce, na Lubelszczyźnie i co, niezwykle cieszy, w imponującej ilości, na Pomorzu.

20260503 1620252 Temat z okładki

„Praktycznie nikt nie zdaje sobie sprawy, że nasz region (zachodniopomorskie i pomorskie) to prawdziwe archeologiczne eldorado, gdzie natężenie liczby stanowisk oraz odkrycia są wręcz oszałamiające, dowodzące niezwykłości tych miejsc, w skali Polski i Europy” – pisze archeolog dr Agnieszka Matuszewska w „Megalitach Pomorza Zachodniego”. Okazuje się, że nasza mała ojczyzna, ziemia: koszalińska, słupska, sławieńska, białogardzka, świdwińska, kołobrzeska, polanowska i czaplinecka 5 tysięcy lat temu była gęsto usiana kamiennymi budowlami. Nie zawsze jednak określano je megalitami. Ta nazwa rozpowszechniła się dopiero w XIX wieku. Wcześniej brzmiała nieco inaczej.

Rok 1234 – klasztor w Kołbaczu

Klasztor w Kołbaczu (Kołbacz, wieś pomiędzy Stargardem a Szczecinem) sporządza dokument, określający granice swoich dóbr. Wśród łacińskich zapisów, pojawia się zdanie: „…usque ad tumulus gigantum” – „…aż do grobów olbrzymów”. Mnich informuje w nim, że granica majątku cystersów biegnie do miejsca, gdzie znajdują się tajemnicze groby olbrzymów. Sam akt nie jest niczym szczególnym. Powstało ich wiele w XII-XIV wieku, kiedy pierwsze chrześcijańsko-niemieckie zakony „przejmowały” ziemie lokalnych wspólnot słowiańskich. Tym razem majątek kościoła powiększa się o wieś Nieznań, leżącą przy grobach olbrzymów. Przez długie stulecia to właśnie tak: grobami lub łożami olbrzymów nazywano pradawne budowle megalityczne. Dopiero
w XIX wieku pojawił się termin megality.

20260503 1601362 Temat z okładki

Olbrzymi i Matka Ziemia

W dawnych czasach wierzono, że to giganci byli budowniczymi megalitów. Kamiennych konstrukcji zbyt wielkich, zbyt trwałych, zbyt ciężkich (jeden głaz waży nawet kilka ton), aby przypisać je zwykłym ludziom. Ich wyjątkowość sprawiła, że w naturalny sposób uznano je za dzieło istot magicznych, gigantów.

Starożytny poeta Owidiusz w swoich „Metamorfozach” opisywał olbrzymów jako synów Matki Ziemi. Według mitologii greckiej na początku świata z Chaosu, wyłania się Gaja – Matka Ziemia, pramatka wszystkich istot. Z niej rodzą się kolejne pokolenia, w tym potężni olbrzymi. Giganci stają u boku Gai, aby bronić starego, pierwotnego porządku świata, który chce obalić Zeus, z młodszego pokolenia bogów. Olbrzymi zostają jednak pokonani przez Zeusa, pogrzebani pod skałami i górami. Świat się zmienia, nastaje nowy porządek, a potęga Gai słabnie. Podobny motyw pojawia się w innych starożytnych mitologiach, w sumeryjskiej, babilońskiej: Marduk (męski bóg) zabija Tiamat (pierwotna Matka). Sami olbrzymi występują w mitologii skandynawskiej, indyjskiej, w tradycji rdzennych Amerykanów i Aborygenów. To pokazuje, jak silne było przekonanie o ich istnieniu.

20260503 1608092 Temat z okładki

Waligóra i Wyrwidąb

W polskiej kulturze zachowały się legendy o braciach olbrzymach: Waligórze i Wyrwidębie. Jeden przenosił góry, a drugi wyrywał dęby. Waligóra symbolizował siłę, która oddziaływała na góry, a Wyrwidąb – potęgę, która ujarzmiała puszczę. Bracia byli mocarni i pomagali ludziom. Po zwycięstwie nad smokiem, poślubili dwie siostry – królewskie córki. Aby uczcić polskich olbrzymów, najwyższy szczyt Gór Kamiennych, w okolicach Wałbrzycha, nazwano imieniem Waligóra. Góra Waligóra wznosi się na wysokość 936 m n.p.m. i należy do Korony Gór Polski. Nazwa Waligóra wydaje się trafnie korespondować z charakterem tego szczytu, który jest stromy, skalisty, monumentalny i pełen osuwisk.

Kaszubski Stolem

Po sąsiedzku, na Kaszubach przetrwały opowieści o stolemach – olbrzymach, które niegdyś zamieszkiwały te ziemie. Stolemy żyły obok ludzi, kochały naturę, formowały krajobraz, tworząc góry, zatoki jezior. Ich wizerunek w kaszubskim folklorze rozpowszechnił Florian Ceynowa. Dziś, podróżując po Kaszubach, możesz spotkać legendarne stolemy, których wizerunki rozsiane są przy drogach i atrakcjach turystycznych. Z Kaszub droga prowadzi prosto ku miejscom, które wyglądają tak, jakby rzeczywiście mogli je wznieść olbrzymi.

Piramidy kujawskie

Najbardziej spektakularne, najlepiej zachowane i opisane polskie megality znajdują się na Kujawach. Zwane są piramidami kujawskimi (300 km od Koszalina). Razem tworzą zespół kilkunastu monumentalnych megalitów. Rozlokowane są w różnych miejscowościach: Wietrzychowice, Sarnowo, Izbica Kujawska. Archeolodzy przypuszczają, że było ich znacznie więcej – być może nawet kilkaset. Piramidy mają kształt wydłużonego trapezu, są długie, dochodzą nawet do 150 m, szerokie na 15 m i wysokie na 3m. Naukowcy nie wiedzą, skąd były transportowane kamienie. Do budowy jednego grobowca użyto nawet 400-600 kamieni i setek ton ziemi. Głazy tworzą obstawę, takie obramowanie, które wyznacza kształt i podtrzymuje konstrukcje ziemną. Dziś tę ziemię porasta mech, a rząd potężnych głazów wzmacnia efekt niezwykłości.

Odwiedziłam to miejsce jesienią, kiedy las mienił się żółciami, czerwieniami, tylko mech pozostał intensywnie zielony. Zrobiłam wiele zdjęć i kadry z góry, dronem. Megality z lotu ptaka przypominają takie wstęgi, poukładane w jakimś porządku w krajobrazie. Uświadamiają, że polskie megality nie dominują wysokością, tylko jakby organizują przestrzeń długością. Prowadzi do nich ścieżka edukacyjna, wzbogacona tablicami informacyjnymi, dotyczącymi miejsca, ludzi, którzy je zbudowali i wynikami badań archeologicznych. Prof. Jażdżewski, który „rozkopał” megality przed II wojną światową, w każdym z nich odkrył szczątki tylko jednego mężczyzny ( w jednym z megalitów leżała również kobieta). Obok naczyń ceramicznych, naukowcy odnaleźli szablę z kłów dzika i narzędzia krzemienne, wykonane z krzemienia pasiastego, sprowadzonego ze słynnej kopalni w Krzemionkach Opatowskich, w Górach Świętokrzyskich (oddalonej o 350 km, a ponad 5 tysięcy lat temu, to był ogromny dystans). W 2010 roku, wznowiono wykopaliska archeologiczne w okolicy. Zlokalizowano tam ok 530 stanowisk i 150 osad, w których zamieszkiwali budowniczy piramid. Jednak dzieje megalitów nie kończą się w Wietrzychowicach – prowadzą dalej, na północ, na Pomorze.

20260503 1626552 Temat z okładki

Borkowo, gmina Malechowo

Megality w Borkowie, w gminie Malechowo, w powiecie sławieńskim, położone są na krawędzi wyniesienia, niewielkiego pagórka, w lesie, między ścieżką prowadzącą do Zielenicy i Kręgu, a małą rzeczką. Dziś to zaledwie ciek wodny, który wpada do rzeki Grabowej. Grabowa z kolei łączy się z rzeką Wieprzą, wpływającą do morza w okolicach Darłówka. 5 tysięcy lat temu dolina Grabowej była szeroka, podmokła, z licznymi rozlewiskami, mokradłami i stawami. Cały krajobraz Pomorza Środkowego tworzył wówczas mozaikę jezior, bagien i potoków o znacznie wyższym poziomie wody. Dlaczego o tym piszę?

Zanim powstały drogi, istniały rzeki

Zanim powstały drogi, istniały rzeki. Dla naszych przodków to rzeki były naturalnymi szlakami, prowadzącymi ku morzu i odległym krainom. To nimi płynęli ludzie, towary, ich idee i opowieści. Zrozumienie doniosłości znaczenia rzek dla starożytnych, całkowicie zmieniło moją optykę postrzegania stanowisk megalitycznych. Współcześnie ten niepozorny strumień w Borkowie (przez Grabową i Wieprzę) był niegdyś częścią szlaku prowadzącego aż do morza.

W latach 20. XX wieku, badacz z Darłowa Karl Rosenow tak opisywał Borkowo, w gazecie sławieńskiej: „Jest to wielki grób olbrzymów, grób megalityczny. Stojąc w cieniu wielkiego drzewa, zwraca się nasz wzrok do potężnego pomnika z zapytaniem, jacy to ludzie go zbudowali, do jakiego ludu należeli, jakie siły mieli do dyspozycji”.

20260503 1628012 Temat z okładki
Nowisko Kurozwęcz-Rosnowo nad rzeką Bielicą 2 km od plaży Jeziora Rosnowskiego

Monument w Borkowie rzeczywiście jest fascynujący. To jedyny w Polsce (!) megalit komorowy, z grobem korytarzowym, zwany dolmenem rozwiniętym. To prawdziwa starożytna perła, składająca się z komory i korytarza, 12 kamiennych bloków, nakrytych 4 głazami. Dziś jednak jest częściowo zawalony, pozbawiony wejścia, które jeszcze istniało na początku XX wieku. Przed II wojną światową niemieccy badacze część artefaktów z Borkowa, wywieźli do Niemiec. Wiadomo, że odkryto ozdoby z bursztynu i podobnie jak na Kujawach, narzędzia krzemienne. Istniał tu jeszcze drugi podobny megalit i inne kamienno-ziemne. Archeolodzy odkryli także kurhany i liczne pozostałości osad sprzed 5 tysięcy lat i wieków późniejszych. Dzięki wspólnym działaniom
dr Agnieszki Matuszewskiej z Uniwersytetu Szczecińskiego, Gminie Malechowo i Nadleśnictwu Polanów, stanowiska megalityczne w Borkowie zostały zrewitalizowane. Projekt pozwolił oczyścić, odsłonić kamienną obstawę, stworzyć ścieżkę edukacyjną, tablice informacyjne i fotościankę. Ławeczki zachęcają do zatrzymania się i wsłuchania w ciszę miejsca, w którym od pięciu tysięcy lat trwa pamięć o dawnym świecie.

Megality Rosnowo-Mostowo

Zanim Borkowo stało się popularne, pisała o nim pani archeolog Jolanta Ilkiewicz, związana z Muzeum w Koszalinie, autorka wielu publikacji poświęconych megalitom Pomorza Środkowego. W jednym ze swoich artykułów z 1999 roku, zatytułowanym: „Nieznane groby megalityczne w dolinie Radwi. Mostowo, gmina Manowo”, opisała odkrycie dwóch „…nienotowanych dotąd ani w archiwaliach, ani w literaturze przedmiotu grobach megalitycznych”. Pierwszy z megalitów znajduje się ok 500 m od Jeziora Rosnowskiego, przy leśnej trasie rowerowej z Rosnowa do Mostowa. Trapezowaty megalit mierzył pierwotnie ok 50 m długości i 5 m szerokości. Drugi obiekt, położony kilometr dalej, zachował się w gorszym stanie. Jednak jego wymiary również robią ogromne wrażenie: ok 45mx5m. Jolanta Ilkiewicz sugerowała, że odkryte stanowiska mogły stanowić część większego kompleksu megalitycznego, do którego zaliczała domniemany megalit z pobliskiego Darginia.

IMG 20251012 WA0003 Temat z okładki
Stonehenge

Megality Rosnowo-Kurozwęcz

W publikacji z 2005 roku, pani Ilkiewicz pisała o kolejnym sensacyjnym odkryciu, niedaleko Rosnowa i Kurozwęcza. Nad rzeką Bielicą badaczka zlokalizowała aż 5 stanowisk megalitycznych i 1 kurhan. Bielica to dziś niewielka rzeka, która wpada do Radwi, a ta jest dopływem Parsęty, która uchodzi do morza w Kołobrzegu. Rzeka Bielica łączy się również ze strumykiem Darginek, płynącym w kierunku Darginia. Właśnie te informacje stały się dla mnie inspiracją do własnych poszukiwań terenowych. Zaopatrzona w tekst artykułu i mapę opublikowaną na portalu Pommern, przemierzyłam wzdłuż dwa brzegi Bielicy. Bielica okazała się malowniczą, prawdziwie leśną, czystą i płytką rzeką, płynącą wśród torfowisk i podmokłych terenów. Wielokrotnie wchodziłam do rzeki, brodziłam po jej piaszczystym dnie, aby dostać się na drugą stronę. Pokonałam bagnisko, do którego koncertowo wpadłam po pas. Była to prawdziwa wyprawa przez niemal nietknięty krajobraz lasów, wokół Rosnowa i Kurozwęcza. I udało się. Znalazłam pierwszy megalit. A przy nim monumentalny głaz o wydłużonym kształcie, porośnięty mchem. Widać na nim wyraźne zagłębienie, taką „misę” pośrodku. Być może, to efekt naturalnej erozji skały. Możliwe jednak, że 5 tysięcy lat temu ktoś cierpliwie wybierał z kamienia kolejne fragmenty, nadając mu kształt miski. Archeolodzy wiążą podobne niecki z pradawnymi rytuałami, kultem wody, składaniem ofiar, w postaci mleka (na Syberii do dziś szamani używają mleka). Mimo ilości takich głazów z niecką, występujących w Anglii, Szkocji i w Finlandii, archeolodzy nie potrafią odczytać ich znaczenia.

Na drugim brzegu Bielicy, na lekkim wzniesieniu, blisko drogi leśnej prowadzącej do miejscowości Krępa, zlokalizowałam kolejne megality. Widać boczne, kamienne obstawy, niewysoki nasyp ziemny, rozmyty przez deszcze i pojedyncze kamienie, częściowo zapadnięte w torfową ziemię. Głazy są rozproszone, tylko w kilku miejscach tworzą linię, zakrywa je mech i wrzosy. Zachwycił mnie ich lekko różowy odcień, który w promieniach słońca wydawał się niemal świecić. Jolanta Ilkiewicz w swoim artykule podkreślała ogromną wartość naukową tego miejsca. Pisała: „Ze względu na duże walory poznawcze wydaje się zatem wskazane jak najszybsze wprowadzenie go w obieg naukowy i otoczenie opieką konserwatorską. Wykonanie podstawowej dokumentacji naukowej oraz wpisanie do rejestru zabytków. Niewiele bowiem z pomorskich megalitów dotrwało do naszych czasów. Być może mamy tu do czynienia z obiektem typu dolmen, zbliżonym do grobu korytarzowego w Borkowie, ewentualnie grobem skrzynkowym, równie rzadkim”. Minęło 20 lat od apelu pani Jolanty Ilkiewicz, a kultowe miejsce pozostaje wciąż niewidoczne, bez tablic informacyjnych i oznaczeń w terenie. A przecież miejsce to mogłoby stać się wyjątkową atrakcją regionu. Poranna podróż kolejką wąskotorową z Koszalina do Rosnowa, kawa nad jeziorem, spacer ścieżką edukacyjną prowadzącą do megalitów, oddalonych zaledwie o dwa kilometry od plaży Jeziora Rosnowskiego. Potem popołudniowy wypoczynek nad wodą, obiad i powrót koleją. Wszystko to, myślę jest niezwykle fascynującą ofertą, zarówno dla mieszkańców, jak i turystów.

reuzen bouwen een hunebed 12 1 Temat z okładki
Rysunek gigantów, z roku 1660 roku, autorstwa Johana Picardt’sa

Dzieje Pomorza trwają od tysięcy lat

Dolina Radwi kryje wyjątkowy, niemal całkowicie nieznany szlak megalityczny. Jeśli połączymy stanowiska z okolic Rosnowa i Mostowa, megality odkryte nad Bielicą, otrzymujemy niezwykłą mapę pradziejowego krajobrazu, do którego możemy dodać znacznie późniejsze kamienne kręgi w Grzybnicy (11 km rowerem od Rosnowa). To dziedzictwo o ogromnym potencjale naukowym, kulturowym i turystycznym. Kluczowe staje się odpowiednie wykorzystanie tych zasobów. Dr Agnieszka Matuszewska przyznała, że marzy o tym, aby megality Pomorza Zachodniego stały się częścią European Route of Megalithic Culture – Europejskiego Szlaku Kultury Megalitycznej, certyfikowanego przez Radę Europy. Sieć ta łączy różne megality od Skandynawii po Portugalię i promuje turystykę kulturową i dziedzictwo pradziejowe. U Niemców powstało ok 330 km szlaku megalitycznego. Aby wpisać Pomorze do szlaku, należy dobrze udokumentować stanowiska i rozwijać turystykę i edukację kulturową.

Archeoturystyka

Myślę, że archeoturystyka staje się dziś coraz ważniejszym kierunkiem rozwoju turystyki, alternatywą dla masowych wyjazdów typu all inclusive. Rośnie liczba osób szukających autentycznych miejsc, kontaktu z historią, naturą i tajemnicą dawnych cywilizacji. Dolina Radwi to fantastyczna propozycja. Być może nadszedł w końcu czas, aby zmienić sposób opowiadania o naszym regionie. Przez dziesięciolecia narracja dotycząca Pomorza koncentrowała się wyłącznie wokół średniowiecznej, niemieckiej kolonizacji, lokacji miast na tzw prawie niemieckim i dziejów zapisanych w niemieckojęzycznych kronikach, marginalizując znacznie starsze dzieje tych ziem. Tymczasem proporcje są szokujące. Historia niemieckiego Pomorza obejmuje zaledwie 800-900 lat. Megalityczne grobowce w dolinie Radwi, Grabowej, Łupawy, Parsęty powstały natomiast 5 tysięcy lat temu.

Oznacza to, że dzieje ludzi żyjących na tych terenach przed średniowieczną kolonizacją, są nawet sześć – siedem razy dłuższe, niż późniejsza, niemiecka historia Pomorza. Przez tysiące lat rozwijały się tutaj kolejne kultury neolityczne, epoki brązu, łużycka, pomorska, słowiańska. Wokół Góry Chełmskiej funkcjonowało ok 250 osad słowiańskich, o których wspominam w dawnym wydaniu Prestiżu: „Góra Chełmska – święta Góra Słowian”. A jednak o średniowiecznej kolonizacji napisano setki książek i artykułów, utrwalając w świadomości publicznej przekonanie, że Pomorze Środkowe było niemieckie, a wcześniej nic się tu nie działo. Jakby monumentalne megality, które przetrwały 5 tysięcy lat, były mniej ważne niż kilkaset lat zapisanych w kronikach.

Megalityczny szlak Doliną Radwi mógłby stać się czymś znacznie większym niż tylko ciekawostką archeologiczną. To gotowy pomysł na park kulturowy, sieć tras rowerowych i pieszych, szlak nordic walking.

Pomorze Środkowe nie zaczęło się wraz z pojawieniem niemieckich kronikarzy. Jego prawdziwe dzieje zostały zapisane znacznie wcześniej, w kamieniu, ziemi i w megalitach, które od 5 tysięcy lat czekają, aż ktoś ponownie nauczy się je odczytywać.