ejnizabela rogowska 13 Temat z okładki

Festiwal największej szczerości artystycznej

Paweł Strojek, dyrektor Koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych „Młodzi i Film”, od kulis i zza sceny obserwuje polskie środowisko filmowe, gości festiwalowych oraz widzów, którzy z ciekawością czekają na kolejne odsłony wydarzenia. Co czeka nas w kinie w najbliższym tygodniu, o czym chcą opowiadać twórcy, jakie zmiany i transformacje przeżywa dotychczasowa formuła festiwalu. Zapraszamy na rozmowę.

Po raz 45. twórcy filmowi przyjadą do Koszalina, aby zaprezentować swój pierwszy film. Jak ważne jest to wydarzenie dla branży filmowej?
Młodzi i Film to trochę jak pierwszy dzień zdjęciowy – pełen adrenaliny, niepewności i marzeń. W Koszalinie od 45 lat oglądamy kino zanim jeszcze obrośnie w nagrody i wielkie nazwiska na afiszach. To festiwal pierwszego spojrzenia. Tutaj można zobaczyć twórców w momencie największej szczerości artystycznej. Dla branży to ważne, bo właśnie tutaj rodzą się nowe opowiadania i nazwiska, które za chwilę będą definiować polskie kino.

Czym festiwal MiF jest dla Koszalina? Okazją na dobre kino, spotkanie ulubionej gwiazdy filmowej, a może czymś jeszcze?
Koszalin podczas festiwalu staje się planem filmowym. Miasto zmienia rytm – między seansem a spotkaniem z twórcami wszyscy zaczynają mówić językiem kina. Najważniejsze dzieje się trochę obok: w rozmowach po seansach, w kolejkach do kina. Młodzi i Film daje mieszkańcom poczucie uczestniczenia w czymś żywym.

Jakie kino zdominuje tegoroczną edycję?
Patrząc na program, mam wrażenie, że tegoroczne kino będzie bardzo intymne i bardzo osobiste. Dużo tu historii o pamięci, relacjach, kryzysie bliskości i próbie odnalezienia siebie. Z jednej strony mamy dokumenty, które zaglądają bohaterom niemal pod skórę – jak „Dziecko z pyłu” czy „Kronika przypadków rodzinnych” – a z drugiej kino gatunkowo odważne i formalnie świeże, jak „La Petite Mort”, „Mroki” czy konkursowe animacje. Widać też, że młodzi twórcy coraz mniej boją się eksperymentować z formą i emocją.

izabela rogowska 13 2 Temat z okładki

Czym ta edycja będzie różnić się od poprzednich?
Ta edycja mocno wychodzi poza salę kinową. Festiwal żyje nie tylko w Kinie Kryterium, ale też na rynku, w bibliotece, galerii, czy w Mielnie podczas spacerów scenariuszowych. Bardzo mocno wybrzmiewa też temat kondycji młodych twórców – ich przyszłości, bezpieczeństwa zawodowego, psychicznego dobrostanu czy miejsca sztucznej inteligencji w branży. To już nie jest tylko festiwal oglądania filmów. To przestrzeń rozmowy o tym, jak dziś robi się kino i jak w nim przetrwać.

Dziś, a kiedyś – czy obecnie łatwiej jest zadebiutować w kinie niż ponad cztery dekady temu?
Technicznie – zdecydowanie tak. Kamera jest dziś bliżej niż kiedykolwiek, a montaż można zrobić na laptopie. Ale paradoks polega na tym, że łatwiej zrobić film, a trudniej zostać zauważonym. Kiedyś problemem był dostęp do sprzętu i produkcji, dziś problemem jest przebicie się przez ogrom obrazów i treści. Dlatego takie festiwale jak Młodzi i Film są jeszcze ważniejsze niż kiedyś – bo potrafią zatrzymać uwagę widza na debiucie i powiedzieć: „spójrzcie, tutaj rodzi się nowy głos kina”.

Z bogatego programu imprezy, na co warto, pańskim zdaniem, wybrać się koniecznie?
Na pewno na Galę Otwarcia i pokaz „Niewinnych czarodziejów” Andrzeja Wajdy z muzyką na żywo Alberta Karch Quintet – to będzie spotkanie klasyki z energią współczesności. Bardzo ciekawie zapowiada się też sekcja „Krzysztof Kieślowski 30 lat później”, bo to powrót do kina, które wciąż uczy patrzenia na człowieka. Warto śledzić konkurs krótkich metraży – tam zwykle bije serce festiwalu. To właśnie w krótkiej formie najczęściej pojawia się największa odwaga formalna i emocjonalna. Zapraszam też w czwartek do Kina Kryterium na pokaz filmów konkursowych. „Uwolnij wyobraźnię” to pokaz filmów laureatów konkursu XR Studio – TVN WBD – opowieści tworzone w rozszerzonej rzeczywistości. Koniecznie zajrzyjcie na koncerty EABS i Rat Kru, bo Młodzi i Film od dawna oddycha nie tylko obrazem, ale też muzyką.

I jeszcze jedno – koniecznie zostać po seansach na „Szczerość za szczerość”. Czasem najlepszy film festiwalu zaczyna się dopiero wtedy, gdy zapalają się światła na sali.