760 lat historii Koszalina można opowiedzieć nie tylko datami, lecz także symbolami. Nazwa miasta, jego herb i dawne znaki oraz hejnał tworzą opowieść o tożsamości – zmiennej, wielowarstwowej, wciąż żywej i nadal zagadkowej.
Nazwy miejscowości są jednym z najbardziej intrygujących źródeł wiedzy o przeszłości. Zachowują ślady języków, wyobrażeń i wydarzeń, po których często nie pozostał żaden inny ślad. W jubileuszowym roku 760-lecia Koszalina warto spojrzeć na miasto właśnie w ten sposób – jako na opowieść zapisaną w nazwie i symbolach.
Pochodzenie nazwy: między nauką a podaniem
Najstarsza znana forma nazwy pojawia się w dokumencie z 23 października 1214 roku jako nazwa wsi – osady Cossalitz, której lokalizacja do dzisiaj pozostaje zagadką. W akcie lokacyjnym z 1266 roku, kiedy biskup kamieński Hermann von Gleichen nadał prawa miejskie nowo lokowanemu miastu o nazwie Cussalin, w miejscu dzisiejszego Koszalina. Z biegiem wieków nazwa ewoluowała – Cusselin, Cussalyn, Cossalin, Köslin, Koszalin – odzwierciedlając zmieniające się realia narodowościowe, polityczne i kulturowe Pomorza.

Niezmiennie od stuleci pozostaje natomiast zagadką pochodzenie nazwy, powstało na ten temat wiele rożnych teorii. W XVII wieku koszaliński kronikarz Johannes Micraelius próbował wyjaśnić jej pochodzenie, wywodząc je od słowa „Kozen” – słowiańskiego „koca”, lub od niemieckiego „Kessel”, czyli kotła. Sto lat później pierwszy kronikarz Koszalina, Johann David Wendland, przywoływał nawet legendę o „pocałunku” (niem. küssen), który miał dać początek nazwie miasta. Późniejsi badacze skłaniali się ku słowiańskiej etymologii, wskazując na imię Kosla lub Kosyla, w których polscy badacze widzieli Koszałę, jakoby założyciela słowiańskiej osady.
Z kolei legenda o tym, że nazwa Koszalina pochodzi od „kosza linów”, jest ludowym podaniem i celową próbą słowiańskiej interpretacji nazwy, która stała się szczególnie popularna po 1945 roku, kiedy niemieckie miasto Köslin przyłączono do Polski i szukano polskich korzeni dla nazw geograficznych na tzw. Ziemiach Odzyskanych.

Szczególnie intrygująca wydaje się jedna z hipotez etymologicznych przywoływana w 1922 w przez Franza Erdmanna Schulza, wiążąca nazwę Koszalina ze słowami Kisieli i Kusalica, od starosłowiańskich określeń odnoszących się do terenu wilgotnego, mokrego, podmokłego, dla określenia miejsca położonego wśród trzęsawisk i mokradeł. To tylko jedna z naukowych prób wyjaśnienia nazwy, ale wyjątkowo silnie przemawia do wyobraźni, szczególnie w kontekście wniosków i obserwacji geologicznych oraz geotechnicznych w powiązaniu z warunkami hydrolgeologicznymi usytuowania Koszalina, którego główną osią wodną jest Dzierżęcinka i powiązana z nią Raduszka. Pozwala bowiem pomyśleć o początkach Koszalina jako o miejscu dosłownie wyrastającym z wody, z podmokłych łąk, z krajobrazu, który jednocześnie ograniczał i kształtował rozwój miasta.
Można zatem i dzisiaj przyznać za Wendlandem, że „o pochodzeniu nazwy Koszalin różne przypuszczenia snuć można, jednakże pewności trudno dowieść”. Ta niejednoznaczność nie jest jednak słabością – przeciwnie, podkreśla wielokulturową i złożoną historię miasta.
Św. Jan Chrzciciel – najdłużej panujący patron miasta i najtrwalszy symbol
Podobnie wielowarstwowa jest historia jego symboli. Najstarsza pieczęć miejska, powstała wkrótce po lokacji, przedstawiała założyciela i właściciela miasta – biskupa Hermanna von Gleichen stojącego w bramie – znak władzy i aktu założycielskiego. Jednak już w 1333 roku pojawił się nowy motyw, wprowadzony jako tzw. pieczęć mniejsza zwana sekretną, który zdominował heraldykę Koszalina na kolejne stulecia. Herb stanowiła głowa św. Jana Chrzciciela na paterze, ale przedstawiano ją w różny sposób. Na miejskich pieczęciach najczęściej była to tarcza herbowa z głową świętego położoną na paterze w widoku z góry, nad tarczą natomiast znajdowały się jeszcze elementy dodatkowe w postaci labrów, hełmu prętowego i biskupiej infuły jako klejnotu.
Symbol ten, związany z patronem diecezji kamieńskiej, towarzyszył miastu przez ponad 600 lat i był jego najbardziej rozpoznawalnym symbolem. Utrzymywał się on nieprzerwanie aż do lat 30. XX wieku, obecny na pieczęciach i w ikonografii miejskiej w różnych formach.

Herby, symbole i ideologia
Dopiero w 1938 roku nastąpiła radykalna zmiana. Staraniem ówczesnego burmistrza niemieckiego Köslina, zagorzałego zwolennika ideologii nazistowskiej, wprowadzono nowy herb w postaci złotej „runy Słońca”, nawiązujący do znaku miejskiego – tzw. gmerka – znanego m.in. ze starych koszalińskich monet. Jak wykazuje analiza prof. Agnieszki Gut, przyjęcie nowego herbu stylizowanego na literę „Z” z dodatkowymi elementami, nie było kontynuacją tradycji, lecz świadomą reinterpretacją podporządkowana ideologii nazistowskiej – nadano mu znaczenia odwołujące się do symboliki germańskiej i solarnej. To sugestywny przykład, jak silnie ideologia i polityka może ingerować w miejską tożsamość i przerwać ciągłość historyczną symboli.
Po II wojnie światowej miasto i nowi, polscy mieszkańcy, ponownie stanęli przed koniecznością zdefiniowania swojego symbolu. Musiał on pogodzić zmiany ideologiczne, polityczne i kulturowe, stąd nie przywrócono historycznego, wielowiekowego herbu z patronem miasta św. Janem Chrzcicielem, decydując się na nowy, przygotowany zgodnie z panującą doktryną i mitem założycielskim tzw. Ziem Odzyskanych, którego ideą fix było budowanie wśród nowych mieszkańców przekonania o powrocie na piastowskie Pomorze ich prawdziwych właścicieli. I tak w latach 1958-1959 roku przyjęto obecny herb – rycerza na koniu z chorągwią pomorską i tarczą z orłem piastowskim. Inspiracją stał się wizerunek z pieczęci księcia Bogusława II z 1214 roku. Także obecne barwy Koszalina – biało-błękitne – funkcjonują od 1959 roku, wywodząc się z heraldyki piastowskiej i pomorskiej przyjętej po II wojnie światowej.
Wśród współczesnych symboli Koszalina szczególne miejsce zajmuje także jego znak muzyczny – „Pieśń o Ziemi Koszalińskiej”, autorstwa Władysława Turowskiego. Utwór, po raz pierwszy odegrany 20 września 1958 roku z wieży ówczesnego Urzędu Wojewódzkiego, do dziś każdego dnia w samo południe rozbrzmiewa z wieży ratuszowej. Choć nie został formalnie ustanowiony hymnem miasta, pełni tę funkcję w wymiarze symbolicznym – otwiera obrady Rady Miejskiej i towarzyszy najważniejszym uroczystościom, będąc żywym świadectwem powojennego kształtowania tożsamości Koszalina.

Tym samym współczesne symbole miasta połączyły w sobie odniesienia do najstarszej historii regionu oraz powojennej rzeczywistości budowania tożsamości nowej społeczności miasta.
Osiem wieków miasta i jego symboli
Koszalin jest więc miastem symboli zmiennych, ale nieprzypadkowych. Każda ich odsłona – od biskupa, przez św. Jana Chrzciciela, po współczesnego rycerza, stanowiącego reinterpretację średniowiecznego wizerunku słowiańskiego władcy – opowiada o czasie, w którym powstała, i o wspólnocie, która ją tworzyła.
W jubileuszowym roku 760-lecia nadal potwierdza się, że symbole miasta nie są zamkniętym rozdziałem historii. Są raczej zapisem procesu – pamięci, zmian i ciągłości. I być może właśnie dlatego Koszalin wciąż pozostaje opowieścią otwartą.
Joanna Chojecka
historyczka, archiwistka, muzealniczka, regionalistka, animatorka kultury. W latach 2006-2019 dyrektorka Archiwum Państwowego w Koszalinie, od 2024 związana z Muzeum w Koszalinie, gdzie od 2025 pełni funkcję dyrektorki.




















