Początki Koszalina sięgają 1266 roku, jednak tereny wokół przyszłego miasta były miejscem osadnictwa znacznie wcześniej. Samo miasto zostało zaś ulokowane w na tyle dobrym miejscu, że mimo wielu historycznych zawirowań zachowało swe funkcje przez 760 lat, aż do dziś. I można mieć pewność, że jego tegoroczne urodziny nie będą ostatnimi.
Liściak to liczący kilka centymetrów długości krzemienny grot strzały o kształcie przypominającym liść. Był używany podczas epoki lodowcowej przez wyspecjalizowanych łowców reniferów, którzy żyli od końca XII do połowy X tysiąclecia przed naszą erą. Taki właśnie grot został odnaleziony na terenie dzisiejszego osiedla Rokosowo. Jest to najstarszy ślad pobytu człowieka w okolicach Koszalina.
Wraz z ociepleniem i zmianą klimatu na cieplejszy- łowcy reniferów opuścili tereny Koszalina i udali się na północ, za zwierzyną, na którą mieli wypracowane metody polowań. W ich miejsce pojawili się nowi osadnicy, którzy żywili się zwierzyną leśną oraz rybami, a także zajmowali się zbieraniem żywności pochodzenia roślinnego. Ich najstarsza osada, datowana na pierwszą połowę VI tysiąclecia przed naszą erą, odnaleziona w Koszalinie (Dzierżęcino) znajdowała się na brzegu jeziora Lubiatowo. Od tamtych czasów linia brzegowa zbiornika jednak się zmieniła i wspomniane miejsce jest obecnie oddalone o mniej więcej kilometr od jeziora. Była to jednak osada czasowa, zajmowana tylko na pewien czas przez wciąż będące w ruchu grupy ludzi.
Sytuacja zmieniła się w IV tysiącleciu przed naszą erą, kiedy w okolice przyszłego Koszalina dotarli protoplaści rolników, czyli przybyli z południa ludzie posiadający umiejętność uprawy roli i hodowli zwierząt. Ich ślady również znaleziono we wspomnianej osadzie nad jeziorem Lubiatowo – są to pozostałości po drewnianych domach o powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych. Osada znajdowała się w kręgu tzw. kultury pucharów lejkowatych, która przez długi czas obejmowała tereny obecnego Pomorza. Co jakiś czas są odnajdywane jej charakterystyczne elementy, np. w okolicach dzisiejszego dworca PKP wydobyto z ziemi kamienną siekierkę.
Wkrótce jednak i oni zniknęli, bo dominować zaczęli wędrowni pasterze. Ponieważ nomadowie, z racji swojego trybu życia, nie zakładali osad, przyjmuje się, że aż do II tysiąclecia przed naszą erą tereny wokół Koszalina przez blisko dwa tysiące lat nie były zamieszkałe. Sytuacja zmieniła się wraz z napływem ludów tzw. kultury łużyckiej, które stworzyły stabilne i trwałe osadnictwo. Procesowi temu sprzyjało powstanie sieci szlaków handlowych i masowe pojawienie się produktów z brązu. O szerokim zasięgu kontaktów ze światem zewnętrznym świadczy chociażby odnaleziona przy ul. Jedności moneta, pochodząca z końca V wieku p.n.e. i wybita na Sycylii. Od tego momentu, mimo wpływu różnych kultur, m.in. Celtów i Gotów oraz Rzymian, teren w okolicy Koszalina cały czas charakteryzują się rozwiniętym rolnictwem i wymianą handlową, a także produkcją metalurgiczną na niezbyt dużą skalę.
Na przełomie VI i VII wieku doszło do załamania dotychczasowych struktur osadniczych, co było związane z tzw. wędrówką ludów i pojawieniem się kultury związanej ze Słowianami. Kwestią wciąż otwartą jest czy wywodzili się oni z ludów zamieszkujących tereny współczesnej Polski, czy też przybyli z zewnątrz. Wydaje się jednak, że kwestia ta nie dotyczy bezpośrednio okolic Koszalina, bo w tym rejonie do tej pory nie udało się odnaleźć śladów osadnictwa z tego okresu. Nowe osady pojawiły się na przełomie VIII i IX wieku, a zaliczyć do nich można np. gród w Kretominie.
W XIII wieku napotykamy na pierwsze wzmianki dotyczące Koszalina i należy uznać, że wtedy możemy mówić o początkach miasta. Badania wskazują, że w jego okolicy funkcjonowały dwa ważne punkty – gród w okolicy jeziora Lubiatowskiego oraz osada na Górze Chełmskiej. Co istotne – badania archeologiczne przeprowadzone w ścisłym centrum miasta nie wykazały wcześniejszego istnienia osady w tym miejscu. Można zatem wysnuć wniosek, że powstała od podstaw, a jej narodziny były wypadkową polityki biskupów kamieńskich, dążących do umacniania i zasiedlania pogranicznych terenów swojego władztwa. W 1248 r. uzyskali oni bowiem od Barnima I, księcia szczecińskiego, połowę ziemi kołobrzeskiej i ich celem było gospodarcze wzmocnienie tych terenów. Zmiana ta przyczyniła się też zapewne do upadku znaczenia grodu nad jeziorem Lubiatowskim, który przestał pełnić rolę elementu wzmacniającego granice księstwa szczecińskiego.
Po raz pierwszy nazwa przyszłego miasta pojawia się w zachowanych dokumentach w 1214 roku – była to wieś Koszalice jako łacińskie Cossalitz). Od niej zapewne swą nazwę zaczerpnął późniejszy Koszalin lokowany jako miasto pod nazwą łacińską Cussalin, przyjmując nazwę grodu nad Lubiatowem, co było w średniowieczu dość powszechne. 23 maja 1266 r. biskup kamieński Herman von Gleichen wydał w klasztorze cysterskim w Bukowie Morskim akt lokacyjny dla Koszalina. Było to drugie miasto, po Kołobrzegu, lokowane przez tego biskupa i było swego rodzaju umową z zasadźcami-sołtysami, Marquardem i Hartmanem. Różniła się ona jednak od kołobrzeskiej (podobnie jak w przypadku trzeciej lokalizacji, w Maszewie), bo nie ukształtowała się tu jeszcze społeczność miejska i stroną dokumentu nie byli rajcy a zasadźcy-sołtysi. Mieli oni przede wszystkim sprowadzić osadników, zorganizować miasto i lokalny rynek. Biskup przekazał w użytkowanie przyszłej gminy miejskiej 100 łanów ziemi (jeden łan to około 15-20 ha), zezwolił na budowę młynów oraz korzystanie z lasu i pastwisk, a także wyraził zgodę na połów ryb. Magnesem przyciągającym osadników miało być sześcioletnie zwolnienie mieszkańców miasta od wszelkich świadczeń na rzecz władzy terytorialnej. Miasto miało mieć kształt koła, a przestrzeń wokół obwałowań wynosiła około 13 ha. Jego najważniejszą częścią był kwadratowy, położony centralnie rynek, z którego wychodziły przecinające się pod kątem prostym ulice. Właśnie tam znajdowało się miejsce reprezentacyjne, czyli ratusz, a w jego bezpośrednim sąsiedztwie znajdował się niezwykle istotny dla życia miejskiego plac targowy z kupieckimi kramami i rzeźniczymi jatkami, na którym znajdowała się miejska waga.
Kim byli sprowadzeni przez Marquarda i Hartmana osadnicy, którzy tworzyli Koszalin od podstaw, nie wiadomo. Nie zachowały się żadne dokumenty z tego okresu, które rzuciłyby światło na to zagadnienie. Domyślać się jedynie możemy, że część z nich przybyła z Niemiec lub Flandrii, bo w XIII wieku na Pomorzu widoczny był wzmożony ruch osadniczy przybywających z zachodu poszukiwaczy nowego miejsca do życia. Był to efekt potrojenia w ciągu około 150 lat liczby ludności na tamtych terenach. Szybki wzrost demograficzny był możliwy dzięki znaczącemu postępowi w produkcji rolnej: wprowadzeniu trójpolówki i pługa z żelazną odkładnicą oraz zastąpienia ręcznych młynów młynami wodnymi. Do tego wzrosło w tym czasie znaczenie rycerstwa, które także poszukiwało przestrzeni do rozwoju (przykładowo od 1294 r. koszalińskim rajcą był niemiecki rycerz Jan Düring). Tymczasem na Pomorzu było wiele niezagospodarowanych terenów, a lokalni władcy, widząc rozwój gospodarczy znajdujących się bardziej na zachód księstw niemieckich, postanowili kroczyć w tym samym kierunku.
Z dużym prawdopodobieństwem można też stwierdzić, że wśród pierwszych mieszkańców Koszalina była ludności miejscowa. Świadczą o tym nazwiska mieszczan zapisane w dokumentach z lat 80. i 90. XIII wieku, czyli 20-30 lat po lokacji. Znajdziemy wśród nich np. dawnych mieszkańców Kraśnika Koszalińskiego (Jan i Werner de Crasnic), Niemicy (Jan de Nemiz), Rokosowa (Thideman Rogghesowe) czy bardziej odległych Przybiernowa (Jan Pribbernow) i Stralsundu (Fryderyk de Sundis). Pierwsi rodzimi mieszkańcy Koszalina wywodzili się zapewne z bogatego chłopstwa. Niestety, nie zachowały się żadne źródła, które pozwoliłyby oszacować ilu mieszkańców liczył w tym czasie Koszalin.
Nie bez znaczenia dla osadnictwa na opisywanych terenach była postać biskupa Hermana von Gleichena, który lokował Koszalin. Pochodził on z Turyngii z rodziny hrabiów Tonna i miał koligacje rodzinne na wysokim szczeblu, m.in. był spokrewniony z duńskim domem królewskim oraz przedstawicielami rodów sprawujących władzę w Szwecji, Brunszwiku i Brandenburgii. Jego krewną była także żona księcia szczecińskiego Barnima I, od którego otrzymał tereny przyszłego Koszalina. Oprócz tak szerokich kontaktów biskup Herman doskonale rozumiał także zmieniającą się rzeczywistość gospodarczą i aktywnie wprowadzał jej zręby na podległych mu terenach. Dodatkowo wzmacniał struktury kościelne i prowadził samodzielną politykę zagraniczną, doprowadzając do uznania przez margrabiów magdeburskich rozszerzonego przez niego terytorium biskupiego władztwa. Jego czasy można uznać za jedne z najświetniejszych w historii biskupstwa.
Co zatem sprawiło, że lokowany w zupełnie nowym miejscu Koszalin odniósł swego rodzaju sukces, utrzymując się na mapie od prawie osiem stuleci? Wydaje się, że jego lokalizacja była dobrze przemyślana, bo znajdowała się na lądowym odcinku szlaku nadmorskiego, biegnącego na wschód od Kołobrzegu. Potrzebowano też centrum dla okolicznych wsi, które należało wspomóc bliskością warsztatów rzemieślniczych, dając jednocześnie możliwość realizacji politycznych i ekonomicznych aspiracji co bardziej aktywnych mieszkańców. Miasto zwiększało także szansę na rolnicze i ekonomiczne ożywienie niezagospodarowanych do tej pory okolicznych terenów. Te elementy sprawiały, że Koszalin szybko stał się lokalnym centrum, które ułatwiało rozwój terenów znajdujących się na wschód od Kołobrzegu, o co chodziło biskupowi Hermanowi. Tylko do 1288 r. w okolicy Koszalina zaczęło funkcjonować pięć tzw. wsi karczunkowych, czyli powstałych od podstaw (Gąski, Łekno, Wierzchomino, Mielno i Rokosowo).
Mimo że Koszalin był miastem, podstawę jego gospodarki stanowiły tereny znajdujące się poza murami – ziemia, pastwiska, oraz możliwość z korzystania z lasów, jezior i rzek. Jak wspomniano wcześniej, w 1266 r. biskup von Gleichen przyznał Koszalinowi 100 łanów ziemi, ale wkrótce majątek ten zaczął się powiększać. Była to wypadkowa wzrostu zamożności mieszczan i samego miasta. W 1308 roku rada koszalińska nabyła od rycerza Piotra Święcy wieś Gorzebądź. Był to początek rozwoju terytorialnego Koszalina w XIV wieku. Później mieszczanie zakupili od hrabiego Ottona von Everstein obszar graniczący z gruntami dawnego grodu koszalińskiego oraz wsiami: Gorzebądziem, Jamnem, Podamirowem i Strzeżenicami. W latach 1353–1356 rada miejska zakupiła od rodziny Bartuszewitz-Bulgrin Unieście wraz z dostępem do wybrzeża morskiego. Miasto pozyskało też wsie Maszkowo i Podamirowo. Przejściowo do Koszalina należała także wieś Dzierżęcino.
Ale nie było to wszystko – nowe ziemie były nie tylko własnością miasta, ale także pojedynczych mieszkańców Koszalina. Przykładowo w 1322 roku mieszczanin Konrad Wilde kupił od rycerza Piotra Święcy z Nowego wieś Świelubie, a w 1337 roku biskup kamieński Fryderyk von Eickstedt nadał burmistrzowi koszalińskiemu Konradowi Vosowi w lenno wieś Łabusz. Vos był także właścicielem ośmiu łanów we wsi Węgorzyno, natomiast do Jana Rogghetzowa należała wieś Lubiatowo. Mieszkańcy Koszalina mieli też inne przywileje, np. w 1298 roku mieszczanin Jan otrzymał prawo do użytkowania rzeki na odcinku od jeziora Lubiatowo do jeziora Jamno. Złowione ryby były dzielone na trzy części – między biskupa kamieńskiego, mieszczan koszalińskich i wspomnianego Jana.
Tradycyjnie miasta były ostoją rzemiosła, którego wyroby trafiały do okolicznych mieszkańców, a nieco później zasięg sprzedaży produktów wytworzonych w Koszalinie sięgał głębiej. Pierwszymi rzemieślnikami byli piekarze, kowale, szewcy, a nieco później, w XIV wieku, kuśnierze, rzeźnicy, krawcy, wytwórcy skrzyń i bednarze. Obecność tych ostatnich można zaobserwować w dokumentach Związku Hanzeatyckiego, gdzie kilkukrotnie napominano w sprawie prawidłowych wymiarów wyrabianych przez nich beczek. Fakt, że kwestie związane z Koszalinem pojawiały się w księgach hanzeatyckich sporadycznie świadczy, że wprawdzie miasto do związku kupieckiego mającego nad Bałtykiem monopol handlu należało, ale nie odgrywało w nim zbyt wielkiej roli. Wpływ na to z pewnością miał fakt, że mieszczanie koszalińscy nie dysponowali statkami, którymi mogliby przewozić własne towary do bardziej odległych portów bałtyckich. Tym samym byli zdani na kupców z innych rejonów, dla których interes miasta położonego nad Dzierżęcinką nie był priorytetem. Choć trzeba przyznać, że w późniejszym okresie zasięg dróg handlowych koszalińskich mieszczan sięgał daleko, np. w 1438 r. rajca Heidenreich Dubetzalff został oszukany przez mieszkańca angielskiego Hull, który nie oddał Dubetzalffowi pieniędzy za sprzedany towar.
Duże znaczenie dla każdego miasta miały młyny i dlatego w akcie lokacyjnym Koszalina znalazł się zapis, że zasadźcy mają prawo do jego budowy. Wprawdzie cieków wodnych było w okolicy sporo, ale ich spadki były na tyle słabe, że konieczne było wybudowanie na nich tam spiętrzających wodę. Jeden z młynów powstał w obrębie obwałowań i szybko przeszedł na własność miasta. Nie trwało to długo, bo już 20 lat po lokalizacji Koszalina został on przekazany w wieczyste posiadanie dwóm rzemieślnikom – kowalowi i piekarzowi. W 1296 r. oba młyny: wewnątrz miasta i poza jego obwałowaniami, zostały sprzedane cystersom w Bukowie Morskim i od tej pory to zakonnicy zawiadywali nimi aż do 1510 roku. Wkrótce po lokacji w granicach miasta wybudowano kolejny młyn, ale po kilku latach został on rozebrany ze względu na budowę obwarowań miasta.



Życie religijne, edukacja i znaczenie miasta
Jak w każdym średniowiecznym mieście, które znajdowało się w sferze oddziaływania chrześcijaństwa, w jego murach kwitło życie religijne. Początkowo rolę parafii dla przybyłych osadników pełnił kościół w osadzie na Górze Chełmskiej, ale wkrótce doczekali się oni duszpasterza we własnym mieście i był nim proboszcz Mikołaj. Z czasem świątynia na Górze Chełmskiej traciła swą rangę, by w 1278 r. stać się kaplicą. Być może można to połączyć ze sprowadzeniem do Koszalina zakonu cysterek – 5 czerwca tego roku biskup Herman von Gleichen podpisał dokument fundacyjny w tej sprawie. Wpływ cysterek na losy miasta był niebagatelny. Miały one nie tylko prawo patronatu nad kościołem parafialnym, ale otrzymały także wiele świadczeń, które miały zapewnić im utrzymanie. Oprócz np. dziesięciny z wsi Dunowo i Strzekęcino oraz jednej trzeciej zysków z karczmy w Łazach, klasztor otrzymał sześć łanów ziemi w granicach majątku Koszalina oraz 94 łany poza tym terenem. Wkrótce, w 1284 r. cysterki zostały właścicielkami wsi Rokosowo. Zakon istniał w Koszalinie do 1541 r.
Początkowo koszaliński kościół parafialny był budowlą drewnianą, z czasem jednak, prawdopodobnie w 1333 roku, wzniesiono świątynię murowaną. Natomiast w 1427 r. na mapie religijnej Koszalina pojawiły się dwie kaplice: św. Jerzego i św. Mikołaja. Kościół parafialny miał też inne zadania – jednym z nich było prowadzenie szkoły, a utrzymanie nauczyciela należało do proboszcza. Pierwszy nauczyciel jest znany dopiero z 1368 roku i był nim Timmo Flemming. Trzeba przyznać, że Koszalin miał szczęście do oświaty – wielu proboszczów ukończyło studia uniwersyteckie, przy kościele funkcjonowała biblioteka, a duchowni dysponowali prywatnymi księgozbiorami. Uczniowie szkoły parafialnej mogli kontynuować naukę np. w kołobrzeskiej szkole kolegiackiej. Znane są także przykłady wyjazdów mieszczan na naukę uniwersytecką. Najstarszymi znanymi koszalińskimi studentami byli Henryk i Nyc de Gozlin, którzy w 1345 r. rozpoczęli naukę uniwersytecie w Bolonii. Później podejmowano naukę na uczelniach w Pradze, Erfurcie czy Lipsku.
Dodatkowo, przynajmniej od 1319 r. w Koszalinie istniał szpital, który pełnił nie tylko zadania typowo opiekuńcze, a także zatrzymywali się w nim podróżni. W średniowieczu placówki te sprawowały również funkcje religijne, bo wierzono, że leczyć należy nie tylko ciało, ale również duszę. Dlatego od 1335 r. koszaliński szpital dysponował wydanym w Awinionie dokumentem odpustowym.
Ważnym przejawem średniowiecznej religijności były pielgrzymki. Uczestniczyli w nich także Koszalinianie – np. w 1333 roku do sanktuarium św. Jakuba Apostoła Starszego w Santiago de Compostela planował udać się Henryk Ewentin. Z czasem pielgrzymki zaczęły docierać także do Koszalina, bo obiektem kultu stała się kaplica na Górze Chełmskiej – pierwsza informacja o tym fakcie pochodzi z 1353 r. Co ciekawe – miejsce to nie było związane z cudownymi uzdrowieniami, a jedynie zapewniało odpusty. Z czasem kaplica zyskała ponadregionalne znaczenia, o czym świadczą wzmianki o pielgrzymkach z miast meklemburskich, pruskich czy flandryjskich.
Tak właśnie wyglądały początki Koszalina…

Materiał na podstawie „Dzieje Koszalina”, t. I, pod red. R. Gazińskiego i E. Włodarczyka, Koszalin 2016.




















