Aleksandra Bialas Design

Holistycznie… OD NOWA

Ziemia powoli się budzi – jeszcze nieśmiało, jeszcze delikatnie, jakby zawstydzona. Światło zostaje dłużej, powietrze zmienia zapach, a gdzieś pod powierzchnią zaczyna pulsować nowe życie. Przychodzi nowy czas. Coś zaczyna się dziać, na zewnątrz w przyrodzie, ale to samo poruszenie zaczyna pojawiać się w nas, w ciele, w umyśle, w emocjach, w duszy. Jesteśmy częścią natury i tak jak ona – mamy w sobie zdolność zaczynania od nowa. Przychodzi nowy czas.

Ciało zawsze wie pierwsze. Zanim pojawi się decyzja, zanim ułożą się myśli, zanim coś nazwiemy – dusza wie, a ciało już czuje. Napina się, zatrzymuje oddech, zastyga w bezruchu. Albo przeciwnie – domaga się przestrzeni, uwagi. Po zimie często jest cięższe, wolniejsze, bardziej senne i zmęczone. Potrzebuje przebudzenia. “Od nowa” w ciele nie polega na tym by je zmieniać, polega na tym, by do niego wrócić. Przez większość czasu funkcjonujemy „z głowy” – planując, analizując, kontrolując. Ciało staje się wtedy tłem, narzędziem, czymś, co ma działać. A przecież ciało to nie projekt do naprawy. To przestrzeń, w której toczy się życie.

Powrót do ciała może rozpocząć się od prostych pytań. Czy ja czuję swoje ciało? Gdzie w moim ciele pojawia się napięcie? Gdzie w moim ciele pojawia się lekkość? Czasem odpowiedzią jest cisza. I to też jest początek… Ciało nie potrzebuje kolejnego planu ani restrykcji. Ciało potrzebuje bezpieczeństwa. Cykliczność, zmienność, przypływy i odpływy energii – to nie coś, co trzeba kontrolować, to coś, czego można nauczyć się słuchać, poprzez świadomy, spokojny oddech, poprzez regularność w posiłkach, w śnie, w rytmie dnia, poprzez kontakt z naturą, poprzez łagodny ruch, który nie przeciąża, ale wspiera. To właśnie w rytmie zaczyna pojawiać się energia. Nie ta wymuszona, ale ta prawdziwa.

Ciało pamięta. To, czego nie przeżyjemy – zostaje. W jamie brzusznej, w klatce piersiowej, w gardle. Dlatego „od nowa” często oznacza nie tylko odpoczynek, ale też poczucie. Czasem pojawia się wzruszenie bez powodu. Czasem zmęczenie, które nie jest fizyczne. Czasem napięcie, które trudno nazwać. Zamiast to wyciszyć – można spróbować zauważyć. Zaczynanie „od nowa” w ciele, nie dzieje się w wielkich momentach. Dzieje się w codzienności. Ciepły posiłek zamiast kolejnej kawy, kilka minut słońca na twarzy, rozluźnienie barków, położenie ręki na klatce piersiowej i świadomy oddech, Te drobne czynności, wykonywane świadomie, odbudowują relację z ciałem. Kiedy zaczynamy słuchać ciała, przestaje ono być naszym przeciwnikiem. Nie trzeba go zmuszać, nie trzeba kontrolować. Należy pozwolić się prowadzić. Ciało pokaże, kiedy zwolnić, kiedy przyśpieszyć, kiedy powiedzieć „tak” a kiedy „nie”. I może właśnie na tym polega prawdziwe „od nowa” – nie na tworzeniu nowej wersji siebie, ale na powrocie do tej, która od zawsze w nas była.

Umysł nie lubi zaczynać od nowa. Woli to, co znane. Nawet jeśli to, co znane, nie jest dla nas dobre. Wraca do starych historii. Powtarza te same zdania. Przypomina to, co było. Wydaje się, że to rzeczywistość nas zatrzymuje, ale to właśnie umysł nie pozwala ruszyć dalej. Negatywne myśli o sobie i świecie, brak wiary w siebie i swoje możliwości, niskie poczucie własnej wartości, mogą być efektem doświadczeń, wychowania, oczekiwań – swoich i cudzych. To, że one istnieją, nie oznacza, że są prawdziwe. Zaczynanie „od nowa” na poziomie umysłu, to moment, w którym przestajemy wierzyć we wszystko, co myślimy. Bo myśli najczęściej płyną same, automatycznie, bez zgody. Dlatego pierwszym krokiem „od nowa”, nie jest zmiana sposobu myślenia. Pierwszym krokiem jest zauważenie. Taka chwila zatrzymania tworzy przestrzeń, a w tej przestrzeni pojawia się wybór. Zmiana nie rodzi się w napięciu, rodzi się w bezpieczeństwie. „Od nowa” w umyśle to przejście, z krytyki do ciekawości, z oceniania do rozumienia, z presji do łagodności. To nie oznacza rezygnacji. To oznacza łagodniejszą drogę. I nie chodzi tutaj o to, żeby nagle myśleć pozytywnie. Chodzi o to, by myśleć prawdziwiej. Zamiast: „nie poradziłam sobie” pomyśleć: – „zrobiłam tyle, ile mogłam na tamten moment”.

Niestety emocje zaczynają „od nowa” nie tak łatwo, jak myśli. Emocji nie da się postanowić, nie da się przyśpieszyć, nie da się wytłumaczyć, nie da się pominąć. Emocje trzeba przeżyć. I chociaż często chcemy iść dalej, zamknąć, zapomnieć, to właśnie emocje są hamulcem, ale również miejscem, w którym naprawdę zaczyna się zmiana. W świecie, który uczy nas działania, rywalizacji i kontroli, emocje schodzą na drugi plan. A przecież każda emocja jest informacją. Nie problemem. Nie słabością. Smutek może mówić o stracie. Złość o przekroczonych granicach. Lęk o potrzebie bezpieczeństwa. „Od nowa” na poziomie emocji to moment, w którym przestajemy je zagłuszać, a zaczynamy je zauważać, zaczynamy ich słuchać. Nie wszystko trzeba rozumieć od razu. Czasem emocje pojawiają się falami. Wracają. Zaskakują. Zmieniają się. To naturalne. Zamiast je kontrolować, można spróbować je zauważyć. Zatrzymać się i je nazwać. Pozwolić sobie na chwilę bycia w tym stanie. Dać ciału przestrzeń na oddech, ruch, ciszę. To nie jest wygodne. To jest prawdziwe.

„Od nowa” nie oznacza zalewania się emocjami. Oznacza, uczenie się jak być z nimi bezpiecznie. Dla każdego z nas wygląda to inaczej. To może być rozmowa, z kimś zaufanym, to może być pisanie dziennika emocji, to mogą być łzy, które znajdują ujście, to może być spokojny oddech, który reguluje ciało. Emocje, które mają przestrzeń i akceptację, z czasem zaczynają się poruszać. Ato, co się porusza, może się zmienić. Bo najtrudniejsze, nie są same emocje, ale to, jak je oceniamy. Jak same siebie oceniamy. A przecież taki proces nie ma harmonogramu. Zaczynanie „od nowa” w emocjach to także, zgoda, na to, gdzie jestem, to brak presji, to traktowanie siebie z taką troską i czułością, jaką ofiarujemy najbliższej osobie. Bo łatwiej nam jest dawać komuś, niż dawać sobie. W momencie, kiedy emocje zostaną zauważone i przeżyte, zaczyna pojawiać się przestrzeń na lekkość, na spokój, na coś nowego. Nie od razu. Nie zawsze spektakularnie. Ale prawdziwie.

Są w nas takie miejsca, których nie da się opisać słowami. Ciche. Głębokie. Prawdziwe. Tam nie docierają oczekiwania świata. Nie ma „powinnam”, nie ma „muszę”. Tam jest tylko…czucie. I to właśnie tam zaczyna się prawdziwe „od nowa”. Bo nie zawsze chodzi o to, żeby coś zmienić na zewnątrz. Bo czasem wszystko wygląda „w porządku”, a jednak w środku czujemy przeraźliwą pustkę, zagubienie, brak kierunku. To nie jest błąd. To jest zaproszenie. Bo dusza nie krzyczy. Ona szepcze. Czasem przez tęsknotę, czasem przez niewygodę, czasem przez poczucie, że to jeszcze nie to. „Od nowa” na poziomie duchowym to zatrzymanie się i pytanie: „Czy ja żyję w zgodzie ze sobą?”. I potrzeba ciszy, żeby usłyszeć ten głos. A w codziennym hałasie jest to niemożliwe. Dlatego „od nowa” zaczyna się od ciszy. Nie tej wymuszonej. Ale tej, która daje przestrzeń. To spacer bez celu, to promienie słońca na twarzy, to delikatny podmuch wiatru, to zapach ziemi w marcu, to śpiew ptaka za oknem, to szum morza, to dotyk piasku, to uśmiech dziecka i dotyk ukochanej osoby. Bo tylko tam może pojawić się odpowiedź. Nie od razu. Ale zawsze prawdziwie. Każdy z nas ma w sobie wewnętrzne prowadzenie. Czasem ignorowane, czasem zagłuszone rozsądkiem, lękiem, opinią innych. Ale ono tam jest. Ciche, ale obecne.

Bo „od nowa” na poziomie duszy to odkrycie albo powrót do zaufania. Zaufania do swoich odczuć, do wewnętrznych „tak” i „nie”, do tego, co trudno wytłumaczyć. To nie zawsze łatwa droga. Ale to droga najbardziej nasza.

Czasem zaczynanie „od nowa” oznacza odpuszczenie tego, kim chciałybyśmy być. To odpuszczenie ról, oczekiwań, dopasowania się. I powrót do siebie – nawet jeżeli to oznacza zmianę kierunku. Dusza nie potrzebuje perfekcji. Nie potrzebuje planu. Potrzebuje autentyczności. Na tym poziomie „od nowa” nie jest już wysiłkiem. Jest powrotem. Do siebie, do życia. Do czegoś wielkiego, co trudno nazwać, ale łatwo poczuć. Taki powrót ułatwić może kontakt z naturą, modlitwa, medytacja, a może zwykła obecność tu i teraz. Każda droga, która prowadzi do bycia bliżej siebie, jest dobra. Trzeba ją tylko odnaleźć. Bo przecież nie wszystko musi być poukładane, żeby zacząć „od nowa”, Czasem wystarczy jeden moment prawdy. Jedno ciche „czuję, że chcę inaczej”. I to już początek. Bo dusza nie potrzebuje wielkich zmian. Ona potrzebuje powrotu do siebie.
„Od nowa” to powrót do ciała, które czuje. Do emocji, które prowadzą. Do umysłu, który może być łagodniejszy. Do duszy, która zawsze wie. I może właśnie w tym tkwi cały sens życia.


Aleksandra Bialas Design

Aleksandra Białas

Jestem lekarzem, specjalistą z zakresu położnictwa i ginekologii. Lekarzem przyjaznym insulinoopornym, zajmuję się medycyną regeneracyjną i przeciwstarzeniową. Należę do Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości. Jestem w trakcie szkolenia leczenia otyłości. Uczestniczę w wielu kursach, warsztatach i konferencjach, podnosząc swoje kwalifikacje, zarówno z ginekologii i położnictwa, insulinooporności, leczenia otyłości, jak i integralnej medycyny. Jestem zafascynowana Ajurwedą, czyli najstarszą medycyną świata, której uczyłam się w Indiach, w Dharamsala u lekarzy ajurwedyjskich. W swoim gabinecie staram się łączyć medycynę zachodu i medycynę wschodu. Uważam, że tylko równowaga na trzech poziomach – ciało, umysł, dusza – pozwala nam na pełną harmonię i akceptację siebie i świata. Prywatnie jestem żoną i mamą. Koszalin poznaję do siedmiu lat. Medytuję, podróżuję, czytam, lubię poznawać nowe smaki i zapachy, codziennie uczę się pełnej akceptacji siebie i świata.
Przyjmuję w Gabinecie Ginekologiczno-Położniczym,
ul. Staszica 10/3 w Koszalinie, tel. 669 751 125