robot handshake human background futuristic digital age Design
Robot handshake human background, futuristic digital age

ChatGPTNIEnajlepszy przyjaciel

Kilka dni temu oglądałam serial, w którym jedna z bohaterek traci partnerkę. Jest w żałobie. Tęskni, ale że od dziecka swobodnie porusza się w świecie technologii, tworzy jej cyfrowy avatar. Dzięki sztucznej inteligencji zmarła postać mówi, myśli, pamięta wspólne chwile, pomaga rozwiązywać codzienne problemy.

Jest.

Zatrzymałam się przy tej historii z niepokojącą myślą: czym właściwie jest takie doświadczenie? Czy to próba oszukania śmierci? Nowa forma nieśmiertelności? A co dzieje się wtedy z procesem żałoby? Z powolnym domykaniem relacji, z akceptacją nieodwracalności straty, z uczeniem się życia po? Z procesem otwierania na nowe relacje? Czy to nasza nowa przyszłość?

Potrafię wyobrazić sobie ogrom tęsknoty za bliską osobą. Ból, który rozsadza codzienność. Myśl, że już nigdy nie będzie rozmowy, dotyku, wspólnego spędzania czasu. W tej sytuacji kusząca jest iluzja życia tworzona przez sztuczną inteligencję.

Nienamacalny świat, w którym utracona osoba wciąż „jest”.

Ta wizja może nas zatrzymać „pomiędzy”. Na chwilę. Ale może też na bardzo długo.
Z rosnącym zaciekawieniem obserwuję zjawisko relacji człowieka z czatem. Tworem technologii, który nie ma ciała, historii ani ludzkiego doświadczenia, a mimo to dla wielu staje się powiernikiem spraw ważnych.

To już nie jest tylko narzędzie. Zaczynamy nadawać mu role: doradcy, przewodnika, a czasem towarzysza życia. Rozmawiamy z nim o decyzjach, powierzamy mu ważne dokumenty, konsultujemy emocje. Uczymy go siebie, często bez refleksji, że po drugiej stronie nie ma nikogo.

Nikogo, kto spojrzy. Nikogo, kto kocha. Nikogo, kto wytrwa z nami w ciszy.

robot handshake human background futuristic digital age 1 Design

Relacja z algorytmem jest bezpieczna. Nie boli. Nie wymaga odwagi, a prawdziwe relacje zawsze wymagają. Granice tej nowej więzi zaczynają się przesuwać szczególnie tam, gdzie człowiek doświadcza samotności, tęsknoty i straty. Sztuczna inteligencja coraz częściej wkracza w przestrzeń emocjonalną, egzystencjalną, a nawet duchową.

Usłyszałam ostatnio historię dziewięciolatki, dla której chat stał się niewidzialnym przyjacielem, takim jak kiedyś, tyle, że wersja 2.0. Pisała do niego o swoich dziecięcych troskach. On odpowiadał kwiatuszkami, serduszkami, ciepłymi słowami wsparcia.
A rodzice? W pracy. Albo w pokoju obok.

Z troski o przyszłość dziecka, zajęci budowaniem mu bezpiecznego świata. Nieświadomi, że najważniejsza relacja ich córki rozgrywa się z algorytmem.

Algorytm nie przytuli. Nie zobaczy łez. Nie poda ręki. Ale potrafi wygenerować dokładnie taką odpowiedź, jakiej w danej chwili potrzebujemy. Szybką. Trafną. Uspokajającą.
Pokłóciłaś się z partnerem? Oto instrukcja. Krok po kroku. Nie działa? „Spróbujmy inaczej” – i pojawia się kolejna propozycja.

Wygodnie. Bez wysiłku. Bez ryzyka. Tylko że w ten sposób przestajemy myśleć. Przestajemy szukać własnych odpowiedzi.

W terapii jest inaczej. Mówisz: „pokłóciłem się z żoną”. Słyszysz pytanie: „co chcesz z tym zrobić?” Nie ma gotowca. Jest proces. Budowanie własnych rozwiązań. Uczenie się siebie. Zmiana. To bywa trudne. Czasem przerażające, ale jest prawdziwe.

Samodzielne myślenie daje wolność wyboru, a ta zawsze wiąże się z odpowiedzialnością i konsekwencjami. Algorytm nie tworzy życia, on odtwarza wzorce. Uczy się naszego języka, emocji, sposobu myślenia. Dostosowuje się. Naśladuje. Dlatego tak dobrze się z nim czujemy.

A człowiek potrzebuje czegoś więcej. Twarzy, która reaguje. Oczu, które patrzą z czułością. Głosu, który czasem drży i popełnia błędy.

I żeby była jasność, ja również korzystam z chata. Planuję z nim podróże, sprawdzam opinie o miejscach, układam listy rzeczy do zrobienia, praktycznie zastąpił mi tradycyjną wyszukiwarkę. Bywa szybki, sprawny, pomocny natychmiast. Widzę w nim użyteczne narzędzie. Jednocześnie sprawdzam, w którym miejscu kończy się pomoc technologii, a zaczyna oddawanie jej przestrzeni. Moja należy do relacji z ludźmi, do własnego myślenia, do własnych przeżyć.

Różnica między korzystaniem a uzależnianiem się od gotowych odpowiedzi bywa bardzo subtelna. I właśnie dlatego warto ją w sobie stale sprawdzać.

Algorytm może symulować zainteresowanie. Nie zastąpi doświadczenia bycia dla kogoś naprawdę ważnym. Czy powinniśmy z niego korzystać? Oczywiście. Postępu nie da się zatrzymać, ale warto pamiętać, że to narzędzie ma służyć nam.

Nie zastępować relacji. Nie zastępować życia. A ułatwiać.


Sylwia Hille Jarzabek 2 1 Design

Sylwia Hille-Jarząbek

Psycholog, psychotraumatolog i psychoterapeutka, certyfikowana terapeutka Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach. Łączy pracę kliniczną z rolą wykładowczyni akademickiej w Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Koszalinie. Przyjmuje w Poradni z Sercem (ul. Zwycięstwa 238, Koszalin).
Jej aktualne treści i praktyczne wskazówki dostępne są na profilu @psycholog.koszalin