real food pyramid assortment top view Design

Białkoholizm. Moda, zdrowy trendczy sprytny marketing?

Jeszcze kilka lat temu odżywki białkowe były domeną siłowni – kojarzyły się głównie z kulturystami i sportowcami. Dziś trudno ich nie zauważyć. Wystarczy krótki spacer między coraz szerszymi sklepowymi półkami, by natknąć się na produkty, które niemal krzyczą z opakowań: „HIGH PROTEIN”, „+20 g białka”, „lepszy wybór!”.

Proteinowe jest dziś niemal wszystko: od batonów, jogurtów i serków, przez płatki śniadaniowe i napoje roślinne, aż po chipsy, żelki, pierogi czy… wodę. Nawet alkohol doczekał się swojej „wysokobiałkowej” wersji. Białko stało się synonimem zdrowia, siły i dobrej formy. Ale czy rzeczywiście każdy z nas potrzebuje go aż tyle?

Białko – fundament, ale nie cudowny składnik

W przeciwieństwie do tłuszczów i węglowodanów, trudno coś zarzucić białku. Nie ma wątpliwości: białko jest niezbędne do życia. To podstawowy budulec naszego organizmu, uczestniczący w niemal wszystkich procesach fizjologicznych. Odpowiada za regenerację tkanek, wspiera odporność, bierze udział w produkcji enzymów i hormonów. Jego niedobór – choć w krajach rozwiniętych stosunkowo rzadki – może prowadzić do poważnych konsekwencji: osłabienia organizmu, spadku odporności, problemów z gojeniem ran czy utraty masy mięśniowej. Nic więc dziwnego, że białko zyskało tak dobrą opinię. Wraz z rosnącą popularnością diet takich jak paleo, keto czy dieta Atkinsa, zaczęło być postrzegane jako klucz do szczupłej sylwetki i zdrowia. Media społecznościowe i influencerzy tylko podkręcili ten trend.

Dlaczego białko syci (i pomaga schudnąć)?

Jednym z powodów popularności białka jest jego wpływ na odchudzanie. Organizm zużywa stosunkowo dużo energii na jego trawienie – nawet 20-30% dostarczonych kalorii. Dla porównania: tłuszcze „kosztują” zaledwie kilka procent, a węglowodany około 5-10%. Efekt? Po posiłku bogatym w białko czujemy się bardziej i na dłużej syci. To także kwestia hormonów – spożycie posiłku z wysoką zawartością białka prowadzi bowiem do zmniejszenia wydzielania greliny (tzw. hormonu głodu), a zwiększenia wydzielania hormonów sytości, m.in. GLP-1 oraz cholecystokininy. W praktyce oznacza to mniej podjadania i większą kontrolę nad apetytem – szczególnie ważną podczas redukcji masy ciała. Dodatkowo odpowiednia podaż białka pomaga chronić mięśnie w trakcie odchudzania.

real food pyramid assortment top view 1 Design

Ile białka naprawdę potrzebujemy?

Tu zaczynają się schody. Zapotrzebowanie na białko nie jest uniwersalne – zależy od wieku, masy ciała, stanu zdrowia i poziomu aktywności fizycznej. Dla większości dorosłych zdrowych osób wystarczające jest spożycie na poziomie około 0,9–1,0 g na kilogram masy ciała dziennie. Osoby aktywne fizycznie czy w okresie rekonwalescencji mogą potrzebować więcej – nawet do około 2–2,2 g/kg masy ciała na dobę.

Warto też wiedzieć, co właściwie oznacza „produkt wysokobiałkowy”. Zgodnie z przepisami, taki produkt musi dostarczać co najmniej 20% energii z białka. To ważne, bo sama liczba gramów na opakowaniu nie zawsze pokazuje wszystko. Produkt wysoko białkowy dostarcza nie mniej niż 5g białka w przeliczeniu na 100 kcal.

„High protein” – zawsze lepszy wybór?

Niekoniecznie. Na rynku znajdziemy zarówno produkty naturalnie bogate w białko (jak nabiał, ryby, mięso czy rośliny strączkowe), jak i te, które zostały w nie wzbogacone podczas produkcji. W przypadku tych drugich lista składników bywa znacznie dłuższa. Aby poprawić smak i konsystencję, producenci często dodają cukry, tłuszcze nasycone (olej palmowy, kokosowy), słodziki (aspartam, sukraloza), barwniki, aromaty czy zagęstniki (karagen, guma guar). Substancje dodatkowe mogą wpływać niekorzystnie na mikrobiotę jelit, zmniejszając ilość ochronnego kwasu masłowego i pogarszając integralność błony śluzowej jelit. Często przekąska proteinowa bywa bardziej kaloryczna od standardowej wersji, ale z uwagi na proteinowy charakter, zyskuje w oczach konsumenta. Marketingowy komunikat płynący z opakowania: więcej białka to zdrowszy wybór, nie zawsze jest prawdziwy. Ciemne barwy opakowań, duża czcionka wpływa na podświadomość, kojarząc się z siłą i męskością.

Czy można przesadzić z białkiem?

Niedobór białka rzadko jest problemem. Często zjadamy go więcej, niż wynika to z zapotrzebowania. Wiele do życzenia pozostawia jego jakość (dużą część stanowi białko zwierzęce o wysokim stopniu przetworzenia i dużej zawartości tłuszczów nasyconych: wieprzowina i wędliny oraz tłusty nabiał). Nadmiar białka również nie pozostaje bez wpływu na organizm. Wysokobiałkowe diety zwiększają obciążenie nerek i wątroby, które muszą przetwarzać produkty przemiany białek. Długotrwałe spożycie bardzo dużych ilości białka (powyżej 2-3 g na kg masy ciała na dobę) może sprzyjać powstawaniu kamieni nerkowych czy zaburzeniom gospodarki mineralnej. Dodatkowo, gdy białko wypiera inne składniki diety – szczególnie produkty pełnoziarniste – może dojść do niedoborów witamin i minerałów. U niektórych osób pojawiają się też problemy trawienne: zaparcia, wzdęcia czy dyskomfort jelitowy. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby z chorobami nerek i wątroby. Z kolei u osób starszych czy niedożywionych odpowiednia ilość białka jest wręcz kluczowa, przy czym jego ilość trzeba dopasować do stanu zdrowia. W pewnych sytuacjach ważniejsze jest utrzymanie dobrej kondycji ogólnej pacjenta niż ścisła ochrona nerek kosztem niedożywienia. Należy jednak unikać podaży białka powyżej 1,3 g/kg masy ciała na dobę u osób z przewlekłą chorobą nerek i ryzykiem jej zaostrzenia.

Jak wybierać mądrze?

Jeśli sięgasz po produkty „high protein”, warto zachować zdrowy rozsądek. Najlepszym wyborem są te o prostym, krótkim składzie – najlepiej naturalne źródła białka, takie jak jogurty, kefiry, twarogi czy rośliny strączkowe. W przypadku gotowych produktów warto zwrócić uwagę na:

  • zawartość białka w porcji (optymalnie ok. 15-25 g),
  • ilość cukrów i tłuszczów nasyconych w składzie oraz kaloryczność pojedynczej porcji,
  • długość i „czytelność” składu.

Im mniej dodatków, tym lepiej. Warto też pamiętać, że niektóre słodziki i zamienniki cukru mogą powodować dolegliwości ze strony układu pokarmowego.

Białkowy trend – hit czy przesada?

Produkty wysokobiałkowe mogą być wygodnym uzupełnieniem diety – szczególnie dla osób aktywnych lub będących w trakcie redukcji. Ich zaletą jest dostępność i wygoda, dzięki której może być nam czasem łatwiej zrealizować swoje cele żywieniowe. Problem zaczyna się wtedy, gdy traktujemy je jako podstawę codziennego jadłospisu i automatycznie uznajemy za zdrowsze. Bo prawda jest mniej spektakularna: w większości przypadków jesteśmy w stanie pokryć zapotrzebowanie na białko dzięki zwykłej, dobrze zbilansowanej diecie. „High protein” to nie magiczna etykieta, która zmienia wszystko. To raczej narzędzie – przydatne i wygodne, ale tylko wtedy, gdy korzystamy z niego świadomie. Często także płacimy znacznie wyższą cenę za zwykłe produkty (np. mleko, sery), które zawierają naturalnie dużo białka, a zostały specjalnie oznaczone jako „proteinowe”.

A najprostsza zasada? Zamiast ulegać modzie, warto czytać składy. Bo w zdrowym odżywianiu – jak zwykle – liczy się nie skrajność, a równowaga.


kobalczyk rohde Design

Agnieszka Kobalczyk-Rohde

dietetyk kliniczny, psychodietetyk prowadzi Gabinet Dietetyczny w Koszalinie (Przychodnia Specjalistyczna PulsMed, ul. Stoczniowców 11-13)
tel. 791 208 330, koszalin.dietetyk@gmail.com,
facebook.com/koszalin.dietetyk