Wraz z nadejściem cieplejszych dni żegnamy czapki i kaptury. Więcej światła, dłuższe popołudnia i pierwsze promienie słońca wyraźnie poprawiają nastrój. Organizm nie zawsze jednak nadąża za zmianą pory roku. Okres przejściowy, nazywany przesileniem wiosennym, bywa czasem spadku energii, problemów z koncentracją, rozdrażnienia czy gorszej jakości snu. Jednym z częstszych, a przy tym szczególnie niepokojących objawów, jest nasilone wypadanie włosów.
Choć sezonowa utrata włosów zwykle nie oznacza poważnej choroby, potrafi wywołać stres i obniżyć samoocenę. Włosy są ważnym elementem naszego wizerunku, dlatego każda zmiana ich kondycji szybko przyciąga uwagę. Warto jednak pamiętać, że fizjologicznie tracimy codziennie od kilkudziesięciu do około stu włosów – i jest to proces całkowicie naturalny.
Na skórze głowy znajduje się przeciętnie 100-150 tysięcy mieszków włosowych. Każdy włos przechodzi trzy fazy cyklu: anagen (wzrost), katagen (fazę przejściową) i telogen (spoczynek). Anagen trwa średnio 3–5 lat i obejmuje 80-90% włosów. W fazie katagenu podziały komórkowe ustają, a następnie w telogenie mieszek przechodzi w stan uśpienia. Po kilku miesiącach z tego samego mieszka zaczyna wyrastać nowy włos, a stary wypada. Ponieważ cykl ten przebiega niesynchronicznie, utrata włosów zwykle pozostaje niezauważalna. Problem pojawia się wtedy, gdy większa liczba mieszków jednocześnie przechodzi w fazę telogenu. Włosy w fazie wzrostu są szczególnie wrażliwe na czynniki zewnętrzne i wewnętrzne. Silny stres, infekcja, zabieg operacyjny, poród, gwałtowna utrata masy ciała czy znaczne niedobory pokarmowe mogą sprawić, że więcej cebulek szybciej przejdzie w stan spoczynku. Wypadanie pojawia się zazwyczaj z opóźnieniem – po 2-3 miesiącach od zadziałania czynnika wyzwalającego. Taki typ utraty włosów określa się jako łysienie telogenowe i w wielu przypadkach ma ono charakter przejściowy.
Jedną z najczęstszych przyczyn pogorszenia kondycji włosów są niedobory żywieniowe. Włosy jako struktura zbudowana z szybko dzielących się komórek, są szczególnie wrażliwe na brak energii i składników odżywczych. Przewlekły deficyt kaloryczny – wynikający z restrykcyjnych diet, zbyt szybkiego odchudzania czy intensywnego wysiłku fizycznego – uruchamia mechanizmy adaptacyjne. Organizm „oszczędza” energię, ograniczając procesy mniej istotne dla przeżycia, w tym wzrost włosów. Kluczową rolę odgrywa odpowiednia podaż białka. Keratyna, podstawowy budulec włosa, powstaje z aminokwasów, zwłaszcza siarkowych – metioniny i cysteiny. Ich niedostateczna ilość może prowadzić do osłabienia struktury włosa, zwiększonej łamliwości i wolniejszego wzrostu. Istotne znaczenie ma również żelazo. Niskie stężenie ferrytyny – nawet przy prawidłowej hemoglobinie – może sprzyjać wypadaniu włosów, ponieważ niedobór żelaza zaburza podziały komórkowe w macierzy włosa i prowadzi do gorszego dotlenienia tkanek. Warto pamiętać, że wchłanianie żelaza zwiększa obecność witaminy C w posiłku. Nie bez znaczenia pozostają cynk, selen oraz witaminy z grupy B. Cynk uczestniczy w procesach podziału komórkowego i syntezie białek – jego niedobór może powodować przerzedzenie włosów i pogorszenie stanu skóry głowy. Selen działa antyoksydacyjnie, jednak zarówno jego niedobór, jak i nadmiar mogą być niekorzystne. Witaminy z grupy B wspierają metabolizm komórkowy i procesy regeneracyjne, a witamina D wpływa na prawidłowe funkcjonowanie mieszków włosowych. Jej niedobory są powszechne w naszej szerokości geograficznej.
Kondycja włosów wiele mówi o stanie zdrowia i równowadze metabolicznej. Ogromną rolę w regulacji cyklu włosa odgrywa gospodarka hormonalna. Zarówno niedoczynność, jak i nadczynność tarczycy mogą powodować pogorszenie jakości włosów (nadmierne wypadanie włosów, przerzedzenie, wiotkość, suchość). Podobny efekt obserwuje się w anemii, insulinooporności, cukrzycy czy w zespole policystycznych jajników. U kobiet w okresie okołomenopauzalnym spadek poziomu estrogenów może sprzyjać ujawnieniu się łysienia androgenowego. W tej sytuacji dihydrotestosteron (DHT) stopniowo miniaturyzuje mieszki włosowe, skracając fazę wzrostu i prowadząc do ich przerzedzenia. Wrażliwość mieszków na DHT jest w dużej mierze uwarunkowana genetycznie. U mężczyzn łysienie androgenowe prowadzi najczęściej do przerzedzenia okolicy czołowo-ciemieniowej, u kobiet – do ubytku włosów w centralnej części głowy. W przeciwieństwie do typu męskiego, u kobiet rzadko dochodzi do całkowitego wyłysienia.
Silny, przewlekły stres to kolejny czynnik, którego nie można bagatelizować. Podwyższony poziom kortyzolu negatywnie wpływa na mikrokrążenie skóry głowy i procesy regeneracyjne. W efekcie włosy stają się cieńsze, słabsze i szybciej przechodzą w fazę spoczynku. Problem mogą nasilać również niedobór snu i permanentne napięcie psychiczne.
Nie należy zapominać o kondycji skóry głowy. Łojotokowe zapalenie skóry, łuszczyca czy infekcje grzybicze zaburzają środowisko mieszków włosowych i mogą przyczyniać się do nadmiernej utraty włosów. Wypadanie bywa także działaniem niepożądanym niektórych leków, m.in. antybiotyków, leków przeciwzakrzepowych, przeciwtarczycowych, cytostatyków, immunosupresyjnych, obniżających poziom lipidów (fibratów), wybranych leków stosowanych w leczeniu nadciśnienia, przeciwpadaczkowych, soli litu czy niesteroidowych leków przeciwzapalnych. Jeśli utracie włosów towarzyszy świąd, pieczenie, wyraźne prześwity lub pogorszenie ogólnego stanu zdrowia, wskazana jest konsultacja lekarska i wykonanie podstawowych badań laboratoryjnych.
Utrata włosów może towarzyszyć chorobom nowotworowym (szczególnie przewodu pokarmowego, wątroby, nadnerczy czy skóry) – zarówno na skutek zaburzenia funkcji narządów, jak i w wyniku leczenia onkologicznego (chemioterapii i radioterapii).
Nadmierne wypadanie włosów obserwuje się także w przewlekłych stanach zapalnych i zaburzeniach metabolicznych. Typowa dieta zachodnia, obfitująca w tłuszcze nasycone i cukry proste, sprzyja pogorszeniu jakości włosów i szybszemu siwieniu. Zaburzenia wchłaniania związane z chorobami jelit (np. celiakią czy nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit) oraz zaburzenia mikrobiomu ograniczają dostępność kluczowych składników odżywczych, wpływając na cykl włosa.
Nawet niewielkie niedobory mogą powodować subtelne zmiany w szlakach metabolicznych, nie zawsze dające wyraźne objawy kliniczne. Niedobór żelaza i niskie stężenie ferrytyny sprzyjają wypadaniu włosów, ograniczają także przekształcanie hormonów tarczycy do ich aktywnej formy. Długotrwały niedobór żelaza może prowadzić do łamliwości i przedwczesnego siwienia.
Kwasy omega-3, dzięki działaniu przeciwzapalnemu, wspierają odporność i kondycję skóry — ich niedobór sprzyja przesuszeniu, szorstkości i łamliwości włosów. Witamina D3 stymuluje wzrost komórek macierzy i jest niezbędna dla prawidłowej fazy wzrostu. Niedobór cynku wpływa na wypadanie i stan skóry głowy, a zarówno niedobór, jak i nadmiar selenu mogą nasilać utratę włosów. W nadmiarze selen może indukować stres oksydacyjny i zaburzać strukturę keratyny. Niedobór miedzi sprzyja przedwczesnemu siwieniu.
Witaminy antyoksydacyjne A, C i E wspierają metabolizm komórek nabłonka skóry głowy, poprawiają mikrokrążenie i ograniczają stres oksydacyjny. Witaminy z grupy B uczestniczą w podziałach komórek macierzy włosa, łagodzą stany zapalne i pomagają regulować łojotok. Składniki mineralne, takie jak cynk, krzem, mangan, wapń czy fosfor, aktywują enzymy, wspierają syntezę keratyny i kolagenu oraz poprawiają elastyczność włosów.
Podstawą profilaktyki i wsparcia terapii jest zbilansowana dieta o wysokiej gęstości odżywczej. Powinna pokrywać indywidualne zapotrzebowanie energetyczne oraz dostarczać odpowiednią ilość białka — nawet 1,5–1,8 g na kilogram masy ciała (więcej u osób aktywnych). W codziennym jadłospisie warto uwzględniać jaja, ryby, chude mięso, fermentowane produkty mleczne, a w dietach roślinnych — rośliny strączkowe oraz orzechy i nasiona.
Tłuszcze powinny dostarczać około 25–30% energii diety, ze szczególnym uwzględnieniem jedno- i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Tłuste ryby morskie spożywane 1–2 razy w tygodniu, olej lniany i rzepakowy, oliwa z oliwek, awokado, orzechy, nasiona sezamu czy pestki dyni wspierają działanie przeciwzapalne i poprawiają kondycję skóry. Węglowodany złożone pochodzące z pełnoziarnistych produktów zbożowych pomagają utrzymać stabilną gospodarkę glukozowo-insulinową, a warzywa i owoce (co najmniej 400–500 g dziennie) dostarczają antyoksydantów chroniących komórki przed stresem oksydacyjnym. W przypadku niskiego spożycia ryb warto rozważyć suplementację kwasów omega-3 – najlepiej po konsultacji i ocenie indywidualnych potrzeb.
Sezonowo możemy tracić nawet 100–150 włosów dziennie przez kilka tygodni. Jeśli jednak wypadanie utrzymuje się dłużej niż 2–3 miesiące, nasila się lub towarzyszą mu wyraźne ubytki, nie należy go bagatelizować. Włosy są czułym barometrem zdrowia – ich kondycja często odzwierciedla ogólny stan organizmu.
Wiosna to dobry moment, by spojrzeć na siebie całościowo. Odpowiednia dieta, regenerujący sen, redukcja stresu i uważna obserwacja sygnałów płynących z ciała pomagają przywrócić równowagę. A gdy organizm odzyskuje siłę – włosy również stopniowo wracają do swojej naturalnej gęstości i blasku.




















