FB IMG 1759078366911 Prestiżowy Adres

Gdzie świeci kultura: Galeria NURT w Kołobrzegu

Fot: Joanna Marchewka

Jeszcze kilka lat temu gasły po kolei. Najpierw pojedyncze litery, potem całe napisy. Neony – znaki szczególne powojennego Kołobrzegu – znikały z miejskiej przestrzeni niemal niezauważenie. Dla wielu były tylko przestarzałą dekoracją, reliktem minionej epoki. Dla Katarzyny Koperkiewicz są czymś znacznie więcej: perełkami designu, śladem historii, materialną opowieścią o mieście i ludziach, którzy je projektowali od podstaw.

Historia Galerii NURT zaczęła się właśnie od tej potrzeby ocalenia. Najpierw pojawił się impuls, by ratować ostatnie kołobrzeskie neony. Potem przyszła kolejna myśl: nie wystarczy je zdjąć i przechować. Trzeba je odnowić i przywrócić do życia. Tak narodziła się Fundacja „Kołobrzeski Nurt”, założona przez Katarzynę Koperkiewicz i Szymona Szulakiewicza. Dziś fundacja prowadzi także Galerię NURT – najmłodszą tego typu placówkę w Kołobrzegu.

FB IMG 1759078369111 Prestiżowy Adres

Wchodząc do na wskroś industrialnej przestrzeni galerii, pytam wprost, czy w tak krótkim czasie spodziewali się aż tylu efektów. Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Katarzyna Koperkiewicz przyznaje szczerze: myślała, że uda się zrobić więcej, szybciej. Rzeczywistość okazała się mniej romantyczna. Dziewięć miesięcy czekania na zarejestrowanie fundacji, długie procedury, budowanie zaufania, pozyskiwanie sponsorów i niepewność związana z miejscem pod prezentację kolekcji neonów. Budynek – udostępniony przez miasto – fundacja otrzymała dopiero w lutym 2025 roku. Wcześniej eksponaty były rozproszone: część przechowywana w Zarządzie Portu, część u partnerów, bez stałego dostępu dla mieszkańców. – Miasto ma ważniejsze potrzeby – mówi Kasia – schronisko, przedszkole. I my to rozumiemy. Wiemy, że neony nie są priorytetową potrzebą.

A jednak dla niej nie są „tylko metalowymi boxami liter”, to kawał historii Kołobrzegu i niesamowita spuścizna pierwszych projektantów – pionierów, którzy kształtowali to miasto i jego tożsamość. Właśnie dlatego, mimo ograniczeń i niepewności, fundacja działa już od ponad trzech lat, ucząc się po drodze wszystkiego: od pisania projektów grantowych, przez budowanie relacji z instytucjami, po fizyczną pracę w warsztacie przy odnawianiu neonów.

FB IMG 1759078371415 Prestiżowy Adres

Efekty są wymierne, choć liczby bywają brutalne. Z ponad stu neonów, które kiedyś istniały w Kołobrzegu, ocalało osiem. Każdy z nich to osobna historia, osobna walka z czasem, korozją i zapomnieniem.

Przełomem okazał się pustostan. Surowa przestrzeń, do której wystarczyło doprowadzić prąd, by zaczęło się dziać. Wydarzenia organizowane w Galerii NURT od początku miały swój niepowtarzalny charakter. Na organizowane do tej pory wernisaże przychodzi po sto osób. Zawsze kolorowy tłum. Ludzie zaufali temu miejscu, niezależnie od tego, co było akurat prezentowane. – Galeria NURT wypełnia pewną lukę, brakowało w mieście miejsca do prezentacji sztuki niezależnej, widzimy ogromny potencjał przestrzeni którą tworzymy – podkreśla Kasia – pustostan, trochę prądu i  można zrobić coś fajnego.

FB IMG 1759078373559 Prestiżowy Adres

NURT szybko stał się przestrzenią dla tych, którzy nie zawsze odnajdują się w instytucjonalnych galeriach sztuki. Surowe, industrialne wnętrza, gołe ściany i brak formalnego dystansu sprzyjały sztuce współczesnej i wydarzeniom interdyscyplinarnym. To tutaj artyści zaczęli zgłaszać się sami, wysyłać maile, pytać o możliwość wystawienia prac.

Podczas wspólnego zwiedzania Katarzyna Koperkiewicz oprowadza po galerii. W małej sali świeci już aura – pierwszy uruchomiony neonowy napis. Obok znajduje się zbiór archiwalnych fotografii neonów z lat od 60. do 90. XX wieku, pokazujących je w oryginalnych lokalizacjach w przestrzeni miasta. Są też zdjęcia z demontaży prowadzonych w ostatnich trzech latach. Dokumentacja tego, co udało się ocalić – i tego, co bezpowrotnie zniknęło.

FB IMG 1759078382037 Prestiżowy Adres

Na razie nie wszystkie neony mogą świecić jednocześnie. Galeria wciąż czeka na stałe przyłącze prądu – proces, który może potrwać nawet kilkanaście miesięcy. Na razie instalacje uruchamiane są częściowo – prądu użyczają sąsiedzi – iluminacja każdego elementu kolekcji ma w sobie coś z rytuału.

Szczególną uwagę przyciąga kogut – neon z dawnego pawilonu drobiarskiego. Oryginalne liternictwo przetrwało, jest w trakcie renowacji, ale sam kogut stoi już dumnie, odnowiony dzięki wsparciu sponsorów. Kiedy został pozyskany, był pokryty porostami, warstwami farby i korozją. Dziś odzyskał kolor i formę. Jego rekonstrukcja wymagała detektywistycznej pracy – odtwarzania kształtu neonowych rurek, zgodnie z dawną sztuką neoniarską.

To właśnie ta „stara szkoła” jest dla fundacji kluczowa. Prawdziwe szkło, prawdziwe gazy, ręcznie gięte rurki. Różne kolory światła zdradzają, że w każdej rurce znajduje się inny gaz. Te technologie mają długą żywotność – najlepszym dowodem są litery z dawnego neonu restauracyjnego, które wygaszano przez kilka dekad, a teraz wciąż świecą. Wystarczyło kilka kabli i nowy transformator. – Ledowe rozwiązania nie mają z tą techniką szans, dodaje Katarzyna – To jest prawdziwa alchemia z gazu i szkła.

FB IMG 1759078385562 Prestiżowy Adres

Na ścianie wisi kormoran – jeden z najbardziej rozpoznawalnych neonów Kołobrzegu, znany z publikacji o designie PRL. Wykonany w technice spaghetti style, w której rurka wyginana jest jak makaron. Pozyskany po niemal dwóch latach negocjacji, wciąż czeka na renowację. Nawet potłuczone fragmenty rurek są bezcenne, pozwolą odtworzyć ich oryginalny kształt.

We wrześniu ubiegłego roku galeria stała się miejscem spotkania neoniarzy z całej Polski. Zlot był spełnieniem marzenia założycieli fundacji. Przez trzy dni pasjonaci debatowali o przyszłości neonów, dzielili się wiedzą o sposobach pozyskiwania środków na renowację obiektów, które formalnie nie są zabytkami, choć często mają ponad pięćdziesiąt lat. To było także symboliczne zaprezentowania całej kolekcji kołobrzeskich neonów – moment, w którym NURT wpisał się w ogólnopolską sieć podobnych inicjatyw.
Dziś Galeria NURT to nie tylko miejsce ekspozycji neonów. To przestrzeń spotkań, wydarzeń, rozmów i fermentu twórczego. Przed fundacją wciąż wiele wyzwań: ogrzewanie, zaplecze sanitarne, stabilne finansowanie. Ale jest też wyraźna wizja.

FB IMG 1759078389743 Prestiżowy Adres

Miejsce, które żyje przez cały rok. Miejsce, gdzie światło, raz uratowane, nie gaśnie.
Jeden z neonów leżących na podłodze nie świeci, nie przyciąga wzroku z daleka, nie dominuje przestrzeni. A jednak Katarzyna Koperkiewicz mówi o nim z czułością, jak o czymś oczywistym i bezcennym. Jest piękny – podkreśla – i wciąż czeka na swoją kolej. Pytania o jego renowację padają często, niemal przy każdej wizycie. Odpowiedź zawsze jest podobna: krótko po tym, jak uda się sfinalizować prace nad obiektami, które już są w toku.

Obok leżą fragmenty rurek. Nie wszystkie są całe. Niektóre popękane, inne potłuczone. Dla postronnego obserwatora mogłyby wyglądać jak bezużyteczne odpady. Dla neoniarzy są bezcenną dokumentacją. Nawet stłuczona rurka mówi wiele, zdradza, na jaki kolor świecił neon, jak była prowadzona linia, jaką miała krzywiznę, jaki rytm. Na tej podstawie można odtworzyć nowy element, wierny oryginałowi. Dlatego fundacja stara się zachować wszystko, co tylko się da. Każdy fragment to wskazówka, każdy detal przybliża do rekonstrukcji, która nie będzie jedynie imitacją, lecz kontynuacją dawnej myśli projektowej.

FB IMG 1759078393210 Prestiżowy Adres

W sąsiedniej sali świecą już inne litery – te z napisu „Skanpol”, który udało się uruchomić dwa lata temu. Kontrast między tym, co odnowione, a tym, co dopiero czeka na swoją kolej, jest tu wyraźny. To przestrzeń w procesie, miejsce, które nie udaje skończonego.
Proponuję przejście do kolejnego pomieszczenia, a Kasia zaprasza do największej sali galerii – tej, która pojawiła się później. Początkowo Galeria NURT mieściła się w trzech niewielkich pomieszczeniach. W połowie roku, dzięki porozumieniu z sąsiadującym obok klubem motocyklowym, fundacja zyskała dodatkową przestrzeń. Dużą salę z filarem pośrodku. To tutaj skupia się dziś życie galerii.

IMG 20250914 224534 Prestiżowy Adres

To główna sala, miejsce prelekcji, spotkań i wystaw. Przestrzeń, która najlepiej nadaje się do działań na większą skalę. Galeria dzieli się teraz wyraźnie na część neonową i strefę działań interdyscyplinarnych. Oprócz wystaw dzieją się tu akcje na żywo: warsztaty, performanse, działania streetartowe. Podczas jednego z wydarzeń grafficiarze na oczach publiczności wykonywali koszulki z sitodrukowymi nadrukami, następnie sprayowali i tagowali je, personalizując. Zainteresowanie tym live act paintingiem było ogromne.
Nieszablonowe podejście to świadomy wybór. Fundacja od początku stara się wychodzić poza klasyczny model galerii sztuki. Na wystawach gra muzyka, często DJ, atmosfera jest luźna, nieformalna. To kultura dostępna – taka, do której młodzi ludzie przychodzą bez oporu. Czasem trudno zamknąć drzwi, bo odwiedzający czują się tu tak dobrze, że nie chcą wychodzić. Ograniczenia są prozaiczne: brak toalety, brak ogrzewania, brak zaplecza. Na razie nie da się prowadzić tu długich spotkań, ale mimo to galeria działa. Jak na kilka miesięcy – całkiem intensywnie.

W rozmowie pojawia się wątek autorów neonów. Czy da się dziś ustalić, kto je projektował? Okazuje się, że w wielu przypadkach – tak.

FB IMG 1759078396271 Prestiżowy Adres

Udało się zebrać ogrom informacji, dotrzeć do obszernych foto archiwów, kilku szkiców, paru nazwisk. W tych poszukiwaniach fundację wspiera Damian Dudek, autor bloga Design of PRL, pasjonat wzornictwa, również z Kołobrzegu. Większość neonów była projektowana indywidualnie, choć zdarzały się też realizacje dla dużych sieci, jak Hotel Solny, związany z Orbisem, który korzystał z własnych projektantów.

W kolekcji Galerii NURT znajdują się prace dwóch kołobrzeskich twórców. Najwięcej neonów zaprojektował Andrzej Rafiński (1935-2021), kolejny to Olgierd Szerląg (1920-1996). Trzeci kołobrzeski artysta projektujący neony to Jan Tężycki, choć w jego przypadku zachowały się jedynie szkice koncepcyjne, a pamięć po latach bywa niepełna. Te niepewności również są częścią pracy z dziedzictwem: nie wszystko da się odtworzyć w stu procentach, ale każda informacja przybliża do zrozumienia całości.

IMG 20250922 184341 Prestiżowy Adres

Szymon Szulakiewicz mówi o budynku z perspektywy kogoś, kto dzień po dniu zajmuje się jego zabezpieczaniem. Pokazując na okna, mówi, że trzeba będzie je wymienić, część udało się już pozyskać z remontowanej właśnie hali Millenium. Podłoga wymaga naprawy. Elektryka będzie prowadzona natynkowo, by zachować industrialny charakter wnętrza. Na zewnątrz budynek również potrzebuje pracy: ocieplenia elewacji, naprawy dachu. W środku jednak fundacja chce zachować tyle surowości, na ile pozwolą względy bezpieczeństwa.

Dla Katarzyny i Szymona najważniejsze było jedno: mieć wreszcie własną siedzibę. Miejsce, gdzie można zebrać rozproszone neony, pokazać je mieszkańcom, udostępnić do zwiedzania. Gdy budynek został im przekazany, radość mieszała się z poczuciem przytłoczenia wyglądem pomieszczenia. Dziś, w porównaniu z tym, co zastali na początku, przestrzeń wydaje się niemal gotowa.

FB IMG 1759078402267 Prestiżowy Adres

Pierwsze wydarzenie ukazało potencjał tego miejsca. Była to poplenerowa wystawa prac studentów z Uniwersytetu Artystycznego im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu – moment przełomowy. – Szczęki nam opadły – śmieje się Katarzyna. Przestrzeń wypełniła się ludźmi, młodymi artystami i ich pracami. W ten ciepły majowy wieczór do środka wpadał snop światła, surowe wnętrze galerii nagle nabrało niemal onirycznego charakteru. Neony dodatkowo dodały tu koloru i magii, przełamując chłód betonu.
Dziś na wydarzenia do Galerii NURT przychodzą ludzie nie tylko z Kołobrzegu. Pojawiają się goście z Łodzi, Wrocławia, Warszawy, Berlina. Często są to turyści, którzy – korzystając z urlopu nad morzem – szukają alternatywnych miejsc kultury. Wystarczy szybkie wyszukiwanie w internecie, by trafić na galerię. Niektórzy wracają, inni zgłaszają się jako wolontariusze. Choć galeria jest otwierana okazjonalnie, sygnały zaangażowania są wyraźne.

We wrześniu, podczas dużego wydarzenia jakim był I Zlot Neoniarzy, wsparcie wolontariuszy było kluczowe. To wtedy stało się jasne, że wokół NURTU tworzy się społeczność. Ludzie chcą pomagać, być częścią tego miejsca. Fundacja pisze kolejne projekty – do ministerstwa, do miasta, do instytucji prywatnych. Celem jest jedno: środki, które pozwolą otwierać galerię częściej, dłużej, zapewnić podstawowe warunki – ogrzewanie zimą, zaplecze sanitarne, stabilność działania.

IMG 20250928 182146 Prestiżowy Adres

Wyzwań jest wiele. Kultura zawsze jest niedofinansowana, to zdanie powraca w rozmowie jak refren. Dlatego fundacja szuka sponsora strategicznego: kogoś, kto pomoże zarówno w renowacji pozostałych neonów, jak i w bieżącym prowadzeniu galerii. Jednocześnie „Kołobrzeski Nurt” działa także poza tym miejscem –
organizuje wydarzenia muzyczne, koncerty, akcje w przestrzeni miasta.

Patrząc w przyszłość, Katarzyna Koperkiewicz roztacza obraz, który brzmi jak naturalna kontynuacja tego, co już się zaczęło. Czekamy na wiosnę, by znów przed galerią wystawić leżaki. Zapraszamy na stałe i cykliczne wydarzenia. Tu można posiedzieć, porozmawiać. Tu spotykają się projektanci, artyści, środowisko kołobrzeskich artystów. Nieformalnie, na luzie, bez barier. Rodzi się ferment, relacje, pomysły i współprace. To przestrzeń inkluzywna, inspirująca i otwarta na eksperyment, umożliwiająca formułowanie nowych sposobów komunikacji, które są elementem kształtowania lokalnej kultury. Miejsce, które inspiruje nie tylko twórców neonów, ale wszystkich, którzy chcą być częścią żywej kultury.

Galeria NURT wciąż jest w procesie. Tak jak neony, które czekają na swoje światło. I właśnie w tym – w niedomknięciu, w ruchu, w pracy u podstaw – kryje się jej siła.