E.DAMS prestiz.print 5 Wydarzenia

Obrazy, które tworzą przestrzeń: Wernisaż Edyty Dams w galerii ko_stacja

Fot: Wiktor Dackiewicz

Nie był to nagły impuls ani efekt jednego momentu. Decyzja o malowaniu dojrzewała w niej długo – naturalnie, niemal biologicznie. Edyta Dams dorastała w domu, w którym sztuka była czymś oczywistym, obecnym na co dzień. Matka obdarzona niezwykłą sprawnością manualną, ojciec biologiczny – malarz, mistrz kopii, zafascynowany twórczością Beksińskiego; ojciec, który ją wychował – inżynier, ale też człowiek szkicujący, grający na basie, obdarzony wyobraźnią wykraczającą daleko poza techniczne ramy. W domu były rysunki, instrumenty, rękodzieło, akwaria, zwierzęta. Kreatywność nie była dodatkiem – była naturalnym stanem rzeczy.

E.DAMS prestiz.print 2 Wydarzenia

Edyta malowała od zawsze. Najpierw węglem, kredą, ołówkiem. Później ludzi – zaczynając od makijażu, który stał się jej pierwszym płótnem. Przez długi czas sztuka pozostawała jednak w tle codzienności. Były obowiązki, praca, macierzyństwo, odpowiedzialność. Malarstwo, choć nieustannie obecne gdzieś z tyłu głowy, musiało poczekać na swój moment.

Ten przyszedł wtedy, gdy poczuła, że to właściwy czas. Wykonała jeden, bardzo świadomy gest – odcięła się od zewnętrznych wpływów. Bez podglądania innych artystów, bez galerii, bez inspiracji z zewnątrz. Chciała dotrzeć do własnego języka, nieobciążonego cudzym stylem. Poszukiwania nie odbywały się na zewnątrz, lecz w środku – w ciszy, intuicji i uważności.

E.DAMS prestiz.print 1 Wydarzenia

Jej proces malowania jest spontaniczny, momentami surowy, pozbawiony wcześniejszych założeń. Bierze płótno, nie wiedząc, dokąd ją poprowadzi. Pojawiają się pierwsze plamy, struktury, warstwy – a obraz stopniowo zaczyna mówić własnym głosem, wyznaczając kierunek dalszej pracy.

Tworzone przez nią obrazy budują przestrzeń. Są intensywne, monumentalne, stworzone z myślą o długim trwaniu. Mają żyć razem z wnętrzem i jego mieszkańcami, oddychając rytmem domu. Dlatego wymagają odwagi – zarówno od artystki, jak i od odbiorcy. Choć najpełniej wybrzmiewają w dużych przestrzeniach, w jej portfolio odnaleźć można również bardziej kameralne formy.

Technika, którą się posługuje, jest w pełni autorska. Punktem wyjścia był węgiel – miękki, podatny na dotyk materiał. Z czasem dołączyła cegła, kruszona i zbierana z zaniedbanych koszalińskich budynków. Pojawiły się ziemia, kawa, zakwas z buraka, kurkuma, chili, palone orzechy, bejce, gładź szpachlowa – wszystko, co daje kolor, fakturę i głębię. Narzędzia bywają nieoczywiste: szpachle, gąbki, dłonie. Pędzel pojawia się rzadko. Każdy obraz jest osobnym bytem, bez jednego schematu czy powtarzalnej metody. Prace nie mają tytułów – artystka nie chce narzucać narracji. Pozostawia przestrzeń na osobistą interpretację.

E.DAMS prestiz.print 3 Wydarzenia

Kiedy zaczęła pokazywać swoje obrazy w internecie, reakcja przyszła szybciej niż się spodziewała. Odezwały się galerie i kuratorzy z Hiszpanii i Portugalii, a także prywatni kolekcjonerzy. Najpierw było niedowierzanie, ostrożność, sprawdzanie. Później przyszła odwaga. Pierwsze obrazy sprzedała już podczas debiutanckiej wystawy. Bez sentymentu – bo, jak podkreśla, obrazy nie należą do niej. Są dla kogoś. Ona jest tylko tą, która je powołuje do istnienia.

Wystawę przygotowywała niemal dwa lata. Pięć dużych prac i kilkadziesiąt mniejszych – zostaną zaprezentowane w galerii ko_stacja. Właśnie tam, 13 lutego spotkamy się na wernisażu prac Edyty Dams.

Jej osobista historia jest intensywna. W wieku 21 lat, mieszkając w Londynie, przeszła wylew i pęknięcie tętniaka. Szanse na przeżycie oceniano na piętnaście procent. Paradoksalnie, to doświadczenie nie stało się natychmiastowym przełomem. Zmusiło ją jednak do powrotu do rodzinnego miasta. Przez kolejne lata pracowała w kosmetologii, interesowała się modą, została mamą. Życie nabrało rytmu, który dawał poczucie stabilności. Dopiero po trzydziestce potrzeba tworzenia zaczęła coraz wyraźniej domagać się głosu.

E.DAMS prestiz.print 4 Wydarzenia

Edyta Dams przyznaje, że jest introwertyczką. Po intensywnych kontaktach z ludźmi potrzebuje ciszy i wycofania. Malowanie nie jest dla niej terapią – jest zbyt intensywne. To całkowite zanurzenie, czasem trwające kilkanaście, a nawet dwadzieścia godzin. Chaos na podłodze, słuchawki na uszach, szlafrok, muzyka. Świat na zewnątrz przestaje istnieć.

Wystawa w ko_stacji jest otwarciem na koszalińskich odbiorców – zaproszeniem do spotkania, rozmowy i współodczuwania. Jak podkreśla artystka, znalazła tu pełne zrozumienie i akceptację. Wiktor Dackiewicz i Karolina Kossmann – współzałożyciele galerii stworzyli dla niej bezpieczną przestrzeń do mówienia własnym głosem, bez narzuconych norm i oczekiwań.

Tytuł wystawy – „Duża sztuka bycia sobą” – nie jest hasłem. To proces. Długi, wymagający i bardzo osobisty. Wystawa ta ma dla artystki szczególny wymiar – jest „nasza”, koszalińska, zbudowana z lokalnej materii i doświadczenia miejsca. Pozostaje więc zaprosić Państwa na wernisaż i bezpośrednie spotkanie z malarką. Nie zabraknie dodatkowych atrakcji, które pozostaną jeszcze niespodzianką.


E.DAMS prestiz.print 5 1 Wydarzenia

Wernisaż prac Edyty Dams „Duża sztuka bycia sobą”

13 luty – piątek, godz. 18.00
Wystawa od 13 lutego do 7 marca 2026
(czynna w godzinach otwarcia ko_stacji)
Finisaż: 7 marca – sobota, godz. 17.00
Galeria ko_stacja, ulica Dworcowa 8, 75-201 Koszalin