1 1 Ludzie

Wyimaginowane podróże dawnych koszalinian

Zanim nadeszła era kina, a nawet przed wynalezieniem fotografii, koszalinianie odbywali wirtualne wycieczki nie tylko do odległych miast i krajów, ale również na inne kontynenty i poza Ziemię.

Na początku XIX wieku podróżowanie po świecie stanowiło przywilej nielicznych. Były to przedsięwzięcia nie tylko kosztowne, ale również żmudne. Nowoczesność dopiero raczkowała: pierwsza udana lokomotywa parowa wyjechała na tory w 1829 roku. 200 lat temu podstawowym środkiem transportu były dyliżanse konne. Również komfort podróżowania między mniejszymi miastami był niski z powodu braku gumowych opon powozów i nawierzchni, po której jechały. Brukowane drogi łączące Koszalin ze światem zaczęto budować dopiero w 1828 roku odcinkiem do Sianowa. Drogę do Mielna –
w 1849 roku, do Bobolic – w 1853 roku, do Polanowa i Kołobrzegu –
na początku lat 60. Wcześniej były to po prostu koleinowe trakty przez lasy i pola.

1 2 Ludzie
Objazdowe kosmoramy na XIX-wiecznej rycinie. Źródło: domena publiczna

Połączenie kolejowe Koszalin uzyskał w 1859 roku, stając się zresztą póki co tylko stacją końcową ze Szczecina. Podróż dyliżansem pośpiesznym między Koszalinem i Gdańskiem trwała dwadzieścia godzin (z postojami w Sławnie, Słupsku i Lęborku). Dyliżans osobowy jechał dziewięć godzin dłużej. Zwykli ludzie decydowali się na podróż nie aby zwiedzać dalekie miasta, lecz z konieczności – dla interesów.

Powszechna ciekawość świata jednak wzrastała. W gazetach pojawiały się informacje o dalekich krajach i nowych odkryciach geograficznych. Wydawano książki ilustrowane czarno-białymi rycinami przedstawiającymi nieznane wcześniej lądy, rośliny i zwierzęta. I właśnie wówczas pojawił się wynalazek, dzięki któremu można było za kilka srebrnych groszy wybrać się na wyprawę do odległych miejsc – Afryki, Bieguna Północnego, a nawet na Księżyc.

2 1 Ludzie

Wirtualne podróże gabinetowe

W listopadzie 1827 roku w koszalińskiej gazecie „Allgemeines Pommersches Volksblatt” ukazało się ogłoszenie podpisane przez Hermanna Hollaubecka reklamujące niespotykaną dotąd w tym mieście atrakcję. Brzmiało ono następująco:
„Począwszy od niedzieli 2 grudnia. br. niżej podpisany zamierza przedstawić szacownej publiczności kosmoramiczne widoki podobne do tych, które z wielkim uznaniem, zaprezentował pan Enslin w Berlinie. To, co na ten temat powiedziano niedawno w gazetach gdańskich i królewieckich, niżej podpisany pozwala sobie tu powtórzyć.
»Każdy, kogo inspiruje natura i sztuka oraz ich magiczne kreacje, powinien wziąć udział w optycznej podróży gabinetowej (optische Zimmerreise). Stojąc przed wielkim, przejrzystym angielskim szkłem, wiernie oddającym sceny przedstawione przed okiem i z doskonałym oświetleniem, które spełnia wszelkie zasady optyki, zapomina się, że są to tylko obrazy, które tak magicznie zniewalają oko. Z balkonu ujrzycie część Berlina, życie w Pradze, gwar Gdańska, z pokładu statku uwięzionego w lodzie straszliwe cieśniny surowych regionów polarnych i groteskowe kształty gigantycznego, wznoszących się w powietrzu gór lodu, przez którego kryształy prześwituje różowym blaskiem dzienne światło. To również obrazy podziemnych sklepień i ciemnych korytarzy, z których można dostrzec pełne tajemniczej ciszy przestrzenie rzęsiście oświetlone świecami i światłem lamp«.

Niżej podpisany ma nadzieję, że zdobędzie również aprobatę lokalnej publiczności kochającej sztukę i zaprasza z największym szacunkiem dla najwyższej klasy jego przedstawień. Więcej szczegółów będzie można znaleźć na afiszach”.

3 1 Ludzie
Adolph Glasbrenner – Berlińskie pudło optyczne (Berliner Guckkasten). Źródło: domena publiczna

Guckkasten, czyli Peep Boxy

W czasach, gdy nie wynaleziono jeszcze fotografii, ani tym bardziej kina, tego typu atrakcje zdobywały niebywałą popularność w całej Europie. Początkowo miały formę pudeł z wizjerem, z którymi wędrowni kuglarze przemierzali kraje i prezentowali obrazy z całego świata. Przez soczewki optyczne można było zobaczyć lustro odbijające obraz leżący na dnie pudełka – zwykle były to widoki dalekich miast i krajów, w intensywnych kolorach i z wielojęzycznymi tytułami przeznaczonymi do użytku międzynarodowego. W Niemczech nazywano je „Guckkasten”, w Anglii „Peep Box”, co można przetłumaczyć jako „pudełko, do którego się zagląda”. W ciągu kolejnych dziesięcioleci ten XVIII-wieczny jeszcze wynalazek pochodzący z włoskiej Sabaudii był udoskonalany do formy znanej w Niemczech jako „Kaiser Panorama”, a w Polsce jako fotoplastikon.

Rozwinięciem „Guckkasten” był wynalazek „Laterna Magica”, czyli wynaleziony jeszcze w XVII wieku prosty aparat projekcyjny rzutujący obraz ze szklanych przeźroczy, wyposażony w soczewkę i źródło światła. Po udoskonaleniu stał się na początku XIX wieku popularną rozrywką jako teatrzyk optyczny.

W 1822 roku Francuz Louis Jacques Mandé Daguerre, późniejszy wynalazca fotografii, zaprezentował po raz pierwszy wystawę, którą nazwał dioramą. Słowo to pochodzące z greckiego dioráō („widzę na przestrzał”) oznacza rodzaj obrazu w głębokim obramowaniu, przy czym pewne jego części są nieprzezroczyste, malowane na płótnie, a inne przezroczyste, malowane na cienkim materiale techniką laserunkową. Oświetlany z dowolnej strony w ciemnym pomieszczeniu, pozwala na uzyskanie efektów plastycznych w przestrzeni. Przy użyciu ruchomych źródeł światła może dawać wrażenie ruchu, będąc namiastką kina.

5 1 Ludzie

Podróżowanie bez wychodzenia z pokoju

„Zimmerreisen”, które można przetłumaczyć jako „pokojowe” lub „gabinetowe podróże”, były rozwinięciem pomysłu „Guckkasten”. Tym razem zaglądano nie do niewielkich obnośnych pudeł, ale do pomieszczeń, w których ustawiano olbrzymie, ręcznie namalowane obrazy. Choć stanowiły osobny nurt malarstwa głównie w krajach niemieckojęzycznych (Niemcy, Austria i Szwajcaria) pierwszej połowy XIX wieku, historia sztuki nie wspomina ani o nim, ani o jego najwybitniejszych przedstawicielach. Należeli do nich austriaccy malarze: Hubert Sattler, Karl Georg Enslen i Franz Josef Frühbeck. Prócz nich było wielu mniej słynnych, których nazwiska zachowały się tylko na starych anonsach prasowych: Johann Carl Pauckert, Christoffer i Cornelius Suhr, Anton Präuscher, Antonio Sacchetti, Karl Dörr, Joseph Wilhelm Mosauer czy Carl Thieme.

Hubert Sattler był synem również malarza Johanna Michaela Sattlera. W 1817 roku, podróżował po świecie, odwiedzając Bliski Wschód, Afrykę Północną i Amerykę.

4 1 Ludzie

Wykonywał tam szkice i rysunki, które po powrocie do domu wykorzystał do tworzenia dużych obrazów. Następnie wyruszył z nimi w trasę objazdową. Odniesiony sukces komercyjny zachęcił go kontynuowania tej działalności. W 1829 roku wraz z całą rodziną wyruszył w dziesięcioletnią podróż po Europie. Podróżowali łodzią mieszkalną z Niemiec przez Skandynawię i kraje Beneluksu do Francji i powrócili do Salzburga dopiero w 1839 roku. Podczas tej wyprawy Hubert Sattler szkicował krajobrazy i atrakcje archeologiczne, a także – początkowo z ojcem – tworzył wielkoformatowe widoki przeznaczone do trójwymiarowego oglądania przy sztucznym świetle i za pomocą specjalnych soczewek. Do dziś są one eksponowane w Muzeum Panoramicznym w jego rodzinnym Salzburgu, gdzie uhonorowano go nazwą ulicy.

Karl Georg Enslen był również synem malarza. Choć urodzony w Wiedniu, od dziecka mieszkał w Gdańsku. Tam uczęszczał do szkoły artystycznej, a w latach 1813-1815 studiował w berlińskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jego drogę artystyczną zdeterminowała podróż po Niemczech, którą odbył wspólnie z ojcem, nie tylko malarzem, ale również konstruktorem panoram. Podróżując po Włoszech i krajach skandynawskich, malował głównie panoramiczne weduty (miejskie krajobrazy), z których część trafiła do niemieckich muzeów. Dużo wystawiał, został również profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie.

Franz Josef Frühbeck w latach 1817-1818 odbył podróż po Brazylii, a jej rezultatem była podobna objazdowa wystawa, podczas której widzowie doświadczali pobytu w tropikalnych pejzażach kolonialnej południowej Ameryki. Z jego dorobku zachowały się do dziś tylko brazylijskie szkice.

Poszkodowani woźnice

Ekspozycje mieściły się albo w wynajętych pomieszczeniach, albo własnych cyrkowych budach, zawsze jednak zachwalano ich magiczne działanie i podkreślano niską cenę za wstęp. „Słuchajcie! Teraz można bardzo tanio zwiedzić Włochy, Szwajcarię, Anglię i Rosję. Nie potrzeba koni, wozów, pary, statków, ani nawet odrobiny pieniędzy. Pan Frühbeck z Wiednia stworzył panoramę naprzeciwko gospody Pod Czarnym Orłem i zaaranżował ją w taki sposób, aby można było odbywać nawet najdłuższe wycieczki od razu w jego pokoju” – entuzjazmował się w sierpniu 1835 roku recenzent „Münchener Tagblatt”, dodając: „Pan Frühbeck wyrządza wielkie szkody naczelnikom poczty i woźnicom. Na przykład w tym roku chciałem pojechać do Szwajcarii; Ale po zobaczeniu Szafuzy i Genewy za dwanaście kreuzerów, postanowiłem tu zostać. (…) Należy stwierdzić, że wspomniany wcześniej optyczny Pokój Podróży pana Frühbecka jest naprawdę znakomity i nikt nie będzie żałował jego odwiedzenia”. Zaś w październiku 1841 roku
malarz pejzażysta ze szwajcarskiej Szafuzy J. N. Neukom podkreślał w swojej reklamie „Cena została ustalona tak, aby każdy mógł odbyć podróż od Wodospadu Renu przez Zurych, Rigę, jezioro Czterech Kantonów, Berneński Oberland, Fryburg, Genewę, aż do Mont Blanc za niewielkie pieniądze. Dlatego też już teraz serdecznie zapraszam Państwa do licznego nas odwiedzenia”. Na wystawie można było również zobaczyć erupcję wulkanu na Kamczatce, odbyć wirtualne podróże do Nowego Jorku, Meksyku, Australii i Indii.

6 1 Ludzie

Jak wyglądała kosmoramiczna podróż w mniejszych miastach opisała „Offenburger Wochenblatt” z 1831 roku: „Miejscem oglądania jest korytarz o długości 6 sążni i szerokości 2 sążni (12 x 4 metry). Stoi tam rząd dwu- i czteroosobowych otwartych powozów, w których widzowie zajmują miejsca. Po obu stronach przejścia wznosi się kurtyna, a miejsce nagle przybiera wygląd wiejskiej drogi. Dekoracje z krajobrazem i obiektami architektonicznymi po obu stronach namalowano wiernie, tak jak nakazuje natura. Są one powoli i bezszelestnie zwijane z jednego wałka na drugi, a podczas gdy poruszają się do tyłu, obserwatorzy mają wrażenie, że poruszają się do przodu. W ten sposób odbywają się wycieczki po najpiękniejszych zakątkach Szwajcarii”.

W metropoliach wirtualne podróże organizowano z nieporównywalnie większym rozmachem. W 1830 roku w Wiedniu można było odbyć „podróż przez Włochy w pół godziny”. Aby zapewnić zwiedzającym bardziej szczegółowe informacje na temat prezentowanych widoków, organizatorzy przygotowali nawet czytelnię z dodatkową literaturą. W tym samym mieście otwarto w 1840 roku „Nowe Elizjum” w przestronnych piwnicach budynku św. Anny przy Johannesgasse, które zapraszało do podróży dookoła świata, a od 1841 roku publiczność kuszono „podróżą na Księżyc”. W 1880 r. otwarto wystawę „Pustynia pierwotna – na brzegach Amazonki”; za 30 kreuzerów można było zobaczyć dżunglę. W Sali Apollo, będącej w epoce biedermeieru najsłynniejszą salą balową Europy mieszczącą nawet 8000 gości, można było spacerować i tańczyć w sztucznym krajobrazie ogrodowym, który był wzorowany na krajach Południa. Były tam odtworzone groty, skały i niemal prawdziwe wodospady. W mniejszych salach organizatorzy zapraszali do wysłuchania wykładów, na przykład na temat „Trzęsienia ziemi i wulkanów – Upadek Pompejów”. I na takie wydarzenia ustawiały się kolejki.

8 Ludzie

O tym się mówiło

Kosmoramy odtwarzały nie tylko odległe kraje, ale również słynne wydarzenia. W lipcu 1829 roku „Kurier Warszawski” informował: „Właściciel Gabinetu Topograficznego w Salach Redutowych przy Teatrze Narodowym znajdującego się ma honor uwiadomić Prześwietną Publiczność, iż dziś i następnie jest wystawioną kosmorama »Uczty dla Ludu danej w dniach Uroczystości odbytej Koronacji NN. Cesarstwa«. Obraz ten zdjętym został z lewej strony głównego wchodu, punkt ten był najdogodniejszy dla artysty w oddaniu jak najwierniej wszystkich szczegółów składających całość obrazu. I tak, w samym środku postrzegać się daje wspaniała świątynia przeznaczona dla NN. Cesarstwa, po prawej ukazuje się w półkole zastawionych 200 stołów, nieco opodal widać część botanicznego ogrodu z obserwatorium, na lewo galeria gotycka dla dam, obok namiotu przeznaczonego na tańce dla ludu, dalej wznosi się przepyszna budowa koszar Ujazdowskich, które przez swą rozciągłość formują główny front całego obrazu wraz z drugą galerią dla dam i drugim namiotem przeznaczonym na tańce dla ludu. Wszelkie zabawy, jako to: karuzele, husztawki, fontanny wytryskujące winem i miodem, puszczenie balonu, słupy do wchodzenia po nadgrody, miejsca dla widowisk gimnastycznych. Dopełnia całość obrazu kilkanaście tysięcy figur w rozmaitych ubiorach różnego stanu. Obraz przedstawia chwilę zgromadzenia się ludu do biesiady.”

Atrakcyjnymi tematami wielkich malowideł były przede wszystkim słynne bitwy. W 1864 roku w „Cösliner Zeitung” pojawił się anons podpisany przez C. Seiferta z Magdeburga o następującej treści: „Szanowną publiczność tego miasta i okolic mam zaszczyt poinformować, że w drodze do Wrocławia z moją dużą grupą panoram świata, zawierających najnowsze bitwy i potyczki w Szlezwiku-Holsztynie, wśród których szczególnie godne uwagi są: „Szańce Düppel”, „Bitwa pod Missunde” i „Zdobycie Alfen przez Prusaków”. Przybyłem tutaj i zostanę tu przez trzy dni: sobotę, niedzielę i poniedziałek. Ponieważ mój bitewny gabinet optyczny (Schlachtenkabinett) cieszył się największym zainteresowaniem we wszystkich większych miastach Niemiec, pokornie zapraszam szanowną publiczność tego miasta do licznego przybycia.

9 Ludzie

Opłata za wstęp od osoby 2 Sgr. Dzieci 1 Sgr. Miejsce wydarzenia znajduje się przed bramą Młyńską na targu bydła”. (obecnie plac Kilińskiego – przyp. autora). Na fali entuzjazmu po zakończonej kilka tygodni wcześniej wojnie prusko-duńskiej, prawdopodobnie również w Koszalinie do „bitewnego gabinetu” ustawiały się kolejki. Po bitwie pod Sedanem, w której, armia pruska pokonała wojska francuskie, upamiętniającą to zwycięstwo panoramę autorstwa kilkunastu niemieckich malarzy i udostępnioną w Berlinie publiczności w 1883 roku obejrzało 5 milionów osób. Było to apogeum powstawania olbrzymich panoram, z których w Polsce najsłynniejszą jest wciąż eksponowana we Wrocławiu Panorama Racławicka. Wkrótce jednak nowy wynalazek ruchomych obrazów braci Lumière zakończył erę dioram, kosmoram i panoram, choć dawny sposób wirtualnego podróżowania za pomocą fotoplastikonu wciąż może być atrakcją. Kilka lat temu udowodniło to koszalińskie Archiwum Państwowe, ustawiając niewielki kiosk ze zdjęciami dawnego Koszalina.

7 1 Ludzie