IMG 8280 Ludzie

Wielkie dzieło z małego księstwa

Fot: Muzeum Regionalne w Szczecinku oraz arch. własne I. Markanicza

To nie jest zwykła mapa – to opowieść o potędze dynastii Gryfitów, bogactwie pomorskich ziem i kresie jednego z najważniejszych księstw Europy Północnej. Kulisy powstania najsłynniejszej mapy Pomorza autorstwa Eilharda Lubinusa są niezwykle ciekawe, a dzieło sprzed czterech stuleci wciąż budzi zachwyt i ciekawość badaczy. Z Ireneuszem Markaniczem – dyrketorem Muzeum Regionalnego w Szczecinku, rozmawiała Katarzyna Kużel.

Dlaczego mapa Lubinusa, o której dziś rozmawiamy, jest tak wyjątkowa?
To dzieło naprawdę najwyższej klasy. Sama mapa jest czymś więcej niż tylko dokumentem kartograficznym – to swoiste kompendium wiedzy o Pomorzu z początku XVII wieku. Autorem jest Eilhard Lubinus, profesor Uniwersytetu w Rostocku, człowiek niezwykle wszechstronny – można powiedzieć, taki „pomorski Leonardo”. Zajmował się nie tylko kartografią, ale także matematyką, literaturą oraz egzegezą Pisma Świętego. Był więc uczonym o szerokich horyzontach, a jednocześnie człowiekiem niezwykle utalentowanym.

Został wybrany przez księcia Filipa II, który zapragnął stworzyć dzieło uwieczniające potęgę rodu Gryfitów i wielkość Księstwa Pomorskiego. To miała być nie tylko mapa w sensie praktycznym, ale też forma manifestu politycznego i kulturowego.

IMG 8279 Ludzie

Co ciekawe, mapa pokazuje Pomorze w jego największym rozkwicie, ale już chwilę po jej wydaniu – w wyniku pokoju westfalskiego kończącego wojnę trzydziestoletnią – księstwo przestało istnieć jako samodzielny byt polityczny. Los sprawił więc, że ta mapa jest swoistym epitafium dla Gryfitów i dla ich państwa.

Wspomniał pan, że zleceniodawcą był książę Filip II. Jak wyglądały kulisy powstania mapy?
Filip II, książę szczeciński, w korespondencji ze swoim kuzynem Filipem Juliuszem, już około 1610 roku sugerował, że warto stworzyć wielkie dzieło ukazujące potęgę Pomorza. Ostatecznie to on został głównym inicjatorem i patronem prac. Zlecenie było bardzo prestiżowe, ale też lukratywne.

Lubinus nie działał w próżni – miał wsparcie książęcego dworu, dostęp do środków i kontaktów. Zachowała się korespondencja z tym związana, a także relacje z podróży, jakie odbywał po Pomorzu w latach 1611, 1612 i 1617. Podczas tych wypraw dokonywał pomiarów terenowych, notował obserwacje, zbierał dane o miastach, zamkach, rzekach, jeziorach. Z 1612 roku mamy nawet dziennik, dzięki któremu wiemy, jak wyglądała jego praca.

To niezwykle cenne źródło, bo oprócz notatek stricte kartograficznych znajdują się tam też opisy obyczajowe. Na przykład kiedy Lubinus dotarł do Szczecinka we wrześniu 1612 roku, poprosił o poczęstunek dla siebie i swoich ludzi – przede wszystkim o piwo z browaru książęcego. Ku jego zdziwieniu i rozgoryczeniu, prośba została zlekceważona. Pisał potem w swoim dzienniku, że na żadnym innym dworze nie potraktowano go tak chłodno. To pokazuje, że nawet przy tak poważnym projekcie pojawiały się napięcia i osobiste animozje.

IMG 8288 Ludzie

Na czym polega wyjątkowość samej mapy w porównaniu z wcześniejszymi dziełami kartograficznymi?
Różnica jest ogromna. Wcześniejsze mapy Pomorza były dość schematyczne, często wręcz prymitywne. Wybrzeże Bałtyku bywało rysowane płasko, bez uwzględnienia zatok czy zalewów. Lubinus, posługując się prostymi narzędziami: kątomierzem, laską Jakuba, astrolabium, dokonał precyzyjnych pomiarów i potrafił je przełożyć na obliczenia matematyczne.

Dzięki temu jego mapa jest dużo bliższa temu, co znamy ze współczesnych atlasów. Linia brzegowa Bałtyku, przebieg rzek, rozmieszczenie jezior, to wszystko zostało przedstawione z niespotykaną dotąd dokładnością.

Ale mapa to nie tylko kartografia. To także bogate opisy w języku łacińskim, które pełniły rolę swoistej reklamy Pomorza. Mamy tam katalog ryb łowionych w rzekach i jeziorach, listę roślin uprawianych na tych ziemiach, opisy miast i zamków. Pojawiają się nawet wzmianki o atrakcjach takich jak Góra Chełmska koło Koszalina. Można powiedzieć, że to pierwsza w dziejach „broszura turystyczna” Pomorza.

Na mapie pojawiają się też wizerunki miast. Jakie znaczenie miały te przedstawienia?
Ogromne. Dla wielu miejscowości to pierwsze znane panoramy. Widzimy Szczecin, Kołobrzeg, Słupsk, Koszalin, Białogard, ale też mniejsze miasta – w tym Szczecinek. Co ciekawe, nie wszystkie miasta znalazły się na mapie. Na przykład Połczyn-Zdrój
został pominięty, ponieważ nie należał do domeny książęcej.

Szczecinek został przedstawiony trochę marginalnie – zamek książęcy ukazano z boku, jakby w rewanżu za to, że księżna Anna w 1612 roku potraktowała Lubinusa tak chłodno. Za część plastyczną odpowiadał między innymi Hans Wolfart, malarz z Holandii, który pracował na dworze Filipa II.

Dzięki tym widokom mamy bezcenne źródło ikonograficzne. To jedyny sposób, by zobaczyć, jak wyglądały pomorskie miasta na początku XVII wieku.

IMG 8280 1 Ludzie

Mapa zawiera też wiele elementów heraldycznych. Skąd się one wzięły?
Książę Filip II wysyłał pisma do zarządców ziem, prosząc o przysłanie herbów lokalnych rodów szlacheckich. Część heraldycznych wizerunków dotarła na czas, inne nie, dlatego na bordiurze mapy są też puste miejsca; to swoista galeria rodowa Pomorza.

Warto dodać, że oprócz portretów książąt i herbów znajdziemy także autoportret Lubinusa. Ukazany jest z instrumentami pomiarowymi: kątomierzem i astrolabium, co podkreśla jego rolę jako uczonego.

Jak wyglądał proces techniczny powstania mapy?
To było przedsięwzięcie niezwykle skomplikowane. Po wykonaniu pomiarów i przygotowaniu modelu w Szczecinie, mapę trzeba było oddać do rytownika. Wybrano mistrza z Amsterdamu, który wykonał dwanaście płyt miedziorytniczych. Z nich drukowano poszczególne fragmenty, które następnie łączono w jedną wielką mapę ścienną.

Pierwsze wydanie, z 1618 roku, niestety nie było najwyższej jakości. Papier był słaby, odbitki nie do końca udane. Lubinus był z tego powodu bardzo rozczarowany. W dodatku sam książę Filip II zmarł kilka miesięcy przed ukończeniem dzieła, więc nie było mu dane zobaczyć gotowej mapy.

Dwa lata później wybuchła wojna trzydziestoletnia. Dla jego następców sprawy militarne były ważniejsze niż pielęgnowanie pamięci o mapie. Dopiero w 1758 roku, już w Hamburgu, ukazało się drugie wydanie – lepsze, na solidniejszym papierze.

Szacuje się, że z pierwszego i drugiego wydania zachowało się na świecie około pięćdziesięciu egzemplarzy. Potem były już tylko reprinty, m.in. w 1926 roku, kiedy to mieszkańcy Pomorza znów zainteresowali się swoją historią.

Czy mapę Lubinusa można określić mianem dzieła wielowymiarowego?
Zdecydowanie tak. To połączenie kartografii, historii, promocji, sztuki plastycznej i heraldyki. Była manifestem politycznym, pokazującym bogactwo i potęgę Gryfitów. Była też dziełem naukowym – dzięki pomiarom i obliczeniom. Jednocześnie pełniła funkcję kulturową, budowała bowiem poczucie tożsamości Pomorza.

A z dzisiejszej perspektywy jest także źródłem ikonograficznym i genealogicznym. Mamy tu wizerunki książąt, herby rodów, panoramy miast, katalog fauny i flory. To dokument niezwykle kompletny.

IMG 8278 Ludzie

Jakie znaczenie ma dziś mapa Lubinusa dla Szczecinka i całego regionu?
Dla nas to powód do dumy. Szczecinek znalazł się na tej mapie, a nasz zamek został odnotowany – choć może nie w pełnej krasie, to jednak utrwalony dla potomnych. Mapa jest jednym z kluczowych świadectw historii Pomorza i jednym z największych skarbów kultury materialnej tej ziemi.

W Muzeum Regionalnym staramy się przybliżać ją zwiedzającym, tłumaczyć jej znaczenie, pokazywać, jak bardzo różniła się od wcześniejszych i jak wielki miała wpływ na postrzeganie regionu. To dzieło, które można analizować godzinami, zarówno pod kątem treści, jak i kontekstu historycznego.

Warto dodać, że ta mapa pojawiła się na wystawie zatytułowanej „Magnificent Maps: Power, Propaganda and Art” zorganizowanej w 2010 roku przez Bibliotekę Brytyjską w Londynie. Głównym celem prezentacji wielkoformatowych map była idea, że mapy to nie tylko geografia.

Gdyby miał pan podsumować jednym zdaniem, czym jest mapa Lubinusa, co by pan powiedział?
Powiedziałbym, że to nie tylko mapa, ale wielki pomnik Pomorza. Pomnik, który pokazuje jego potęgę w chwili największego rozkwitu i zarazem dokumentuje kres dynastii Gryfitów. To wizytówka, epitafium i dzieło sztuki
w jednym.