Rozmowa z Viktoriią Koshelievą przypomina, że kiedy praca jest naszą pasją, rozwijaną pomału, delikatnie jak pąk róży, staje się wartością, która przetrwa z nami przez wszystkie burze i zawirowania. Pieczenie ciast i tworzenie tortów wyciągnęło Viktoriię z baby bluesa i sprawiło, że diametralnie zmieniła swoje życie.
Zaczynała w domowej kuchni, z prostymi sprzętami. Uczyła się, podglądała najlepszych, kończyła kursy i szkolenia, a przede wszystkim tworzyła – w każdej wolnej chwili, a przy małym dziecku przeważnie były to noce. Dziś jej torty, ciasta i ciasteczka klienci cenią za niepowtarzalny smak. Jej zdolności manualne sprawiły, że każdy tort to osobna historia, spersonalizowana i niepowtarzalna.
Przyznaje otwarcie, że żyłka do cukiernictwa była w niej od dawna. Marzyła o szkole branżowej, ale mama Viktorii chciała dla córki stabilniejszego wykształcenia. Sama bowiem była cukierniczką i fach ten uważała za ciężki i często niedoceniany. Viktoriia dyplom uczelni wyższej, po urodzeniu synka, schowała do szuflady, a wieczorami, kiedy maleńki już spał, swój spokój i ukojenie nerwów znajdowała w wypiekach i dążeniu do doskonałości w ich tworzeniu. Blisko 6 lat trwa jej cukiernicza przygoda, a setki zadowolonych klientów wracają po kolejne porcje, jednocześnie polecając ją swoim bliskim. Specjalnie dla Czytelników „Prestiżu” pytamy Viktoriię Koshelievą o słodkie tajemnice.

Jakie torty najbardziej lubimy?
Myślę, że te, które łączą elegancję, lekkość i wyważony smak. Klienci najczęściej wybierają świeże kompozycje: owoce, klasyczne kremy, nowoczesne musy. Tort ma zachwycać już pierwszym kęsem. Musi wyglądać jak marzenie, ale smakować jak wspomnienie, do którego chce się wracać.
Dekoracja przyciąga wzrok, ale smak zatrzymuje klienta?
Zdecydowanie. Dlatego wszystko zaczyna się od składników: naturalnych kremów, owocowych konfitur, dobrej czekolady i masła. Nie używam gotowych półproduktów, a każdy tort dopracowuję nie tylko na zewnątrz.
Nad recepturami potrafię pracować tygodniami, testując, zmieniając proporcje, łącząc klasykę z nowoczesnością. Dobry tort ma cieszyć zarówno dzieci, jak i dorosłych. Smak ma być tak przyjemny, jak wygląd. W mojej ofercie jest aż dziewięć autorskich smaków: new snickers, oreo, chocolate cherry, ferrero, strawberry cocktail, chocolate raspberry, pina colada, pistachio raspberry i tiramisu. Każdy znajdzie coś dla siebie, a i tak są smaki po które moi klienci wracają najczęściej
Skąd inspiracje na tak dopracowane wizualnie wypieki?
Z natury, mody, architektury, palet kolorów, z bukietów ślubnych. Czasem zachwyci mnie odcień zachodu słońca, czasem faktura materiału. Nie bez znaczenia są także klienci: gdy przynoszą inspiracje, tłumaczę, jak bardzo światło, filtry czy kolory zdjęć wpływają na efekt końcowy. Tworzę tort, który oddaje klimat ich pomysłu, ale pozostaje moim autorskim dziełem.
Na jakie okazje powstają pani słodkości?
Na wszystkie wyjątkowe chwile: wesela, chrzciny, komunie, rocznice, baby shower, firmowe eventy. Najwięcej satysfakcji dają projekty złożone, wymagające spójnej koncepcji i precyzyjnego planowania. Uwielbiam realizacje, które budzą emocje. Tworzę nie tylko torty, ale najróżniejsze wypieki, monoporcje czy całe słodkie stoły.
Prowadzi pani także szkolenia. Dużo jest chętnych?
Coraz więcej — głównie młodych kobiet. Uczę techniki, ale też tego, czego brakuje w internecie: wyceny pracy, organizacji, komunikacji z klientem. Chcę, by kursantki nabierały pewności siebie. Pamiętam siebie z początków pracy nad własną firmą. Jeśli tylko mogę kogoś wpierać, robię to z przyjemnością.
A prywatnie? Co najchętniej pani piecze?
Najprostsze rzeczy: drożdżówki, biszkopty, ciasta z owocami. Mają w sobie ciepło i nostalgię. Ale równie chętnie tworzę nowe smaki. Cukiernictwo to dla mnie połączenie rzemiosła i sztuki. Muszę tworzyć – przekonałam się o tym na własnej skórze.
Viktoriia Koshelieva
Tel: 570 126 996
FB: /Viktoriia Koshelieva
IG: /viktork_cakes




















