gazeta 1 Ludzie

„Prowincja” pachnie jak dom, do którego chce się wracać: Autorskie przepisy Katarzyny Jezierskiej

Podbiła serca widzów dziesiątej edycji „MasterChefa”, pewnie krocząc przez kolejne etapy programu aż do samego progu półfinału. Choć przygoda na planie dobiegła końca, jej kulinarne ambicje nabierają smaku. Katarzyna Jezierska z Nosibądów koło Grzmiącej, mama piątki dzieci, żona tatuażysty i nauczycielka w-f w szczecineckiej podstawówce, postawiła wszystko na jedną kartę i tak powstała „Prowincja” – restauracja, do której zjeżdżają się smakosze z całej okolicy.

Kończąc przygodę z formatem telewizyjnym, zapowiedziała z charakterystyczną dla siebie energią i determinacją – Świat gastronomii jeszcze o mnie usłyszy – i słowa dotrzymała. Specjalnie dla Czytelników „Prestiżu” zdradza, jak smakują święta na „Prowincji”, jednocześnie dzieląc się przepisami swoich ulubionych świątecznych specjałów.

Czym pachnie „Prowincja” w okresie świątecznym?
Prowincja o tej porze roku pachnie jak dom, do którego zawsze chce się wracać. W powietrzu miesza się aromat pieczonej gęsi, świeżej skórki pomarańczy, masła, które topi się na gorącej patelni, i przypraw, które sprawiają, że serce mięknie. To zapach wspólnego stołu – gwaru, śmiechu i tej dobrej energii, której uczymy się od siebie nawzajem każdego dnia. Tu, u nas, święta zaczynają się od zapachu, który otula jak ciepły koc.

IMG 4827 Ludzie

Do jakiego świątecznego smaku z dzieciństwa chciałaby pani wrócić?
Do prostych smaków, tych bezpretensjonalnych, które tworzyły atmosferę domu. Do kompotu z suszu, który zawsze stał na kuchence i cicho bulgotał. Do makowca mojej mamy – ciężkiego, wilgotnego, wypchanego bakaliami do granic możliwości. I do rosołu, który gotował się „na jutro”, a pachniał już dziś. Te smaki nie były doskonałe… ale były nasze. I nic nie potrafi ich zastąpić.

Nie ma świąt bez…?
Bez stołu pełnego – i pełnego ludzi. Bez bałaganu w kuchni. Bez walki o to, kto wybiera prezent jako pierwszy. Bez dzieci, które biegają między nogami i podjadają pierogi zanim trafią na stół. Bez tego chaosu, który ja, mama piątki, kocham najbardziej, choć czasem marzę o chwili ciszy. Święta to nie dekoracje. Święta to żywi ludzie, ich emocje i ich apetyt.

Jak zmieniają się upodobania Polaków? Tradycja czy eksperyment?
Polacy są dziś odważniejsi. Coraz częściej zamiast klasyki wybierają ciekawostki: gęś w nowej odsłonie, tatar z twistem, rybę, która nie musi być „po grecku”, żeby była wyjątkowa. Ale jedno się nie zmienia – wracamy do stołu, który budzi wspomnienia. Ja widzę to w „Prowincji” każdego dnia: chcemy tradycji, ale podanej z pomysłem. Talerza, który szanuje przeszłość, ale nie boi się przyszłości.

gazeta 1 1 Ludzie

Co u pani znajdzie się na świątecznym stole?
Dużo wszystkiego, bo mam dużą rodzinę i duże serce do karmienia ludzi. Będzie gęś, bo to symbol naszego domu. Będzie barszcz na dobrym, domowym zakwasie. Będą śledzie, ale w naszej interpretacji, czyli świeże, lekkie, na chrupiącej pierzynce, pełne charakteru. I zawsze, absolutnie zawsze… miejsce dla tych, którzy wpadną niezapowiedziani.

Najlepszy prezent to ten od serca – a co z prezentami jadalnymi? Co daje pani bliskim?
Zawsze wierzyłam, że jedzenie to najpiękniejsza forma troski. Bliskim daję to, co mogę zrobić własnymi rękami: pasztety, chutneye, domowe nalewki, małe torciki – takie na dwa dni, nie na tydzień. Prezenty, które nie mają kurzyć się na półce, tylko zniknąć w dobrej atmosferze i w dobrym towarzystwie. Nic nie łączy tak, jak wspólna łyżeczka nad jednym deserem.

GenAIImage 52069164 3057 411c af2c 1b3f83df525f Ludzie

„Prowincja” w karnawale – czym zaskoczy swoich gości?
Karnawał u nas będzie jak dobra zabawa: trochę szalony, trochę elegancki, bardzo aromatyczny. Będą dania, które rozgrzewają bardziej niż kominek, np. wołowe policzki, śledzie, które potrafią rozkręcić rozmowę przy stole, i słodkości, po których nikt nie chce kończyć wieczoru. Do tego koktajle, które zrobią w głowie lekki karnawał nawet tym, którzy przyszli „tylko na chwilę”. Chcę, żeby goście mieli wrażenie, że przy stole tańczą wszystkie ich zmysły.


Śledzik na chrupiącej pierzynce

Składniki:
– 4 płaty śledzia matjias
– 1 mała cebula
– 1 jabłko kwaskowe
– 1 ogórek kiszony
– 2 łyżki majonezu
– 1 łyżka gęstej śmietany
– 1 łyżeczka musztardy francuskiej
– 1 łyżeczka miodu
– pieprz świeżo mielony
– 2 kromki ciemnego pieczywa

Przygotowanie:
Pokrój cebulę, jabłko
i ogórka w drobną kostkę.
Dodaj majonez, śmietanę
i musztardę. Śledzia zwiń
w rulonik, zepnij wykałaczką
i ułóż na pierzynce. Pieczywo
zrumień na patelni – ma być chrupkie. Całość chłodna, krucha, kremowa – po prostu magia.

GenAIImage 2f49659b 349b 490b a7cc f1bf9cc06a4b Ludzie

Tatar wołowy – klasyka w wersji Prowincji

Składniki (2 porcje):
– 200 g polędwicy wołowej najwyższej jakości
– 1 żółtko z jaja od szczęśliwej kury
– 1 mała szalotka, drobno posiekana
– 2 ogórki kiszone – tylko te jędrne i kwaśne!
– 1 łyżeczka musztardy francuskiej
– 1 łyżeczka oliwy
– sól, pieprz do smaku
– kilka kropli sosu Worcestershire

Przygotowanie:
Mięso siekaj nożem, z wyczuciem – tu liczy się faktura, nie maszynka. Dodaj szalotkę, ogórka, musztardę i oliwę. Dopraw solą i pieprzem. Uformuj zgrabną porcję, na środek wlej żółtko.

Serwuj z chrupiącą grzanką.
Prosto, szlachetnie, obłędnie

tatar wolowy Ludzie