16 1 Ludzie

Pasja, która niesie: Dekada Orła Świeszyno

Fot: Agnieszka Lichota

W Świeszynie, pod Koszalinem na przestrzeni ostatniej dekady wydarzyło się coś, co śmiało można nazwać sportowo-społeczną ewolucją. Zaczęło się niepozornie: od stołów do tenisa, dzieciaków ze świetlic i dwóch ludzi, którym chciało się działać. Dziś trudno wyobrazić sobie lokalną mapę biegową bez Orlej Pię(ś)ci czy Świeszyńskiego Maratonu Rowerowego. A wszystko dzięki determinacji i temperamentowi człowieka, który w sporcie dostrzega coś więcej niż zwykłą rywalizację.

Jacek Marcinkowski – współtwórca i lider Stowarzyszenia Sportowo-Kulturalnego Orzeł Świeszyno – opowiada historię, która jest esencją działania na przekór przeszkodom. To także o tym, jak z małych turniejów rodzą się wydarzenia ściągające biegaczy z całego regionu, a nawet i kraju. I o tym, że determinacja potrafi przebić się nawet przez biurokrację i polityczne animozje.

16 1 Ludzie
VIII Biegowy Festiwal Bursztynowy – 13.07.2025

Początki: tenis, świetlice i żadnych trenerów

Zanim powstało stowarzyszenie, była codzienność w Świeszyńskim Centrum Kultury. Jacek Marcinkowski odpowiadał za wydarzenia kulturalne, jego kolega – Robert Łukawski – za świetlice wiejskie. W przestrzeniach budzących się do życia po minionych dekadach stały stoły do ping-ponga i tak naprawdę od tego wszystko wystartowało.
Rozpoczęło się od wędrownych turniejów tenisa stołowego – imprez, które co miesiąc przenosiły się do innej świetlicy. Bez sekcji treningowych, bez ambicji szkoleniowych, po prostu rywalizacja, spotkania, energia ludzi. Potem przyszła siatkówka, najpierw spontaniczna, organizowana w maleńkiej sali gminnej szkoły, później już w przestronnej hali w Konikowie. Z roku na rok przybywało drużyn, rosło zainteresowanie, a w końcu zaczęły pojawiać się także pierwsze turnieje.

Trzeba podkreślić, że za wszystkim nadal stały dwie osoby. Żadnych etatów, żadnych pieniędzy — jedynie pasja. I bardzo szybko okazało się, że właśnie takich oddolnych inicjatyw mieszkańcom brakowało, bo reakcja społeczna była natychmiastowa i pełna entuzjazmu.

Oficjalnie dziesięć lat temu…

Stowarzyszenie Orzeł Świeszyno oficjalnie zarejestrowano 14 kwietnia 2015 roku. Decyzja o formalizacji była praktyczna – dopiero jako organizacja mogli pozyskiwać granty, kupować medale, puchary i nagrody. W nazwie pojawiła się kultura, bo obaj twórcy byli mocno związani z działalnością artystyczną i animacyjną, a intuicja już wtedy mówiła im, że część kulturalna (nie tylko w nazwie) może się przydać.

Pierwsze lata były intensywne i pełne rozmachu – Świeszyńska Liga Amatorskiej Siatkówki rozwinęła się do nawet jedenastu drużyn w sezonie i miała swoich sześć edycji. Jednak w pewnym momencie wszystko zaczęło się komplikować. Po zmianach politycznych w gminie współpraca z instytucjami samorządowymi stała się trudna. Sala w Konikowie trafiła do remontu, świetlice przestały być dostępne, a na dokładkę Stowarzyszenie zostało obciążone żądaniem zwrotu środków za rzekomo „niezgodne z umową” prowadzenie zajęć. Finałowy turniej dziewiątej edycji Ligi odbył się na hali koszalińskiego Ekonoma.

Choć sprawa ostatecznie zakończyła się po myśli Orła, atmosfera wypaliła chęć dalszej współpracy. Jacek Marcinkowski nie owija dziś w bawełnę: – Po prostu – na tamten moment – przestało się chcieć. Nie chcieliśmy już prosić o przestrzeń, o klucze, o możliwość wejścia. Wiedzieliśmy, że trzeba iść w innym kierunku”.

Tak też zrobili… i poszli – w kierunku lasu.

Biegi, to droga do wolności

Pierwszy bieg powstał przy okazji Dni Ziemniaka. Październik 2016 roku, dystans symboliczny – Świeszyńska Trójka, „Bieg po Ziemniaka”. Frekwencja dopisała, a sygnał od mieszkańców był jasny: biegów potrzebujemy.

W Polsce wybuchła wtedy eksplozja biegania. Biegał każdy i wszędzie, naturalne więc było, że pojawiało się coraz więcej inicjatyw, które wykorzystywały potencjał sportowców amatorów. Choć nie chodziło o ściganie się, wynik miał znaczenie!

Biegi w Koszalinie gromadziły nawet po tysiąc osób, na cyklicznych imprezach. Świeszyński Orzeł, na swoją mniejszą, lokalną miarę, wcale nie był gorszy. Przede wszystkim dysponował świetnymi terenami, czyli Jeziorem Czarnym i otaczającymi go lasami. Nic dziwnego, że kolejnym krokiem stała się Orla Pię(ś)ć – pięciokilometrowy bieg, który zainaugurowany został w 2017 roku. Pierwsza edycja zebrała około pięćdziesięciu uczestników i od razu stała się impulsem do kontynuacji.

Z każdym rokiem rosła frekwencja, rosły też ambicje. W 2018 roku Orzeł poszedł o krok dalej i stworzył Półmaraton Bursztynowy oraz bieg na 10 km – rozgrywane na niezwykłej, leśnej trasie asfaltowej między Strzekęcinem, Manowem, a Niedalinem. Idealna pętla o długości 10,5 km okazała się strzałem w dziesiątkę.

Wkrótce to miejsce stało się ich nową bazą – niezależną od hal, świetlic, grafików i samorządowych zawirowań.

Po tenisie, siatkówce i bieganiu, przyszła pora na rowery! W 2015 roku Krzysztof Hamułka wraz z klubem Dziki Koszalin zorganizował pierwszy Świeszyński Maraton Rowerowy. Rok później w organizację imprezy włączyły się Orły. W 2025 roku odbyła się dziesiąta edycja tej rekreacyjnej imprezy rowerowej, która również ewaluowała, jak i inne imprezy organizowane przez Stowarzyszenie, a Krzysztof Hamułka stał się kolejną opoką organizacji.

Dzisiaj to dojrzała, konsekwentna marka z aspiracjami

Po latach działalności Stowarzyszenia Orzeł stał się rozpoznawalną marką – nie tylko w gminie, ale w całym regionie. Biegi, które kiedyś przyciągały kilkadziesiąt osób, dziś przyciągają kilkaset. Stowarzyszenie nadal działa społecznie, pozyskuje granty oraz kolejnych partnerów do współpracy i kreuje wydarzenia, które mają klimat, autentyczność i duszę. Jak przyznaje Jacek Marcinkowski, jego prywatne życie, poza pracą zawodową – jest bowiem zastępcą burmistrza w Tychowie, biegnie „od imprezy do imprezy”. Jakkolwiek to brzmi, wydarzeń i imprez organizowanych przez Orła jest w roku nawet dwanaście! Łatwo policzyć, że średnio wypada jedna w miesiącu. A każda z nich wymaga intensywnych przygotowań wielu osób, na długo przed startem.

W rocznym cyklu realizowane są: Tychowski Bieg dla WOŚP, Rodzinny Piknik Biegowy Orla Pię(ś)ć, Orli Cross, Bieg za Lisem w Tychowie, Cross z Czaplą w Manowie, Cross Doliną Parsęty w Wicewie, Biegowy Festiwal Bursztynowy, Świeszyński Maraton Rowerowy – MTB, Rajd Rowerowy i Czasówka, Świeszyński Bieg Niepodległości.
Do tego należy doliczyć aktywną współpracę z innymi biegowymi Stowarzyszeniami, czyli białogardzką Figą i koszalińskim SFX-em. Wspólny projekt to Biegam Turbo, czyli Tour Biegów po Okolicy. A także pomoc przy organizacji Nocnej Ściemy – maratonu o krajowym zasięgu.

Pora na kulturę

Czy Jacek Marcinkowski mówi dość? W żadnym wypadku! Sam grał w tenisa, siatkówkę, jeździ na rowerze, a dzięki organizacji imprez biegowych zaczął biegać! Przymierza się do szlifowania pływania, bo chce wystąpić w triathlonie! Czy to oznacza, że już niebawem i taka impreza zagości w Świeszynie? Kto to wie? Natomiast sam przyznaje otwarcie, że nadszedł czas, aby rozwinąć drugi człon nazwy Stowarzyszenia i zacząć proponować nietuzinkowe wydarzenia kulturalne.

Muzyka to coś na co stawia Orzeł, bo Jacek Marcinkowski jest kimś, kto stara się odgadywać melodie po jednej nutce! Do tej pory odbyły się trzy koncerty w kameralnej i klimatycznej atmosferze Pałacu Bursztynowego w Strzekęcinie. Na scenie wystąpili: Aleksandra Kostka, Robert Janowski, a nieco później Anna Maria Jopek. Takich koncertów ma być więcej, publiczność odpowiedziała entuzjastycznie, a to tylko mobilizuje do działania i ściągania do naszego regionu gwiazd dużego formatu.

Kultura to także sztuka, a w tym Orzeł też jest dobry! W przestrzeni publicznej Tychowa pojawiły się dwa wielkie murale z projektów, które przygotował, zrealizował i rozliczył Jacek Marcinkowski wraz ze Stowarzyszeniem!

Gdzie w tym wszystkim czas dla siebie i rodziny? I na to Jacek Marcinkowski znalazł sposób. Ma wielkie wsparcie od rodziny! Jego żona Agnieszka, siostra, szwagrowie, wszystkie dzieci z rodziny zaangażowane są w tworzenie wydarzeń. Ale jest i grono przyjaciół, bez których żadna z imprez nie może się odbyć. Nazwali się Drużyną Orła i prócz spotkań na zawodach znajdują czas na prywatne spotkania w swoim kilkunastoosobowym gronie! A po dziesięciu latach mają taką wprawę w organizowaniu, że każdy wie, co ma robić, bez zbędnych słów czy ponagleń. Bez tej ekipy żadna impreza się nie odbędzie! Ich wydarzenia mają piękną oprawę, dlatego część z nich nazywa się festiwalami czy piknikami rodzinnymi, bo jak przyznaje Jacek Marcinkowski, w tym wszystkim najbardziej chodzi o spotkanie i wspólne celebrowanie czasu w aktywnej formie, na łonie natury. Wydarzenia mają swoje nagrody, pamiątkowe statuetki i trofea, a także piękne zdjęcia, które zostają jako wspomnienie dobrze spędzonych chwil.

Stowarzyszenie Orzeł jest rozpędzone i nie ma zamiaru się zatrzymać. Biegowe imprezy trwają kilka godzin, ale ich przygotowanie zajmuje już wiele tygodni. To właśnie ludzie stojący na starcie i mecie – często w towarzystwie całych rodzin – są największą nagrodą. To oni tworzą atmosferę wspólnoty, która przyciąga kolejnych sportowych entuzjastów. Dziesięć lat to czas wielu doświadczeń, o które bogatsi są członkowie stowarzyszenia. Śmiało można powiedzieć, że tak naprawdę to dopiero początek, bo pomysły na kolejne kulturalno-sportowe imprezy już wchodzą w fazę realizacji.


Jeśli chcesz wesprzeć Stowarzyszenie, by imprezy kulturalne i sportowe zorganizowane były na jeszcze wyższym poziomie – skontaktuj się z Jackiem Marcinkowskim!
Stowarzyszenie Sportowo-Kulturalne Orzeł Świeszyno, Włoki 6, 76-024 Świeszyno, NIP 499-065-23-98
e-mail: ssk.orzel@gmail.com | tel.: 601 455 496