Strefa słowa
Wszechświat – choć na temat jego powstania istnieją rozmaite teorie – sam posiada takie rzeczywistości, co do których różnić się nie sposób. Przywołajmy choćby fakt istnienia dni szczególnych, wyjątkowych do tego stopnia, że nadano im w kalendarzu nadrzędne znaczenie. Niezależnie od szerokości geograficznej i czasów, wszelkie społeczności posiadały dni wyjęte z przestrzeni profanum, które w sferze sacrum wyczekiwane były z radością i tęsknotą. Każdy posiada swoją ars celebrandi, i choćby nie obchodził tego czy innego święta, ma w swym doświadczeniu jakiś świąteczny dzień. Potwierdza to zwykła obserwacja, jak i tęgie głowy wszech nauk. Przytoczyć pragnę filozofa Wilhelma von Humboldta, który dowodził silnemu związkowi języka i myśli. Naukowiec ów twierdził, że mowy różnych narodów odzwierciedlają różne sposoby patrzenia na świat – różnorodność języków to różnorodność światopoglądów. Stąd taka wielorakość sposobów obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia, o których mowa w niniejszym artykule.
Już samo nazewnictwo tego święta mówi wiele o sposobie jego postrzegania. Na północ od Polski ludy skandynawskie używają pojęcia Jul, które pochodzi z czasów przedchrześcijańskich i oznacza zimowe święto przesilenia. Wraz z chrześcijaństwem nazwę zachowano, zmieniono jednak sens celebracji, której centrum stał się zapowiedziany przez proroków Chrystus. Nasi południowi sąsiedzi mówią Vánoce, od prasłowiańskiego terminu znaczącego wielką noc. W kulturze polskiej Wielkanoc to Święto Zmartwychwstania Pańskiego. Za naszą zachodnią granicą Niemcy mówią Weihnachten, co wywodzi się od staroniemieckiego ze wîhen nahten, czyli w święte noce. Inny germański lud, Anglicy, zwrócili w swej nazwie uwagę na teologię, znane bowiem wszystkim Christmas pochodzi od staroangielskiego Cristes mæsse, jak w XI w. określano Eucharystię (dosłownie msza Chrystusa). Wśród Słowian południowych spotykamy słowo Božić, tj. zdrobnienie wyrazu Bóg i oznacza Boga, który, rodzi się jako małe dziecko. Bułgarzy natomiast używają pojęcia koleda (коледа). Sama nazwa jednak oznacza dzień, który należy czcić, w odróżnieniu od każdego innego dnia. Z kolędą na ustach siadamy więc do stołu…
Strefa stołu
Ważną domeną etnologii jest badanie zwyczajów kulinarnych. Zanim jednak posmakuje się wyjątkowych dań, które spożywa się raz do roku, zrozumieć należy, że – podobnie, jak ma to miejsce w sferze słowa – ich geneza ma charakter symboliczny i wiąże się nierozerwalnie z wiarą. Jak bowiem inaczej wyjaśnić obecność akurat dwunastu potraw podczas wieczerzy wigilijnej? Poza tym, że przyroda serwuje nam dwanaście miesięcy, biblijna egzegeza przytacza w Starym Testamencie dwanaście pokoleń Izraela, w Nowym Przymierzu zaś mowa o dwunastu apostołach. Jest więc to liczba symboliczna, oznaczająca pełnię i dostatek i… oby taki okazał się tegoroczny wigilijny stół. A skoro o obfitości, czemu paradoksalnie wszystkie te potrawy powinny być postne? Tu ponownie dotykamy sfery sacrum, która celebrowanie wielkich świąt nakazuje rozpoczynać już dzień wcześniej, tuż po zachodzie słońca, od uprzedniego oczyszczenia. Już starożytni znali pojęcie katharsis, a odnosiło się ono zarówno do ciała, jak i ducha – w końcu w zdrowym ciele zdrowy duch. Tak więc wigilijny post przygotowuje do prawidłowego przeżycia Bożego Narodzenia. Zatrzymajmy się na dłuższą chwilę przy stole, na którym, zanim okryje go obrus, kładziemy od wieków sianko, wspominając, że Zbawiciel świata przyszedł nań w ubogiej stajni. Z historią tą związane jest również pozostawianie pustego nakrycia dla niespodziewanego gościa. Jednym z najważniejszych praw wśród ludów semickich było święte prawo gościnności, tymczasem Chrystus narodził się w stajni, choć wcześniej Święta Rodzina pukała do wielu drzwi, które jednak zostały przed nimi zamknięte. Stąd i to puste miejsce, bynajmniej nie tylko symboliczne.

Wspomniana powyżej historia rozpoczyna doroczną Wigilię (z łaciny oczekiwanie na święto nazajutrz), której godzinę wyznacza wyglądana przez najmłodszych pierwsza gwiazda wieczornego nieba. To zaś oczywiście na wspomnienie prowadzącej mędrców ze wschodu Gwiazdy Betlejemskiej, a i stąd kwiat o tej samej nazwie pośrodku stołu. Gdy więc przeczytany fragment o Bożym Narodzeniu przeniesie nas już oczyma wyobraźni do Betlejem, wybrzmiewają wówczas pierwsze nuty uroczystej kolędy, a kiedy śpiew ustanie, słychać już tylko miły dla ucha szmery życzeń i łamanie białego opłatka. Rodzina w komplecie, czas zasiąść do stołu, a tam…
- barszcz czerwony – jego symbolika sięga XVII wieku; uszka nadziewane grzybami zebranymi ledwo minioną jesienią w pobliskich lasach to typowo polskie danie; w zależności od regionu Polski, jada się też zupę grzybową lub zupę z konopi o nazwie siemieniotka;
- pierogi – tradycyjnie polskie danie symbolizujące zabezpieczenie na zimę; farsz z kapusty i grzybów to nadzienie z zapasów; podobną symbolikę posiada groch z kapustą czy kapusta z grzybami;
- ryby – trudno o bardziej chrześcijańskie danie; symbol ryby wykorzystywany był przez pierwszych chrześcijan dużo wcześniej niż krzyż; gdy dołoży się do tego biblijne obrazy połowu ryb, nie sposób o tej symbolice zapomnieć. Ryby jadano dawniej tylko gotowane, przyprawiane olejem z siemienia lnianego czy konopnym; szlachta i warstwy zamożne zaczęły smażyć ryby i dodawać do nich m.in. szafran czy rodzynki. Co do samych gatunków ryb, popularny w Polsce karp pojawił się dopiero w PRL-u, wcześniej jadano: szczupaka, karasia i oczywiście śledzia po żydowsku;
- kutia – potrawa znana szczególnie we wschodniej Polsce; zwyczaj kręcenia kutii sięga dawnej Rusi Kijowskiej, w której domach mieszano skrzętnie pszenicę, mak, miód i bakalie, co dawało wspomnienie słodyczy lata w zimowej porze; mak symbolizuje płodność i bogactwo, miód zaś jest owocem żmudnej pracy pszczół; podobnie zresztą stawiane na wigilijnym stole świece woskowe;
- kompot z suszu – wspominaliśmy powyżej motyw postnego oczyszczenia w ramach przygotowań do święta; w wymiarze duchowym rolę tę odgrywa praktykowany przez chrześcijan sakrament pokuty; w wymiarze symbolicznym i cielesnym funkcję tę pełnił między innymi kompot z suszu, czyli z suszonych śliwek, jabłek i gruszek; suszone owoce stosowano jednak nie tylko w celach spożywczych, ale spalano je również, jako kadzidło, czyli sposób oczyszczenia i kontaktu z Bogiem; proszę zauważyć, że kolejnym darem przyniesionym przez jednego z mędrców (tradycja podaje, że był to Kacper) było właśnie kadzidło, oznaczające bóstwo narodzonego Dziecięcia.

Strefa czasu
Nie wiem, jak Ty, drogi czytelniku, ale ja najbardziej lubię tę chwilę między Wigilią a Pasterką. Ten moment indywidualnego oczekiwania i zadumy, po co to wszystko. Wszechświat – ten wewnętrzny zwłaszcza – zwalnia. Pewnie i w Twoim domu zapada wówczas błoga cisza, a domową przestrzeń rozświetlają nieśmiało choinkowe lampki. Może cicho z radia grają jeszcze ulubione kolędy, w tle których zegar tyka sekundy przed liturgią dokładnie o północy. Czas staje na chwilę w miejscu. Czy to jedynie subiektywne odczucie, czy jest coś na rzeczy, skoro od Bożego Narodzenia, rozpoczęła się nasza era? Ta noc zapoczątkowała wszak uznawany przez największych historyków w dziejach podział na lata przed i po narodzeniu Chrystusa, albo inaczej naszej i przed naszą erą.

Paradoksalnie pojawienie się Gwiazdy Betlejemskiej skończyło epokę astrologii, zabobonu i wiary w determinację życia ludzkiego przez gwiazdy właśnie. To właśnie ten moment dziejów zmienił życie ludów i narodów w każdym wymiarze, nawet tak codziennym, jak kuchnia, czy język. Niech to będą piękne Święta! A żeby jeszcze lepiej się do nich przygotować, koszalińskie muzeum organizuje dla Państwa dwa weekendowe wydarzenia w grudniu. Już dzień po Mikołajkach, 7 grudnia zapraszamy na ostatnie w tym roku spotkanie z cyklu „W samo południe”. Tym razem zapraszamy do muzeum na ul. Młyńskiej na wykład o bożonarodzeniowych obrzędach. Oczywiście nie może zabraknąć dorocznego bożonarodzeniowego Jarmarku Jamneńskiego – spotykamy się w Zagrodzie Jamneńskiej 14 grudnia br. w godz. 11.00-16.00 Będzie okazja nie tylko poczuć klimat świąt, nabyć wyjątkowe ozdoby świąteczne i unikatowe prezenty, ale i złożyć sobie nawzajem życzenia. Tak, to będą piękne Święta!
Irena Nowogrodzka-Barańska
Adiunkt w Dziale Etnografii Muzeum w Koszalinie. W kręgu zainteresowań badawczych znajdują się antropologia jedzenia, materialne i niematerialne dziedzictwo kulturowe, historia Pomorza, a w szczególności historia Koszalina oraz Jamna i Łabusza.























