IMG 2672 Ludzie

Międzypokoleniowe mosty: Wiktoria Nowak liderką młodego pokolenia

Fot: archiwum własne Wiktorii Nowak

Wiktoria Nowak, 23-letnia koszalinianka, liderka młodego pokolenia, która od lat konsekwentnie realizuje swoją misję zmiany społecznej. Jej droga od gimnazjalnej rewolucjonistki wprowadzającej “kolorowe piątki” do współtwórczyni projektu GenBoost pokazuje, jak pasja i determinacja mogą przełożyć się na realne działanie.

Absolwentka koszalińskiego „Dubois” łączy studia magisterskie z intensywną pracą społeczną. Jako project managerka w Fundacji OFF School współtworzy GenBoost – nowatorski projekt budujący mosty międzypokoleniowe, w którym przedstawiciele pokolenia Z i Alfa stają się edukatorami dla kadry zarządzającej dużych korporacji. To odwrócenie tradycyjnego modelu edukacji, który skutecznie przełamuje stereotypy dotyczące najmłodszych pokoleń na rynku pracy.

Jej zaangażowanie wykracza daleko poza jeden projekt. Jedna z inicjatorek kampanii “Dziewczyny na wybory”, która zmobilizowała dziesiątki tysięcy kobiet do udziału w wyborach 2023 roku, przez dwie kadencje reprezentowała studentów w strukturach Uniwersytetu Warszawskiego – w parlamencie i senacie. Obecnie działa w Radzie Dydaktycznej na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych.

a718c760b0383f6bb004caa00a12179b Ludzie

Osiągnięcia Wiktorii zyskały uznanie na najwyższym poziomie – znalazła się w gronie finalistek programu “Jestem Liderką”, a w 2024 roku została wybrana jako jedna z ośmiu Polek reprezentujących kraj na prestiżowym szczycie Vital Voices US Summit, gdzie spotyka się 100 najbardziej aktywnych kobiet ze świata. Ostatnio została także wyróżniona nagrodą w plebiscycie WP „Wszechmocne 2025” oraz nominacją w konkursie Kobieta Roku Glamour.

Czy wszystko, co robisz, popycha cię w stronę polityki? Chciałabyś być polityczką?
Pierwszy raz dostaję tak bezpośrednie pytanie na ten temat. Wierzę, że każdy, kto chce iść do polityki tylko po to, żeby być politykiem, nigdy nie powinien do niej trafić. Jeśli dążymy do polityki, bo ekscytuje nas władza czy pozycja w hierarchii, to jest to złudne i niebezpieczne.

Nie wykluczam, że polityka może pewnego dnia zapukać do moich drzwi, ale raczej nie wybieram tradycyjnej ścieżki: młodzieżówka-asystentka-posłanka-ministra. Wiem, jak duży to koszt, i nie mam jeszcze pewności, czy chcę go ponieść.

Gdyby miał być taki moment w życiu, kiedy będzie konkretna sprawa do załatwienia w polityce, gdzie mogłabym się odnaleźć – wtedy tak. Ale nie chciałabym być polityczką dla samego bycia polityczką.

Czy twoje działania wymagają zadeklarowania się po jakiejś stronie politycznej?
Wręcz przeciwnie – i z tego jestem bardzo dumna. Zakładając Stowarzyszenie „Dziewczyny na Wybory” w sierpniu 2023 roku, od samego początku chciałyśmy być apartyjne. Działamy w imieniu praw kobiet, edukacji równościowej i lepszego życia kobiet w Polsce, ale nie popieramy żadnej partii. Od prawej do lewej, wszystkie potrafią popełniać błędy.

Patrzymy politykom na ręce, odnosimy się do konkretnych kwestii, ale nikogo nie wspieramy bezwarunkowo. To dla mnie ważne, że w wieku 23 lat nie muszę przyjmować łatki jakiejkolwiek partii, ponieważ taka deklaracja zostaje na całe życie.

2AF79DF8 E0E7 495E 835A 5B85B6E9A6B4 Ludzie

Jak wygląda zaangażowanie polityczne w twoim pokoleniu?
Moje pokolenie dorastało w atmosferze niekończących się politycznych sporów wśród rodziców, dziadków. To kształtuje moim zdaniem trzy grupy:

Pierwsza, zdecydowanie największa, brzydzi się polityką, uważa ją za niefajne miejsce, niedobry zawód. Młodzi ani nie czują się sprawczy, ani też, że politycy robią coś dla nich.

Druga grupa, bardzo wyraźna w ostatnich wyborach, po prostu się buntuje. To naturalne – młodzi ludzie uciekają w radykalne strony na linii politycznej, bo to właśnie daje poczucie sprawczości. Gdyby w wyborach prezydenckich głosowali sami młodzi, wygrałby Mentzen albo Zandberg – zupełnie skrajne opcje.

Trzecia grupa to na przykład dziewczyny, którymi się otaczam, niesamowicie mądre kobiety, które widziałabym na najwyższych stanowiskach w kraju. Nie mówią “nie” polityce, ale chcą czegoś więcej niż kłótnie i krzyki. To musi być jakaś idea, coś sprawczego.

Pracujesz w Fundacji Off School. Jak oceniasz zaangażowanie młodych ludzi, szczególnie poza dużymi miastami?
Zajmujemy się młodzieżą licealną, nadajemy im podmiotowość. Raz w miesiącu jeździmy do małych miejscowości. Powiem szczerze, że to tam jest niesamowity potencjał, tylko zduszony tym, że organizacje młodzieżowe często nie działają tak, jak powinny, a młode osoby rzadko mają szansę na wyrwanie się z małej miejscowości.

Mam taki przykład. Byliśmy pod Olsztynem w bardzo małej miejscowości. Podeszła do mnie dziewczyna zainteresowana zaangażowaniem, choć sama do końca nie wiedziała, w czym mogłaby się sprawdzić. Zaprosiliśmy ją do sejmu, senatu, wzięła udział w kilku projektach. Miesiąc później napisała, że przed spotkaniem ze mną nigdy nie myślała, że wyjedzie z tej miejscowości, a dziś ma marzenia, żeby zrobić coś więcej. Złapała apetyt na działanie i poczuła swoją sprawczość.

I to jest moja osobista misja. Ile jeszcze młodych osób, które mają w sobie siłę i energię, potrzebuje kogoś, kto podałby im rękę i pomógł wejść wyżej? W większych miejscowościach jest łatwiej, jest więcej możliwości, więcej struktur. W małych miejscowościach jest zdecydowanie trudniej i tu ta niewidzialna dłoń, a czasem bardzo realna, przydaje się. Nie zmienia to jednak faktu, że zmianę powinniśmy robić wszędzie, i to właśnie w takich miejscach jest ona najbardziej potrzebna.

IMG 1738 Ludzie

Czy ktoś podał ci rękę na twojej drodze?
Tak, zdecydowanie. Mnie by tu nie było, gdyby nie kilka wyjątkowych momentów.

Pierwszy to rodzice, którzy od najmłodszych lat wspierali mnie, ale też dali możliwość obserwacji ich i możliwość pracy z nimi przy prowadzeniu biznesu – hotelu Dworek Morski SPA & Wellness nad morzem w Mielnie. To nauczyło mnie komunikacji z ludźmi i znaczenia ciężkiej pracy.

Drugi kluczowy moment wydarzył się w liceum w Koszalinie. Kandydowałam na przewodniczącą szkoły – byłam trzecia, po dwóch chłopakach. Podczas kampanii działy się nieprzyjemne rzeczy, typowe dla młodzieżowej polityki. Miałam kryzys, myślałam o rezygnacji. Wtedy podszedł do mnie świętej pamięci pan Leszek – szkolny woźny i zapytał: “I co, poddajesz się? Dasz im się?” Powiedziałam “nie” i wygrałam ogromną przewagą.

Spotkałam też wspaniałych nauczycieli. Liceum w Koszalinie było momentem, kiedy zdecydowałam: jadę do Warszawy, muszę być w centrum wydarzeń, uwielbiam organizować rzeczy i być na ich czele. To jest mój skill. Właśnie to poczułam w szkole średniej, i postanowiłam iść zgodnie z tym duchem.

20871f97 dba3 4065 bebb d4ad7d7b2205 Ludzie

Twój wybór padł na studia w Warszawie, ale czy tak młody człowiek od razu wie, co ma robić, gdzie studiować?
To zabawna historia. Chciałam być dyplomatką, pracować w ONZ. Nie dostałam się na stosunki międzynarodowe, zabrakło mi jednego punktu – to była tragedia.

Dostałam się na “Organizowanie Rynku Pracy” na tym samym wydziale na Uniwersytecie Warszawskim. Trochę mnie to nie interesowało, ale nie chciałam brać roku przerwy. Myślałam: pójdę, poprawię maturę, wrócę na stosunki. Pięć lat później nadal jestem na ORP – nigdy nie przeszłam na stosunki międzynarodowe.

Te studia dały mi trzy rzeczy: po pierwsze – niszę. Rynek pracy to niezagospodarowana nisza, szczególnie przy zmianach demograficznych i technologicznych. Po drugie – przez pierwsze trzy lata było do wyrobienia 720 godzin praktyk. Był czas na działalność. Po trzecie – bardzo praktyczne, ćwiczeniowe zajęcia. Nawiązałam fajne relacje z wykładowcami, którzy mnie wspierali.

Zdobyłam wiedzę. Staram się zawsze słuchać. Oczywiście były trudne egzaminy, pierwszy rok wspominam jako najtrudniejszy, ale potem już poszło. Nie wierzę już, że studia i kierunek warunkują przyszłą karierę.

Ale i tu odnalazłam coś dla siebie.

2AF79DF8 E0E7 495E 835A 5B85B6E9A6B4 1 Ludzie

Poszłam do samorządu studenckiego, zgłosiłam się do Komisji Promocji i Współpracy Biznesowej. To był punkt zwrotny. Poznałam niesamowitych ludzi, tak samo “szybkich” jak ja. Organizowaliśmy Juwenalia, Kino na leżakach, pomoc dla uchodźców z Ukrainy na Dworcu Zachodnim w Warszawie, będąca bezpośrednią odpowiedzią na eskalację działań wojennych za wschodnią granicą, zbiórki. Ta kadencja trwała dwa lata, a zrobiliśmy wiele pięknych i ważnych rzeczy. Tak było, dopóki polityka nie zapukała ponownie do drzwi. Trzeba było wybrać nowego przewodniczącego całego samorządu. Wystartowała moja przełożona Klaudia, wystartował konkurent. Konkurent wygrał jednym głosem.

To był moment, kiedy całe moje życie ponownie zostało zawieszone. Skończyły się wszystkie akcje. Nowy przewodniczący miał zupełnie nową wizję, nowy skład osobowy. Dostaliśmy propozycję dołączenia, ale miałam złamane serce. Nie mogłam pracować z innymi, kiedy moi ludzie przegrali. Dziś postrzegam to jako niesamowitą szkołę życia.

IMG 5606 Ludzie

Co się stało potem?
Zaczęłam się zastanawiać, czy coś mnie w życiu jeszcze kiedykolwiek zajara. Wiem, jak to komicznie brzmi w wieku 21 lat, ale to było całe moje życie. Nie wiedziałam, co ze mną dalej.

Podejmowałam różne prace – byłam księgową, otarłam się o korporacje. Wszystko było jednak nudne i nie czułam w tym sensu ani powołania. Mówili mi: “czasami praca to po prostu praca”, ale ja tak nie potrafię.

Pojechałam na Campus Polska Przyszłości w sierpniu 2023 roku jako uczestniczka. Pewnego dnia dostałam wiadomość od Jessiki Koczwary, czy o 7 rano nagrałybyśmy spot zachęcający dziewczyny do głosowania. To było chwilę po tym, jak wyszło głośne badanie OKO Press, że co druga Polka nie planuje głosować! Nagrałyśmy amatorski spot profrekwencyjny na pomoście – wtedy zaczęła się jedna z najpiękniejszym historii mojego życia.

Nagle odezwała się do nas Katarzyna Błażejewska-Stuhr – chciała się nagrać z nami. My w szoku – to przecież znana osoba! Szybko zdałyśmy sobie sprawę, że mamy potencjał wykorzystania wszystkich tych znanych osób na kampusie, aby zrobić kampanię profrekwencyjną skierowaną do kobiet takich jak my.

IMG 6982 Ludzie

Przez tydzień złapałyśmy sędzię Annę Marię Wesołowską, Agatę Młynarską, kontakty do Olgi Tokarczuk i wielu innych. Od początku nie chciałyśmy w tym polityków, nie chciałyśmy być akcją partyjną. Zależało nam na kobietach, które opinia publiczna szanuje i podziwia. Te osoby zaczęły dla nas nagrywać albo nas wspierać.

I to był moment, kiedy znowu poczułam, że serce mi za czymś zabiło. „Dziewczyny na Wybory” stworzyły kampanię profrekwencyjną, która w półtora miesiąca, oddolnie i apartyjnie, osiągnęła półtora miliona odbiorców. Przyłożyłyśmy cegiełkę do tego, że kobiety poszły do wyborów w 73,7%. To było prawdziwe poruszenie społeczne. I do dziś, jako stowarzyszenie, funkcjonujemy dalej.

Jak powstał GenBoost?
„Dziewczyny na Wybory” były super, ale ciągle w ramach wolontariatu, a we mnie zrodziła się chęć i potrzeba zarabiania na życie. Trafiłam na spotkanie rekrutacyjne do Fundacji Off School, gdzie z miejsca poczułam, że razem możemy tworzyć piękne i potrzebne rzeczy. Zaczęłam od małych projektów, ale z czasem zauważyliśmy problem: temat pokolenia Z staje się głośny. To młody pracownik, który zwalnia się po roku. Nowy konsument, który nie kupuje starych treści. To problem nie tylko pokoleniowy, ale bardzo realny temat w biznesie.

Stworzyliśmy więc GetBoost – projekt społeczno-biznesowy, którego zadaniem jest łączenie pokoleń w taki sposób, aby obie grupy wiekowe brały od siebie doświadczenia, ale przede wszystkim lepiej się rozumiały i rozmawiały podobnym językiem.

Istniejemy raptem półtora roku, a już pracujemy z ok. 40 klientami, w tym z prawdziwymi gigantami! Skupiamy się na budowaniu mostów międzypokoleniowych w firmach przez szkolenia z komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej. Prowadzimy konsulting i doradzamy, jak tworzyć marketing trafiający do młodych.

IMG 8862 Ludzie

Co wyjątkowe: zatrudniamy 30 młodych osób, a wśród nich to ja jestem najstarsza. One jeżdżą, prowadzą warsztaty. Daję profesjonalną usługę – są wyszkoleni, mają materiały. Ale są nadal młode, więc firma działa społecznie, dając im szansę. Podam jeden z ostatnich przykładów: jeden z największych Banków w Polsce zamawia u nas wykład na 100 osób i jedna dziewczyna od nas jedzie i prowadzi całą prezentację, wykład, spotyka tak wiele osób. Aż mam ciarki, jak o tym mówię, bo to właśnie jest sprawczość. A młodym ludziom takie działania dodają skrzydeł.

To społeczny biznes odwrócony: wspieramy firmy, ale firmy wspierają młodych ludzi – płacą im rynkowe stawki i dają przestrzeń do rozwoju.

Jaką radę dałabyś młodym ludziom wybierającym studia?
Mieć dystans. Pozwolić sobie zmieniać, próbować, robić dwa kierunki, cieszyć się z przywileju, jeśli go mają. Szukać, rozglądać się, próbować.

Kiedy patrzy się na moje obecne życie – nagrody, intensywna praca –
z boku może wydawać się idealne. Jednak ważne jest, by mówić otwarcie o potknięciach i chwilach kryzysu, które miałam, i nadal miewam. Do dzisiaj potrafię złapać się na myśleniu: co dalej, co się stanie, kiedy przestanę być wszędzie “najmłodsza”?

Ostatnio rozmawiałyśmy z Pauliną Domek (też Koszalinianką) w podcaście “Zwolnieni z teorii” o innej ważnej kwestii: nie każdy musi mieć w sobie taką chęć do ciągłej zmiany jak ja, i to jest całkowicie w porządku. Świat nie potrzebuje milionów “mnie”. Potrzebujemy różnorodności ludzi, robiących różnorodne rzeczy.

Idealnym przykładem jest moja współpracowniczka, Zuzia. Choć publiczne wystąpienia przyprawiają ją o dreszcze, to właśnie ona robi u nas całą kluczową robotę analityczną i logistyczną. Jest moim człowiekiem do sukcesu. Tak samo super pracuje mi się z moją przyjaciółką Ulą – jesteśmy zupełnie inne, ale razem tworzymy różnorodny, mocny team.

Dlatego mam apel: szukajcie ludzi, z którymi tworzycie spójną całość. Działanie w pojedynkę jest niewiarygodnie ciężkie. Pamiętajcie: cokolwiek robicie, czy to działalność społeczna, biznes, czy po prostu codziennapraca – znajdźcie swoje uzupełnienie.

Czy to kwestia podążania za marzeniami?
Jeśli jest to przywilej – tak. Miałam ogromny przywilej dzięki rodzicom, że mogłam pozwolić sobie na pracę w samorządzie, w „Dziewczyny na Wybory”, które były wolontariackie. Rodzice mnie wspierali. Miałam przyjaciół dmuchających mi w skrzydła, którzy są ze mną po sukcesach i po porażkach – co jest wyznacznikiem dobrej przyjaźni.

20871f97 dba3 4065 bebb d4ad7d7b2205 1 Ludzie

Co jest potrzebne młodzieży, żeby im się żyło w Polsce dobrze?
Młodzi chcą być słuchani i chcą być ważni, a nadal tam mało mówi się właśnie do nich i o nich. Ciągle gdzieś jesteśmy na marginesie politycznych obietnic i realizacji. Dostępność mieszkań, pracy, godnej płacy i wyrównywania parytetów to podstawa, aby nam wszystkim żyło się lepiej. Kiedy nie ma takich podstaw, trudniej zakłada się rodzinę. To niesprawiedliwe, gdy starsze pokolenia mówią: młodzi są leniwi. Zupełnie nie w tym rzecz, ale nasze potrzeby często są poza naszym zasięgiem.

Jest coś jeszcze co mówią starsi, a denerwuje to młodych?
O tak! Często spotykam się z tym, że starsi, nawet ci, którzy bardzo aktywnie działają w polityce i mają wszystkie sprawcze narzędzia, mówią do młodych – w was nadzieja!!!

Nie zgadzam się z taką narracją. Czy średnie pokolenia gdzieś się wybierają? Bierzmy odpowiedzialność za nasze decyzje tu i teraz, nie spychamy ich na następców.

Silne, pewne siebie, młode kobiety drażnią ostatnio starszych panów w polityce. Jak to wygląda z twojego punktu widzenia?
Drażnią, i to nie tylko mężczyzn, ale i kobiety. Muszę powiedzieć, że, niestety wśród kobiet nie ma międzypokoleniowej jedności. Przez Europę, ale i cały świat, przetacza się fala bardzo radykalnych frakcji, w której najsłabsi są na najgorszej pozycji. W tej grupie są także kobiety. Przychodzi mi na myśl wyjątkowo intrygujący moment sprzed dwóch czy trzech lat. Rozmawiałam wówczas z dwoma młodymi lekarzami, którzy otwarcie opowiadali o poważnych trudnościach w pracy, wynikających z dyskryminacji ze względu na płeć. Przyznam szczerze, że ich relacja wywołała u mnie głębokie zdumienie i niedowierzanie.

Fakt, że młodzi, świetnie wykształceni mężczyźni mieli doświadczać dyskryminacji, całkowicie burzył mój ówczesny światopogląd. W tamtym momencie, nie mając pełnej świadomości złożoności problemu, uważałam ich obawy za zdecydowanie przesadne i wręcz irytujące. Przecież to kobiety w Polsce doświadczają luki płacowej!

IMG 8862 1 Ludzie

Ale minął pewien czas i z tej podskórnej frustracji młodych mężczyzn, którzy w dorosłym życiu dostali sprzeczne sygnały społeczne, bo z jednej strony: masz być gościem, który zarabia, przynosi pieniądze do domu, wspina się po szczeblach kariery spełniając ambicje całej rodziny, a jednocześnie, gdzieś tam w środku nie umie rozmawiać o swoich potrzebach i problemach. Chce być dobrym ojcem, ale nie nauczył się tego z domu. Chce mieć spełniającą się partnerkę, ale i zaopiekowany cały dom na medal – co umówmy się, jest ciężką i absolutnie niedocenianą pracą. I przede wszystkim nie umie rozmawiać o tym, że można to współdzielić – w jakimś sensie pęka. Właśnie z tego oraz organicznego braku edukacji w tym zakresie, młodzi mężczyźni między innymi wchodzą na radykalną ścieżkę poglądów. Wspierani w mediach przez manosferę, która podgrzewa kult maczo, a kobiety marginalizuje w wielu aspektach.

Czy coś możemy z tym zrobić? Możemy. Edukujmy chłopców i dziewczynki od najmłodszych lat. Bo nie ma silnych kobiet, bez silnych mężczyzn i razem możemy tworzyć świat o wiele piękniejszy i lepszy.

Jak często bywasz w Koszalinie?
Jak tylko mogę, realnie do 5-6 razy w roku, jednak powiem, że wielu koszalinian, i koszalinianek jest w Warszawie i robią fantastyczną pracę, nie tylko społeczną, ale i pięknie rozwijają się w biznesie. Więc bez kompleksów, rozpychamy się łokciami i jest nas całkiem sporo w stolicy, dlatego cząstkę naszego miasta mam bardzo blisko siebie.