DSC06825 Ludzie

Kwestionariusz Prousta: Rafał Lorenc

Fot: archiwum własne Marty Sobczak-Jensen

Na przełomie XIX i XX wieku po europejskich salonach krążył zestaw pytań, z pozoru błahych, a jednak ukazujących głębię osobowości wypełniającego. Dwukrotnie odpowiadał na nie Marcel Proust, więc zyskał nazwę „Kwestionariusz Prousta”. Od tego czasu ewoluował i doczekał się mnóstwa wariantów. Jednym z tych wariantów raczymy naszych czytelników.

Przedmiot w domu, który zna wszystkie moje sekrety:
Myślę, że taki przedmiotem na pewno jest mój smartfon, ale i moje okulary. Jestem też przekonany, że wiele o mnie wie nasz pies Lucky. Jest bardzo ciekawski i wszędzie wtyka swój nos.

STU 7069 Ludzie

Dźwięk, który natychmiast poprawia mi humor:
TAAATOOOOO, które dobiega, gdy tylko przekraczam próg domu. Po drugiej stronie skali jest dźwięk natury i lasu, który też bardzo lubię, bo pozwala zresetować się po zgiełku codzienności.

Zapach, który przenosi mnie w czasie:
Nie wiem, czy to efekt zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, czy może to przychodzi z wiekiem, ale zapach cynamonu, pomarańczy czy goździków konotuje u mnie z dobrymi emocjami i wspomnieniami. Z kolei zapach rozmarynu z miejsca przenosi mnie na hiszpańskie wyspy. Ach… chyba pora na małe wakacje.

Nie ma domu bez…
Rodziny! Tak mocno przywykłem do rodzinnego ekosystemu i pełnej chaty, że jak zdarzy się dzień w pojedynkę – to odczuwam wewnętrzny niepokój. Kocham moją żonę i nasze dzieci i tam, gdzie są oni, tam jest mój dom.

DSC06911 Ludzie

Serial/film/książka, którą ostatnio poleciłem komuś z entuzjazmem:
Jestem fanem polskiego serialu „1670”. Z tego, co się orientuję, kręcą już trzeci sezon i nie mogę się go doczekać.

Gdybym mógł obudzić się jutro w dowolnym miejscu na świecie, byłoby to…
Gdziekolwiek, byleby na wakacjach.

Kolacja marzeń – kto przy stole i o co byś pytał:
Niełatwe pytanie i nieprosty wybór, bo mam osoby bliskie sercu, których już nie ma, a wciąż tyle pytań pozostaje bez odpowiedzi. Są też osoby z „branży”. Chętnie o karierę zawodową, o sekretne przepisy, o ciekawe historie zapytałbym swoje autorytety kulinarne, a należą do nich: Henson Blumenthal, Grant Achatz, Marco Pierre White czy Rene Redzepi.

Mój obecny stan ducha w trzech słowach:
Optymistyczny, zmotywowany, a jednocześnie spokojny.

Piosenka/artysta, który ostatnio gra mi na pętli:
Mam taki utwór, którego mogę słuchać na okrągło: Alex Serra „Outter Space”. Te dźwięki wprowadzają mnie w dobry nastój i powodują, że zwalniam.

W grudniowej atmosferze mojego miasta najbardziej cenię…
Lubię okres Świąt Bożego Narodzenia, ale sądzę, że nie jestem w tym odosobniony, bo zauważam, że ludzie, generalnie w tym czasie są bardziej przyjemni w obyciu. Magia świąt? Coś w tym jest!

DSC04504 Ludzie

W ludziach szukam przede wszystkim…
Prawdy, szczerości i uczciwości – to podstawa każdej relacji, a resztę da się wypracować.

Moment z życia, do którego chciałbym wrócić (ale tylko na jeden dzień):
Na wigilię do domu rodzinnego dziadków Kicińskich. Tam zawsze były święta z prawdziwego zdarzenia. Na straży tradycji stał dziadek Marian, każdy pełnił tam swoją rolę, a on pilnował tego, aby święta były niezapomniane.

Gromadzę niepotrzebnie…
Kuchenne gadżety w domu i w garażu. Zazwyczaj kupuję coś z ciekawości, żeby zobaczyć, jak działa, a później odkładam na półkę, gdzie bardziej przypomina eksponat niż urządzenie codziennego użytku. Podobnie mam z różnymi gadżetami na kemping. No i oczywiście kolekcjonuję książki kucharskie oraz… klocki LEGO. Właśnie zdałem sobie sprawę z tego, że jestem największym zbieraczem w domu.

Idealny grudniowy poranek to…
Dla mnie to dzień bez obowiązków. A tak serio to uwielbiam zimę. Śnieg, mróz za oknem a my całą rodziną – a jest niemała – przy kominku popijamy ciepłą herbatę. W tle gra świąteczna muzyka. Nie ma pośpiechu i presji. To by mi wystarczyło na idealny poranek.

DSC06872 Ludzie

Aktywność/sport, na który w końcu chcę się zdobyć:
Może nie tyle zdobyć, co zmobilizować do wyleczenia starych kontuzji i wrócić do ukochanego przeze mnie Muay Thai.

Najbardziej absurdalna/najzabawniejsza sytuacja z pracy, która nigdy nie trafi do CV:
Mam taką historię z początków mojej kariery, do której przyznałem się Kurtowi Shellerowi dopiero po latach. Dawno temu pracowałam wraz z Kurtem i Adamem Chrząstowskim w hotelu Rialto (dziś to hotel Nobu). Pewnego dnia dostawca przywiózł do nas kilkadziesiąt homarów, które miały być na przechowanie, bo finalnie ich destynacją była Francja. Razem z kolegą, w końcu co dwie głowy to nie jedna, z wrażliwości serca i empatii postanowiliśmy dać im rozprostować odnóża i odświeżyć się w wodach naszego kuchennego zlewu. Nie wpadliśmy jednak na to, że dla homarów nasza krajowa woda chlorowana nie jest tym, czego pragną. Tak się biedaczki odprężyły, że zupełnie przestały się ruszać po pewnej chwili. Dlatego dziś staram się nie złościć na młodych adeptów sztuki kulinarnej. Czasem genialne pomysły wymagają konsultacji z kimś z doświadczeniem.

STU 6958 Ludzie

Pies, kot, a może coś zupełnie innego?
Jak dla mnie – zdecydowanie pies. Z kotami jakoś się nie dogaduję. Aktualnie mieszka z nami adopciak, którego nazywamy asystentem, bo wszędzie wtyka swój mokry nosek i pomaga – po swojemu – we wszystkim. Kiedy rwie się do „sprzątania” czy wszelkiego typu „napraw”, wiadomo, że nic z tego nie będzie.

Ostatnio wyszedłem ze strefy komfortu, gdy…
Nie mam problemu z wychodzeniem ze strefy komfortu. Zdarza mi się to dość często i traktuję to jako normę. Bez zmian i odważnych działań nie ma rozwoju.

Mój sposób na zimowy wieczór:
Kominek, koc, zimowa aromatyczna herbata, może jakiś łakoć, film i moja lepsza połowa u boku.

DSC04323 Ludzie

Starość to nie wiek, tylko moment, gdy…
Nie czuję się jeszcze stary, więc ciężko mi się odnieść, ale zakładam, że to wtedy, kiedy się jeszcze chce, a już brakuje sił. Albo gorzej, kiedy się już nawet nie chce. Ja, aktualnie odkrywam uroki dojrzałości, czyli wieku 40+, w którym możliwości spotykają się z pokładami energii i rześkim umysłem.

Moja guilty pleasure w te chłodne miesiące:
Fakty są takie, że w chłodną jesień i mroźną zimę zawsze przybieram na wadze. Nie mogę oprzeć się wszelkiego rodzaju kremówkom. A odkąd wprowadziliśmy karpatkę na waniliowym kremie patissiere… to przepadłem.


DSC06825 Ludzie

Rafał Lorenc

szef kuchni i właściciel koszalińskiego „Projektu Kuchnia”.
Executive chef kołobrzeskich restauracji: Mamma Free People Space, Mezalians oraz Fuego. Kucharzem został z przypadku. Chcąc uniknąć wojska, zapisał się do technikum gastronomicznego. Choć szkoła nauczyła go niewiele, przyznaje otwarcie, że swoje umiejętności zdobył pracując z najlepszymi. To praktyka i ciężka praca zaprowadziła go sukcesu zawodowego. Ćwierćfinalista programu „Top Chef”, rodowity warszawiak, swoje serce zostawił na polskim morzem. Tu spełnia się nie tylko jako szef restauracji, ale przede wszystkim jako ojciec i mąż.