1000045529 Ludzie

Kirgistan: Kraj, który pachnie naturą

Fot: Janusz Stasica

W Kirgistanie jest coś, co trudno opisać słowami. Mówi się o nim „Szwajcaria Azji Centralnej”, ale to określenie bardziej zaciera niż odsłania prawdę. Kirgistan nie jest podobny do żadnego innego miejsca. To kraina, w której góry nie są tłem, lecz pulsującym sercem wszystkiego – krajobrazu, tradycji, ludzkiego życia.

Tien Szan, „Góry Niebiańskie”, zajmują ponad 90 procent powierzchni kraju. Właśnie tam kolejny raz spędziłem dwanaście dni, próbując zrozumieć piękno, które dla Kirgizów jest codziennością, a dla mnie – spełnieniem marzeń każdego, kto kocha góry, naturę i spokój.

1000045527 Ludzie

Tien Szan – góry nieoswojone

Kirgiskie góry mają w sobie coś, czego coraz częściej brakuje w Europie – dzikość. Nieokiełznaną, surową, uczciwą. Trekkingi w rejonach Ala-Kul, Altyn Arashan, Jergiez czy Son-Kol nie są przeznaczone dla każdego. Gdy wyruszasz na wielodniową trasę, przyroda jest twoim jedynym partnerem.

W Tien Szanie wciąż możesz iść przez cały dzień i nie spotkać nikogo poza pasterzem dosiadającym konia lub dzieckiem, które wypasa owce na wysokości ponad 3000 metrów.
Trekking na przełęcz Ala-Kul (3900 m) to przykład, jak Kirgistan nagradza za trud: najpierw strome podejście, ostre kamienie, wiatr, a potem nagle – turkusowe jezioro, które niezmiennie oczarowuje swoim pięknem. Nie ma tu kolejek linowych. Nie ma punktów gastronomicznych. Nie ma komercji. Jest autentyczność, której tak wielu dziś szuka.

1000045549 Ludzie

Bishkek i pierwsze spotkania z kirgiską gościnnością

Po wylądowaniu w Bishkeku jeszcze przed świtem, miasto wydawało się ospałe i ciche, ale wystarczyło kilka godzin, by odkryć jego energię. Bishkek jest ciekawym połączeniem postsowieckiej architektury, kaukaskiej atmosfery i środkowoazjatyckiej spontaniczności. Ale tym, co uderza najbardziej, jest niezwykła otwartość ludzi – szczera, nienachalna, zakorzeniona w tradycji nomadycznego życia.

Ala-Archa – brama do świata Tien Szanu

Pierwsza górska wyprawa prowadziła do doliny Ala-Archa, oddalonej od miasta zaledwie o 40 km. To niezwykłe, jak szybko asfalt ustępuje miejsca surowej naturze. Dzika rzeka, monumentalne granitowe ściany i pierwsze szczyty przekraczające 4000 metrów pokazują, że Kirgistan nie bawi się w rozgrzewkę.

Wędrowaliśmy wśród lasów jałowcowych, które Kirgizi nazywają archa – drzewa niemal święte, chroniące przed złymi duchami. W parku panuje cisza, jakiej nie znajdzie się w europejskich górach. Nie ma tłumu, nie ma komercji. Tylko woda, góry i niebo.
Jazda konna wzdłuż brzegu Son-Kol – serce nomadów

Wycieczka na końskich grzbietach nad jeziorem Son-Kol to jeden z tych momentów, o których myśli się jeszcze długo po powrocie. Przełęcz Dzhalgiz Karagay (3325 m) otworzyła widok na ogromne, falujące trawiaste przestrzenie. Kirgizi mówią, że Son-Kol to „miejsce, gdzie dusza oddycha szerzej”. Coś w tym jest – w bezkresie tej wysokogórskiej równiny odnajduje się spokój, jak w żadnym innym miejscu.

W obozie jurt przy jeziorze życie płynie według pradawnych zasad. Dzieci zbierają opał, kobiety gotują, mężczyźni doglądają koni. Można odnieść wrażenie, że czas zatrzymał się tutaj dekady temu. Ogrom gwiazd nad nami wyglądał jak wyszywany nieboskłon.

1000045537 Ludzie

Issyk-Kul i spotkanie z orłem

Kolejnego dnia dotarliśmy do Issyk-Kul – „gorącego jeziora”, które nie zamarza nawet zimą. To drugi co do wielkości alpejski akwen świata. Krajobraz zmienia się tu jak w kalejdoskopie – od surowych gór, po czerwone pustynne stoki.

W wiosce Bokonbaev wzięliśmy udział w pokazie łowów z orłem. Kirgiscy berkutchi to prawdziwi mistrzowie – ich relacja z ptakiem opiera się na zaufaniu budowanym przez lata. Widziałem, jak ciężki, majestatyczny orzeł spada z nieba jak strzała, by po chwili usiąść na ramieniu trenera z czułością niemal domowego zwierzęcia. To tradycja, która była o krok od zaniknięcia, ale dziś wraca jako element dziedzictwa, które Kirgizi chcą pielęgnować.

Wieczorem, podczas występu folklorystycznego, rodzina prezentuje nam dorobek tego niesamowitego kraju, grając na tradycyjnych pasterskich instrumentach, tańcząc i śpiewając. „Każdy, kto widział Tien Szan, nosi go potem w sobie” – powiedziała kobieta która pielęgnuje tradycje, przekazując ją swoim dzieciom. To zdanie zostało ze mną do końca wyprawy.

1000045551 Ludzie

W stronę wielkiego trekkingu

Od szóstego dnia zaczęła się najbardziej wymagająca część wyprawy – pięciodniowy górski trekking przez doliny, przełęcze i lasy Tien Szanu. Wąwóz Jergez przywitał nas czerwonymi skałami i dźwiękiem rzeki. Spaliśmy na wysokości 3100 m w jurtach niczym pasterze wypasający konie czy owce.

W kolejnych dniach przekraczaliśmy przełęcze Ailanysh i Ortok, wspinaliśmy się po stromych ścieżkach, schodziliśmy do zielonych dolin i zanurzaliśmy zmęczone nogi w zimnych strumieniach. A później Altyn Arashan – dolina słynąca z gorących źródeł. Regeneracja przed finałem naszej wyprawy.

Ala-Kul – perła Tien Szanu

Trekking na przełęcz Ala-Kul (3920 m) to punkt kulminacyjny całej wyprawy. Ostatnie podejście było wymagające, a oddech coraz cięższy. Ale gdy zbliżyliśmy się do krawędzi przełęczy, zobaczyliśmy jezioro Ala-Kul – turkusowe, dzikie, otoczone skalnymi ścianami.
Tamtego wieczoru zatrzymaliśmy się w obozie na wysokości 3550 m. Kolejny raz czułem, że dotknąłem serca Kirgistanu. Ten kraj mówi do człowieka prostym językiem: jeśli chcesz zobaczyć piękno, musisz na nie zasłużyć wysiłkiem. A potem nagradza cię w sposób, który zapiera dech.

1000045553 Ludzie

Powrót do cywilizacji – Karakol i Bishkek

Zejście do Karakol było ostatnim akordem wędrówki. Miasteczko, choć niewielkie, ma ogromny urok – kolorową, drewnianą cerkiew, starą dungańską meczet-świątynię i jedne z najlepszych szaszłyków w całym Kirgistanie.

W drodze powrotnej do Bishkeku jechaliśmy północnym brzegiem Issyk-Kul. Słońce powoli zachodziło, a woda błyszczała jak stopione srebro. W stolicy czekała na nas pożegnalna kolacja – plov, manty, herbata z dzikich ziół i wspomnienia, które jeszcze długo nie pozwolą zasnąć.

1000045559 Ludzie

Kirgistan – kraj ludzi z otwartymi sercami

Kirgistan to nie tylko góry, choć to one tworzą jego kręgosłup. To także ludzie – życzliwi, dumni, przywiązani do tradycji i jednocześnie ciekawi świata. Żyją zgodnie z rytmem natury i uczą, że szczęście płynie z prostoty.

To kraj, który pachnie dymem z ognisk, świeżym chlebem i dziką miętą. Kraj szerokich przestrzeni, gdzie wiatr niesie melodię komuzu, a konie są równie ważne jak dom.
Jeśli kochasz góry i miejsca, które nie zostały jeszcze zadeptane przez turystów – Kirgistan jest dla ciebie. Ale nawet jeśli szukasz czegoś więcej niż krajobrazów, znajdziesz tu lekcję pokory, wolności i człowieczeństwa.