GenAIImage 3a402d43 4ad6 416d bd79 6edfb57e44fa 1 Zdrowie i uroda
Evoto

Kamila Popiołek-Łabiak: Moja praca moim życiem

Fot: Jan Potentas

Do jej kliniki pacjentki wracają z uśmiechem i spokojem, bo wiedzą, że znajdą tam coś więcej niż profesjonalny zabieg. Znajdą atmosferę bezpieczeństwa, akceptacji i autentycznej troski. Od piętnastu lat Kamila Popiołek-Łabiak pokazuje, że medycyna estetyczna nie musi być chłodna, anonimowa i odhumanizowana. Może być czuła i odpowiedzialna, nowoczesna i oparta na najnowszych technologiach, a jednocześnie głęboko zakorzeniona w empatii i uważności na drugiego człowieka.

W tym roku świętuje pani 15-lecie pracy zawodowej. Co najmocniej utkwiło Pani w pamięci z początków kariery?
Najbardziej pamiętam emocje – intensywne, świeże, czasami przytłaczające. Zaczynałam bardzo młodo, nie mając żadnego doświadczenia, za to z ogromnym głodem wiedzy. Chciałam dotknąć każdej strony tego zawodu – od podstaw, po najbardziej zaawansowane procedury. Pamiętam swoją nieśmiałość, ale też wielką determinację. Pierwsze efekty zabiegów, które przeprowadzałam, dawały mi poczucie dumy i spełnienia, którego nie da się porównać z niczym innym.

6Y1A3847 Edytuj Zdrowie i uroda

Ogromną rolę odegrali ludzie, którzy mi zaufali. Nigdy nie zapomnę pani Joanny – mojej pierwszej pracodawczyni. To ona spojrzała na mnie z życzliwością, dostrzegła nie tylko materiał na pracownika, ale energię, szczerość i pragnienie rozwoju. To ona pierwsza „dmuchnęła w żagle”, sprawiając, że nabrałam odwagi. Do dziś czuję wdzięczność, bo wiem, że bez tego wsparcia moja droga mogłaby wyglądać inaczej.

Pamiętam też zachwyt, gdy obserwowałam efekty całej serii zabiegów endermologii wykonywanych pod jej czujnym okiem. To wtedy poczułam, że mam realny wpływ na poprawę czyjegoś samopoczucia i wyglądu. Może dlatego do dziś ten zabieg ma dla mnie szczególny wymiar – towarzyszy mi od początku i przypomina, skąd startowałam.

Jak zmieniła się branża przez ostatnie 15 lat?
Technologia zrobiła gigantyczny krok naprzód. Pojawiły się urządzenia i procedury, które kiedyś były nie do pomyślenia. Ale zmieniliśmy się też my: pacjenci i specjaliści. Widzę coraz większą świadomość, otwartość i gotowość do długofalowej pracy nad sobą.

Dziś dbanie o skórę to nie tylko krem czy maska, ale także spojrzenie na to, co dzieje się „pod spodem”. Pacjentki chcą zrozumieć procesy, wiedzieć, jak pielęgnacja i zabiegi mogą się uzupełniać. A gdy obie strony – specjalista i pacjent – pracują razem, efekty są trwalsze.

image1 Zdrowie i uroda

Jest jednak i ciemna strona, myślę tu o mediach społecznościowych. Zalewają nas treści, które często są nieprawdziwe albo pokazują ekstremalne efekty, niekorzystne w rzeczywistości. To kreuje niepotrzebną pogoń za ideałem. Pytanie: po co nam to?

Trendy, czyli jakie zabiegi cieszą się największym powodzeniem?
Tu mogę zaskoczyć – nie podążam za trendami. Oczywiście pacjentki przychodzą z pomysłami, bo przeczytały coś w internecie czy usłyszały od znajomej. Ale ja nie ulegam modzie. W mojej klinice liczy się to, co działa, a nie to, co jest głośne.

Zawsze powtarzam – to, co jest dobre dla jednej osoby, niekoniecznie sprawdzi się u drugiej. Dlatego studzę emocje, rozmawiam, tłumaczę. Najlepsze efekty daje indywidualnie dobrany plan. Jeśli mam wskazać zabieg, który jest królem skuteczności – to z pewnością laseroterapia.

6Y1A3732 Edytuj 2 Zdrowie i uroda

Jak wygląda pani praca z pacjentami?
Zawsze zaczynam od konsultacji, od rozmowy i wysłuchania. To wtedy rodzi się plan, czyli wspólna droga, dostosowana do indywidualnych potrzeb i oczekiwań. Każdy pacjent jest dla mnie osobną historią, osobnym światem. Efekty “tu i teraz”, przynoszą krótkotrwałą satysfakcję. Moim zdaniem lepiej terapię rozłożyć w czasie i utrwalić rezultat na dłużej.

Kosmetologia i medycyna estetyczna rozwijają się niezwykle dynamicznie. Która ścieżka jest pani najbliższa?
Zawsze ta medyczna. Czuję, że w tym tkwi sens mojej pracy, w połączeniu wiedzy i technologii, które realnie poprawiają kondycję skóry. Nie wyobrażam sobie życia bez praktyki. Jestem zabiegowcem. Kontakt z pacjentem, z jego skórą, z jego oczekiwaniami to dla mnie podstawa. Dlatego inwestuję w certyfikowany, medyczny sprzęt najwyższej klasy, tak, aby efekty były nie tylko spektakularne, ale i trwałe.

Czego dziś poszukują w medycynie estetycznej pacjentki?
Ciężar oczekiwań przeniósł się w stronę zdrowia. Zadbana skóra to przede wszystkim zdrowa skóra – pełna witalności, promienna, wypoczęta. Długotrwałe efekty są bardziej poszukiwane niż tylko te chwilowe, choć może bardziej spektakularne.

6Y1A3769 Edytuj 2 Zdrowie i uroda

Poczucie zdrowia można odmieniać przez wiele przypadków i warto pamiętać, że to nie same zabiegi czy całe protokoły lecznicze odpowiadają za naszą kondycję, ale przede wszystkim to, jaki styl życia prowadzimy – mniej stresów, więcej relaksu. Łatwo powiedzieć, a wiadomo, że niełatwo to osiągnąć. Ale właśnie w tej całościowej wizji, w ktorej zabiegi są częścią szerszej troski o siebie, tkwi prawdziwa siła medycyny estetycznej.

Czy medycyna estetyczna, a raczej wykonywane zabiegi, są nadal tematem tabu? Mam tu na myśli – czy pokutuje jeszcze zrzucanie wszystkiego na geny?
Myślę, że to zmieniło się na dobre. Widzę to po tym, jak trafiają do mnie córki i matki, przyjaciółki, koleżanki z pracy, pary. O zabiegach rozmawia się i poleca je sobie nawzajem, choć oczywiście nie wszystko wszystkim jest potrzebne i dla wszystkich odpowiednie.

Temat medycyny estetycznej oswoiły media. Dawniej faktycznie więcej zrzucało się na geny, dziś dbanie o skórę stało się czymś ważnym, a często wręcz obowiązkowym. To już nie jest wstydliwa tajemnica, ale świadomy wybór i inwestycja w siebie. I to cieszy, bo oznacza, że ludzie przestali udawać, że „po prostu mają szczęście”, a zaczęli szczerze mówić o tym, co robią dla siebie.

W świecie filtrów i iluzji internetu, jak uczy pani pacjentów zdrowego podejścia do wyglądu?
Dla mnie piękno to różnorodność. To zdrowa, promienna, naturalna skóra. Ale piękno to także nasze indywidualne cechy, takie jak kształt nosa, rysunek ust, linia policzka. To, co nas wyróżnia, czyni wyjątkowymi.

6Y1A3808 Edytuj Zdrowie i uroda

Nie warto upodabniać się do innych, nawet jeśli to idole czy celebryci. Warto być najlepszą wersją siebie. Każdy z nas ma kompleksy, każdy chciałby coś poprawić. Ale moją rolą jest przypominać, że czasem to właśnie ta drobna „niedoskonałość” jest największym atutem.

Dlatego zachęcam do planu – konsekwentnej pielęgnacji i terapii. Dzięki temu skóra dłużej zachowuje młodość i blask. Bo to nie zmarszczki sprawiają, że ktoś wydaje się starszy, lecz kondycja skóry, która potrafi rozświetlić twarz niezależnie od wieku.

A kiedy przyszło to poczucie, że to już nie tylko praca, ale coś więcej – pani miejsce na ziemi?
To była ewolucja. Najpierw ciekawość, potem pasja, aż wreszcie własna klinika. Prosto brzmi, ale każdy etap miał swoją cenę i trudność. Zaczynając pierwszą pracę, równolegle studiowałam, a potem łączyłam kolejne miejsca zatrudnienia z nauką. Czułam, że jestem doceniana, skoro pracodawcy tak niechętnie chcieli mnie żegnać.

Pierwsze samodzielne kroki stawiałam wraz ze wspólniczką – to była wielka szkoła charakteru i odpowiedzialności. A od blisko sześciu lat prowadzę klinikę sygnowaną moim nazwiskiem. To ogromne zobowiązanie, ale też spełnienie marzenia. Dziś widzę, że każdy etap czegoś mnie nauczył. Czasem delikatnie, czasem boleśnie. Zapłaciłam za to wysoką cenę, zarówno emocjonalną, jak i finansową, ale nigdy nie żałowałam.

Moja praca jest moim życiem. Są miesiące, gdy jestem w klinice po dwanaście godzin dziennie. Nie dlatego, że chcę przyjąć jak najwięcej pacjentów, ale dlatego, że prowadzenie własnej firmy nie ma końca. To nieustanny proces, konsultacje, zabiegi, testowanie urządzeń, usprawnienia, dokumentacja, formalności, decyzje strategiczne. Do tego dochodzi mój perfekcjonizm, ponieważ wszystko muszę sprawdzić, dopilnować, poczuć, że „mam pod kontrolą”. To bywa darem, ale i przekleństwem.

Czasem ktoś patrząc z boku myśli: „jej wszystko łatwo przychodzi”. Nic bardziej mylnego. Każdy sukces okupiony był determinacją, nieprzespanymi nocami, ryzykiem i decyzją, by z czegoś zrezygnować. Medal zawsze ma dwie strony.

Praca dominuje w pani życiu. Jak radzi sobie pani z tymi kosztami?
Jestem osobą samodzielną. Niemal każdą decyzję podejmuję sama. To duże obciążenie. Bywa, że wracam do domu i już od progu czuję, jak emocje biorą górę, a łzy same cisną się do oczu. Czasem powodem jest fizyczne zmęczenie, czasem trudna rozmowa z pacjentem, czasem zwykła kumulacja wszystkiego.

Ratunkiem jest dom. Tam panuje cisza i półmrok, tam unoszą się kojące zapachy świec i kadzideł, tam czeka mój mąż i Emi, ukochany pies. Wkładam ulubiony dres, odkładam telefon i choć na chwilę pozwalam sobie na oddech. Cenię te chwile spokoju, bo w pracy bodźców jest za dużo.

Uwielbiam naturę, a szczególnie lasy, jeziora, morze. Gdy tylko mogę, uciekam z miasta, żeby złapać dystans. Raz na kilka miesięcy organizm wręcz domaga się „resetu”, wówczas 5 czy 6 dni w innym miejscu wystarczy, by odzyskać równowagę. Potem wracam spokojniejsza, z nową energią.

6Y1A3305 Edytuj Zdrowie i uroda

Na pani drodze pojawiało się zapewne wiele osób wspierających i krytykujących. W kim znajduje pani oparcie?
Jestem „Zosią Samosią”. Decyzje podejmuję sama, choć zawsze dokładnie je rozważam. Rodzina – rodzice, siostry – oczywiście dobrze mi życzą, ale nie chodzą w moich butach. Mąż wspiera mnie ogromnie, ale zazwyczaj ufa moim decyzjom. Życie zawodowe staram się oddzielać od prywatnego. Przyjaciele są od odpoczynku, zabawy, nie od słuchania o problemach w pracy. To moja odskocznia.

Przyznam szczerze, jestem ostrożna i nieufna. Nie wchodzę łatwo w bliskie relacje. Niejedna „lekcja życia” nauczyła mnie, że zaufanie bywa zawodne. Ale jeśli już kogoś wpuszczę do swojego świata, może liczyć na moją lojalność i obecność.

Czy jest pani perfekcjonistką?
Tak. W pracy – wszystko musi być dopięte, każdy detal sprawdzony. W domu podobnie, wszystko ma swoje miejsce. Perfekcjonizm bywa motorem, ale i ciężarem. Gdy coś nie idzie po mojej myśli, czuję frustrację, bo nie lubię półśrodków. Dlatego mówię o „przekleństwie perfekcjonizmu”. Uczę się balansu i to chyba lekcja, która trwać będzie całe życie.

Co daje pani radość poza pracą?
Podróże, szczególnie takie, które pozwalają zanurzyć się w naturze. Wolę krótki wyjazd za miasto niż turystyczny maraton.

Nurkowanie to pasja, którą dzielę z mężem. To coś magicznego, wejście w świat, który nie jest nasz, w którym jesteśmy tylko gośćmi i obserwatorami. Dla nurkowania potrafię wstać o świcie, zanurzyć się w chłodnej wodzie jeziora, choćby mętnej. Marzę, by ponownie zobaczyć rafy koralowe na Malediwach, bo to dla mnie raj na ziemi.

Ogromną przyjemność daje mi też czas z Emi, moim psem, wiernym towarzyszem, przyjacielem, który nie ocenia. Jej wygląd wzbudza respekt, ale serce ma miękkie. To pies do przytulania, nasza duma i oczko w głowie.

Gdyby nie kosmetologia i medycyna estetyczna, jaka byłaby alternatywna ścieżka?
Żadna. Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Kosmetologia daje tyle możliwości, że każdy znajdzie swoją drogą. Ja również nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa.

GenAIImage 3a402d43 4ad6 416d bd79 6edfb57e44fa Zdrowie i uroda

Co ma pani na myśli?
Mam nadzieję, że wkrótce ogłoszę pewne zmiany. To konsekwencja wieloletniej pracy. Pacjentki odczują je jako większą jakość, bezpieczeństwo i poszerzenie oferty. Na razie zmieniamy szatę graficzną i kolorystykę strony internetowej, to jednak bardziej symboliczny krok. Chcę, aby klinika była miejscem, gdzie piękno idzie w parze ze zdrowiem.

Czego można pani życzyć na kolejne lata?
Konsekwencji, ale też szczęścia. Zdrowia i siły, bo tego nigdy za wiele. Mam wiele planów i marzeń. Chcę realizować je we własnym tempie, pamiętając, że życie jest tylko jedno i że nie wolno zgubić w nim tego, co najważniejsze: szacunku do siebie, miłości bliskich i wdzięczności za to, co nam dane.

Chciałabym jak najdłużej pracować z pacjentami, ponieważ to dla mnie sedno zawodu. Teoria i szkolenia? Może kiedyś, dostaję mnóstwo takich propozycji, ale dziś nie mam na to przestrzeni. Wierzę, że w przyszłości jeszcze wiele się wydarzy. Na razie jedno jest pewne – chcę być blisko pacjentów i nadal towarzyszyć im w drodze do piękna i zdrowia.