Świat podzielił się w ocenie konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Nie da się go rozstrzygnąć – a już na pewno nie sprawiedliwie. Po obu stronach znajdziemy krzykliwe głosy, które wolą zasłaniać własne winy racjami politycznymi czy religijnymi. Tak było, jest i zapewne będzie. W tym wszystkim najczęściej ginie to, co najważniejsze – zwykli ludzie. Ojcowie, matki i dzieci, którzy po prostu chcą żyć. Choć „żyć” to w tym kontekście słowo zbyt duże. Właściwsze jest inne: przetrwać.

Nathan Thrall w swoim reportażu „Jeden dzień z życia Abeda Salamy” oddaje im głos. Opowieść zaczyna się od radosnego dnia – pięcioletni Milad, syn Abeda, wyrusza na szkolną wycieczkę. Deszcz nie odbiera dzieciom entuzjazmu. Kilka godzin później dochodzi jednak do wypadku. Autobus płonie, wokół chaos, jedne dzieci trafiają do szpitali w Jerozolimie, inne na Zachodnim Brzegu, jeszcze inne znikają bez śladu. Abed, rozpaczliwie szukający swojego syna, musi zmierzyć się nie tylko z tragedią, ale też z realiami życia „po niewłaściwej stronie muru” i z niewłaściwymi dokumentami w ręku.
Thrall pisze tak, że jego książkę czyta się jak thriller i choć to reportaż, to wciąga niczym barwna powieść. A jednocześnie to tekst głęboko empatyczny, wielogłosowy – obok Palestyńczyków pojawiają się izraelscy żołnierze i osadnicy. Ich perspektywy nakładają się na siebie, tworząc obraz codzienności w miejscu, w którym polityczne decyzje od dekad decydują o losach jednostek.
Autor jest postacią niezwykłą. Nathan Thrall urodził się w Kalifornii, dorastał w Stanach, ale od lat mieszka w Jerozolimie. To amerykański dziennikarz i eseista, którego teksty publikowały The New York Times Magazine, London Review of Books czy The New York Review of Books. Jego analizy były tłumaczone na kilkanaście języków. Przez dekadę pracował w International Crisis Group, gdzie kierował projektem arabsko-izraelskim – obserwował sytuację na Zachodnim Brzegu, w Gazie, Izraelu i w relacjach z państwami regionu. Jest autorem książki The Only Language They Understand: Forcing Compromise in Israel and Palestine (2017), w której stawia tezę, że tylko silna presja – a nie dobre chęci – może wymusić kompromis między stronami.
Thrall, choć jest Żydem, patrzy na Izrael i Palestynę z perspektywy reportera – nie unika tematów trudnych i kontrowersyjnych. Pisze o murze separacyjnym, o systemie dokumentów, o segregacji i o codziennych upokorzeniach, które kształtują życie Palestyńczyków. W „Jednym dniu…” robi to jednak nie w formie suchej analizy, lecz poprzez losy ojca i dziecka.
Nieprzypadkowo jego książka znalazła się na listach najlepszych publikacji 2023 roku wg The New Yorker, The Economist, Time, The New Republic i Financial Times. Prawa sprzedano do trzynastu krajów, choć do dziś nie znalazł się wydawca, który przełożyłby ją na hebrajski. To wymowne – bo przecież dotyczy także izraelskiej strony muru.
Czytając Thralla, trudno pozbyć się myśli, że opisuje on świat, którego już nie ma. Po 7 października 2023 roku sytuacja zmieniła się dramatycznie – i to na długo. Być może na zawsze. Najsłabsi stali się jeszcze słabsi, a ci bez głosu – jeszcze bardziej niewidoczni. To książka o tragedii, ale też o czymś więcej: o pamięci i o godności, której nie można odebrać żadnemu człowiekowi.




















