okladka Jak zdobywalismy efdjn f Zdrowie i uroda

Początki polskiego Pomorza przez pryzmat strachu, bólu i trudu

Wydawnictwo Rebis zapowiadało tę książkę z dużym wyprzedzeniem i  sporym natężeniem, więc nic dziwnego, że czekaliśmy – zapewne podobnie jak wielu czytelników – na jej premierę z zaciekawieniem. Pojawiła się na rynku nieco ponad miesiąc temu. Jesteśmy przekonani, że wzbudzi duże zainteresowanie, zwłaszcza na Pomorzu Środkowym. Sześcioro pisarzy reportażystów zajęło się tematem przemiany niemieckiego Rügenwalde w polskie Darłowo.

Nikt ze starych i nowych mieszkańców miasteczka nie miał na ten proces wpływu. Decyzje o kształcie powojennych granic zapadały na konferencjach aliantów z sowietami, podczas których de facto Stalin rysował powojenną mapę naszej części Europy.

W efekcie wiosną 1945 roku miliony Niemców straciły dom. W ich miejsce pojawiali się Polacy – często wcześniej sami pozbawieni domu za Bugiem (w wyniku przyłączenia wschodnich ziem II Rzeczypospolitej do ZSRR) albo poszukujący miejsca do życia, które rozbiła im wojna. Tytuł jest przewrotny, bo to nie my „zdobywaliśmy Pomorze” – ono stało się naszym domem niejako wbrew naszej woli i z konieczności.

Wspomniana „przemiana niemieckiego w polskie” to tylko słowa, za którymi kryją się dramatyczne przeżycia: przemoc, poniewierka, czasami śmierć, głód, choroby, lęk. Doświadczali ich jedni i drudzy. Bezdomni przybysze dosłownie wchodzili w buty dotychczasowych gospodarzy. Ci, do niedawna – jak im to wmawiała hitlerowska propaganda – przedstawiciele rasy panów, stawali się pozbawionymi jakichkolwiek praw niewolnikami. Jednych i drugich w każdej chwili mogła spotkać krzywda ze strony „wyzwolicieli” z Armii Czerwonej, której drastycznym wyrazem były na przykład bezkarne gwałty.

Spojrzenie z jednostkowej perspektywy na proces historyczny jest ważną zaletą tej książki. Inną – ogrom szerzej nieznanych dotąd faktów. Jeszcze inną jest znakomity warsztat pisarski autorów, dzięki czemu lektura – mimo trudnego tematu – staje się przyjemnością. Sam zestaw nazwisk współautorów może być wystarczającą zachętą do sięgnięcia po „Jak zdobywaliśmy Pomorze. Mroczne historie z ziem odzyskanych”:
Artur Domosławski – dziennikarz tygodnika „Polityka”, reporter, pisarz. Autor m.in. książek „Śmierć w Amazonii”, „Wygnaniec. 21 scen z życia Zygmunta Baumana”, „Rewolucja nie ma końca”, „Kapuściński non fiction”, „Wykluczeni”.

Magdalena Grzebałkowska – reporterka, biografka. Autorka m.in. książek „1945. Wojna i pokój”, „Beksińscy. Portret Podwójny”, „Wojenka”, „Dezorientacje. Biografia Marii Konopnickiej”.

Marta Grzywacz – autorka książek non fiction o tematyce historycznej, w wolnych chwilach przewodniczka po wystawie stałej Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Autorka m.in. książek „Nasza pani z Ravensbrück”, „Blizny”, „Radość Soboty”.

Cezary Łazarewicz – pochodzący z Darłowa dziennikarz i reporter, laureat Nagrody Literackiej NIKE. Autor m.in. książek: „Żeby nie było śladów”, „Nic osobistego”, „Koronkowa robota”, „Na Szewskiej”, „Sześć pięter luksusu”.

Ewa Winnicka – reporterka, pisarka. Autorka m.in. książek „Londyńczycy”, „Angole”, „Był sobie chłopczyk”, „Greenpoint. Kroniki Małej Polski”, „Miasteczko Panna Maria. Ślązacy na Dzikim Zachodzie”.

Michał Wójcik – historyk, dziennikarz, scenarzysta filmów dokumentalnych. Laureat Nagrody Polityki (z Emilem Maratem) za książkę „Made in Poland” oraz Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej za reportaż historyczny „Treblinka ’43”. Prowadzi program telewizyjny „Mam zamek”. Autor książki „Miasto szpiegów” wydanej w 2025 roku przez Dom Wydawniczy REBIS.