DS Okladka 3000x3000 1 Kultura

Gdyby wiosna była muzyką

Wielu uważa, że najpiękniejszym miesiącem w roku jest maj. W jego krajobraz wpisuje się soczysta i delikatna zieleń, delektujemy się pierwszymi długimi wieczorami i zapachem kolorowych kwiatów niosących obietnicę lata. Trzy zaproponowane przeze mnie albumy niosą nadzieję pięknych wrażeń porównywalnych do wiosennych pejzaży.

svg%3E Kultura

Zuzanna – Poziomkowa, 1 maja

Zuzanna jest wokalistką, multiinstrumentalistką i autorką tekstów. Śpiewa, akompaniując sobie na pianinie, gitarze i akordeonie. W 2020 roku oficjalnie zadebiutowała płytą pt. „Dzień dobry”. Artystka właśnie zaprezentowała drugi album pt. „Poziomkowa”. Jest to bilet na „wycieczkę do leszczynowego sadu, do którego nie chadza nikt”, gdzie znajdziemy sarnie legowisko, pióro sójki oraz rosnące tu i tam poziomki. W tle przygrywa nam głównie pianino i akordeon. Poziomki są delikatne, są słodkie, poziomkami trzeba się delektować – podobnie jak utworami Zuzanny Moczek. Ich słodycz na tym albumie przełamana jest jednak słoną nutą nostalgii. Na płycie znalazły się teksty poważniejsze, trudniejsze – głównie ma to miejsce w zamykającej album „Wojnie”. Gdy zapytałem Zuzannę o to, czy myślała kiedyś o modelowym słuchaczu jej piosenek i twórczości, stwierdziła wtedy, że jej utwory mogą poruszyć ludzi podobnej konstrukcji do niej samej, czyli bardzo wrażliwych, sentymentalnych i być może trochę staromodnych. Na całej płycie pojawia się tylko jeden gość. Jest nim Artur Andrus w nagraniu pt. „Złość”. Poznali się na jednym z festiwali, którego Zuzanna była uczestniczką, a znany artysta kabaretowy jurorem. Wspólny utwór jest ich spotkaniem po kilku latach – tym razem na partnerskiej płaszczyźnie. Ze swojej strony najbardziej… rekomenduję piosenkę pt. „Najbardziej”.

svg%3E Kultura

Angus & Julia Stone – Cape Forestier, 10 maja, Sony

Jeżeli chcemy przekonać się jak piękna i twórcza może być relacja pomiędzy rodzeństwem – warto sięgnąć po szósty album siostrzano-braterskiego duetu Angusa i Julii Stone. Ich najnowsza płyta „Cape Forestier” urzeka wrażliwością, synergią dwóch pierwiastków oraz akustyczną, analogową surowością. To wydawnictwo jest powrotem. Rodzeństwo z Australii na kilka lat „rozeszło się” muzycznie, zaangażowało się w solowe projekty, aby wrócić do poznanej przeszłości – nie tylko w wymiarze wspólnego tworzenia. Podczas nagrywania tej płyty dużo rozmawiali o wspólnym dorastaniu. Rozpakowali różne rzeczy przeżyte razem. Nie znając ich bagażu doświadczeń zastanawiam się jak bogatymi wewnętrznie ludźmi są na co dzień. Jak wielowymiarowo i czule przeżywają codzienność oraz analizują przeszłość. Utwory takie jak „Down To The Sea”, „No Boat, No Aeroplane” czy „Somehow” zabiorą naszą emocjonalność poubieraną w różne maski na plażę nudystów. Popatrzymy na siebie nawzajem bez oceniania, pożądania i pretensji. Album promował m.in. singiel „The Wedding Song”. Teledysk został zmontowany ze ślubnych kadrów fanów duetu. Artyści chcieli uczcić ich historie miłosne i oddać uniwersalne doświadczenie miłości i małżeństwa. Jeżeli potrzebujemy płyty, która zabierze nas w długą trasę, to przylądek Forestier zaprasza. Trzy kwadranse kołysania po delikatnie falującym oceanie życia. Te utwory mają moc. Jeżeli coś zawaliliśmy, jeżeli damy się poruszyć tym dźwiękom, wpuścimy je w głąb – może pojawić się w naszym sercu potrzeba powiedzenia komuś „przepraszam”, albo wybrania dawno zapomnianego numeru telefonu. Na mnie ten album tak działa.

svg%3E Kultura

Damian Sikorski Projekt – Wiosna, 31 maja, Agencja Muzyczna Polskiego Radia

Damiana Sikorskiego znałem ze słyszenia od lat. Głównie za sprawą dobrych, wartościowych rozmów prowadzonych przez niego na antenie radiowej Czwórki. Wiedziałem, że oprócz redaktorskiego filaru jego życia jest też „czynnym” muzykiem związanym z kilkoma zespołami. Po skończeniu 40-stki zdecydował się na późny solowy debiut, na którym zarezerwował sobie rolę autora tekstów, instrumentalisty i współproducenta. Płytę pt. „Wiosna” stworzyło 10 utworów zaśpiewanych przez zaproszonych przez Sikorskiego artystów. Są nimi: Penelov, Marta Zalewska, Michał Kowalonek, Piotr Niesłuchowski, Michał Gęsikowski, Bart Kowalski i Colin Bass. Podobno jedynym założeniem twórczym, które Damian Sikorski przyjął, była całkowita wierność sobie, prywatnym upodobaniom i stanom ducha. Jak na radiowca przystało, swoje emocje i doświadczenia opowiedział według standardów radiowych. Utwory są krótkie, autonomiczne, ubrane w piosenkową, przyjemną dla ucha chwytliwą formę. Szczególnie porusza mnie prawda płynąca z zaśpiewanego przez Michała Kowalonka (Myslovitz oraz Snowman) utworu „Tato” o rodzinnej sztafecie ojcostwa. Doceniam też radiowy potencjał tytułowej „Wiosny” oraz utworów „Od kiedy jesteś ty” i „Nie smuć się niebo”. Damian Sikorski sprawnie przemieszcza się po własnej fabryce słów oraz dobrego brzmienia. I pięknie mu prowadzenie tej niejednoosobowej (już zarejestrowanej) działalności muzycznej wychodzi.