Facebook. Niby tylko portal społecznościowy, a tak naprawdę dla niektórych to prawdziwe okno na świat. Znajdziesz tam informacje z kraju, a także z życia swoich znajomych. Znajdziesz na nim usługi i produkty. Znajdziesz na nim filmy i muzykę. Znajdziesz odpowiedzi na nurtujące Cię pytania. Facebook to ogólnodostępne, szybkie i łatwe źródło informacji. Nic w tym dziwnego, że uzależnia, wszak społeczeństwo jest leniwe poznawczo i lubi mieć informacje podstawione pod nos. I to szybko. Facebook ma stety niestety duży wpływ na nasze życie i podejmowane decyzje (nie tylko te zakupowe). Czas rozprawić się z mitami i półprawdami powstałymi wokół tego portalu.

 

Półprawda: Facebook nas podsłuchuje i czyta nasze wiadomości. Z pewnością nie raz zdarzyło Ci się zobaczyć reklamę jakiegoś produktu chwilę po tym jak o nim pisałeś/pisałaś. Cóż, to nie przypadek. Facebook czyta nasze wiadomości. Ale nie po to, by wiedzieć o nas wszystko, a po to, aby wyszukiwać tak zwane słowa kluczowe. Jeśli w ostatnim czasie pisałeś z kolegą za pośrednictwem Messengera na temat nowego, dajmy na to, Samsunga, nie zdziw się, jeśli w najbliższym czasie zobaczysz kilka reklam tego konkretnego modelu. Ponadto, wiele sklepów internetowych ma wgranego Pixela Facebooka, który sprawia, że Facebook pamięta Twoją aktywność na tej konkretnej stronie, co skutkuje późniejszym wyświetlaniem się reklam i komunikatów z odwiedzonej uprzednio witryny. Algorytmy Facebooka to szczwane lisy i czy chcesz, czy nie, reklamy prędzej czy później Cię dopadną. Co do samego podsłuchiwania…to już sprawka Google. A dokładniej, Asystenta Google. Jak już wspomniałam, ludzie są leniwi, dlatego tak chętnie korzystają z ułatwienia jakim jest wyszukiwanie głosowe. Żeby móc coś wyszukać głosowo, musimy wyrazić zgodę na włączenie mikrofonu. Innymi słowy, sami pozwalamy na podsłuchiwanie. Google tak jak i Facebook, wyszukuje słowa kluczowe, dlatego też zdarza się, i to często, że widujemy reklamy na temat rzeczy, które wyszukiwaliśmy za pomocą Asystenta Google w wyszukiwarce. Wszystko to brzmi niepokojąco, ale nie ma się o co martwić. Polityka prywatności Facebooka i Google chroni użytkowników, dlatego też nie ma mowy o czytaniu prywatnych wiadomości użytkowników w celu innym niż targetowanie reklam.

MIT: Reklamy na Facebooku nie sprzedają. Akapit wyżej mówi sam za siebie. Reklamy na Facebooku działają. I śmiem twierdzić, że działają znacznie lepiej niż klasyczne formy reklamy. A dlaczego? Reklamy na Facebooku są targetowane do konkretnych osób, które wyrażają zainteresowanie danym tematem. A dokładniej, do konkretnych grup osób. Reklamy te wyświetlane są czasem po kilka albo nawet kilkanaście razy dziennie. Reklama na Facebooku jest interaktywna, dzięki czemu od razu po jej zobaczeniu można dokonać zakupu. To właśnie ta dostępność i możliwość natychmiastowej reakcji sprawia, że reklamy na Facebooku sprzedają naprawdę ogromne ilości produktów różnej maści.

 

MIT: Im więcej postów opublikujesz, tym lepiej Nie, nie i jeszcze raz nie. Ilość nigdy nie równa się jakości. W żadnej sferze życia. Nikt nie lubi być bombardowany postami. Lepiej jest postawić na jakościowe, poprawnie napisane, ciekawe komunikaty z profesjonalnymi, estetycznymi zdjęciami aniżeli na kilka publikacji dziennie. W dodatku słabej jakości. W przypadku częstotliwości publikowanych postów duże znaczenie ma też działalność, jaką prowadzisz. Jeśli zarządzasz sklepem i często wprowadzasz nowości do asortymentu, spotęgowane postowanie jest jak najbardziej wskazane. Wówczas warto dodatkowo wspomóc się relacjami na Facebooku, aby jak największa liczba odbiorców mogła dostrzec publikację. Jeśli prowadzisz sezonową restaurację, nie ma potrzeby, żeby publikować posty codziennie. Zintensyfikuj działania marketingowe w sezonie, poza sezonem postaraj się raz w tygodniu przypomnieć o sobie użytkownikom.

 

MIT: Marketing na Facebooku to nie jest prawdziwy marketing. Wielu ludzi kojarzy marketing z reklamami w telewizji, prasie bądź z wiszącymi billboardami. Badania wykazują, że coraz więcej osób rezygnuje z oglądania telewizji i czytania prasy na rzecz telewizji internetowej czy prasy w formie elektronicznej. Rezygnujemy z klasycznych form rozrywki i pozyskiwania informacji na rzecz portali internetowych. Właśnie dlatego Facebook, jako wspomniane okno na świat i forma przekazu publicznego, spełnia funkcje telewizji i prasy. Agencje marketingowe stawiają teraz głównie na media społecznościowe. Dzięki Facebookowi treści docierają do konkretnych grup odbiorców, którzy zainteresowani są tematem. Na Facebooku nie ma mowy o ograniczeniach demograficznych, gdyż przy odpowiednim ustawieniu reklam, treści mogą wyświetlać się pożądanej grupie internautów w całej Polsce. W reklamę na Facebooku można kliknąć i od razu dokonać zakupu. Billboard zobaczą tylko te osoby, które będą przejeżdżać bądź przechodzić przez to jedno, konkretne miejsce. Nie masz też pewności przy przechodnie i kierowcy w ogóle zwrócą uwagę na billboard (nie wspominając już o tym, czy chociaż część wspomnianych przechodniów i kierowców znajduje się w grupie docelowej). Billboardy są świetne, ale w przypadku rozbudowanych kampanii marketingowych (o ogromnych, ogromnych budżetach) czy kampanii społecznych. W innym wypadku lepiej przeznaczyć budżet na reklamy na Facebooku. Będą znacznie bardziej efektywne niż jakakolwiek forma inbound marketingu.

 

Ilustracja Śródtekstowa Prestiż luty 2021

 

MIT: Edytowanie postów po publikacji zmniejsza zasięg posta. Nieprawda. To jest po prostu nieprawda. Edytowanie postów po publikacji w żaden sposób nie wpływa na zasięgi. Koniec kropka.

 

MIT: Trzymaj się jednej godziny publikacji (ewentualnie: publikuj wtedy, kiedy masz największą aktywność na stronie) Nie. W statystykach Facebooka, w sekcji godzin aktywności użytkowników, na samej górze możesz dostrzec informacje, iż podane wskaźniki są zgodne z czasem pacyficznym. Podkreślam, pacyficznym. Czas pacyficzny obowiązuje w Kanadzie i kilku stanach w Stanach Zjednoczonych. Wniosek? Zawsze sprawdzaj statystyki dwa razy. Jeżeli chcesz dogłębnie przeanalizować ruch na stronie o danej godzinie, weź pod uwagę różnicę w czasie, która wynosi 9 godzin (kiedy w Los Angeles jest 6.00, w Polsce właśnie wybija godzina 15.00). A jeśli zależy Ci na osiągnięciu maksymalnie wysokich wynikach zasięgu organicznego, przeprowadź eksperyment. Eksperyment, który polegałby na publikowaniu postów na Facebooku o różnych godzinach. Porannych, popołudniowych i wieczornych. Po miesiącu sprawdź statystykę ruchu na stronie i porównaj ją do tej z ubiegłego miesiąca. Jeżeli zauważyłeś znaczącą zmianę w ruchu na stronie, postaraj się zaplanować publikację w godzinach szczytu (pamiętając o różnicy czasu!).

 

MIT: Negatywne reakcje obcinają zasięg publikacji. Facebook ma wzbudzać przede wszystkim emocje. Silne emocje. Również te negatywne. Mimo to, reakcja znana jako “WRR” pod postem w żaden sposób nie zaburza zasięgu posta (ma taką samą “wartość” jak serduszko). Przy pojedynczych przypadkach negatywnych reakcji na post nie warto zaprzątać sobie nimi głowy. Gorzej, jeśli tych reakcji jest wiele. Bardzo wiele. Wówczas możesz mieć do czynienia z kryzysem w mediach społecznościowych albo właśnie poruszyłeś bardzo emocjonujący temat. Profesjonalna obsługa Facebooka nie należy do najłatwiejszych zadań. Pamiętaj, aby trzymać się kilku prostych zasad, korzystać z zaufanych źródeł informacji i co równie ważne – weryfikować informacje. Weryfikować, sprawdzać. I jeszcze raz – weryfikować i sprawdzać. W internecie można znaleźć mnóstwo fake newsów i nieścisłości związanych z prowadzeniem Facebooka (i nie tylko), które zamiast pomóc, szkodzą. To oczywiste, że gdy wkradnie się błąd w opublikowanym poście lepiej jest go poprawić, aniżeli puszczać w świat daleki i szeroki. No bo przecież post z błędem ortograficznym nie wzbudzi zaufania, czyż nie? Mam nadzieję, że udało mi się obalić mity związane z marketingiem na Facebooku. Teraz już wiecie czego nie robić ani czym się nie kierować planując działania marketingowe na Facebooku.